Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

cudownie :loveu: ja proszę proszę jednak choć trochę tego opisu co było pomiędzy jego szczekaniem a wyciągnięciem z kojca :modla: to ważne :modla:
i wyczesany księciunio :klacz:

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='zerduszko']Ale i tak mi się cisną niecenzuralne słowa na usta względem jego stanu.... :/

no właśnie... boi się głośniejszych odgłosów, kaszlnięcia... echhh...:shake:
biedny ten nasz Gustawson, wielką krzywde mu człowiek uczynił....

http://www.hotelamok.pl/dt/gucio-benianim/dsc02092.jpg - niby ok, a jednak wycofany (ogon)

dobrze, że pozwolił się wyczesać, bez protestów? to daje nadzieje, ale kurde wiele wiele pracy przed ...

Posted

no tu nie ma co oczekiwać, że pierwszy raz na smyczy będzie miał ogon w górze - ale pomalutku do przodu, musi teraz nadrobić podwójnie :( czas kiedy się błąkać i czas stracony w tamtym "hotelu" :( mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie zabrałam Gucia wcześniej, ze go nie przewiozłam, ale kuźwa tak to jest jak człowiek jest naiwny i ciągle wierzy w to co słyszy... :shake:

Posted

to ja Ci moge powiedziec gdzie sobie możesz schowac te "wyrzuty sumienia"...

jakby człowiek wiedział że sie przewróci to sie położy - to po pierwsze, a po drugie - i ważniejsze - nie masz prawa sobie czynić żadnych wyrzutów, bo gdyby nie Ty, ten pies albo nadal by sie tułał po wsi albo juz by nie żył!

Howgh!

Posted

[quote name='jambi']to ja Ci moge powiedziec gdzie sobie możesz schowac te "wyrzuty sumienia"...

jakby człowiek wiedział że sie przewróci to sie położy - to po pierwsze, a po drugie - i ważniejsze - nie masz prawa sobie czynić żadnych wyrzutów, bo gdyby nie Ty, ten pies albo nadal by sie tułał po wsi albo juz by nie żył!

Howgh![/QUOTE]
Dać jej browca, dobrze gada ;)

Posted

[quote name='jambi']to ja Ci moge powiedziec gdzie sobie możesz schowac te "wyrzuty sumienia"...

jakby człowiek wiedział że sie przewróci to sie położy - to po pierwsze, a po drugie - i ważniejsze - nie masz prawa sobie czynić żadnych wyrzutów, bo gdyby nie Ty, ten pies albo nadal by sie tułał po wsi albo juz by nie żył!

Howgh![/QUOTE]

To ja powiem dobrze prawi,dać jej wódki.

Posted

Matko kochana... Gucio na tych zdjęciach wygląda gorzej niż kiedy go ostatni raz widziałam koniec listopada/początek grudnia :( Dorwałam go wtedy ze szczotką i na pewno nie był wtedy zagłodzony... Gdybym nie zobaczyła to bym nie uwierzyła. Na moich jego ostatnich zdjęciach wyglądał lepiej.

Posted

[quote name='J_ulia']Matko kochana... Gucio na tych zdjęciach wygląda gorzej niż kiedy go ostatni raz widziałam koniec listopada/początek grudnia :( Dorwałam go wtedy ze szczotką i na pewno nie był wtedy zagłodzony... Gdybym nie zobaczyła to bym nie uwierzyła. Na moich jego ostatnich zdjęciach wyglądał lepiej.[/QUOTE]

tak - wtedy wyglądał lepiej bo TY go wyczesałaś... jak ja wtedy byłam to też widziałam, ze dobrze wyglądał i nie był taki nerwowy

Posted

Jak tylko ktoś zbliża się do kojca Gucio zupełnie szaleje, skacze,szczeka, gryzie panele, chce ugryźć rękę. Po wejściu do boksu rzuca się aby gryźć.

Jest bardzo niepewny, znerwicowany i zupełnie nie ufa człowiekowi.

Cwiczymy codziennie by był spokojniejszy w kojcu. Momentami udaje się ale zaraz szał mu wraca.

Na wybiegu uczymy się przychodzenia do mnie -kosztuje go to dużo wysiłku, skamle, uspokaja się (ziewa) chodzi wokół mnie nerwowo.

Wydaję się że będzie to długa i żmudna praca bo najpierw musi uwierzyć w człowieka tutaj mamy do czynienia z jego psychiką a to zazwyczaj nie jest tak szybko i łatwo.

Posted

12 stycznia 2011 byłam u Gucia i nie było z nim tak źle - nie wiem co tam się wydarzyło po tym czasie, czy to dlatego że był pozostawiony sam sobie czy coś jeszcze, ale mam nadzieję, że jest szansa na odkręcenie tego w jego głowie - anie trochę agresji nie było wtedy jedynie to próbowanie naciskania nosem - spokojnie weszłam do niego i byłam na jego terenie, dotykałam go - sam podchodził bo przecież nie był na smyczy - boże jak nie mogę sobie wybaczyć, że pozwoliłam na to co się z nim stało :(

[quote name='malawaszka']
Widziałam się z Guciem niedługo bo oczywiście jak ja tam jestem to pada deszcz :shock: więc padał i dzisiaj :shake:
Tylko co z tego, że się z nim widziałam, pogłaskać go mogłam tylko po mordce bo tyle mi pozwolił, jest śmieszny - chciałbym, ale się boję - taki jest; kucałam, podchodził do mojej wyciągniętej ręki i tak ją naciskał nosem, albo pyskiem i odsuwał się, momentami miałam wrażenie, że chciałby żebym się tego wystraszyła :lol:

Chciałabym móc napisać coś optymistycznego, ale niestety - no od ostatniego mojego spotkania z Gutkiem zmieniło sie tyle, że dziś go pogłaskałam po szyi trochę zanim nie odskoczył, a wtedy ledwie udało mi się go dotknąć jak brał smakołyk


2 miesiące za długo w tym "hotelu" :( wtedy byłoby dużo dużo łatwiej go naprawić

Posted

[quote name='malawaszka']ech Gucio nie szalej błagam...

napisz proszę jak go wyprowadzasz z kojca? jak to się udało wczoraj z zapięciem smyczy?[/QUOTE]

On teraz wydaje się zupełnie rozbity, nie wie co się dzieje. W jego mniemaniu prezentuje właściwe zachowanie, on myśli tak:pojawia się ktoś ja się boję to postraszę ale ten ktoś ingeruje w moje zachowanie to co mam robić? może poszczekam, może ugryzę, może ucieknę....

Z zapięciem smyczy nie mam żadnych problemów, z czesaniem, głaskaniem również
Wejście do kojca wygląda tak na razie że Gucio skacze jak opętany na bramkę ja wchodzę on rzuca się (dzisiaj nawet zębami na moją rękę) ja stanowczo go odepchnęłam i skarciłam w obronnej pozycji poczekałam na kolejną próbę z jego strony.
Oczywiście znów ze szczekiem próbował tego samego ale od razu moje skarcenie wprowadziło go w lekkie zdziwienie, chwilę się uspokoił to spokojnie podeszłąm do niego pogłaskałam go i zapięłam smycz.

Wyjście z kojca nadal jest trudne bo chce wyjść ale się boi robi parę kroków i wraca do kojca więc ja go za szelki prowadzę.

Z powrotem chętnie wraca do kojca, nie interesują go inne psy tylko ja. Cały czas się odwraca i patrzy na mnie to świadczy o tym że niestety nie zdobyłam jeszcze jego zaufania.

Wielkim plusem jest to że on sam mnie obwąchuje, daje się głaskać, mogę grzebać mu w misce z jedzeniem to wszystko świadczy o tym że nie jest agresywny tylko przerażony.

Posted

[quote name='hotelamok']On teraz wydaje się zupełnie rozbity, nie wie co się dzieje. W jego mniemaniu prezentuje właściwe zachowanie, on myśli tak:pojawia się ktoś ja się boję to postraszę ale ten ktoś ingeruje w moje zachowanie to co mam robić? może poszczekam, może ugryzę, może ucieknę....
[/QUOTE]

bo on się nauczył, że to działało - miał wrzucane jedzenie i tyle, nikt niczego więcej od niego nie chciał i on się nauczył że takie straszenie działa bo ludzie dają mu spokój :(


W tej chwili się ogromnie cieszę, że Gucio trafił do Ciebie - ja bym sobie nie dała rady z nim w takim stanie, nie mam takiego doświadczenia, oby teraz odwróciła się jego karta :kciuki:

Posted

Chce gryźć ?? Jak byłam w Czarkowie pod koniec listopada. Gucio owszem pyskacz i pozorant był pierwszej wody, ale wystarczyło poczekać chwilkę jak minie pierwsza pyskówka i można było spokojnie do niego wejść... Zdarzało mu się pomruczeć , ale ja widział,że straszenie nie dział to chłopak odpuszczał. Bez problemu dał się wyczesać, dotknąć, nie warczał nawet ja np. zapędziłam go w przysłowiowy "kozo róg" i powiększałam mu obroże, bo mu się przytyło, żeby go nie uwierała... przeciwnie był w miarę spokojny, może lekko poddenerwowany (wysyłam sygnały uspokajające), ale nie miał odruchów gryzienia...
Jedyna sytuacja z ząbkami która sobie przypominam była wtedy jak czesałam Lalkę i nie zwracałam na Gucia uwagi... Uszczypnął czy raczej szturchnął mnie wtedy delikatnie w nogę ... Była to zagrywka na zasadzie "ja tez tu jestem zwróć na mnie uwagę..."

Posted

[quote name='J_ulia']Chce gryźć ?? Jak byłam w Czarkowie pod koniec listopada. Gucio owszem pyskacz i pozorant był pierwszej wody, ale wystarczyło poczekać chwilkę jak minie pierwsza pyskówka i można było spokojnie do niego wejść... Zdarzało mu się pomruczeć , ale ja widział,że straszenie nie dział to chłopak odpuszczał. Bez problemu dał się wyczesać, dotknąć, nie warczał nawet ja np. zapędziłam go w przysłowiowy "kozo róg" i powiększałam mu obroże, bo mu się przytyło, żeby go nie uwierała... przeciwnie był w miarę spokojny, może lekko poddenerwowany (wysyłam sygnały uspokajające), ale nie miał odruchów gryzienia...
Jedyna sytuacja z ząbkami która sobie przypominam była wtedy jak czesałam Lalkę i nie zwracałam na Gucia uwagi... Uszczypnął czy raczej szturchnął mnie wtedy delikatnie w nogę ... Była to zagrywka na zasadzie "ja tez tu jestem zwróć na mnie uwagę..."[/QUOTE]

no i dlatego piszę, że jemu się tak porobiło w styczniu/lutym bo jak byłam 12 stycznia to bez najmniejszego problemu weszłam do niego i go dotykałam jak sam podszedł - to szczekanie było ale bez szajby, było takie jak zawsze psy w kojcu szczekają jak widzą ludzi, szlag by to...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...