Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bardzo dziękujemy! :)

Cieszę się Bros, ze u Ciebie po kastracji same plusy.
Mam wielką nadzieję, że i u przynajmniej jeden problem będzie opanowany.

A co u Was konkretnie uległo poprawie?




Misiek jak typowy facet, przesadza, dramatyzuje, kwili.
Ale na spacerze to mnie tak ciągnął na szelkach, że leciałam za nim jak rzucona z procy.

Najpierw niósł, a potem usiłował skakać za swoim nowym borsukiem pluszowym :)

Ja mam wrażenie, że jego nawet to wsyztsko zbytnio nie boli.
Jednak to widać kiedy pies się źle czuje.
Wczoraj czuł się źle. Rezygnował ze swoich zwyczajów, nie chciał pić nawet.

Dziś to sam się nauczył korzystać z miski w kołnierzu.
Obgryzał nawet cielęcą raciczke preparowaną.
Tylko wkurzony jest o ten kołnierz i szelki gdyż nie możemy ich ściągnąć nie zdejmując kołnierza, a obawiamy się to zorbić że nie poradzimysobei z jego założeniem.

Poza tym koniec trenowania Miśka na żółty ser i wędliny (wybredny się zrobił).

Powiedziano nam w tej klinice, że próby wątrobowe są dość wysokie i trzeba uważać co mu się podaje do jedzenia.

Na razie ok. ale za rok trzeba badanie kontrolne wykonać.

  • Replies 608
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak, ale myśleliśmy, że będzie znacznie gorzej. Chodzi teraz w nim jak stary. Jeśli się o coś obije to ładuje się dalej póki nie przejdzie. Czasem naprawdę jak taran. No i apropo's taranów, nie upilnowałam go bo biegać nie powinien, ale Dżamal tak nagle wyleciał bez smyczy, że utrzymanie Miśka raczej było by trudne. Tak się ucieszył, że mógł się rozbiec, że z wdzięczności (co bardzo w jego stylu) kołując wleciał mi na nogi. Niestety razem z haszczakiem, więc runęłam jak długa, a właściwie złożyłam się jak domek z kart. No,ale na szczęście nic się nie stało bo na trawę i pan Dżamala pomógł mi zabrać ze mnie psy :) bo całkiem wygodnie im było :)

Dziś Misiek był na spacerze bez kołnierza i Łukasz mówił, że był bardzo grzeczny. Nawet czekał pod sklepikiem, a Łukasz go obserwował i nie szperał miejsca strategicznego. Zaglądałam mu tam kiedy się rozłożył na pleckach śpiąc. Zawsze zazdroszczę psom, że im się goi jak na psie. Też bym tak chciała.

Posted

Ja spluwałam 'zakrętami" po łacinie głownie kiedy Misiek ciągnął mnie po śliskim zamrożonym chodniku. Ale głupio mi było przed sąsiadami później :)
Na szczęście pogoda sprzyja dobremu językowi :)
Ale tłumaczę Miśkowi, że chciałabym z nim wychodzić na spacer jak "dama", a nie wycieruch w ciuchach przeznaczonych na pobrudzenie, pobłocenie i wracać w zawsze obgównionych butach.

Posted

Jeśli chciałaś wychodzić na spacerki jak dama, trzeba było sobie yorka albo shih-tzu sprawić (i najlepiej nie puszczać na trawkę). Albo... zabaweczkę pluszową :) Ale co to za spacer?!?!?! Z takim Miśkiem to człowiek wie, że był i spacer "zaliczył" :))))

Posted

Wiesz, ja to już od lat jak wchodzę do domu, to robocze ciuchy zakładam. Kiedys w bloku, bo rudzielec obłaził niemiłosiernie;) I ten rudzielec na ten przykład wyobraź sobie, że jak mnie kiedyś pociągnął (a wiesz jak wyglądam), to d...pskiem w błocie wylądowałam:)
Teraz to już w ogóle nie ma opcji nie przebierania się:) Dwa skaczące i niewychowane psy, nadstawiające zady do klepania i wskakujące łapami na nogi, żeby się poprzytulać;) I jeszcze dzieć do tego:) My tera są wsiowe ludzie:)

Posted

Skąd ja to znam, Rysiek już tyle razy źle obliczył przebiegnięcie tuż obok moich nóg i zamiast obok to wpadał na mnie. Raz to naprawdę długą chwilę leżałam na łące, zastanawiając się czy jeszcze żyje :) o spacerach po łąkach i ulewach, które nas wiele razy złapały nie wspomnę nawet ;)

Posted

A jak u Was z przytulaniem? U nas Michaś nie pozwala - Łukasz od razu dostaje szczypa w tyłek, albo Gryzaki po rękach.
Michaś zawsze skacze i uspakaja się dopiero jak on sam jest głaskany.

Posted

No bo żeby tak chłopakowi wieś robić i przytulać publicznie! Z dziewczynami to co innego :) Moje dziewczyny też się przytulają zawsze i wszędzie, a Lesio... jak sam postanowi :)

Posted

Nie, tu chodzi o to, że Łukasz nie może mnie przytulać bo Misiek od razu po nas skacze i gryzie Łukasza :)
Dziś byliśmy na fajnym wykładzie o mowie ciała psów i komunikacji. I właśnie tam się dowiedzieliśmy, że to wcale nie zazdrość tylko próba rozdzielenia konfliktu. Psy jak się "przytulają" to już jest walka, więc Michaś mnie zwyczajnie broni. Miś pochodzi od ras kontrolujących.

A dziś byliśmy nad jeziorkiem i będę miała mega pakiet zdjęć. Ale nie wiem czy jutro zdążę je zgrać. W każdym razie już niebawem będzie co oglądać.
Namaściliśmy Misia kroplami na kleszcze, a on poszedł do jeziorka...

Posted

Świeżo namaszczony kroplami na kleszcze wparował do wody :)
Nie spodziewał się, że straci grunt spod łap i nawet troszkę przepłnął.
Ale potem już się nie odważył. Tylko aportował jak piłeczk do niego przypłynęła. Nie bał się się jednak tochę wchodzić do wody.
W lecie będziemy mu towarzyszyć i pewnie się oswoi.
Fajnie, że lubi wodę.








Posted

Ale frajda:))))
A ja patrząc na zdjęcia z samochodu pomyślałam, że chyba większy samochód wam potrzebny, bo tył Miśkiem wypakowany po dach:)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...