Berek Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 "Ludzie!!!!!!!!!!!!!! dlaczego wy tak od razu tu na forum nienawidzicie tych co próbowali pomóc i adoptowali psy a później poddali się i psa zwracają? " Droga Viko. Wyobraź sobie, że czasem próbuję pomagać ludziom ze schroniskowymi psami w rozwiązywaniu problemów behawioralnych. Wiesz co? Z tej całej pomocy to staję się cynikiem. Niestety, ale glupio-roszczeniowa postawa jest dla większości właścicieli powszechna. :shake: Na palcach jednej ręki moge policzyć przypadki w ktorych właściciele postanowili o psa zawalczyć - i wygrali. Nie myśl, że ta "walka" to było jakieś nie wiadomo co - najczęściej chodziło o przestrzeganie paru reguł lub odrobinę pracy szkoleniowej. Reszta - nawet jeśli dochodzi do kontaktu z behawiorystą czy trenerem - prezentuje głównie pretensje do psa i absolutny opór przed zrobieniem czegokolwiek. :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :mad: Przykład - super - pinczerek z warszawskiego Palucha, kłopot z wracaniem na wołanie i agresją wobec psow, po jednej lekcji pies przestaje się rzucać, w ogóle ekstra charakter, zwierzak współpracujący, chętny do nauki... Ale pani włascicielka oświadcza, że psu linki nie przypnie, z parówkami (nagrody) nie bedzie "się wyglupiać", i najwyraźniej oczekuje że pies dostanie "pigułkę na grzeczność". I sytuacja pozostaje na etapie - że trzeba się pozbyć tego "głupiego psa". :diabloti: Quote
coolydiana Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Gdy pierwszy raz wzielam psy na tymczas bardzo bylo mi ich szkoda, one byly takie kochane , grzeczne :loveu: .Takie bidulki co malo milosci zaznaly , wyglodzone , smutne .Co normalny czlowiek robi wtedy????No daje im w nadmiarze to czego dotad nie mialy ,bez zastanowienia ,co bedzie potem .Tak sobie za pierwszym razem narobilam ,ze psiaki sie rozbestwily :evil_lol: . Stwierdzilam ,ze musze zmienic podejscie do sprawy , wiec zaczelam wprowadzac troche dyscypliny . W tej chwili ,gdy daje komus psa , pierwsza zasada ,ktorej ludzie musza sie trzymac to: ten pies juz nie jest w schronisku ,nie wolno sie nad nim uzalac ,traktowac jak kazdego normalnego psa ,od poczatku trzymac granice .Pies od poczatku musi wiedziec co wolno ,a co nie.Wtedy ma sie super psa i radosc w nim. Od tej pory nie mielismy problemow z zadnym psem .Moze ludzie troszke ,na poczatku rozpieszczaja te psiaki ,a potem sie dziwia ze cos jest nie tak????? Mi tez na poczatku te psiaki sporo poniszczyly ,ale to byla moja wina . Kazdy pies gdy przezywa zmiane , kazdy jeden wtedy czuje sie niepewnie i te dni sa bardzo wazne .W tych dniach mozna najwiecej osiagnac jesli chodzi o wychowanie psa .One chca wiecej niz sie im pozwala ,ale jesli jestesmy konsekwetni ,to potem mamy super psa . Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 Pani która zabierała Koszi wiedziła ze to pies po przejsciach, ze nigdy nie miała domu całymi dniami biegała bezpańsko pod blokiem, wiec czego miała sie nauczyć,,,,,, kto jej miał nauczyc podstawowych komend normalnego zachowanie, popołudniu dzwonił domnie kierownik bo znim też ta pani rozmawiała, powiedził jej ze popełniła jeden z podstawowych błedów na co sie obużyła, a mianowice Koszi dostawała jesć 4 razy dziennie ona kocha jedzenie nawet gdy cos zrobiła nie tak pani ja karmiła, to napewno wpłyneła na jej dalesze zachowanie.... szkoda ze ten cały szkoleniowiec jej tego nie powiedział jego by może posłuchała bo jak kierownik jej to pwoiedził ze mu odpowiedziła ze mało wie o psach i ma sobie poczytac dodatkowe ksiazki o psiej psychice..... Ja jutro rana jade do krakowa, wiec cały weekend nie mam dostępu do internetu jeżeli sie cos znajdzie to prosze o kontakt na komórke 510 268 586 Niestety domnie nikt sie nie odezwał w sprawie tymczasu:-( Quote
Berek Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 "a mianowice Koszi dostawała jesć 4 razy dziennie ona kocha jedzenie nawet gdy cos zrobiła nie tak pani ja karmiła, to napewno wpłyneła na jej dalesze zachowanie.... " A tego to już kompletnie nie rozumiem. O co Ci chodzi - że gdyby suka byla trochę głodna, to latwiej by bylo ją nagradzać żarciem? Ale przecież ta pani w ogole z nią nie pracowała??? :-o Quote
eria Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 ustaliłyśmy z Justyną że zabiorę Koszi w poniedziałek od tej "pani" i przewiozę pociągiem z powrotem do Rudy, jeśli oczywiście nic się nie znajdzie konkretnego przez weekend... Quote
carolinascotties Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Justyna_wolontariat napisał(a):Jestem załamana i naprawde niewiem co zrobić Od poczatku tamtego tygodnia pani Koszi dzwoni domnie i mówi że ma z nia problem bo jej niszcze w mieszakaniu jest nieposłuszna, poprosiłam by skontaktował sie z jakimś psim psychologiem czy tez treserem, powiedziała, ze Koszi na od momentu przyjazdy przez jakis tydzień była grzeczna po czym zaczeła pani niszczyc no lae pani leczyła Ewa myslała ze jej to minie, to powód zmian jakie nastąpiły w jej zyciu..... Przed momentem zadzwoniła mówiac mi ze mam 3 dni by ja zabrać, bo ona juz dłuzej nie wutrzyma dziś zniszczyła jej krzak w ogrodzie za 300 zł i odrapała drzwi, jak to stwierdziła " leczyła sunie podawała najlepsza karme witaminy sunia spała w domu na kocu miała do duspozycji ogród do biegania, ona tyle jej dała i nie rozumie jak Koszi moze nie być za to wdzięczna" to usłyszałam w słuchawce telefonu, ona jest wykończona psychicznie nie radzi sobie z Koszi a nie jest osobą która skarci psa, dlatego mam ja zabrać z podkreśleniem 3 dni Jak to pisze to łzy mi same ciekną na klawiature, niewiem co mam zrobić, jak pomóż Koszi. Ta pani jak mi powiedziała kontaktowała sie z 2 weterynarzami u których też leczyła Koszi, opisała im zachowanie suni jej ciągłe nieposłuszeństwo i niszczenie i obaj stwierdzili, że juz pare razy spotkali sie z takim zachowaniem psa, ale tego nie da sie już odwrócić i najlepszym rozwiązaniem jest jego uśpienie Słów mi brak...na to , co się dzieje z ludźmi... Czy ta pani od Koszi - tu zagląda? Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 Nie nie chodzi mi to że gdyby Koszi była głodna to jedzeniem możnaby ja nagradzać, nieee Myśle że jak ona karmiła ja 4 razy dziennie czego nie rozumiem, nawet gdy sunia cos pogryzła dostał miche jedzenia zaraz po tym fakcie to mogła skojarzyć ze jak cos pogryzie dywan czy cos zrzuci z stołu to dostanie pełną miskę jedzenia. Chodziło mi o to. Quote
Pianka Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Eria na innych forach prosza o banner. Do roboty kobieto;) Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 Pani tu nie zagląda, o Koszi dowiedziała sie z miesięcznika Przyjaciel Pies Quote
Berek Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 "Myśle że jak ona karmiła ja 4 razy dziennie czego nie rozumiem, nawet gdy sunia cos pogryzła dostał miche jedzenia zaraz po tym fakcie to mogła skojarzyć ze jak cos pogryzie dywan czy cos zrzuci z stołu to dostanie pełną miskę jedzenia. Chodziło mi o to." Aj, aj - to zupełna, ale to absolutna, nieprawda. Psy w ten sposób nie kojarzą. :shake: Quote
konisia Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 [quote name='coztego'] Dziewczyny, jeśli konisia może zabrać sunię, chociaż na próbę, to moze warto spróbować? Do schroniska pies zawsze zdąży wrócić... konisia, a masz warunki na to, zeby przetrzymać Koszi choć kilka dni, jeśli nie bedzie się zgadzała z Twoim stadem? Niestety nie mam warunków żeby w razie niezgody jakoś ją odizolować. Mam 53 mk mieszkania i wcześniejsze próby izolowania psów, które się nie zgadzały nie wypaliły. Musiałaby się zgadzać i znać mieszkanie w bloku np. windę (nie wiem jakie były wcześniejsze losy Koszi). Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 :cool3: Nie moge niestety zagwarantować, że koszi zgodzi sie z twoim psem, jak była umnie 2 dni to 4 pietro to z moim Dinem się zgodziła ale mój Dino to bardzo ugodowy pies, a zamkniecie jej w pokoju nieiwem czy by sie nie skonczylo zdrapanymi drzwiami skoro jej pani twierdzi ze ona niszczy wszytsko Najlepszy byłby dom z ogrodem, lub ktos kto ma czas wyprowadzać sunie na długie spacery jezeli to mieskzanie w bloku Quote
heiidii Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Może nie jest to jakieś wielkie arcydzieło, no ale... ;) Quote
coztego Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 eria napisał(a):ustaliłyśmy z Justyną że zabiorę Koszi w poniedziałek od tej "pani" i przewiozę pociągiem z powrotem do Rudy Do schroniska? :roll: Quote
eria Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 coztego napisał(a):Do schroniska? :roll: no Justyna odbierze Koszi na dworcu w Zabrzu w wieczorem w poniedziałek i nie wiem co dalej.....:-( Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 Jeżeli nie znajdziemy dla Koszi żadnego miejsca do niedzilei wieczora, to nie zostawie jej u tej kobiety zreszta dzwoniła domnie jakąś godzine temu co załatwiłam:cool3: powiedziłam jej ze nadal szukam ale napewno zabiore sunie w poniedziałek ma sie o to nie martwić. Jeżeli nie zabiore Koszi to może ją oddać na Paluch lub do Celestynowa niewiem:-( Zabrałabym ja do domu ale juz umnie była i widziałam jej reakcje na moją kotkę, Lara przez dwa tak się jej bała bp ciągle ja goniła że siedziała na szafie, mój tata bo kotka jest jego pupiliem nie pozwoli by zabrać takiego psa, który nie zgadza sie z kotami:-( Schronisko to ostateczność ale napewno bedzie to lepsze wyjscie niz pozostawienie Koszi tam........ Quote
heiidii Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Jeżeli przez weekend nie znajdziemy domu dla Koszi to może najlepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie o niej ogłoszenia w Przyjacielu Psie lub Moim Psie? Quote
coztego Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 Justyna_wolontariat napisał(a):Schronisko to ostateczność ale napewno bedzie to lepsze wyjscie niz pozostawienie Koszi tam........ No jasne... boję się tylko, jakie szanse ma w schronisku na powtórną adopcję, z taką opinią :roll: Quote
Justyna_wolontariat Posted December 1, 2006 Author Posted December 1, 2006 w schronisku Koszi nie ma żadnych szans na adopcję jest zwykłym szarym kundelkiem sredniej wielkości, do pilowania za łagodna do mieszkania za tempermentna pewnie tak ludzie będa sądzić:-( :roll: Quote
Pianka Posted December 1, 2006 Posted December 1, 2006 heiidii fajny bannerek. No własnie Koszi w schronie nie ma żadnych szans na adopcje.:-( Quote
carolinascotties Posted December 2, 2006 Posted December 2, 2006 a jak z tymczasami w innych miastach? Quote
konisia Posted December 2, 2006 Posted December 2, 2006 Justyno a czy jeśli nie znajdzie się żaden tymczas to będziecie szukać hotelu? Czy raczej schron? Erio czy jeździsz jakoś w miarę regularnie do Warszawy? Czy to tylko jednorazowy wyjazd? Koszi jest wielkości ONka czy mniejsza? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.