Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

:-( :-( Koszi chyba na spacery nie chodzi, poza domem z ogrodem psy tej pani jeżdzą na cały licpiec i sierpień na wieś tam mają wiecej miejsca do biegania. Owszem piłki i gryzaki ma sama jej ta pani kupowała przymnie w sklepie jak odbierała Koszi, jej pozostałe 2 psy też przygarnięte nigdy niczego jej nie zniszczyły, myślała ze jak zabierze Koszi podaruje jej dom wyleczy do Końca to sunia bedzie jej wdzieczna ale to nie człowiem przecież tak jej to tłumaczyłam ale ona nie rozumie dalej sie upierała że tak tak jak z ludzmi jak się komuś pomoże to większość ludzi jest wdzieczna zdazają sie osoby bez serca dla których pomoc nic nie znczy i Koszi własnie ejst jednym z takich przypadków, na to jej stwierdzenie juz nic nie powiedziałam bo słów mi brakło.:-( :-(

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ja ewentualnie mogę 2-3 dni zaoferować ale nic więcej:shake: i to spartańskie warunki, malutkie mieszkanie + mój pies (nie wiem czy ona toleruje). od niedzieli.

Posted

:roll: ten dom tymczasowy to raczej na jakis dłuższy okres, ale bardzo Ci dziekuje za propozycje.

Jeżeli nic sie nie znajdzie pisze juz gdzie moge z prośba o tymczas ale jak narazie nic:-( bede zmuszona prościc o transpoert suni z W-wy do Rudy lub sama ponią pojadą, nie zosatwie jej tam dłuże bo nieiwem co ta baba moze zrobic:roll: wyrzuci ja odda obojetnie komu czy jeszcze zdecyduje sie ja uśpić nawet o tym niechce myśleć:-(

Posted

Koszeńka jest mi bardzo bliska ze względu na podobieństwo choroby do mojego Oscara. Kibicowałam jej cały czas i tak cieszyłam się, że znalazła domek.
Podobnie jak pidżej mogę zaoferować kilka dni (chyba, że zaakceptuje psy,złapie za serducho moją mamę to może pomyślimy o dłuższym czasie). Poza tym u mnie z kasą krucho ostatnio:(

A w jakiej dzielnicy jest Koszi?

Posted

Na dzis mam dość, pewnie nie zasne cały czas myśle o biednej Koszi, pamietam jaka była chora jak walczyła o życie, wet stwierdził ze to cud ze żyje a teraz co ją spotkała ona ma pecha najpierw pani alkoholiczka topiąca jej szczeniaki potem nosówka teraz jak juz wszytsko miało być dobrze jej kolejna pani nie lepsza od poprzedniej :-(

Od rana znów zabieram sie za szukanie,,,,,,,,,,,,,

Posted

justynko, jestem wstrząśnięta historią Koszi, pamiętam świetnie jak dzielnie i z determinacją o nią walczyłaś, to że wszystko na marne to nie twoja wina!!! Durnota tej panci woła o pomstę do nieba, pies ma byc jej wdzięczny :shake: :angryy:

Posted

Wrr.. :angryy: ja z miejsca zmieniłabym weterynarzy ! bo ja nie wiem jak mozna zaoferowac uspienie klopotliwego psa, no i szkoleniowca tez... bo zeby z miejsca sie poddał? :roll: dla dobrego szkoleniowca byloby to kolejne wyzwanie..

Posted

oh jasna cholera!!!!!!!!!! :angryy: :wallbash: :chainsaw: :2gunfire: :bad-word:
weterynarze RZECZYWIŚCIE z powołania, tą kochającą właścicielkę uspić powinni a nie psa. Co z nią teraz będzie....Ona po trzech dniach ją uśpi? :placz: :shake: :-( :placz:

Posted

ja pier***le! co za swiat! do wetow chodzila na karmy kase wydawala a na szkolenie juz nie starczyło? no bez jaj! Ludzie są jednak bardzo słabi, jak mją problem to najlepiej sie go pozbyc niz rozwiazac! rece opadają...:shake: co teraz bedzie? w jakim miescie mieszka (juz niedługo) Koszi?
3ba tymczasu, hotelu szukać! jak można myslec o uśpieniu tak młodego psa ktorego nic w zyciu dobrego nie spotkało?:placz:

Posted

Hm, na ogół z takimi problemami spokojnie da się zawalczyć, ale... kłopot w tym, że właściciele muszą CHCIEĆ coś robić.

Moim pierwszym pomysłem było zaoferowanie pomocy, nazwijmy to, trenerskiej - ale po smętnych doświadczeniach z ludźmi tego typu stwierdzam, ze to chyba nie jest strzał w dziesiątkę.
:shake:

A o weterynarzach udzielajacych porad szkoleniowych i behawioralnych można napisać całe tomy. "Siad" taki debil (przepraszam uczciwych i mądrych przedstawicieli tego zawodu...) psa nie umie nauczyć, ale uważa że z racji tego że leczy biegunki i wirusówki to i na psiej psychice się zna. Pewnie z nadania Ducha Świętego. :angryy:

Posted

Rozmawiałam z pania kierownik z schroniska ona też zabrała bardzo problematyczna sunie, na początku jej Diana była grzeczna to roczna duza sunia, potem zaczeły sie kłopoty, Diana zaczeła niszczyć ogród, gryzła krzaki ogrodzenie pozostawione wiaderka itp...... Pni kierownik poszał z sunia na szkolenie co prawda nie dało ono dużo ale Diana jest grzeczniejesza, zna podstawowe komendy, ale nadal pozostawiana na dłuzej sama znajduje sobie zajecia pomimo ze ma kolezanke do zabawy, wiec Diana jeździ do pracy z czego jest zadowolona a jak nie wyjazd do pracy to wieczorny spacer i rzucanie aoprtu tak dlugo az sie zmeczy to pomaga

ale pani Koszi sie niechce, zdawała sobie sprawę jakie psa bierze po przebytej nosówce myslała ze tak jak pisałam ona da jej wszystko a Koszi bedzie jej wdzieczna, twierdziz e ona jest madra ale bardzo złośliwa demolujac jej ogród bo jak moze tak robic majac wszytsko....

Mój Dino ma juz 10 lat przez całe swoje żyje w moim domu tyle poniszczył że juz nawet tego nie licze, powybijał szyby zdrapał nowe drzwi gumolity pogryzł moje ubrania nie wspomne o madacie za szczekanie, i co tez mam go uśpic bo ona juz taki jest, troszke pomogła kastracja......

Koszi potrzebuje kogoś kto poswieci jej czas bedzie sie z nia bawił wychodził na długie spacery ona uwilboa kontakt z inymi psami zabawe z piłką, a jednoczesnie trzeba ja uczyc co moze a co nie....... to madra i kochajaca sunia tyle jzu przezyła.....a tera znów ma wrócić do schroniska:-(

Posted

Jeżeli ta kobieta zgodzi się na innego pieska to kogoś z domku tymczasowego dać do niej a Koszi na miejsce tego pieska.
Może nie jest tak bardzo realne ale jednak jakieś rozwiązanie.

Posted

Przeczytajcie proszę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Ludzie!!!!!!!!!!!!!! dlaczego wy tak od razu tu na forum nienawidzicie tych co próbowali pomóc i adoptowali psy a później poddali się i psa zwracają?
Tak macie na to prawo i macie racie ! ale domków tak mało a psiaczków potrzebujących domu tak dużo! Ukryjcie wzburzenie zaproponujcie innego bezproblemowego psa! I jeżeli ta osoba się zgodzi to znaczy jeszcze jeden psiak będzie miał domek a jeżeli nie to wtedy wiemy że ta osoba jest jednym z tych trolej których tak nienawidzimy.

Na Dalmatach jeździli w tą i we w tą po tych dziewczynach co oddali dalmaska Karola. (nikogo nie obrażam to tylko przykład). Jeśli pies pokazał zęby to mało kto chce mieć takiego zwierzaka który z pupila zmienia się w koszmar na oczach
A teraz to! A nie przychodzi wam do głowy że jeżeli te osoby sobie nie dają rady z charakterami psów to są proposto słabe moralnie i możno im po prostu zaproponować innego psiaka który szuka domku a nie zniechęcać całkowicie.
Nie narzucam się! Tylko przemyślcie to! My tu chyba nie po to aby obgadywać (a jest tego tyle ze czasami czytać wstyd) a po to aby pomagać.

Posted

psiakom pomagam już długo, nie krytykuje tej pani ale opisuje cała sytuacja jaka miała miejsce mysłałam ze oddaje psa po przejsciach odpowiedzialnej osobie, jak zreszta ona sama siebie nzatwała, ta majętna kobieta myśląca ze pieniadze psa uszcześliwią, nie pisałabym w ten sposób ale samo jej stwierdzneie ze "Koszi to pies bez serca" który nie potrafi być wdzieczny za to co dostał a kolejne ze mam 3 dni by jej cos znaleźć bo ona juz psychicznie nie wytrzymuje bo jej krzak za 300 zl został zniszczony,

Nie dałabym tej pani już zadnego psa jezeli bedzie chciała niech zabierze psa z ulicy wtedy nie ebdzie miała do nikogo zalu ani pretensji zachowania psa nie da sie przewidziec zrozumiałabym gdyby chodziło o agresywnego psa ale Koszi nigdy taka nie była znam tego psa bardzo dobrze leczyłam ja gdy była chora na nosówkę, co jak jej kolejny pies bedzie no za dużo szczekał, zsika sie na dywan za 1000 zl albo jak koszi zgryie jej krzak za 300 zl, rozumiem tę pania ale tak sie nie robi mogła zadzwonic powiedziec jaka jest sytuacja ale nie stwierdzic ze mam 3 dni

Niektórzy myślą ze jak mają pieniadze i daja psu wszytsko to on bedzie na dwóch łapach chodził za nimi przez całe zycie bedąc niewiadomo jak jej wdziecznym.

Posted

[quote name='konisia']Koszeńka jest mi bardzo bliska ze względu na podobieństwo choroby do mojego Oscara. Kibicowałam jej cały czas i tak cieszyłam się, że znalazła domek.
Podobnie jak pidżej mogę zaoferować kilka dni (chyba, że zaakceptuje psy,złapie za serducho moją mamę to może pomyślimy o dłuższym czasie). Poza tym u mnie z kasą krucho ostatnio:(

A w jakiej dzielnicy jest Koszi?

Myślę, że propozycja konisi jest do rozważenia. Jeśli wszystko dobrze sie ułoży to będzie miała tymczas na dłużej. Jeśli nie, to justyna zawsze zdąży ja jeszcze zabrać do schronu.

Posted

Po pierwsze strasznie mi przykro z powodu Koszi. To kolejny pies, który w tym tygodniu traci domek, który tak dobrze się zapowiadał...

Vika_Bari ja jakieś 9 miesięcy temu adoptowałam psa. Po pierwszym miesiącu pokazał zęby i warczał chwilami także na mnie. Ale nawet nie pomyślałam, żeby go oddać ( także wtedy kiedy okazało się, że do końca życia będzie miał problemy zdrowotne ). Po konsultacji z treserem ( jednej ), zaczęłam prace z psem i od tamtej pory nie mam takich problemów. Pies i opiekun muszą ustalić wspólne relacje. Pies jak dziecko, będzie próbował na ile może sobie pozwolić. Dlatego ważna jest konsekwencja, a wtedy życie nie zmieni się w koszmar.

Pies nieco inaczej widzi świat i swoje w nim miejsce. Dlatego wymaganie, żeby "był wdzięczny" jest nieco śmieszne. A za propozycje eutanazji, bo pies jest problematyczny wet powinin być pozbawiony prawa wykonywania zawodu...

Posted

Vika_Bari, ja niestety uwazam , że ta Pani decydując się na psa ze schroniska mogła przewidzieć , że jest to pies po przejściach, do którego wychowania nikt nie przyłożył ręki... Skoro ta Pani jest taka bogata to niech zajmie się wychowaniem Koszi, a nie pozbywa się jej :mad: Nie ma rzeczy nie możliwych! Mam dwa psy po przejściach ze schroniska i jednego wrzuconego na ogród jako 5 - tygodniowego szczeniaka.... Wika, która jest u nas od malutkiego zdemolowała cały dom: obgryzła stoły, meble, zrzucała wszystko ze stołow, otwierała szafy i w zębach wynosiła ich zawartość, ale nigdy nawet przez myśl nie przeszło nam, żeby się jej pozbyć! :shake: Shogun został wzietę ze schroniska kiedy miał ponad 10 lat, na początku szczekał całymi nocami, sikał w domu, kiedy zostawiało się go samego wyrywał boazerię z drzwi, zdrapywał tapetę, już nie wspomnę, że nie ma w moim domu ani jedenej osoby (oprócz mnie), której by nie ugryzł - a jednak też nigdy nam nie przeszło przez myśl , aby się go pozbyć :shake: Moim trzecim psem jest Kaja, która w schronisku spędziła prawie 6 lat, ma ona bardzo przykre przejścia, nikt w moim domu nie moze jej pogłaskać (tylko ja), przez pierwsze pół roku ( jej pobytu u nas) całymi dniami szczekała, załatwiała sie po samym drzwiami domu, kiedy zostawała sama niszczyła wszystko co tylko stawała w zasięgu jej pyska - w jej przypadku też nigdy nie pomyśleliśmy, żeby oddać ją spowrotem do schroniska.... Na dzień dzisiejszy z ani jednym z moich psów nie mam tych problemów, wystraczy trochę chęci i cierpliwość! Shogun i Kaja kiedy trafili do mnie mieli ponad 10 lat, a dało się oduczyć ich złych nawyków, a Koszi przecież jest w wieku idealnym do szkolenia, więc czemu takiej możliwości nie przyjeła ta Pani??? :angryy:

Posted

Co do mojego tymczasu to dodam jeszcze, że jest to blok (9 piętro), więc niestety nie żaden luksus:(

I zgadzam się całkowicie z Justyną. Oddała psa dorosłej kobiecie, świadomej (chyba?) swoich słów i czynów.

Posted

Moj Dżekuś ,który odszedl w wieku 13 lat w czerwcu za TM przez 4 lata niszczył w domu jak nikogo nie było wszystko co popadnie,wykładziny ,tapety ,pozostawione buty i ubrania.Był u nas od szczeniaka i do kogo miałam miec pretensje ,ze niszczy?
T ak samo jest a może jeszcze gorzej z psami wziętymi ze schroniska one są po róznych przejściach i trzeba im dac czas na adaptację .A krzaczek w ogródku to dla mnie nie argument ,ze trzeba go oddać a tym bardziej uśpić(totalna głupota i to w dodatku wet.)
Szkoda psinki.

Posted

:angryy: :angryy: :angryy: :angryy:

Pani powinna wiedziec, ze Koszi jest po przejściach!:angryy:


Justyna ja bym nie powiedziała, ze Koszi była taka łagodna do wszystkich. Na spacerach zdarzały się jej wpadki. Ale to raczej nie była agresywność.

Posted

Połączyłam oba wątki Koszi i skasowałam dublujące się posty. Mod

Dziewczyny, jeśli konisia może zabrać sunię, chociaż na próbę, to moze warto spróbować? Do schroniska pies zawsze zdąży wrócić...
konisia, a masz warunki na to, zeby przetrzymać Koszi choć kilka dni, jeśli nie bedzie się zgadzała z Twoim stadem?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...