Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

WATACHA napisał(a):
Malawaszko a nie przydałby Wam się taki kantarek dla Gucia?Mam taki "stary" w sensie dużo używany, ale jeszcze dobry.

Kantarek to dla psa, który się w tym szarpał nie będzie, a taki wariat to sobie jeszcze krzywdę zrobi :shake:

Tak tylko wtrącę swoje 3 grosze ;)

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

zerduszko napisał(a):
Kantarek to dla psa, który się w tym szarpał nie będzie, a taki wariat to sobie jeszcze krzywdę zrobi :shake:

Tak tylko wtrącę swoje 3 grosze ;)



Przepraszam Zerduszko, może ja tempa troszkę jestem ;), albo słabą wyobraźnię mam.Ale że jaka krzywdę sobie może zrobić w tym?Mentor czasem też się ostro szarpał i nic mu się nigdy nie stało.

Posted

[quote name='WATACHA']Przepraszam Zerduszko, może ja tempa troszkę jestem ;), albo słabą wyobraźnię mam.Ale że jaka krzywdę sobie może zrobić w tym?Mentor czasem też się ostro szarpał i nic mu się nigdy nie stało.
Może sobie uszkodzić kręgi szyjne, szczególnie jeśli stosuje się kantarek bardzo długo. Ja na początku jak chodziłam ze Swissem, to zawsze miałam 2 smycze, druga asekuracyjnie przypięta do obroży, no i dla niego to nie był żaden dyskomfort - nawet się dziadzie nauczyło ciągnąć na tym :evil_lol: Teraz już odstawiłam na szczęście :)
A to, ze się nic nie stało to wiesz jak jest: raz, dziesiąty, setny nic, a za sto pierwszym się stanie. Kobitka w bloku obok (IX piętro) ma nieosiatkowany balkon i 4 swoje koty + tymczasy. Tez się nigdy żadnemu nic nie stało, raz jedna spadła "tylko", ale ja wolałabym nie ryzykować.

Wasi już pokazywałam, może kogoś jeszcze zainteresuje http://pies.onet.pl/60397,13,17,lepszy_niz_kolczatka,1,artykul.html

Posted

WATACHA napisał(a):
Malawaszko a nie przydałby Wam się taki kantarek dla Gucia?Mam taki "stary" w sensie dużo używany, ale jeszcze dobry.

Strasznie dziękuję ale nie jest potrzebny bo Gucio fajnie chodzi na szeleczkach tylko nerwowo odwraca się patrząc na mnie, właściwie skacze, więc kantarek nic tutaj nie pomoże a poza tym w jego stanie to smycz już i tak jest wystarczająco stresująca.

Posted

[quote name='zerduszko']Może sobie uszkodzić kręgi szyjne, szczególnie jeśli stosuje się kantarek bardzo długo. Ja na początku jak chodziłam ze Swissem, to zawsze miałam 2 smycze, druga asekuracyjnie przypięta do obroży, no i dla niego to nie był żaden dyskomfort - nawet się dziadzie nauczyło ciągnąć na tym :evil_lol: Teraz już odstawiłam na szczęście :)
A to, ze się nic nie stało to wiesz jak jest: raz, dziesiąty, setny nic, a za sto pierwszym się stanie. Kobitka w bloku obok (IX piętro) ma nieosiatkowany balkon i 4 swoje koty + tymczasy. Tez się nigdy żadnemu nic nie stało, raz jedna spadła "tylko", ale ja wolałabym nie ryzykować.

Wasi już pokazywałam, może kogoś jeszcze zainteresuje http://pies.onet.pl/60397,13,17,lepszy_niz_kolczatka,1,artykul.html


Z tym że ja go nie szarpie nagle na luźnej smyczy.A jak on się rzuca (chodzi mi konkretnie do innego psa).To ja go po prostu dzięki temu unieruchamiam biorąc do góry.I on się wtedy uspokaja.Nie szarpie nim na prawo i lewo.

Posted

hotelamok napisał(a):
Strasznie dziękuję ale nie jest potrzebny bo Gucio fajnie chodzi na szeleczkach tylko nerwowo odwraca się patrząc na mnie, właściwie skacze, więc kantarek nic tutaj nie pomoże a poza tym w jego stanie to smycz już i tak jest wystarczająco stresująca.



To może dla jakiegoś innego psa?

Posted

WATACHA napisał(a):
Z tym że ja go nie szarpie nagle na luźnej smyczy.A jak on się rzuca (chodzi mi konkretnie do innego psa).To ja go po prostu dzięki temu unieruchamiam biorąc do góry.I on się wtedy uspokaja.Nie szarpie nim na prawo i lewo.

Ale to nie chodzi o to, że człowiek psa szarpie. Przeczytaj ten artykuł - pies się sam szarpie i to już prowadzi od urazów. Psa, który potrafi się rzucić w kantaku nie powinno się na nim prowadzać. A już na pewno nie powinno się w jakikolwiek sposób ciągnąć psa, smycz powinna być luźna. Czytałam kiedyś o psiaku, który sobie kark skręcił, bo rzucił się w kantarku, ale teraz nie umiem znaleźć tego. Kantarek jest stosowany w celu zapobiegania ciągnięcia, jak nie ma się czasu trenować z psem, żeby pies nie utrwalał nawyku. Absolutnie nie jest lekarstwem an agresję, bo to dopiero może ją pogłębić, a na pewno niczego psa nie uczy. Nie wiem czy kanratek tak uspokaja psa, raczej jest to spokój pozorny.

Posted

Jak się czuje Gucio? Dopiero teraz się wczytuję i nadrabiam zaległości..,okropna ze mnie ciotka zaniedbywaczka Guciowego życia :(

Na szczęście ciocia Wasia czuwa:Rose:

To cudnie, że Gutek zaczyna chodzić na smyczy :)

Dzięki Iwonko :loveu:

Posted

zerduszko napisał(a):
Ale to nie chodzi o to, że człowiek psa szarpie. Przeczytaj ten artykuł - pies się sam szarpie i to już prowadzi od urazów. Psa, który potrafi się rzucić w kantaku nie powinno się na nim prowadzać. A już na pewno nie powinno się w jakikolwiek sposób ciągnąć psa, smycz powinna być luźna. Czytałam kiedyś o psiaku, który sobie kark skręcił, bo rzucił się w kantarku, ale teraz nie umiem znaleźć tego. Kantarek jest stosowany w celu zapobiegania ciągnięcia, jak nie ma się czasu trenować z psem, żeby pies nie utrwalał nawyku. Absolutnie nie jest lekarstwem an agresję, bo to dopiero może ją pogłębić, a na pewno niczego psa nie uczy. Nie wiem czy kanratek tak uspokaja psa, raczej jest to spokój pozorny.



Aha, dzięki za uświadomienie.

Posted

zerduszko napisał(a):
Ale to nie chodzi o to, że człowiek psa szarpie. Przeczytaj ten artykuł - pies się sam szarpie i to już prowadzi od urazów. Psa, który potrafi się rzucić w kantaku nie powinno się na nim prowadzać. A już na pewno nie powinno się w jakikolwiek sposób ciągnąć psa, smycz powinna być luźna. Czytałam kiedyś o psiaku, który sobie kark skręcił, bo rzucił się w kantarku, ale teraz nie umiem znaleźć tego. Kantarek jest stosowany w celu zapobiegania ciągnięcia, jak nie ma się czasu trenować z psem, żeby pies nie utrwalał nawyku. Absolutnie nie jest lekarstwem an agresję, bo to dopiero może ją pogłębić, a na pewno niczego psa nie uczy. Nie wiem czy kanratek tak uspokaja psa, raczej jest to spokój pozorny.


Mi też nie chodzi o lekarstwo na agresję, bo ja dobrze wiem powodem agresji jest Leo.On go broni.Jak jest bez niego to jest zupełnie innym psem.

Posted

WATACHA napisał(a):
Mi też nie chodzi o lekarstwo na agresję, bo ja dobrze wiem powodem agresji jest Leo.On go broni.Jak jest bez niego to jest zupełnie innym psem.


A jednak w danym momencie stosujesz kantarek jak lekarstwo.

Posted

[quote name='hotelamok']

Na początku jak do mnie przyjechał to wręcz w szale rzucał się na panele. Teraz jest o tyle lepiej, że "tylko" tańcuje "w kojcu, nawet jak czasami zdarzy mu się rzucić to ładnie reaguje na -nie wolno-.

Myślę, że Gucio teraz potrzebuje przede wszystkim spokoju, wyciszenia on jest bardzo rozchwiany emocjonalnie, znerwicowany, ma wszystkie objawy świadczące o nerwicy. Powoli małymi kroczkami uda się go z tego wyprowadzić tylko potrzeba
czasu.


wiem, że nic nowego nie napiszę, ale - nie ma się co dziwić! Pies został najprawdopodobniej porzucony, potem długi czas się błąkał po wsi gdzie był przeganiany - nie wiadomo w jaki sposób, potem go stamtąd zabrano, zawieziono w nowe miejsce - jemu całkiem obce (hotel w Czarkowie) tam spędził jakiś czas, nie pozbywając się swych lęków... teraz kolejna zmiana, kolejni obcy ludzie, kolejne obce miejsce...sama bym zaczęła zachowywać się jak wariat ... a nie myślicie że on jest przearażony i próbuje zastraszać?

Posted

wilczy zew napisał(a):
A jednak w danym momencie stosujesz kantarek jak lekarstwo.



Może bym nie musiała stosować gdyby ludzie pilnowali swoich psów.Mój nie podbiega do każdego napotkanego psa w okolicy i przychodzi na zawołanie, wręcz nawet go nie interesują dopóki nie są napastliwe.Z drugiej strony jestem otwarta na Twoją propozycję mojego zachowania w tej sytuacji.Tylko może już na priv.

Posted

Malawaszko , zmieniając temat, proszę o info jak Gustaw reaguje na Stresnal. Ja podawałam go Szantusi (wg zalecenia weta) jak mieli przyjść znajomi do mnie( jak wiesz ona nie toleruje nikogo poza mną). Cały czas podczas pobytu innych osób potrafi szczekać. Niestety nie było lepiej po strsnalu. W zasadzie wogóle nic nie zadziałał. Ciekawa jestem czy pomoże Gustawowi. Trzymam kciuki za niego, żeby jednak zaufał.

Posted

zerduszko napisał(a):
Jak będziesz masowała więcej niż 3 dni, to może i efekty przyjdą ;)


Więcej niż 3 dni:crazyeye:? A jakieś przerwy można robić, czy masażyści się wymieniają?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...