Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ojesu, to chyba jakaś zbiorowa schiza, bo u nas domofony też były modne :diabloti:

albo w wieżowcu wszystkie guziki naraz i FIUUUU za róg z chichotem, albo właśnie durne dzwonienie z tekstami typu "kartofle panu przywieźli, niech pan schodzi!" :grin:

i bezcenna mina mamy, jak przy niedzieli wystroiła mnie w jakąś kiecę i białe rajstopki, a ja wracam w błocie, rajstopek bardziej nie ma niż są :diabloti:, krew cieknie z kolan i "mamo daj piciu" :loveu: wspaniałe.

Posted

Haha, u nas małe podwórko, wszyscy wiedzieli, że to my, więc domofonów rzadko używaliśmy... Najczęściej karty telefoniczne do budki, bo budkę nam postawili tuż przy bloku :evil_lol: "Dzień dobry, czy jest pani Ręka?" "Nie, pomyłka" "A czym pani trzyma słuchawkę?" itd :cool3: Ech, chamskie akcje, ale za to ile śmiechu było..

Mama nawet nie próbowała mnie stroić nigdy, raz w spódnicy wyskoczyłam, to akurat w ten dzień koleżance padł chomik, wzięłam szpadel z szopy i go zakopałyśmy... Nie muszę dodawać, jak wyglądałam po wczuciu się w rolę grabarza? :diabloti:

Posted

[quote name='Pani Profesor']
i bezcenna mina mamy, jak przy niedzieli wystroiła mnie w jakąś kiecę i białe rajstopki, a ja wracam w błocie, rajstopek bardziej nie ma niż są :diabloti:, krew cieknie z kolan i "mamo daj piciu" :loveu: wspaniałe.

I to mi przypomniało historię z mojego dzieciństwa ;)
Moja mama była niska i drobna, więc ja bardzo szybko dogoniłam ją wzrostem i wielkością stopy ;)
No i kiedyś też mnie mama wystroiła w piękną sukienkę (naprawdę była śliczna :loveu:) i do tego założyła mi swoje biało-żółte sandałki. I ja taka wystrojona poszłam na dwór. Wróciłam w brudnej sukience i rozwalonych sandałach :oops: Wszystko przez to, że chciałam pochodzić po murach i drzewach :diabloti: Do dziś pamiętam minę mojej mamy, bo to były jej ulubione sandały :oops:

Posted

OoO dzieciństwo było super :D
Mnie mama nigdy nie stroiła na dwór bo wiedziała czym to się kończy. Wiecznie chodziłam obdrapana przez jakieś koty poobijana od jazdy na rokach....
W komunie wyszłam w sukience i nowym zegarku i rolkachi zegarek jak szybko dostałam tak szybko popsułam bo przeorałam go porządnie przez asfalt, razem ze swoim łokciem :P

A najchętniej biegaliśmy po rowachjak były "wykopy" robili kanalizacje i jakieś inne takie :D

Posted

U mnie też było kila ciekawych historii,Ja sukienki i buty niszczyłam łażąc po drzewach płotach:evil_lol:,a jak tylko miałam za ciągięte rajtuzy,myk za nitkę i gotowa dziura wielkości cebuli,My z koleżankami pluliśmy ludziom na głowę:diabloti:

Posted

[quote name='unikatowydiament']U mnie też było kila ciekawych historii,Ja sukienki i buty niszczyłam łażąc po drzewach płotach:evil_lol:,a jak tylko miałam za ciągięte rajtuzy,myk za nitkę i gotowa dziura wielkości cebuli,My z koleżankami pluliśmy ludziom na głowę:diabloti:

My rzucaliśmy z okien balonami z wodą :lol:

Posted

Dzień dobry wszystkim :)

Widzę że perypetie chłopczycy każda z was przerabiała:diabloti: a domofony to chyba wszędzie były standardem ;) pamiętam jak z domowego telefonu mojej babci z koleżankami dzwoniłam po świeci robiąc sobie jaja.... gdy przyszedl rachunek już do śmiechu nikomu nie było:mad:

Posted

o matko :grin: z pluciem na głowę i balonami - makabra :D

a odnośnie telefonów, to my u koleżanki wraz z paczką znajomych w podstawówce natłukliśmy horrendalny rachunek wydzwaniając na jakieś dowcipy dnia, wróżby i inne pierdoły typu 0-700 :diabloti: mama znajomej poniosła rachunek skserowany do naszych mam i musiały się na niego zrzucać :diabloti: to popamiętam do dziś, ten okropny stres, czy mama koleżanki się skapnie, że jest za dużo wydzwonione, czy "wcale tak źle nie jest". było :diabloti:

inna sprawa, że część dzieciaków pamiętam jako małych sadystów, zrzucających kotki z wieżowca (słyszałam, nie widziałam), podpalających mrówki za pomocą lupy i nadmuchujących żaby (była jakaś chora moda na nadmuchiwanie żaby przez słomkę, raz widziałam na własne oczy :shake:). moja paczka była za to z tych "sprawiedliwych", tj. jakieś bezdomne zwierzątko było automatycznie upychane po domach, ptaszek z połamanym skrzydłem lądował u osiedlowego zbieracza zwierzyny wszelakiej, zaś trupki znalezione przy jezdni miały porobione groby i krzyże z patyków :diabloti:

że też nikt się niczym nie zaraził od tych trucheł znoszonych na kiju do wykopanych dołów :grin:


powiem Wam jeszcze, że prawdziwe jaja przez telefon zaliczyłam podczas mojej pierwszej w życiu pracy - w telemarketingu :diabloti: a wcale znowu taką gówniarą już nie byłam :diabloti: wpadłyśmy z koleżanką na świetny pomysł, a że ja fantastycznie moduluję głos "na sekretarkę", to wydzwaniałyśmy maniakalnie do znajomych i znajomych-znajomych z komunikatem, że jestem Grażyna jakaś tam i dzwonię z... ogólnopolskiego stowarzyszenia świadków Jehowy i mam do zaoferowania pracę w postaci roznoszenia ichniejszej gazetki po mieście. Niby nic, ale żebyście słyszały nasze reakcje, jak znajomy się nabierał i przystawał na propozycję...:grin::grin:

Posted

Odnośnie dzwonienia, to pamiętam jak mój brat robił sobie jaja na darmowe numery 0-800....
I tak kiedyś chciał się nawet z panią na randkę umówić :evil_lol:

Posted

Buhahhahaa, tak a propo. Totalnym gwoździem programu na różnego rodzaju imprezach było u mnie dzwonienie na wymyślony numer. Co najlepsze, najczęściej się do kogoś dodzwaniało... :lol:

Posted

marta1624 napisał(a):
Dobrze że na darmowe a nie na 0-700 :diabloti:


Ty$ka napisał(a):
Buhahhahaa, tak a propo. Totalnym gwoździem programu na różnego rodzaju imprezach było u mnie dzwonienie na wymyślony numer. Co najlepsze, najczęściej się do kogoś dodzwaniało... :lol:


Same telefonistki na dogo :evil_lol:

Posted

Ja z takich numerów to pamiętam jak kuzynowie uczyli mnie hamować na składaku.. przodem.... czyli rozpędzić się rowerem, wsadzić nogę pomiędzy koło a ramę i fruuunąć :roflt:Albo nauka jazdy na rolkach w stodole :lol: tudzież wojna na ogórki zgniłe, szabry tu i ówdzie, wyprowadzanie wszystkim psów i przez to mega poobdzierana byłam :eviltong:
A najlepsza zabawa była u nas w rodzinę. Czyli byłam dzieckiem kuzynowstwa i robiłam wszystko to co moi rodzice mi nie pozwalali :diabloti: łącznie z kopaniem, pluciem itp było tak bardzo bezstresowo :evil_lol:


Pamiętam jak był zjazd rodzinny i każdy ubierał się w najlepsze ciuchy. A później ZAWSZE szliśmy na doły, potaplać się w wodzie i każdy wyglądał jak mokra kaczka, bo każdy kąpał się w ciuchach :diabloti:

Posted


Pamiętam jak był zjazd rodzinny i każdy ubierał się w najlepsze ciuchy. A później ZAWSZE szliśmy na doły, potaplać się w wodzie i każdy wyglądał jak mokra kaczka, bo każdy kąpał się w ciuchach :diabloti:


No co Ty, w ciuchach :crazyeye:
 

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...