Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Brunusiu, byles moim najukochanszym pieskiem na Dogo i wciaz nie moge uwierzyc w to co sie stalo. Odechcialo mi sie zyc. Placze od dwoch godzin kiedy to przeczytalam.
Prosze, blagam powiedzcie czy gdybysmy zabrali Go ze schroniska te kilka tygodni temu, mialby szanse zyc? To pytanie nie daje mi spokoju. Jesli choroba i tak by Go pokonala to latwiej przyjdzie sie z tym pogodzic, ale jesli mogloby byc inaczej to nie daruje sobie tego, ze ten cudowny pies nie dostal szansy. Zaden dogomaniacki pies nie zdobyl tak mojego serca jak Bruno. I nie powiem, ze pewnie Mu lepiej, ze nic go nie boli, bo On powinien chociaz w ostatnich tygodniach swojego zycia zaznac milosci, biegania po trawce, lezenia w sloncu i normalnego zycia w domu. To co sie stalo jest straszne i niesprawiedliwe.

Posted

Alter Ego napisał(a):
Brunusiu, byles moim najukochanszym pieskiem na Dogo i wciaz nie moge uwierzyc w to co sie stalo. Odechcialo mi sie zyc. Placze od dwoch godzin kiedy to przeczytalam.
Prosze, blagam powiedzcie czy gdybysmy zabrali Go ze schroniska te kilka tygodni temu, mialby szanse zyc? To pytanie nie daje mi spokoju. Jesli choroba i tak by Go pokonala to latwiej przyjdzie sie z tym pogodzic, ale jesli mogloby byc inaczej to nie daruje sobie tego, ze ten cudowny pies nie dostal szansy. Zaden dogomaniacki pies nie zdobyl tak mojego serca jak Bruno. I nie powiem, ze pewnie Mu lepiej, ze nic go nie boli, bo On powinien chociaz w ostatnich tygodniach swojego zycia zaznac milosci, biegania po trawce, lezenia w sloncu i normalnego zycia w domu. To co sie stalo jest straszne i niesprawiedliwe.

Niestety tego się nie dowiemy już( chociaż z medycznego punktu, myślę, że nie - choroba wygrała):( Ola drapala go za uszkiem przed snem:( jezu nie mogę pisać...przepraszam...

Posted

niunia448 napisał(a):
Niestety tego się nie dowiemy już( chociaż z medycznego punktu, myślę, że nie - choroba wygrała):( Ola drapala go za uszkiem przed snem:( jezu nie mogę pisać...przepraszam...


Niuniu, Tobie wspolczuje najbardziej, bo przeciez mialas z Nim kontakt, pielegnowalas go i glaskalas... Ten pies byl dla mnie wyjatkowy, a przeciez nie znalam go w ogole, dlatego nawet nie wyobrazam sobie jak Ty musisz to teraz przezywac. Najbardziej nie moge sobie darowac tego, ze Bruno nie odszedl utulony w czyims domu na miekkim poslanku.:-(

Posted

Tak naprawdę nie wiem co napisać... brak słów...
Bruno podbił wiele serc - w tym nasze... żałujemy że tak późno...

Jeszcze dziś tyle rozmawialiśmy o Brunie... że może dzisiaj jechać, bo chłodniej... że może do nas, bo bliżej...

Przykro nam strasznie...

ajlii i jubu

Posted

Wróciłam niedawno z pracy. Tej nocy nie będę mogła zasnąć. Ból, żal, smutek i łzy....
B R U N U S I U[*] KOCHAM CIĘ PSIACZKU !!!!!! I KOCHAĆ NIE PRZESTANĘ :-(
Więcej nie mogę pisać nie dam rady.....

Posted

Dołaczyłeś do zwierzaczków które mają na zawsze miejsce w moim sercu
Do tych wszystkich którym towarzyszyłam na wątkach, a które odeszły za TM.
I chociaż wiem że tam jest Ci dobrze że nie czujesz już bólu nie cierpisz to pozostał żal,smutek i ból... moje serce rozrywa ogromny ból .

Posted

Wiedźma napisał(a):

Prosimy, aby nasze gorące podziękowania przyjęli wszyscy, którzy od 17 grudnia 2010 wędrowali z Brunem po Dogomanii, opiekowali się nim w schronisku i w lecznicy, wyprowadzali go na prawdziwe i wirtualne spacery, wspierali biedaka finansowo, pomagali dobrymi radami i obecnością na wątku.

... Dziękuję Wiedźmo.....

Bruno [']

Posted

azalia napisał(a):
Tak bardzo mi przykro i smutno,tak mi żal że odchodził sam w schronisku.

Nie był sam...głaskala i drapała go Ola za uchem - to mi obiecała i tak też zrobiła:(

Posted

Alter Ego napisał(a):
Niuniu, Tobie wspolczuje najbardziej, bo przeciez mialas z Nim kontakt, pielegnowalas go i glaskalas... Ten pies byl dla mnie wyjatkowy, a przeciez nie znalam go w ogole, dlatego nawet nie wyobrazam sobie jak Ty musisz to teraz przezywac. Najbardziej nie moge sobie darowac tego, ze Bruno nie odszedl utulony w czyims domu na miekkim poslanku.:-(

Mimo, iż jestem prawie lekarzem weterynarii, że powinnam była być przygotowana na to, to jednak pozbierać się nie będę mogła długo( pewnie nigdy) - tak mocno się do niego przywiązałam...pokochałam Go z całego serca:(Alter Ego my się nie żegnamy bo na pewno się za jakiś czas spotkamy z nim!!! żadna choroba nam go wtedy nie zabierze:(

Posted

Niuniu, niestety tak sie dzieje, ze kazdy dzien przynosi zarowno radosne, jak i smutne wiesci. Wczoraj rano cieszylam sie strasznie, bo dwa psy, ktorym kibicowalam znalazly dom. Potem moja radosc przerwala wiadomosc o smierci Bruna:( Szkoda, ze nie doczekal pobytu w domu. Ale pociesza mnie mysl, ze dzieki Wam na pewno przezyl wiecej niz przezylby bez lekow, tak dobrej opieki i Waszego zainteresowania. Sprawilyscie, ze nikomu wczesniej nieznany i anonimowy kundelek zawladnal sercem wielu ludzi, w tym moim.

Posted

Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.
Nagle za krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.
Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM...


Autor:
Anna Starek, poprostuania(at)gmail.com



Myślę, że już nigdy nie zlikwiduję brunowego avatarka:(

Posted

Kochani, jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa, której nie podejmuję się rozwiązać bez Was: proszę, wypowiedzcie się na wątku, co zrobić z pieniędzmi, które tak hojnie wpłacaliście na leczenie Brunusia naszego kochanego.
Czekamy na Wasze propozycje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...