__Lara Posted August 31, 2011 Posted August 31, 2011 Gisic, ja też przesyłam Ci słowa wsparcia i otuchy! Quote
Igiełka Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 aganela napisał(a):Gisic trzymaj się,podnosimy wątek Agry!! i jeszcze raz na górę :) Quote
Gisic87 Posted September 1, 2011 Author Posted September 1, 2011 Dziękuję wam cioteczki:loveu: Babcia wczoraj miała straszne duszności więc karetka przewiozła babcię do szpitala i czasu jeszcze mniej niż ostatnio, wczoraj ja do 22 byłam u babci a od 22 mama i dzisiaj ja znów siedziałam u babci. Pani doktor powiedziała nam wprost że babcia umiera, jedno płuco już nie pracuje, w drugim jest płyn, znów ma cewnik a w nim praktycznie tylko krew. Od wczoraj jednak ma dozowaną dopaminę bo praktycznie ciśnienia już nie było (60/40) Dzisiaj jednak pielęgniarka nas pogoniła bo babcia od wczoraj nie spała, boi się przy nas zasnąć więc teraz pojechałyśmy do domu i mama wieczorem jedzie do babci. Ja jutro z rana szybko do urzędu pracy i znów do babci. Pociesza tylko fakt że po tej dopaminie babcia odżyła jakby i można z nią w miarę pomalutku porozmawiać chociaż i tak czasami wyzywa i mówi od rzeczy. A u psiaków ok chociaż przyznam że przez ostatnie dni je zaniedbałam więc jak tylko jestem w domu to tulę i pieszczę by choć trochę zrekompensować im moją nieobecność. Dzisiaj jak tylko wróciłam do domu od razu ugotowałam im rapki, i robimy galaretę więc na kolację i śniadanko będą miały wyżerkę. Tak sobie też myślę czy by ich w najbliższym czasie nie wykąpać bo troszkę brudne są zwłaszcza Milka zadek ma zamiast kremowy to taki bardziej szarawy, tylko będziemy musiały szampon kupić. No i znów czeka nas obcinanie pazurków u Agry bo już ma przydługie a ze względu że ma czarne to obcinam jej krócej niż Milce by na nerw się nie napatoczyć bo u niej go nie widać niestety. A tak poza tym to sobie pomalutku żyjemy, karmy jeszcze mamy sporo na szczęście więc chociaż ten problem odpada, jednak już wrzesień się zaczyna a my na sierpień nawet żadnych wpłat nie miałyśmy a z bazarku uzbierało się tylko 8 zł:shake: Quote
aganela Posted September 1, 2011 Posted September 1, 2011 Gisic po burzy zawsze przychodzi słońce! Quote
Gisic87 Posted September 1, 2011 Author Posted September 1, 2011 Aganela niestety nie w naszym wypadku... Niby babcia odżyła jednak to tylko dzięki lekarstwom. Każdy dzień jest radością dla nas a zarazem cierpieniem dla babci. Niestety mimo naszej nieobecności babcia od wczoraj nie śpi. Ona się po prostu boi...jak to mama powiedziała babcia jest niezniszczalna i coś w tym jest. Ka teraz tylko pragnę by nie cierpiała... Quote
Igiełka Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 Gisic87 cuda zdarzają się pozostaje w te cuda tylko uwierzyć-choć czasem zdarza się że nie mamy na coś wpływu-trzymam kciuki za Ciebie i babcię byście mogły się sobą jeszcze długo nacieszyć:) Quote
Gisic87 Posted September 2, 2011 Author Posted September 2, 2011 Igiełka tak cuda się zdarzają i ja wierzę. Dzisiaj babcia gorzej niż wczoraj, w cewniku 0 moczu sama krew i babcia totalnie niekontaktująca co chwilę tylko mówiła do swojej mamy:shake: Jednak mimo jej stanu znajoma pielęgniarka która tam pracuje mówi że o dziwo wyniki są bardzo dobre wręcz wyniki jak od osoby zupełnie zdrowej która raka nie miała. Tylko właśnie te nerki i płuca mówią wszystko no i najgorsze że babcia przestała jeść, a do tego jak wczoraj dała sobie jeszcze wacikiem zwilżać usta ba nawet sama mi 2 razy wacik z ręki wyrwała by sobie samej nawilżyć tak dzisiaj nic kompletnie nie chce. Od 2 dni nie spała poza 15minutami jak przy niej byłam. Całą noc krzyczała "o boże" i że "wszyscy ją oszukali" Mama chcę bym jak najwięcej czasu z babcią spędzała bo wtedy babcia jako tako i coś powie i da sobie podkład wymienić itp a do mamy ma co chwile pretensje i ją przeklina że ją dała do szpitala. Jutro znów 8h w szpitalu mnie czeka:shake: Byłam też z rana w urzędzie pracy... ofert zero kolejny termin dopiero na 21 listopada:roll: A psiury by aż tak pokrzywdzone nie były wychodzą na chociaż 40 minutowy spacer przed snem spuszczone luzem. Milka szuka wtedy smaczków do jedzenia:roll: a Agra drepta blisko no chyba że patyk znajdzie, wtedy prze szczęśliwa zachęca bym jej go odebrała i jej rzuciła:lol: Quote
Martika&Aischa Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 Gisic87 napisał(a):Igiełka tak cuda się zdarzają i ja wierzę. Dzisiaj babcia gorzej niż wczoraj, w cewniku 0 moczu sama krew i babcia totalnie niekontaktująca co chwilę tylko mówiła do swojej mamy:shake: Jednak mimo jej stanu znajoma pielęgniarka która tam pracuje mówi że o dziwo wyniki są bardzo dobre wręcz wyniki jak od osoby zupełnie zdrowej która raka nie miała. Tylko właśnie te nerki i płuca mówią wszystko no i najgorsze że babcia przestała jeść, a do tego jak wczoraj dała sobie jeszcze wacikiem zwilżać usta ba nawet sama mi 2 razy wacik z ręki wyrwała by sobie samej nawilżyć tak dzisiaj nic kompletnie nie chce. Od 2 dni nie spała poza 15minutami jak przy niej byłam. Całą noc krzyczała "o boże" i że "wszyscy ją oszukali" Mama chcę bym jak najwięcej czasu z babcią spędzała bo wtedy babcia jako tako i coś powie i da sobie podkład wymienić itp a do mamy ma co chwile pretensje i ją przeklina że ją dała do szpitala. Jutro znów 8h w szpitalu mnie czeka:shake: Byłam też z rana w urzędzie pracy... ofert zero kolejny termin dopiero na 21 listopada:roll: A psiury by aż tak pokrzywdzone nie były wychodzą na chociaż 40 minutowy spacer przed snem spuszczone luzem. Milka szuka wtedy smaczków do jedzenia:roll: a Agra drepta blisko no chyba że patyk znajdzie, wtedy prze szczęśliwa zachęca bym jej go odebrała i jej rzuciła:lol: Gisic trzymaj się kochana ........przeżywałam to i ja ........nie będę Cię pocieszała bo nie potrafię .........bądź dzielna!!! Quote
bela51 Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 Jestem z Tobą Gisic, tak trudno znaleźc słowa pociechy w takich chwilach. Quote
Gisic87 Posted September 2, 2011 Author Posted September 2, 2011 Cioteczki, najgorsza jest ta niemoc:-( Niby wyniki wszystkie w normie a jednak babcia wygląda jak wygląda:-( Kilka dni temu jak jeszcze w domu była i w miarę świadoma powiedziała że mnie kocha a ja głupia powiedziałam tylko wiem i wyszłam na balkon z rykiem. zamiast odpowiedzieć słyszałam tylko jak wychodziłam jak mówiła o co mi chodzi:-( Quote
bela51 Posted September 2, 2011 Posted September 2, 2011 Wiem, bardzo trudno w takich chwilach usmiechac sie i trzymac emocje na wodzy.:-( Moze weź sobie jakies srodki na uspokojenie, gdy idziesz do babci, aby nie widziała, ze placzesz. Quote
Gisic87 Posted September 3, 2011 Author Posted September 3, 2011 Babcia zmarła:-( Coś mnie tknęło obudziłam się, po chwili mama zadzwoniła:-( Do tego mało mieszkania nie spaliłam bo wczoraj zamiast wyłączyć całkowicie palnik po prostu zmniejszyłam i na najmniejszym całą noc się palił:shake: Ja nie wiem nie wierze w to co się stało:-( Nikt przy babci nie był, wczoraj u niej byłam mimo prawie braku kontaktu mówiłam że idę i będę jutro ***** po prostu nie wierzę:-( Quote
maciaszek Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 Gisic, współczuję... :( Nie obwiniajcie się z mamą, że Was nie było przy babci, gdy odchodziła. Wiem, że to marne pocieszenie, ale już od 2 osób pracujących w hospicjum słyszałam, że bardzo bardzo często zdarza się tak, że ludzie odchodzą właśnie wtedy, gdy nie ma przy nich nikogo bliskiego. Że tak jakby wręcz czekali na to, by bliscy wyszli. Może z Twoją babcią było podobnie? Trzymaj się :glaszcze:. Quote
azalia Posted September 3, 2011 Posted September 3, 2011 Wyrazy współczucia Gisic,bardzo mi przykro Quote
Igiełka Posted September 4, 2011 Posted September 4, 2011 Gisic składam także wyrazy współczucia wczodząc tutaj liczyłam na inną wiadomość a okazała się bardzo smutna trzymaj się Quote
Gisic87 Posted September 4, 2011 Author Posted September 4, 2011 Dziękuje kochane Na razie jeszcze nie dociera do mnie to jakoś bardzo pewnie dopiero zrozumiem co naprawdę jutro:-( Wczoraj praktycznie całą noc nie mogłam spać jak tylko zamykałam oczy widziałam babcię:-( Jutro pogrzeb nie wiem jak to przetrzymam:-( nie wiem czy zostaniemy tam na noc czy jak więc TZ poprosiłam by jutro podjechał i wyszedł z psiakami po południu i wieczorem ehh:-( Quote
Martika&Aischa Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 Trzymaj się dzielnie cioteczko .........tam gdzie jest już nic ją nie boli i jest szczęśliwa ....... Quote
Gisic87 Posted September 5, 2011 Author Posted September 5, 2011 Właśnie wróciłam do domu. Pogrzeb powiem tak mimo tego że non stop płakałam był naprawdę piękny, praktycznie cała wieś przyszła pożegnać babcię, ksiądz powiedział piękne kazanie, po prostu całą prawdę o babci, pięknie o niej opowiadał bo znali się bardzo dobrze. Babcia śpi sobie już spokojnie, śpi za kapliczką koło swojej znajomej tam gdzie chciała i już wcześniej prosiła księdza by tam ją pochował. Jak mieliśmy już wracać do domu nagle zerwał się wiatr, i zaczął padać grad wielkości piłek od golfa mimo że przez cały pogrzeb bardzo mocno grzało słońce. Ja tam sobie myślę że w ten sposób babcia się z nami pożegnała ten ostatni raz:-( Obie z mamą płakałyśmy że nie było nas przy tym jak odchodziła ale najważniejsze że już nie cierpi i jest ze swoją ukochaną mamusią:-( Quote
__Lara Posted September 5, 2011 Posted September 5, 2011 :( Mój dziadek też umarł sam, zasnął w szpitalu jak nikogo nie było :( Ale w sercu na pewno jak Twoja babcia miał swoich najbliższych. Babcia już nie cierpi Gisicm już może być w pełni szczęśliwa. Quote
Gisic87 Posted September 8, 2011 Author Posted September 8, 2011 Kurcze cioteczki ja to mam jakiegoś pecha ostatnio:shake: Jakby wszystkiego było mało to wczoraj pół dnia spędziłam w szpitalach:roll: Naprawdę nie wiem jak to zrobiłam ale ubierałam bluzkę i coś mi chrupnęło w plecach, nie mogłam w ogóle się ruszyć, ból niesamowity dopiero jak w szpitalu dostałam ketanol dożylnie to przeszło, później na Ochojec na ortopedię i okazało się że to skręcenie i naderwanie odcinka szyjnego kręgosłupa:shake: Muszę teraz przez dwa tygodnie chodzić w kołnierzu:shake: Do tego coś mi się monitor nie wiem czy spalił czy co ale nie działa i teraz piszę od mamy z domu. Ehh normalnie jakieś fatum:shake: Quote
Kocurek Posted September 8, 2011 Posted September 8, 2011 Kurcze bo to zawsze tak jest w tym pokichanym zyciu ,ze jak sie wali to wszystko na raz.... Trzymaj sie cieplutko i zdrowiej szybko.Kregoslup to nie zarty-dbaj o siebie..... Oczywiscie miziaki wielkie dla Agruni i Milki. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.