adamo1974 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 ale zdązyłam ja ucałowac od was wszystkich Quote
_Goldenek2 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Adamo.... mój Charlie odszedł w klinice..... Sam jeden.... nie było mnie przy nim, bo weci kazali go zostawić. To było 22 lipca 2008 r. Do tej pory ciągle myślę jak on się czuł umierając wśród obcych ludzi... Okruszek w tej chwili był z Wami. I to jest jej szczęście. Quote
adamo1974 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 jeszcze budze sie z nadzieja ze to sen zły sen..... Quote
kazik132 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 _Goldenek2 napisał(a):Adamo.... mój Charlie odszedł w klinice..... Sam jeden.... nie było mnie przy nim, bo weci kazali go zostawić. To było 22 lipca 2008 r. Do tej pory ciągle myślę jak on się czuł umierając wśród obcych ludzi... Okruszek w tej chwili był z Wami. I to jest jej szczęście. :( znów płaczę. Na pewno to było straszne przeżycie! Tinusia w całym nieszczęściu miała szczęście. I Adamo też mimo wszystko:( Quote
adamo1974 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 tak to prawda mielismy szczescie że była przy nas juz nawet chcieli załatwiac jej kubraczek żeby nie zmarzła a ona zrobiła nam strasznego psikusa odeszła... Quote
fiorsteinbock Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Nie bylam kilka dni na watku, ostatnio czytalam, ze Tinka wraca do domku. A dzis zobaczylam tytul i zamarlam... Jest mi niewymownie przykro :( Tinko, dziekuje, ze bylas z nami choc te krótkie chwile. Teraz wypoczywaj :( I dziekuje Wam Cioteczki, za opieke, za serce i wrazliwosc... Quote
sylwija Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 smutne to bardzo, ale przynajmniej nie cierpi, przynajmniej czuła, że jest kochana.. Quote
RenW Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 Energy napisał(a):No przepraszam, ale w takiej sytuacji by to powiedział, przynajmniej taki był jego obowiązek. Uważam, że niedopuszczalne było wydanie małej w takim stanie i że wynika to z zaniedbania a nie dobroci serca:shake: O właśnie, ja podobnie myślę.. może przewidując jaki będzie koniec wydał Kruszynę do domu, by nie zeszła w klinice tylko w domu.. żeby nie było na nich..:angryy: Wiem, że brzmi to trochę jak demagogia i może nie warto dywagować teraz nad tym, ale jest zbyt wiele wątpliwości.. Jak można było wydać psinę w tak złym stanie ogólnym..?? I żadnych czołobitności! Łaski żadnej nie zrobili, za wykonaną usługę wezmą wynagrodzenie. Może i to pionierski zabieg był, pewnie takich nie wykonuje się na co dzień, trudny i ryzykowny.. może i na etapie samego zabiegu coś nie wyszło, przecież takie rzeczy się zdarzają .. może wystąpiły komplikacje po samym zabiegu, co też się zdarza i jest niezależne od chęci i woli lekarzy.. ale tego nie dowiemy się już nigdy...I nikt mi nie powie, że tak miało być i to był Jej czas.. bo ja w takie rzeczy nie wierzę! Żaden fatalizm. Nie ma skutku bez przyczyny.. Dobrze, że miała chociaż swoich ukochanych ludzi przy sobie w chwili odejścia..:-( Quote
adamo1974 Posted March 19, 2011 Posted March 19, 2011 nie chodzi juz o ten nieszczesny zabieg moim zdaniem powinien mi odpowiedzieć jak pytałem co myśli czy tina ma jakieś szanse na przerzycie przy takim stanie jakim była nie doktor wolał milczeć tak sie nie robi ale już zakączmy to pamięajmy tinke taką jaka była kochana....... Quote
Awit Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Wczoraj mnie nie było na dogo, ale o Tince ciągle myślałam, bałam się dziś wejść tu. Zamarłam czytając tytuł:-( Śpij dziewczynko dobrze, bez bólu, wiedz, że byłaś bardzo kochana:-( Nie wyobrażam sobie jak ona umierałaby w cierpieniach na tym łańcuchu. Umarła czując się potrzebna i kochana:-( Quote
LidkaWejman Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Nie ma słów pocieszenia....,ale wiem, że ból mija. Dziękujemy Wam Małgosiu i Grzesiu za poruszenie nieba i ziemi, za walkę o Tinkę i za Waszą miłość do niej. Czy to nie piękne, że miala dom, przecież miała odejść tam na łańcuchu....A tak poczuła jak to jest być kimś ważnym, najważniejszym... obudziła w wielu osobach tak pozytywne odczucia, poruszyła serca i ludzką wrażliwość...wypełniła swoją rolę i mogła odejść tam gdzie nie ma złych ludzi i łańcuchów....Trzeba wierzyć,że istnieje Bóg i że tutaj na ziemi to tylko etap przejściowy, a śmierć to nie koniec to POCZĄTEK< NOWEGO PIĘKNEGO SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA Quote
kazik132 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 [quote name='LidkaWejman']Nie ma słów pocieszenia....,ale wiem, że ból mija. Dziękujemy Wam Małgosiu i Grzesiu za poruszenie nieba i ziemi, za walkę o Tinkę i za Waszą miłość do niej. Czy to nie piękne, że miala dom, przecież miała odejść tam na łańcuchu....A tak poczuła jak to jest być kimś ważnym, najważniejszym... obudziła w wielu osobach tak pozytywne odczucia, poruszyła serca i ludzką wrażliwość...wypełniła swoją rolę i mogła odejść tam gdzie nie ma złych ludzi i łańcuchów....Trzeba wierzyć,że istnieje Bóg i że tutaj na ziemi to tylko etap przejściowy, a śmierć to nie koniec to POCZĄTEK< NOWEGO PIĘKNEGO SZCZĘŚLIWEGO ŻYCIA Dobranoc Tinusiu! Śpij spokojnie, odpoczywaj i czekaj na nas! Kiedyś na pewno się spotkamy! Quote
adamo1974 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 dokładnie wypełniła swoją role ale pozostawiła pustke po sobie i ból straszny ból nic juz nie bedzie tak jak kiedys... Quote
Inez de Villaro Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Dopiero dziś naprawili mi neta........... mój Boże...bałam sie tu zajrzeć Adamo...trzymaj się, walczyłas o nią jak lew... Maleństwo, biegaj radośnie.. Quote
Inez de Villaro Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 A tam daleko, na chmurce siedzi Tinuś i mój Demon i mój Rox i moja Betti...One się nią zaopiekują. Nie jest sama... Quote
mari23 Posted March 20, 2011 Posted March 20, 2011 Inez de Villaro napisał(a):A tam daleko, na chmurce siedzi Tinuś i mój Demon i mój Rox i moja Betti...One się nią zaopiekują. Nie jest sama... i jest tam moja Maja .... i Krecik maleńki..... Tinusia nie jest tam sama..... to nam tu tylko tak smutno.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.