Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='andzia69']ja tez się strasznie cieszę:)...hmm:mad:...kto popełnił samowolkę i pozbawił mnie satysfakcji zmiany tytułu???:mad: przyznać się!:diabloti:

Przyznaję: ja ośmieliłam się to uczynić ;)

  • Replies 736
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Witam,
niestety nie ma wielkiej poprawy. Luizka warczy albo ignoruje Diankę. Warczy gdy ta za długo ja obwąchuje albo zupełnie bez powodu gdy przechodzi obok. ale poniewaz to dwie suczki, L. czuje się niepwenie-więc tym się nie przejmuję. Niestety Luizka warczy na dziecko - i to jest problemem. Pilnuję, zeby mała nie niepokoiła pieska, żadnego ciągnięcia etc. ale ta warczy jak tylko dziecko stanie koło fotela na którym leży Luzika. Po moich upomnieniach stara się nie warczyć ale widzę po oczach że najchętniej by ciachnęła mała i pogoniła z pokoju. Naparwdę nie rozzumiem dlaczego tak reaguje - jest przecież spokojnym, uległym psem. Czy to zaznaczenie pozycji w domu? Czy traktuje mała jako szczeniaka? to dla nas mały problem, ponieważ zwłaszcza mąż boi się o dziecko - kiedyś możemy nie zareagować w porę i dojdzie do "capnięcia". Wiem że kot tez drapnąl kiedyś mała i od tej poory bawi się z nim "na bezpieczną odległość", ale jestem zaskoczona że taka mila sunia tak reaguje na dziecko. Tym bardziej że bernardynka pomimo zazdrości obłędnej o dziecko nigdy nawet nie warknęła na dziecko. Na razie mija pierwszy tydzień, zobaczymy jak to się ułoży. Luizka nie chce się tez załatwiać na dworze- kupy, siki - wszystkow domu. Czekamy i obserwujemy. Stres Ją na razie usprawiedliwia, tylko to warczenie! Być może tak ma...

Posted

Wczoraj Luizka jakby odżyła. Warknięcie na córkę-tylko raz przy niani. Pote (zwłaszcza przy mnie) ani razu, nawet przy głaskaniu przez dziecko! Zatem sukces pełny. Z Dianką poprawne relacje - razem biegają po ogrodzie. Dianka jest już gotowa do zabawy, zaczepia małą, alena to trzeba jeszcze chyba z miesiąc. W każdym razie jetem szcześliwa, że l. uspokoiła się z tym warczeniem na dziecko. Niestety - cały czas ZAŁATWIA SIĘ TYLKO W DOMU. chodzenie po ogródku to tylko atrakcja, nie kojarzy go z toaletą. niestety :(

Posted

Ja myślę,ze na wszystko potrzeba czasu. Najważniejsze relacje z dzieckiem.Oby było coraz lepiej. Na pewno z załatwianiem tez sie unormuje. Może po prostu w domu czuje sie pewniej ....:roll:

Posted

Proszę bardzo [email protected]. Widać poprawę w stosunkach z małą- słucha reprymend i nie warczy choć widać ze dziecko ja stresuje, jeśli jest obok. Więc na razie ograniczamy kontakt, niech się psinka zaaklimatyzuje. Z sunią na razie "zawieszenie broni", praktycznie be Jusis obszczekuje Luizkę sporadycznie zazdrosna np. O to że tamtej wolno leżeć na naszym łóżku. Etc. W kontaktach z nami psinka jest przekochana. Widać ze boli Ją każda chwila którą zamiast spędzamy z dzieckiem lub bernardynke. Cóż, musi się nauczyć dzielić pieszczotami. Tylko to cholerne brudzenie w domu. A przecież już tydzień jest w domu. Proszę o każda radę.

Posted

Różnie, pod łóżkiem, pod stołem, na środku kuchni. Dziwne ze chodzi z nami po ogródku przed domem z 20 min. I ani razu nie sika! Teraz śpi obok grzecznie jak aniołek. Czasem strasznie skomle przez sen aż ciarki przechodzą. Oj dużo ten pies przeszedł. Pytanie, ile jest takich psów, ktorevskomla teraz na mrozie i nie obudzą się w ciepłym pokoju...

Posted

wieści cudowne, dopiero przeczytałam, że lisunia ma domek, oby z tym sikaniem się uspokoiło. MI też podsikiwał piesiu, kupiłam odstraszacz w sprayu i uspokoiło się, ale dopiero po paru spryskaniach

Posted

nie było mnie sporo czasu, mam po operacjach Timona wielgusa w domku na parę dni, pilnuje dzień i noc bo to trudny przypadek, ale stale myślę o LISIE, widzę że psy najdziwniej na świecie reagują na zmianę sytuacji, on nie warczała nigdy na nikogo, widać nieco jeszcze potrzebuje czasu na zaaklimatyzowanie,, trzeba jej koniecznie pokazać jakiś krzaczek obsiusianym przez nia podkładem, za duży ma teren i jest zdezorientowana, trzymam kciuki by się jakos zaaklimatyzowała, martwią mnie te jej złe sny, bo to jest nowość, miałam okazję zaobserwować bo spała że mną, była spokojna, takie złe sny ma natomiast Timon ONEK, AŻ PRZEBIERA ŁAPKAMI, głaskam go wtedy delikatnie rozbudzając aby sie poczuł bezpieczny, za to u mnie teraz Kuba zaczĄł podsikiwać wiklinową budkę na kota, w ktorej sam zreszta śpi z własnego wyboru jak mu na wersalce za ciepło, nie było tego przed zagubieniem w JAWORZNIE, ależ przedziwne są reakcje psiaków!Moze ja wypróbuję taki odstraszacz? Stale jeszcze z rozpędu szykuję Lisuniową miseczkę/ pozdrawiam całą rodzinę!

Posted

Witam, nie było mnie kilka dni w domu. ekspresowo odpisuję- a zatem załatwianie w domu non stop. sporadycznie sika na dworze. jutro kupimy odstraszacz w sprayu. Byliśmy dziś u wet. Okazało się że Luizka miała przy pupie cale gniazdo pcheł. Jest juz odpchlona, podobnie jak reszta zwierząt. Ona od początku się drapała, sądziłam że to jakaś alergia, ponieważ pcheł nie widziałam. A jednak - dlatego uczulam Panią Teresę, któryś z podopiecznych musiał przywlec niespodziankę. Luizka została zaszczepiona na wszystko co możliwe. za 3 dni będzie odrobaczona. Tyle dobrych wieści. Natomiast jeśli chodzi o relacje suni z Benią i dzieckiem - weterynarz ewidentnie nas uprzedził, że raczej nie będzie poprawy, o ile nie zaprowadzimy pruskiego rygoru. Sunia spała z nami od tygodnia i od razu widać efekty - warczenie na bernardynkę wzmogło się, kiedy ta podchodziła do łóżka na którym leżała Luizka, mała rzucała się z zębami do nosa Beni. Poczuła się pewniej, bo spała u boku "szefostwa" i chciała podporządkować sobie naszą fajtłapkę. Na spacerach jest ok, natomiast w domu mała ciągle warczy na dużą. Jeśli chodzi o dziecko - nie toleruje małej. z trudem znosi jej dotyk, a wręcz obecność obok. Doczytałam, że niestety jest to powszechne u pinczerów i raczej to się nie zmieni. Luizka capnęła małą przy pierwszym spotkaniu i to był niestety prolog do dalszego rozwoju wydarzeń. Dajemy jej czas do sylwestra, 2 m-ce żeby się sunia zaaklimatyzowałą, poczuła pewnie i ustaliła swoje miejsce "w stadzie". Ale jeśli dalej będzie agresywna w stosunku do dziecka to czarno to widzę, ponieważ nie mogę ryzykować że Luizka rzuci się małej do twarzy. Tym bardziej że naprawde pilnujemy małej, prawie nie zbliża się do psa, tylko przy nas, i to jest że stoi przy psie albo delikatnie głaszcze 1 lub 2 razy.

Posted

Luizka jest kochana. ona ma olbrzymi margines tolerancji u nas ponieważ wiele przeszła. Ale braku tolerancji wobec małego dziecka nie przewidziałam zupełnie. sądzę że to przez fakt zazdrosci o względy. ale już przy pierwszym spotkaniu u Pani Teresy Luizka capnęła mała kiedy ją objęła i złapała za obróżkę. Dlatego poczekamy jeszcze jeden miesiąc i wtedy będziemy się zastanawiać co dalej. Cały czas ją obserwujemy, próbujemy dac jej azyl żeby była jakiś czas sama. Nic, czekamy.

Posted

Piszę tutaj, bo nie wiem czy uda mi się pw wysłać. Dogo chodzi strasznie i nie moge nic wczytac.
Na watku suczek z Ameliówki, Rewelacja udzielała dziewczynom waznych rad. Napisałam do niej, ale ona prosi o szczegóły.Ja wiem tyle co na watku jest pisane, poza tym nie nie moge sprawdzić,zeby coś nie pokręcic, bo juz do tego mulenia dogo nerwów nie mam.
Andzia skontaktuj sie proszę z Rewelacja, może znajdzie się rozwiązanie...?Tylko czasu juz coraz mniej.Nie kazdy też ma czas przeleciec watek dlatego potrzebne info w pigułce dla Rewelacja
Rewelacja pytała mnie :ile ma dziecko - wiem,ze chyba malutkie, ale nie wiem ile,
co to za psy: rezydentka to bernardynka a Liza to pinczer(?) i trochę jamnika (?)
Jak długo jest Liza w ds- no wiem ,ze krótko, ale dokładnie nie pamiętam Dwa tygodnie(?), miesiąc(?)
Trzymam kciuki.;)

Posted

Przyłączam się do pytań :-)

Do właściciela: napisz proszę co Cię niepokoi? Z tego co czytałam mała warczy na dziecko i leżąc na łóżku na rezydentów, tak?

ps. pruski rygor to niech sobie weterynarz wprowadza u siebie w domu. Pamiętajcie jedno - weterynarz to lekarz a nie szkoleniowiec czy behawiorysta...

I chwała Wam za to, że dacie małej czas. Bo czas w tym przypadku jest dla niej najważniejszy i pewne zasady, które trzeba od natychmiast zacząć wprowadzać.

Posted

napewno się przyzwyczai, ona zmieniła poprostu miejsce spania, u mnie miała swój fotel i udział w wersalce, rozpieszczona ze względów szczególnych, ta tragiczna przeszlość, u mnie była na wersalce ale traktowała ten stan jako trwały a nawet dzieliła miejsce z jamniorkami dość chętnie, widać jeszcze nie przyzwyczaiła się do zmiany, napewno to się zmieni, ja się ucieszyłam na wieść że już czasem na sikanko akceptuje ten ogródek, co do pchełek to fakt, ja też musiałam zakupic dla tymczasków środki , miałam szczeniaki z nieszczególnej przechowalni, a potem dt podwórkowego,poszły już do adopcji ale zostawiły lokatorki, na szczęście mamy to za sobą! Lisa z zasady jest dość płochliwa i zajęło jej sporo czasu zanim mi zaufała, ona może tak capać ostrzegawczo całkiem poprostu ze strachu, bo nie ma w niej absoutnie agresji jako takiej, miałam szansę ja bardzo długo obserwowować/

Posted

Czy kontaktował się ktoś w celu zasięgnięcia rady z Rewelacja?
Trzymam mocno kciuki, ale jak mawiają nic na siłe.
Przy okazji chciałam zaprosić na świąteczny bazarek w moim podpisie.;)

  • 2 weeks later...
Posted

Ale to nie każdy pies lubi jak dziecko przytula go jak maskotkę .Ja mam dwa psy średnie i nie sądzę ,żeby któryś to zaakceptował.A mały psiak to się boi zwyczajnie takich nagłych odruchów i różnie reaguje.
Mnie się wydaje ,że psiak musi chcieć sam podejść do dziecka najpierw po smakołyki ,żeby wiedzieć ,że nie czeka go nic złego.Ludzie może tego nie rozumieją ,że dla malutkiego pieska po przejściach dziecko ,wykonuje gwałtowne ruchy może byc zagrożeniem.

Posted

Luizka ugryzła męża kiedy chciał jej dac tabletkę na odrobaczanie. ugryzła do krwi. Ale najgorsze że rzuciła się na małą kiedy ta stanęła przed fotelem przy biurku, który sobie zaanaektowała psinka i ją tez ugryzła. Lekko, ale jednak. Dziecko nie zwracało najmniejszej uwagi na psa, po prostu zainteresował ją laptop na biurku i"baje" które chciała sobie puścić. Nikt tu nikogo nie targał i nie traktował jak maskotki droga Pani. Po prostu Luizka nie lubi dzieci, boi sie ich i nie akceptuje koniec kropka. Z Dianką też nie chce mieć nic wspólnego, a Diana - bernardynka która wpierw przyjęła ja z otwartymi ramionami i przyjaźnie, teraz- przez to że mała ciągle na nią warczy i nieraz "capnie" gdy ta ją obwąchuje, też tak się w stosunku do niej zachowuje. Ogólnie piesek toleruje dorosłych, ale do czasu gdy czegoś się je nie zakaże - wtedy warczy. Całkowicie toleruje tylko mnie, przychodzi spać do mnie do łóżka, i uznaje za Panią. Chodzi za mną jak cień i ufa bezgranicznie. Całkowicie przełamała swój lęk przed lasem, byliśmy na spacerze z 2 psami i bawiła się wspaniale, nie bała wejsć etc. W domu to wrak psa - albo leży na legowisku lub fotelu zestresowana, nieszczęśliwa, czekając aż dziecko i pies odejdą i będę mieć czas tylko dla niej. Ani Ona nie jest szczęśliwa, ani moje dziecko, które zaczęło się bać zwierząt. Niestety, Luizka musi wrócić do p.Teresy, gdzie pomimo tylu psów była na piedestale i królowała w domu. U mnie jest po prostu nieszczęśliwa, a mi się serce kraje kiedy patrzę na to wszystko, te wierne psie oczy. Niestety - pomimo moich starań i prób- nie udało się.

Posted

Ojej,to strasznie pechowo i dla Państwa i dla Luizki.
Miałam na myśli ,że są takie pieski,które nie zawsze wszystko akceptują ze strony człowieka a psiaka chyba ten stres troszkę przerósł.
A im więcej Państwo się stresują tym bardziej psiak to odczuwa.
Może jednak powiedzieć Lizie nie w pewnych sytuacjach ,psiak w końcu musi się dostosować do domu gdzie jest przyjęty.

Posted

Dokładnie tak jest. chcieliśmy pieskowi przychylić nieba, ale Luizka musi mieć bardzo specyficzne warunki - tj. zero małych dzieci i dużych psów. ona się ich boi, nie lubi, czuje się zagrożona. nie toleruje swojej pozycji "zepchniętej" na 3 miejsce i to jeszcze przez 2 istoty, których się najbardziej boi - dziecko i wielkiego psa. Ironia losu,że trafiła w takie warunki, które najmniej jej odpowiadają. No i potrafi być agresywna - to pewnie ze strachu, etc. ale jednak. Gryzienie dorosłego i dziecka po miesiącu czasu w domu oznacza moim zdaniem ewidentnie że ona nie czuje się dobrze, czuje się ciągle zagrożona. Jest mi strasznie przykro i mam tylko nadzieję że p. Teresa podtrzyma deklarację że "gdyby coś" to weźmie ją do siebie, ponieważ pokochałam psinkę, ale miała u p.Teresy o niebo lepsze warunki. Ciesze się tylko, że psina przełamała strach przed lasem, drzewami - widać że trauma po wnykach powolutku zaciera się. No i uważam, że jest to pies dla 1 właściciela, z którym nie będzie się zanadto lub wcale dzielić.

Posted

To przykro ,ze się nie udało:(. Pani Teresa z pewnością przyjmie Lizkę z powrotem. Trzeba jej szukac domu bez małych dzieci, gdzie byłaby jedynym psem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...