Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

marta1624 napisał(a):
Aga byłaś najlepszą siostrą :D


No ba :evil_lol: dobrze ze mu tych nóg nie uszkodził bo jak by On teraz piłke kopał :eviltong: ale mój brat w ogóle był biedny , jak został raz pod opieką mojej siostry i brata to tez sie wózkiem ścigali i jakos tak sie stało że uderzyli brata i mu rozcieli łuk brwiowy :evil_lol:

Posted

Aleksandra95 napisał(a):
Mam nadzieje, że te lanie dupska było porządne :D :diabloti:


2x w życiu dostałam lanie i pamiętam je do dziś, więc musiało być porządne ;)

Posted

Moi bracia dzięki mnie też nie mieli bezstresowego wychowania, ale chwalić chyba się nie mam czym, bo to już podchodzi pod znęcanie :p

Posted

helloł :)

my czyli nieco starsze roczniki byliśmy "stresowo " wychowani i co ma ktoś niemiłe wspomnienia??
Jest różnica między znęcaniem a wklepaniem raz na jakiś czas w dupsko tak dla wyznaczenia granic:eviltong:

Posted

Bezstresowo wychowana gównażeria... rany jak mnie to wku...rza :P
Nie mówie, że bić trzeba...ale jakieś zasady i konsekwencja jak by wprowadzić do życia co poniektórych to by nie zaszkodziło.

Bratanka mam, rozkoszny jest, ale przy rodzicach zachowuje się czasami paskudnie...
Ze mną jest grzeczny. Wie, że jak napaskudzi a ciocia jak coś powie to tak zrobi. I nie waży się nie posłuchać :D
Wystarczyło kilka razy wyłączyć TV i zabrać samochodziki...

Posted

magdabroy napisał(a):
2x w życiu dostałam lanie i pamiętam je do dziś, więc musiało być porządne ;)


Ja dostałam raz też tak porządnie że do dzisiaj pamiętam , wariowaliśmy i strasznie krzyczeliśmy ze starszym bratem , mama nas co chwile uspokajała a my dalej swoje , no to chwyciła gumę od pralki i zaczęła nas gonić no to my stwierdziliśmy że super zabawa i jej uciekaliśmy w koło stołu , wkurzyła się i powiedziała że jak się teraz zatrzymamy to nie dostaniemy , brat sie zatrzymał a ja nie , jak mnie dorwała to taki wpierd...l tą gumą dostałam że długo na dupsku usiąść nie umiałam :evil_lol:

Posted

Ja, pomimo tego, że dostałam lanie, to i tak dobrze wspominam swoje dzieciństwo :loveu:

Dzieci z teraźniejszego pokolenia już tak fajnie nie mają jak my :shake:
Zresztą, co tu dużo gadać. 2 dni temu, po deszczu, młody biegał na bosaka po chodniku i zaliczał wszystkie kałuże :evil_lol:
A ja za nim ;) Ludzie patrzyli się na nas, jakbyśmy z księżyca spadli :roll:
Nie wiem co w tym dziwnego, że dziecko bawi się w kałuży :hmmmm:

Posted

Moi rodzice są zdania że ja jestem dzieckiem bezstresowo wychowanym i to był wg nich błąd :evil_lol:. Chciała bym żeby moja córa miała choć w połowie tak udane dzieciństwo jak ja, mimo że w zupełnie innych realiach będzie dorastała - ja w blokach wśród znajomych a ona w domu wśród zupełnie obcych ludzi wokół, jedynie rodzinę mamy za płotem :roll:. Nie było internetu, tylu gier komputerowych, większość czasu się biegało po krzakach, bawiło w chowanego, budowało 'bazy' czy grało w piłkę. Ja jeszcze latałam za każdym bezdomnym psem ku niezadowoleniu rodziców :lol:. Szkoda że to już minęło..
Przez Was mnie wzięło na wspomnienia ;)

Posted

ja też jestem wychowana bezstresowo :diabloti: tzn. czy bezstresowo to można nazwać,to nie wiem, ale nigdy w życiu nie dostałam łomotu :evil_lol: choć mamusia uwielbiała się na mnie wydzierać w razie wu :loveu:

z perspektywy widzę, że przydałby mi się strzał ze ścierki co jakiś czas,bo nie znałam do późnego wieku słowa "nie" :diabloti: i kara dla mnie nie istniała, no ale cóż.. teraz mama śmiesznie wspomina, że byłam ancymonkiem a ja podkreślam, że jak mi się trafi taki bachor jakim ja byłam, to uduszę :diabloti:

byłam zawsze krnąbrna i nieposłuszna, ale dodatkowo cwana, więc jak trzeba było się ładnie uśmiechnąć u pani dyrektor (za nakarmienie rybek w szkolnym akwarium WORKIEM KASZY :grin: żadna nie przeżyła), to jakoś mi wszystko uchodziło na sucho.
przynajmniej miałam dobre serduszko :diabloti:

a że dzieciaki obecnie się wychowują inaczej,to już gdzieś dyskutowałam na ten temat - wg. mnie nie gorzej, tylko inaczej.
wiadomo, że nam siedzenie na tabletach/smartfonach się nie będzie kojarzyć z dzieciństwem, ale myślę, że pokolenie od rocznika 2000 w górę będzie za kilkanaście lat tak czy siak wspominać dobrze te czasy, coś sobie znajdą ;)
my mieliśmy tłuczenie się na podwórku, łażenie po drzewach i wojny na kije (przynajmniej ja, taka byłam księżniczka :diabloti:) a oni będą wspominać, jak się podrywali przez internet w podstawówce :roll: :D

Posted

*Monia* napisał(a):
Moi rodzice są zdania że ja jestem dzieckiem bezstresowo wychowanym i to był wg nich błąd :evil_lol:. Chciała bym żeby moja córa miała choć w połowie tak udane dzieciństwo jak ja, mimo że w zupełnie innych realiach będzie dorastała - ja w blokach wśród znajomych a ona w domu wśród zupełnie obcych ludzi wokół, jedynie rodzinę mamy za płotem :roll:. Nie było internetu, tylu gier komputerowych, większość czasu się biegało po krzakach, bawiło w chowanego, budowało 'bazy' czy grało w piłkę. Ja jeszcze latałam za każdym bezdomnym psem ku niezadowoleniu rodziców :lol:. Szkoda że to już minęło..
Przez Was mnie wzięło na wspomnienia ;)


Ooo właśnie ;) Ja od 22 lat mieszkam w tym samym miejscu, tu się wychowałam i pamiętam chmary dzieciaków na podwórku.. Budowanie baz, bieganie po piwnicach, dzwonienie do sąsiadów przez domofon, szukanie kart do budek telefonicznych i dzwonienie do ludzi, latanie do sąsiada po jabłka :diabloti: Niegrzeczne dzieciaki z nas były :evil_lol: No, ale ratowaliśmy wszystko, co się ruszało, psy, koty, ptaki, gryzonie, owady. Koło mnie zawsze się kręcił jakiś pies-włóczęga, bo dorastałam w okresie, gdzie nikt nic nie mówił na wałęsające się psy. Jak suki u sąsiadów miały cieczkę to bywało u nas i z 10 adoratorów - byłam zachwycona :loveu: Czasem jak jestem w Opolu i patrzę na te blokowiska, z jednej strony chodni, z drugiej parking... To się zastanawiam, jak te dzieci mogą tam żyć i budować jakieś społeczne relacje. Nie dziwota, że kolejne pokolenia są aspołeczne :diabloti: My zawsze byliśmy podzieleni na obozy, ci z jednego podwórka i ci z drugiego podwórka... Graliśmy ze sobą w nogę, tłukliśmy się, robiliśmy wojny na lany poniedziałek :cool3: Oj, nie zamieniłabym mojego brudnego, trzepakowego dzieciństwa na nic w świecie :p

Posted

[quote name='zmierzchnica']Ooo właśnie ;) Ja od 22 lat mieszkam w tym samym miejscu, tu się wychowałam i pamiętam chmary dzieciaków na podwórku.. Budowanie baz, bieganie po piwnicach, dzwonienie do sąsiadów przez domofon, szukanie kart do budek telefonicznych i dzwonienie do ludzi, latanie do sąsiada po jabłka :diabloti: Niegrzeczne dzieciaki z nas były :evil_lol: No, ale ratowaliśmy wszystko, co się ruszało, psy, koty, ptaki, gryzonie, owady. Koło mnie zawsze się kręcił jakiś pies-włóczęga, bo dorastałam w okresie, gdzie nikt nic nie mówił na wałęsające się psy. Jak suki u sąsiadów miały cieczkę to bywało u nas i z 10 adoratorów - byłam zachwycona :loveu: Czasem jak jestem w Opolu i patrzę na te blokowiska, z jednej strony chodni, z drugiej parking... To się zastanawiam, jak te dzieci mogą tam żyć i budować jakieś społeczne relacje. Nie dziwota, że kolejne pokolenia są aspołeczne :diabloti: My zawsze byliśmy podzieleni na obozy, ci z jednego podwórka i ci z drugiego podwórka... Graliśmy ze sobą w nogę, tłukliśmy się, robiliśmy wojny na lany poniedziałek :cool3: Oj, nie zamieniłabym mojego brudnego, trzepakowego dzieciństwa na nic w świecie :p


Przypomniało mi się jak to dzwoniliśmy do sąsiadki domofonem i była taka gadka :

"dzień dobry , jest u pani prąd ?
- jest
To niech pani mu powie żeby wyszedł na dwór "

i wtedy sie spierdzielało z klatki ile sił w nogach żeby przez okno nie widziała kto to był :diabloti:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...