dronka Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 oj Inka nie lubi kołnieża....Cześć tu Ania, Inka jest u mnie na tymczasowym tymczasie. Bacznie obserwuję wątek i rad odnośnie uspokojenia Inki. Na szczęście teraz śpi więc jest bezpiecznie. Niestety jak jest obudzona to tarmosi się. Uspokajam ją i głaszczę i to trochę pomaga. Trochę był cykor przy podawaniu leków, przez ten kołnierz, bo czasami wykonywała niespodziewanie ruchy głowy, ale dałyśmy radę. Trza trzymać kciuki ;-) . Moje zwierzaki się jej nie naprzykrzają i nie przeszkadzają, więc byleby ona sama sobie nie przeszkodziła ...Ps: nawet przez głowe mi nie przeszło , żeby jej kazać po schodach chodzić ;-P pozdrawiam Quote
conceited Posted February 2, 2011 Author Posted February 2, 2011 Hehe, fajnie Aniu, ze jestes :) Dzieki za wpis, troche mnie uspokoilas :) A z tymi schodami - no wiesz, glowa mi paruje i wymyslam...sorry:evil_lol: Byle do juta... Quote
SkarpetKa Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 [quote name='conceited']Dzieki Kasiu za pamiec bo niestety malo kto sledzi losy Ineczki. Za godzinke "przechwytuje" Inusie od Margo i jedziemy na operacje na 12:00. Denerwuje sie strasznie. A najbardziej to sie denerwuje czy po operacji Inusia dogada sie z rezydentem w nowym DT. Trzymajcie proszze mocno kciuki !!! Tak sobie mysle, ze chyba bedzie potrzebne wiecej kaski niz za sama operacje bo juz bylam na jednej wizycie na ktorej dostalam leki dla Inki itym samym otworzylam jej rachunek u doktora, ktory zaplace chyba z dniem ostatniej kontroli. Po operacji bedziemy chodzic na kontrole na ktorej Inusia na pewno bedzie miala podawane jakies leki, to bedzie dodatkowy koszt. Dzis sie dowiem wszystkich szczegolow. Zapytam tez doktora o kilka rzeczy, ktore martwily Margo, na przyklad to, ze Inusia sie czesto drapie i chyba boli ja ucho. Wieczorem pelna relacja na watku, ale [B]prosze, badzcie z nami duchem ![/B][/QUOTE] Może i jestem mało kto :oops: ale Ineczka nie była sama! Losy bieduli śledziłam codziennie z coraz bardziej rosnącym niepokojem czy dojedzie do operacji, ze względu na brak DT w Poznaniu. Ale o czym tu pisać....jak nic sie nie udało zdziałać...chciałam wprowadzić się z Ineczką do rodziców na pewien czas, ale bałyśmy się z mamą o reakcję naszego psiego zazdrośnika, który by zwariował jakby wyczuł innego psa w domu! Nie chciałyśmy ryzykować :( A mój TZ u nas w domu ... po prostu się nie zgodził ... tłumaczył sie naszymi kotami, tym że mieszkanie nie nasze ... ale on po prostu nie chce pozwolić mi na przygarnanięcie - choćby czasowe - kolejnego zwierzaka...ale ja przecież mam tylko 2,5 kota i 0,5 psa... a tych w potrzebie tyle jest, że serce mi pęka :-( Piszę to wszystko tylko dlatego, żebyś wiedziała, że nie jesteście same! Kurczę tylko nie miałam jak Wam pomóc ...może kiedyś sie na coś przydam :) [B]Duchem jesteśmy z Wami![/B] niestety narazie tylko... Na tym koniec rzewnych wynurzeń ;) Jak już Was Dr podliczy to napisz koniecznie co jest potrzebne, spróbuję chociaż grosza dorzucić dla Inki! Quote
KateBono Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Jak się czuje Ineczka? Jak minęła nocka? Quote
dronka Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Dobry dzień. Uprzejmie donosze, ze przetrwałyśmy noc ;-). Inka się już trochę oswoiła ze mną i domostwem, nie jest przerażona i macha ogonkiem. Noc była spokojna. Inka czasami wstaje i probuje zrzucić kołnierz. staram się jej nie przeszkadzać, bo jak się budzi to jedne co chce robic to zrzucać kołnierz. Najgorzej jest przy podawaniu leków, bo ma 4 specyfiki , które muszę podawać co 10 min. Muszę jej co 10 min przeszkadzać, więc jest pół godzinna walka z kołnierzem. Podaje jej leki , ale nie jest lekko, nie jest agresywna , ale rusza główką :-(. W nocy Bono kursował z naszej sy[ialni do sypialni Inki, żeby sprawdzać czy wszsytko z malą oki (kiedy spimy z Ig w różnych pokojach też tak robi, i chodzi całą noc ode mnie do Ig i z powrotem.)Zniosłam ja rano na sikuta, ale nie miala ochoty. Jest już dawno po śniadanku. miała apetyt no i pragnienie ;-). teraz niestety jestem w pracy. Inka ma spokój bo Igor zabral do swojej pracy Bonkosa. Trochę się martwię czy Inka widzi na oko, bo mam mieszane uczucia i niecierpliwie czekam na opinie weta. No i trzymamy kciuki. Quote
conceited Posted February 3, 2011 Author Posted February 3, 2011 Jak sie ciesze Skarpetko, ze jestes z nami. Inusia w swoim watku miala wyjatkowa pustke. Fajnie, ze ktos o niej mysli. :) Dronka - skoro Inusia macha ogonem na Twoj widok to moze cos widzi :) chyba, ze macha na dzwiek Twojego glosu... Tez jestem ciekawa opinii weta, powiedzial, ze mam byc przed trzecia. Jade teraz z babcia do lekarza na 12:00 i do banku, a potem przyjade zabrac Inke - bede dzwonic do Ciebie Aniu. Mysle, ze bede kolo 14:00. Quote
ania z poznania Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 A po jakim czasie u psów pojawia się efekt operacji, tzn. kiedy jest pełna poprawa? Aga, możesz zapytać dr-a? Bo wiem, że u ludzi to nie jest natychmiastowe. Quote
conceited Posted February 3, 2011 Author Posted February 3, 2011 No i juz jestesmy po. Faktycznie, Inusia nie widzi teraz NIC ! Ponoc tak ma byc i powinna zaczac widziec do weekendu. Biedna, jest strasznie tym faktem zestresowana, ona nie widzi nawet, ze jest w klatce tylko co chce zrobic ruch, to wpada na jej sciany. Jest to dla niej bardzo stresujace bo nagle przeniosla sie ze wsi do miasta, zewszad dobiegaja miejskie odglosy, a ona nic nie widzi. Co chwile jest gdzies noszona, jak ja stawiamy na ziemie to nie wie co robic, gdzie isc, bo nic nie widzi. Klosza doktor zabronil sciagac bo ja faktycznie to oko bardzo swedzi i najchetniej by sobie je lapa drapala. Slusznie wet zauwazyl, ze drapie klosz tylko prawa lapa, czyli ta, gdzie ma chore oko. Z reszta jak ja glaszcze i drapie po glowce to nadstawia sie tak, zeby jej drapala oko. Ewidentnie ja swedzi. W aucie Inusia jest grzeczna, ale musze ja pilnowac bo probuje sie drapac hamulcem recznym ;) Co do efektu operacji - jescze ciezko powiedziec. Poki co jest stan zapalny w oku (normalne) i czekamy co bedzie, jak to minie. Wet mowi, ze to kwestia kilku dni. Inka, a wlasciwie Ania, dostala znow kupe lekow. Troche jest roboty z ich podawaniem - dzieki Aniu :) Wet zapisal jej tez relanium na uspokojenie (Ince, nie Ani :) ). Ale co odkrylismy .... otóz Inka jest straszna panikarą u weta i jest bardzo niedotykalska.:evil_lol: Przy bezbolesnym zastrzyku skamle w nieboglosy, a dzis wet tylko chwycil jej pprzednia lape i chcial wyjac wenflon (ale tego nie zrobil - tylko trzymal lapę) wyla jakby ja torturowano ! Nie widzi i pewnie panikuje. Kazdy dotyk weta wywolywal u niej starszne szarpanie sie i placz. Sluchajcie Cioteczki, ja dzis zaplacilam z babci pieniedzy bo jeszcze nie doszly do mnie zadne pieniazki na Inke. Lacznie wszystko razem poki co wynioslo 887zl. To jest dobra wiadomosc, bo myslalam, ze bedzie gorzej :) Mam rachunki, pozniej wkleje. Oprocz tego kupilam dzis relanium za chyba 6 zl, a wieczorem Ania ma wykupic reszte lekow i dalam jej na to 70zl bo aptekarka powiedziala, ze wyjdzie jakies 60zl. Nastepna wizyta, w poniedzialek lub srode. Quote
margo54 Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Biedna Inka, jest zdezorientowana, stąd ta panika. Jaka szkoda, że nie mogła u nas dochodzić do zdrowia, może nie byłoby to dla niej takim stresem.Wyobrażam sobie, co teraz czuje, obce zapachy, głosy, ból ,no i do tego nic nie widzi. Ale u Ani ma najlepszą opiekę a z dnia na dzień powinno być lepiej. Aniu, wygłaskaj Inusię od nas. Quote
conceited Posted February 3, 2011 Author Posted February 3, 2011 Mysle, ze z dnia na dzien bedzie coraz lepiej, jak juz zacznie powoli odzyskiwac wzrok i oswoi sie z kolnierzem i klatka. To relanium powinno ja uspokoic. No i Inusia cieszy sie na ludzki glos, a najbardziej na przytulanie. Jest najspokojniejsza, gdy jest glaskana i przytulana. Aniu, daj znac czy udalo Ci sie dostac te leki. Quote
taks Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Mój przelew wysłałam wczoraj po pracy ale na poczcie a nie netem więc pewnie dojdzie dopiero jutro Quote
dronka Posted February 3, 2011 Posted February 3, 2011 Tak tak byłam po leki, i okazały się tańsze niż przewidywałaś. Właśnie zamierzałam się na wieczorny maraton z aplikowaniem leków ;-). Wymyśliłam nowy fortel "kanapowo-przytulaniowy" do podawania leków. Zobaczę może będzie spokojniejsza. Trochę martwiłam się o sikuty, ale byliśmy wszyscy na popołudniowej toalecie (ja, ig, bono i inka), no i wszystko się udało załatwić zgodnie z planem ;-). Mała ma wilczy apetyt i daje przykład moim lelusiom wybrednym ;-). Inka jest karmiona w klatece (tzn. podaje jej szamanko, bo z kołnierzem to kiepsko by sobie radziłą), więc agresji jeszcze żaddnej nie było. Jeszcze nie podawałam jej relanium, bo dzisiaj jest spokojniejsza. Inusia jest głaskana i kiziana i miziana, ale wygłaszcze ją jeszcze specjalnie z Twoją dedykacją margo ;-) Quote
eski Posted February 4, 2011 Posted February 4, 2011 Jak minął kolejny dzionek kochanej Inusi ? Quote
conceited Posted February 4, 2011 Author Posted February 4, 2011 Sama jestesm ciekawa, bo dzis jej nie widzialam. Doszly pieniazki od Taks. Dziekuje. Quote
dronka Posted February 4, 2011 Posted February 4, 2011 Nie można napisać , ze u Inki wszystko świetnie, ale dziewczyna daje sobie radę. Nie ukrywam, że relanium jest nieocenioną pomocą przy podawaniu leków, nbo Inu nie trzepie tak główką. Wieczorem jest łatwiej, bo robimy sobie leżakowanie, kizianie i co 10 min. zakrapiamy oko. Gorzej niestety rano, kkiedy przed pracą nie zawsze jest czas na takie procedury ;-). No ale dzięki rel. Inka jest spokojniejsza. Niestety jeszcze nie widzi, na spacerkach jest przez to niespokojna, bo nie może zobaczyć otoczenia a odgłosy centrum miasta raczej jej nie służa. MAm nadzieję, ze kiedy wzrok się naprawi to i na spacerze będzie spokojniejsza.Ig mówi , że chuba już jakieś cienie zaczyna dostrzegać. Ja na razie nie zapeszam i trzymam nadal kciuki. Quote
margo54 Posted February 4, 2011 Posted February 4, 2011 Oj, pieszczoty to Inusia bardzo lubi;) To ją bardzo uspokaja i pozwoli wtedy na wszystko. Jak dobrze, że idzie ku dobremu, bo bardzo martwiłam się o nią. Najważniejsze, żeby zaczęła znów widzieć i zobaczy otoczenie, wtedy będzie mniej zestresowana.My mieszkamy na wsi i zbyt wielu bodźców wzrokowych i słuchowych nie miała.W mieście jest inaczej. Dziekujemy Aniu, że tak dbasz o naszą Inusię.To taka kochana przylepka. Quote
dronka Posted February 5, 2011 Posted February 5, 2011 Cieszę się , ze mogę choć trochę pomóc Margo. Choć przyznam się stres trochę był przed przyjazdem Inki, ale na szczęście moje zwierzaki okazały się nad wyraz wyrozumiałe. Uprzejmie donoszę , że Inu ma się coraz lepiej...i teraz już nam obojgu wydaje się , ze zaczyna widzieć. Dzisiaj przy podawaniu leków wypusciłam ją z klatki, a ona bez wpadania na żadne przedmioty i meble szybciutko przebierając nóżkami dopadła miskę kotową z przekąską w środku ;-) Humor też ma chyba niegorszy boo jak ją wyciągam z klatki to trzęsie tyłeczkiem i ogonkiem na prawo i lewo ;-) No i na spacerkach też jest swobodniejsza i się tak nie spina (chyba właśnie dlatego, ze zaczyna coś widzieć. Inka jest kochaną dziewczyną i nie sprawia żadnych problemów. Liczymy na to, ze doktor jak najszybciej orzeknie "uwolnić ją z klatki". Quote
danka4u1 Posted February 5, 2011 Posted February 5, 2011 Podczytuję historie Ineczki i ciesze się, że wszystko zaczyna " wychodzic na prostą". Pozdrowienia Quote
conceited Posted February 5, 2011 Author Posted February 5, 2011 Tylko, ze Inusia nadal nie ma domku stalego :( Quote
danka4u1 Posted February 5, 2011 Posted February 5, 2011 No niestety, ale domek musi się znaleźć dla takiej slicznoty. Najwazniejsze to, że jest po operacji i są szanse na wzrok... Quote
conceited Posted February 6, 2011 Author Posted February 6, 2011 I jak dzis wzrok Inulki? Widzi cosik ? :) WYDATKI: 51 zl - wizyta przed operacja /leki/ 826 zl - operacja ? - leki wykupione przez DT WPLATY: 600zl - Taks Quote
dronka Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 właśnie Inka siedzi mi na kolanach, bo popiskiwała mocno w klatce, martwiłam się , że coś jej jest, ale jak tylko ją wyjęłam z klatki i posadziłam na kolanach od razu ucichła.. przykrzy się dziewczynie w tej izolatce :-( Obserwujemy Inkę i mamy wrażenie, zę wodzi za nami wzrokiem, ale czekamy cierpliwie na opinie weta. Na spacerkach jest już pewniejsza, nie boi się tak otoczenia. Mam pytanie do Margo, jak często Inka robiła u was kupki? Quote
margo54 Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 Cieszę się, że Inusia ma się coraz lepiej. U nas wychodziła ok. 6 razy dziennie, czasami częściej, razem z innymi psiakami a kupka była czasami 3 razy a czasami raz.Trudno to policzyć,bo biegała swobodnie i z daleka było widać, że ustawia się do kupki, ale trudno stwierdzić, czy akurat zrobiła wtedy, czy nie. Czasami dało się zauważyć, ale czasami nie. Ale jakiś specjalnych problemów nie było.Po przybyciu do nas miała luźniejsze kupki, ale spowodowane to chyba było zmianą otoczenia i jedzenia i szybko minęło. A jakie są teraz problemy z kupkami? Quote
conceited Posted February 7, 2011 Author Posted February 7, 2011 Inka odnotowala 150zl na swoim koncie. Dziekujemy Skapretce :) Aktualizacja na pierwszej stronie. Za godzinke jade na kontrole....trzymajcie kciuki,zeby ten maly bąk juz widzial :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.