Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dziękuję Wam :Rose:

Dziś przyjechał Guciowy kojec - jest super, teraz brakuje "tylko" ogrodzenia bo nie mogę psa zamknąć w klatce do której dostęp będą miały wszystkie szwędające się tu psy sąsiedzkie - a takich tu dużo na wsi :shake:

pozowały moje maluchy i tymczasowy Brokacik :lol: wyglądają w kojcu jak pchełki :D
bardzo byli oburzeni zaistniałą sytuacją




no i jakby Gutek zwiał to tyle go widzieli bo jest gdzie pędzić :shake: niech już będzie wiosna :modla:


  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jak tylko znikną mrozy to robimy słupki i ogrodzenie - bo teraz to byłoby wywalenie kasy w błoto bo zaraz cement by skruszał, lepiej jak pobędzie Gucio w drugim hoteliku ten miesiąc - damy radę! Dziś już w to wierzę mocno - wczoraj był dół, ale ... szkoda gadać - przespałam się z tym wszystkim i będzie git!

Posted

moni12 napisał(a):
Kojec cud -miód.Mówiłam , ze dzis będzie lepiej;)



no :loveu: dzisiaj już byłam w stanie roztaczać wizję ślicznego wybiegu, wokół posadzone choinki :D i krzewy i wewnatrz szcześliwe śliczne sznupolki :jumpie: :stupid:

Posted

malawaszka napisał(a):
no :loveu: dzisiaj już byłam w stanie roztaczać wizję ślicznego wybiegu, wokół posadzone choinki :D i krzewy i wewnatrz szcześliwe śliczne sznupolki :jumpie: :stupid:


I tak ma byc !

Posted

malawaszka napisał(a):
no :loveu: dzisiaj już byłam w stanie roztaczać wizję ślicznego wybiegu, wokół posadzone choinki :D i krzewy i wewnatrz szcześliwe śliczne sznupolki :jumpie: :stupid:


A wyobrażasz sobie te choinki zielone, czy żółtawe ? :roll:

Posted

Trochę odpoczęłam - nie wiem czy tak się stresowałam tym przewożeniem, czy jakieś choróbsko mnie bierze, ale padam po prostu...

Gucio musiał dostać sedalin, najpierw w jogurcie z jajkiem - nie złapał się nawet - dopiero z rybą wciągnął żel - dość szybko go położyło, a ja głupia weszłam do niego jak zaczęło go brać i poczuł się niepewnie - pewnie był przerażony biedak - próbował mnie za spodnie łapać - nie rzucał się, ale widać, że chciał mnie nastraszyć - to musiało być przez to, że czuł że coś już z nim nie tak jest bo wcześniej mi tego nie robił jak wchodziłam - chyba że nabrał nowego nawyku... oby nie!

Nie chcę komentarzy nt hotelu w Czarkowie - powiem tylko, ze dobrą decyzją jest decyzja o zamknięciu hotelu - czasem trzeba odpuścić jak na jednego człowieka za dużo spada...

Jak Gucio się położył to założyłam mu kaganiec, szelki i wniosłyśmy go z Agnieszką do samochodu - nie powiem, żebym nie miała obaw co do tej podróży - głupia jestem, że sama jechałam, ale na szczęście udało się. Gucio spał, trochę się kręcił, cały czas słuchałam czy równo oddycha i pędziłam... żeby zdążyć zanim postanowi zrobić zadymę w samochodzie mojego ojca :D zapach był nieziemski....

dojechałam i :mdleje: musiałyśmy we dwie zanieść śniętego Gutka do kojca - dość kawałek od samochodu - niezła wtopa - moja kondycja leży i kwiczy - mało ducha nie wyzionęłam, a drobniutka kobietka Pani Iwona nawet pewnie nie poczuła :oops: ja jutro rękami nie ruszę na bank bo już czuję, że nadciągają wielkie złogi kwasu mlekowego do mięśni :D zasapałam się jak nie przymierzając Justyna Kowalczyk po biegu na zylion kilometrów i co? i zadzwonił telefon - o Brokata mojego tymczasa - pewnie już nie zadzwonią bo pewnie niewiele zrozumiała Pani z mojego bełkotu przerywanego sapnięciami :oops: :splat:

Gucio się podniósł i zwiedził kojec zanim pojechałam, mam wielką, ogromną nadzieję, że uda się mu pokazać, że może być fajnie z człowiekiem, że nie trzeba straszyć i uciekać - trzymam za to bardzo mocno :kciuki: Gucio będzie pięknym psem jak się go odpicuje, wyczesze, jak się zrobi ciepło może jakoś wykąpie... rozmarzyłam się - bardzo chcę, żeby się dało mu pomóc.

Posted

Gucio noc spędził w budzie jak rano przyszłam był cały w słomie, troszkę zdziwiony całą sytuacją, nowym miejscem ale to tylko z plusem dla mnie bo jeszcze dzisiaj jego kojec to moje terytorium to ja tu rządzę...od jutra pewnie jego:)

Jest mocno zaniedbany, trochę chudy i mocno przestraszony. Jak podeszłam do niego to uciekł do budy to ja otworzyłam ją od góry i chwilę go głaskałam żeby poczuł mój zapach, potem dałam mu spokój.

Po 2-óch godzinach znowu weszłam do niego głaskałam go -już nie chował się do budy ale był mocno spięty- zapięłam mu smyczkę na szeleczki i z moją pomocą wyszliśmy przed kojec.

Na jedzenie rano się rzucił. Nie wiem czego wcześniej się najadł ale kupki robi dość mokre i takie czarne jak mój pies kiedy nażarł się węgla opałowego:)

Jest płochliwy ale opanowany i lubi pieszczoty a to bardzo dużo jak się chce czegoś psiaka nauczyć.

Posted

miód na moje serce :loveu: jak ja się bałam tego pierwszego wpisu :mdleje: i na smyczy szedł normalnie? nie wywijał kozłów? nie szarpał się?

kupa może taka jest po sedalinie? nie wiem

ten pierwszy czas jego niepewności trzeba wykorzystać i bardzo się cieszę, że tak się dzieje :Rose:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...