Nutusia Posted April 5, 2011 Posted April 5, 2011 A w drodze powrotnej dodatkowe obciążenie toną piachu! :) Quote
Ekiana Posted April 5, 2011 Author Posted April 5, 2011 Spoko, Misiek ma lożę na tylnym siedzeniu i swoją matę, więc tylko ją brudzi. Byliśmy tam z 3 godziny, więc Michaś zdążył wyschnąć, a przynajmniej piasek na nim. Ale on jest taki rozkoszny jak się cieszy, że się zapomina o wszystkim patrząc na to. Kiedy jest się w sklepie nawet nie patrzysz na cenę zabawki bo on się tak cieszy z każdej i tak umie docenić, że to jest dosłownie bezcenne. Chociaż muszę uprzejmie donieść :), że wczoraj pierwszy raz popsuł zabawkę. Dostał na "po operacji" taką piłkę obszytą pluszem z nogami, rękami i buzią. No i troszkę obgryzł nogę. Zabrałam, oddam jak zszyję. To i tak niezły wynik, bo to pierwszy raz kiedy zniszczył. Reszta zabawek jest szanowana :) Tak samo z piachem na nim. Był taki zadowolony, mało nie wyskoczył z siebie. A to brodził w wodzie, a to kopał, a to leciał za piłką, a to sam sobie znalazł jakąś rozrywkę, albo dostawał ataku szału biegowego i zataczał koła osiągając takie prędkości, że nie jeden haszczak by się nie powstydził. Następnego dnia - czyli wczoraj był taki grzeczny na spacerze jak by wdzięczny za przygody z poprzedniego dnia. Po prostu wow :) Tak samo z siateczką reklamówką, no może i robi bałagan, ale on tak je uwielbia, to co? Nie dam? :) Mówię "siad", 'łapa", "głos" i rzucam reklamówkę, a on w szale radości ją rozrywa, szarpie, rozciąga. Bajzel totalny, ale jaka iskra w oczach, jaka radość w sercu :) A co do jego wielkości to on mały jest - z pewnością nie większy od Stasi. Tylko wiadomo - jak skoczy na dwie łapy to już buzia w buzię równy ze mną :) A skakać lubi, Stasia była bardziej stonowana. Szanowała się ;) W samochodzie na tyłach z powodzeniem zmieści się jeszcze jedna osoba wraz z Michasiem. A on jest niesamowitym obserwatorem. Lubi wypatrywać pieski i dziewczyny. Wbija wzrok, długo odprowadza spojrzeniem, czasem szczeka :) Bywa, że niektóre samochody go denerwują i wtedy robi się zadzior, ale to rzadko. Quote
Ekiana Posted April 5, 2011 Author Posted April 5, 2011 A tak w ogóle to mam pytanie praktyczne do osób, które mają doświadczenie z psami kastrowanymi. Czy pies po kastracji ma wzwód? Tzn. czy siusiak mu wychodzi? I czy czasem pojawiają się takie okrągłe kuleczki jak by schodziła kolejna para jąder? :) ... bo Misiek coś takiego właśnie ma :) Zastanawiam czy to nie mutant 4 jajowy. Niby mnie uspakajała trenerka, że ok. Ale mnie to nie przekonuje. Zrobiłam nawet zdjęcie.... Quote
bla Posted May 1, 2011 Posted May 1, 2011 i coś cisza u chłopaka , a ja się nie znam na kastracjach bo mój "natruraL' heh Quote
Ekiana Posted May 2, 2011 Author Posted May 2, 2011 No właśnie cisza - nikt odpowiadać nie chce :) My póki co jesteśmy na wypadzie świątecznym w Legnicy. Michaś zaliczył kilka wycieczek. Będą zdjęcia, ale dopiero jak wrócimy do wawy. Jest duża zmiana w porównaniu do naszej wizyty z okazji bożonarodzeniowej wizyty. Już nie kradnie tak nagminnie ściereczek z kuchni, zaczepia zębami, ale nie gryzie tak dotkliwie jak kiedyś i ogólnie to słodki nastawiony na pieszczoty piesek. No chyba, że ktoś jest obcy i się go boi, Misiek lubi takie osoby straszyć jeszcze bardziej :) No i dobrze, że nas broni :) Bardzo też ostrzega, obszczekuje każdy hałas i ruch na klatce schodowej. U Łukasza strasznie się kręcą i pies odpocząć nie może, u mnie w domu za to się wysypia. Te wszystkie zmiany na lepsze to wątpię aby były związane z kastracją, raczej dorastaniem. Ja się cały czas zastanawiam co to są te dwie kuleczki wychodzące w chwilach błogości :) Quote
Ali9 Posted May 2, 2011 Posted May 2, 2011 Mój Puszek był wykastrowany ale kurcze nie pamiętam czy miał coś takiego jak Michaś, chyba nie miał bo raczej tez by to zwróciło moją uwagę wtedy. Quote
Ekiana Posted May 2, 2011 Author Posted May 2, 2011 Tylko, że Puszek miał naprawdę dużo sierści i być może ona to zakrywała... No nie wiem, jak będę miała jakąś nadwyżkę finansową to się wybierzemy na USG. Mnie także się wydaje, że to wygląda jakoś dziwnie. Quote
Ekiana Posted May 4, 2011 Author Posted May 4, 2011 Ale to się pokazuje tylko w rzadkich chwilach rozanielenia - a u weta nie ma takiej atmosfery :) A Waszym kastrowanym pieskom też zdarza się wzwód? (...że tak bezpośrednio spytam... :)) Quote
Nutusia Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 Mój Lesio jest dyskretnym facetem i rzadko brzuchol pokazuje. Ale z tego co wiem, to kastrowane psiaki interesują się suczkami i nawet dochodzi do krycia i zakleszczania - tyle, że szczęśliwie szczeniąt z tych amorów nie ma... Skoro pokazać się na Michale nie da - pokaż wetowi zdjęcie :) Quote
Ekiana Posted May 4, 2011 Author Posted May 4, 2011 No, Misiek tez się interesuje "tymi sprawami" :) i nie ważne co się nawinie, jakiej wielkości, płci :) Często startuje do Dżamala i to jeszcze od strony głowy :) Też myślałam o tym żeby pokazać fotkę wetowi, tylko ostatnio chodził Łukasz i zapominał zabrać. Quote
ludwa Posted May 4, 2011 Posted May 4, 2011 a ja zaproszę na bazarki ciuchowo itp http://www.dogomania.pl/threads/2071...Hanki-i-Tośki oraz dziecięcy http://www.dogomania.pl/threads/2071...ankę-i-Tosię Quote
anabella Posted May 6, 2011 Posted May 6, 2011 Witam właścicielkę ślicznego Michasia,dotychczas byłam tylko podglądaczem wątku,zainteresowały mnie Twoje problemy wychowawcze i sukcesy w ucywilizowaniu Michasia,no i wpadłam,bo zauroczył mnie psiak,przyjemnie było patrzeć jak zmienia się w faceta,a poczytać też fajnie,że nie tylko ja mam momenty załamania w wychowaniu pieska-bardzo to jest budujące:evil_lol:. No i chylę czoła przed Twoja determinacją i konsekwencją w układaniu uroczego łobuziaka. Nie wiem,czy pomogę rozwiać wątpliwości pokastracyjne,nie jestem znawcą,ale mój poprzedni piesek -kastrowny w wieku 3 lat miał często do późnej starości,po przebudzeniu i przeciągnięciu się- chyba wzwód i przy tym odruch kopulacyjny. U mojej obecnej pociechy Homera -1,5roku,kastrowany rok temu-też zaobserwowałam,szczególnie po przebudzeniu takie,,dwie kuleczki,,więc myślę,że nie są to jakieś anomalia,niemniej,jak cię to niepokoi,to pokaż weterynarzowi zdjęcie,żeby rozwiał wątpliwości pozdrawiam i całuję Michasia w nosek Quote
Ekiana Posted May 6, 2011 Author Posted May 6, 2011 Dziękuję bardzo za twoją odpowiedź. W końcu coś się ruszyło konkretnego w tej intymnej sprawie :) Bros tez się odezwała, ale na prv :) i też napisała, że u jej pociechy jest podobnie. Tak, jutro idziemy do weterynarza i przy okazji pokażę mu zdjęcie. Właściwie to już jestem spokojna, że nic nienormalnego się nie dzieje,ale tak z ciekawości zapytam. Ciekawa jestem co to za orzeszki! :) Dziękuję Anabella, że się odezwałaś i jesteś z nami. Tak, Michaś potrafi zauraczać... :) może dlatego jeszcze nie zerwałam takiego totalnego opierxxx za jego zachowanie :) Mówię Wam - Misiek kradnie na potęgę kiedy tylko może i co tylko się da :) Niby milusi, niby podchodzi do sąsiadów po głaski, a już ryjek penetruje siatki :) Dziś Michaś nie jadł praktycznie cały dzień i raz wymiotował. Podejrzewam, że się czegoś najadł na dworze. Pilnujemy go, ale ludzie po świętach wyrzucili z okien co tylko mogli. Duży korpus kurczaka udało mi się wyminąć, z drżącymi rękami i nogami po kilak minut (wczoraj) indyczą kość z gęby mu wyjęłam, a co on znalazł, a ja nie zauważyłam to już nie wiem. Kiedy mu wyciągałam tą kość, to faflami mi groził, ale jakoś poszło na zgodę. W takich chwilach faktycznie ta determinacja z którą ćwiczymy czuję, że ma sens. W każdym razie dziś jedzenia naszego nie chciał jeść, tylko troszkę puszki poskubał, ale i to niechętnie. Natomiast na dworze przeczesywał nochalem trawę jak rasowy tropiciel i sąsiadowi dobrał się do zakupów:) Pan o wiosnę zapytywał Michasia, jak mu te kwiatuszki pachną, a Miśkowi ser żółty pachniał w jego reklamówce :) No, ale Pan okazał się szybki i tylko siateczka się lekko podarła. Parę kroków dalej spotkał inną znajomą Panią, z którą koniecznie chciał się przywitać. Wyłożył się i nie ma zmiłuj. Okazało się, że Pani dokarmia kruki surowym mięsem, tłuszczem z kurczaka. Zostało jej trochę z siateczce - domyślacie się pewnie co było dalej :) Na szczęście wiele nie wyszarpał, ale co zjadł, to jego. Szkoda bo widać, że ma jakąś niestrawność, ale widać nie aż taką bardzo bo bawi się normalnie i kradnie normalnie :) W każdym razie jutro idziemy do weta i zobaczymy jaki apetyt będzie Misiek miał rano. Oby nie na cudze zakupy :) Quote
ludwa Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Zapraszam na wątek naszej nowej podopiecznej:) http://www.dogomania.pl/threads/208343-Helena-już-w-hotelu-)-Bardzo-prosimy-o-wsparcie.-Nie-damy-rady-same.... Quote
Nutusia Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 A co nowego u Michasia?... Bo baaaaaaaaardzo dawno żadnych wieści nie było, że o fotkach nie wspomnę i coś mi mówi, ze Ekiana jak już fotki pokaże, to się wyda, że psa podmieniła :) Quote
Ekiana Posted June 3, 2011 Author Posted June 3, 2011 Nie, mam tylko mam masakrę egzaminową. Trochę mniej ćwiczymy przez to także, ale Misiek jakiś taki faktycznie podmieniony - miły się robi, mądry, fajny. Aczkolwiek, wtedy co wybieraliśmy się do weta to rzeczywiście chory był - wyskoczyliśmy z 150 zł, zastrzyki i inne atrakcje. Znowu czegoś się najadł na dworze. Teraz jest dobrze, ale upały męczą nas wszystkich, zwł. sierściucha. Do 13-14 czerwca mam terminy krytyczne, potem będę już wolna. Quote
Nutusia Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 No ciekawe - miły, mądry, fajny... Czyja to zasługa?... :) Powodzenia na egzaminach i czekamy na "nowe wcielenie Misiaka" :) Quote
Ekiana Posted June 3, 2011 Author Posted June 3, 2011 Chciałabym aby to była zasługa jakiś pozytywnych zmian wynikających z jego prywatnych refleksji :) aczkolwiek może być tak, że jest gorąco i nie chce mu się szaleć :) Dla odmiany powiem szczerze (ale po cichutku) jest uperdl. przymilający się. Robię coś przy komputerze, precyzyjnie ustawiam coś, a tu głowa wchodząca pod nadgarstek wywala mi wszystkie precyzyjności nad którymi się męczę :) Ale jak można się złościć na słodziaka ?:) Quote
Nutusia Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Złościć się nie można, absolutnie! A to jaki jest Michał, to w 99,9% zasługa Waszej ciężkiej pracy, konsekwencji i miłości do niesfornego Misiaka! :) Quote
Ekiana Posted June 3, 2011 Author Posted June 3, 2011 Może i tak - miło mi, dziękuję - ale fakt faktem, że dziadu ma swój charakterek. Przy okazji napiszę czego nie wolno robić z Miśkiem, ani przy Miśku. Właściwie to standardowe zasady bezpieczeństwa przy każdym psie, ale poruszające jest dla mnie jak mało są znane. Zwł. u lekarzy weterynarii. Zresztą dla mnie wcześniej też ta wiedza była obca. Odkąd zaczęliśmy tego przestrzegać naprawdę zaczęło być widać w nim powolne co prawda ale stałe zmiany. Misiek jest już coraz bardziej ufny i tolerancyjny aczkolwiek pewne gesty nie sprawiają mu przyjemności, a wręcz potęgują dyskomfort. Bezwzględnie nie wolno żadnego psa głaskać po głowie ani grzbiecie, nie wolno się pochylać nad psem i co gorsza do tego wystawiać ręce do głaskania po głowie, nie wolno się drażnić z psem. Szczególnie trzeba nauczyć tego dzieci i uważać na nie bo łatwo zapominają. W najlepszym razie pies ziewnie, przeliże pysk, znieruchomieje - to takie subtelne sygnały pt. odwal się. Potem pies może warknąć lub skoczyć ostrzegawczo, w gorszym razie ugryźć. Rozwala mnie zawsze sytuacja u weterynarza, kiedy on chce niby to kojąco głaskać Miśka po głowie dość plaskatymi posuwistymi ruchami. Miśka nie wolno tez przesuwać, ani łap ani żadnej części jego ciała. Przechodząc nad Miśkiem, obok niego dotykając go w czasie mijania - mówimy "przepraszam" i on wie, że tylko przechodzimy i nikt nie będzie wywierał na nim przymusu. Jeśli chcę aby wstał bo barykaduje sobą drzwi, to muszę go wywołać - zabawką, smakołykiem etc. Jeśli chcę wyjść z pokoju, a on żeby w nim pozostał - przed wyjściem mówię "siad", "zostań" i komenda optyczna, jeśli Łukasz tego nie robi, tylko przepycha się i odsuwa go z wyjścia rękami - jest gryziony. Nie mocno,ale jednak. Jeśli chcę Michasiowi założyć smycz na obrożę, to kucam przy nim i delikatnie, bardzo delikatnie zapinam jeśli/kiedy jest blisko mnie. Jeśli Łukasz chce założyć mu szelki bierze smaczki nawołuje go i nachyla się, Michaś przychodzi o gryźć :) Acha i jeszcze jak już piszę, to jeszcze wspomnę, że obcemu psu nie patrzy się w oczy (swojemu zresztą tez w sytuacji konfliktowej). Jeśli obcy pies podchodzi do nas z postawą atakująco-ostrzegawczą, to najlepiej stanąć w bezruchu i nie patrzeć w oczy, a jeszcze lepiej przywrzeć do czegoś płaskiego (płot, drzewo). Po jakimś czasie powinien zrozumieć, ze zagrożenia nie ma i nas olać. W tej sytuacji nie wolno kucać. Natomiast w każdej innej, jeśli chcemy pogłaskać psa (Miśka też) i ten pies chce być głaskany to kucamy i gładzimy bok z tej strony po której się znajdujemy. Nie obejmujemy psa. Jeśli pies pozwala to można gładzić klatę - bardzo to dla psa przyjemne. Quote
Nutusia Posted June 3, 2011 Posted June 3, 2011 Na zaprzyjaźnionym wątku zakrzyknę - zajrzyjcie chociaż, proszę! Sunia może zostać u mnie tylko do niedzieli! Nie może wrócić na ulicę przynajmniej do zdjęcia szwów!!! http://www.dogomania.pl/threads/2079...ze-mazowieckie Quote
Ekiana Posted June 22, 2011 Author Posted June 22, 2011 Hmm długo nie pisałam bo egzaminy i ogólny brak czasu. Nawet mi się nie chce naładować aparatu, a co dopiero zgrywać zdjęcia. Co u nas? Chcecie się pośmiać?:) Po niżej jest fragment mojego maila do naszej pani trenerki. Musiałabym się powtarzać, więc po prostu wklejam. [SIZE="2"][SIZE="1"][SIZE="1"][FONT="Arial"]Poza tym dostaliśmy chamski anonim, że mamy wielkiego kundla, który szczeka, a szczekanie psa jest objawem prymitywizmu właściciela i takie tam... Olewam prymitywa, który to napisał, a nie miał odwagi przyjść i powiedzieć osobiście z czym ma problem. Ja na pewno problemu ze szczekaniem Misia nie mam. Przy okazji zeskanuję to poczytacie.[/FONT] A po niżej "kilka" słów jak nam się żyje i ćwiczy :) 1. "Dyl w bok" Wszystko pięknie, idziemy, luźna smycz, a Miś nagle hyc i dyla do spódnicy jakieś pani żeby powąchać co ma pod spodem :) Tak z prostej daje dyla w bok jeśli jakiś bodziec uzna za ciekawy. Może to być spódnica albo siatka albo od tak jakaś osoba wyda mu się interesująca. 2. "Pani Basia" Jeśli nie ma bodźców to całkiem dobrze ćwiczy się wychodzenie z domu i bloku ( z siadaniem i czekaniem aż pozwolę wyjść). Ale jeśli jest pani Basia (nasza gospodarz bloku i pani Dżamala) albo młody sąsiad Antoni (który zawsze podkreśla, że kocha wszystkie zwierzęta, a zwłaszcza psy i uwielbia Michasia i rzeczywiście Misiek może robic z nim co chce i to obojgu sprawia radość) - to Misiek robi hołubce pod niebo, 4 łapy w górze. Trzymam go wtedy mocno i on wtedy czując, że nie pobiegnie siada, albo robi "fokę" - przywiera na płasko do ziemi moerdując ogonem i jeśli tylko poczuje luz smyczy to chce gnać do swojego celu. Żadne pasztety wtedy nie grają roli. Dziś udało mi się uzyskać od niego siad i starałam się zawalczyć o podejście na luźnej smyczy. Nie za bardzo się to udało, ale odległość była mała więc jak już podeszliśmy to od początku hołubce i tańce radości ze skakanem na panią Basię. Muszę zawsze trzymać mocno i nisko smycz aby nie skakał bo chociaż ona bardzo go lubi to jest po operacji barku (już drugiej) i to nie jest dla niej ani mile ani bezpieczne. Jeśli tylko poluzuje się smycz to on skacze póki nie wydali z siebie energii radości. Misio uspakaja się po jakimś czasie. Dziś sobie z pania pogadałyśmy i po kilku minutach nawet się położył. Nikt nie zwracał na niego uwagi i on nie proszony się położył. 3. "Spacer łatwy - spacer trudny" Robienie zygzaków męczy mnie fizycznie, cofanie się o dwa kroczki do tyłu także. Bolą mnie nogi, czuję się zmęczona. Są jakieś jeszcze metody? Albo może robię coś nie tak. W każdym razie aby było mi łatwiej kiedy nie czuję się w formie to idę na spacer "łatwy". Czyli wybieram pory, w których prawie nie ma psów i nie nad kanałek. Idę wtedy też wzdłuż płoty OSIR - Misio ma co wąchać i wzdłuż ogrodzenia mało ciągnie. Misio się wycwanil i robi już niemal odruchowo te dwa kroki na przód tylko po to aby dociągnąć mnie do swojego celu. Wiadomo - nie zawsze taki jest, ale jeśli chce pójść do wody to praktycznie nie mam szans pójść trochę płynnie. Ostatni raz w sobotę byliśmy w parku i dojście do kanałku zajęlo nam około 30 minut tylko z tego powodu, że zygzakowaliśmy i cofaliśmy itd :) Ten spacer prowadziłam szczególnie uważnie aby zwrócić uwagę z czym mam problem, a z czym nie. Wcześniej jakoś nie zwracalam uwagi jak to wygląda i od czego boli mnie nadgarstek. Trzymam ręce na mostku i od tych napięć. Mam wyrzuty sumienia kiedy idę na "spacer łatwy", że nic nie ćwiczę, tzn. nie ma wyzwań. Acha - bardzo mi zależy na chodzeniu na luźnej smyczy - zygzaki i cofanie się robię i będę robić cały czas. To tylko takie uwagi, że jest mi ciężko, ale jestem zdeterminowana. Wymogłam na Łukaszu aby także chodził na obroży (wcześniej na szelkach tylko spacerowali) i też wspierał mnie w zygzakach i cofaniu. Wcześniej tylko ja to robiłam. Może we dwoje jakoś efektywniej nam pójdzie. 4. "Schody" Chodzenie po schodach. Dla mnie jest niewykonalne schodzić po schodach i dawać mu smaczki jednocześnie. Do tej pory jeśli miałam potrzebę skorzystać ze schodów trzymałam Miśka krótko, wydawałam komendę "powoli" i wczepiałam się w barierkę aby mnie nie ściągnął z tych schodów. Generalnie jest zasada jak przy chodzeniu, że jak wyprzedza to się cofamy, a idzie tylko jak ja idę. To jest kiepskie, mnóstwo siły trzeba zaangażować żeby Misia utrzymać. Generalnie to wygląda tak, że Misiek siada kiedy napnie się smycz bo mnie wyprzedza i ciągnie. Siedzi póki nie ruszę z miejsca na luźnej smyczy aby znów wyprzedzić napinając smycz. 5. "Szantażysta" Misio wymusza na nas rożne rzeczy gryzieniem. Kiedy Łukasz mowi "siad" Misiek skacze i dziobie go w rękę. Misio chce żeby się z nim bawić, wyprowadzić go, dać mu jeść itp. Jeśli nie ma tego natychmiast to gryzie (głównie Łukasza, ale i mnie mu się zdarza ostatnio), incydenty z siakaniem się na szczęście nie powtórzyły, ale mamy się też na baczności. Głodny Miś - dostaje jedzenie za ćwiczenie, same suche jest nie do przyjęcia(przez Misia), więc mieszam mu z jogurtem albo jakąś puszką. No, ale czasem nie chce ćwiczyć, więc dostaje tyle ile wyćwiczy. Same sucholce (bez dodatkow) ma rozrzucone na posłaniu - asekuracyjnie żeby nie zagłodzić ;) nie ma tego dużo, ok. mniej niż 1/4 kubeczka. Po prostu olewa to i tak sobie leży. W piątek zorbiłam dokładnie wedle naszego planu tak jak go zrozumiałam - czyli Miś zjada tyle ile wyćwiczy w porach posiłków (oriętacyjnie). Było ok. 22 lub później, leżałam w łóżku, Miś wyjadł już z posłania, ale był nadal głodny, wiec przyszedł nas gryźć. Dokarmiłam go to się uspokoił. Do tej pory dostawał jedzenie w okolicach godziny 18 i to był jego ostatni posiłek. Zastanawiam się jaka jest odpowiednia godzina po której nie muszę go karmić. Chodzi o to, że jak się naje na noc to z rana nie chce za bardzo jeść i koło się zamyka. Najedzony Miś - szuka okazji do rozładowania energii, najlepiej gryźć krzesło albo nas (zaproszenie do zabawy). Miś z zabawką - podchodzi mając w pysku jednocześnie piłeczkę, rozwiera paszczę i nie wypuszczając zabawki wgryza się w boczki Łukasza, albo nogi (także moje), że niby przypadkiem, ale to nie są pomyłki bo to zachowanie zawsze się powtarza. To jest jego system ;) Miś obronny - jeśli podniosę głos na Łukasza albo ogólnie coś zaintonuję głośniej to Miś podbiega gryźć, a przynajmniej skakać - oczywiście po Łukaszu :) To jeszcze nie jest takie złe bo rozumiem intencje Misia. Przy Misiu jednak nie wolno się przytulać, chyba, że się go jednocześnie też głaszcze. Podczas przytulania zdarza się, że dziabnie także i mnie. Znudzony Miś - gryzie posłanie, swój ogon, drapie ściany - za każdym razem reagujemy i wtedy przestaje i patrzy, czasem nawet podejdzie. Jeśli nie będzie głaskania lub zabawy z Misiem wraca do przestępstwa. Miś "głupia suka" - w trzy stopniowej skali "kar" najgorszą jest separacja na hasło "głupia suka". Oczywiście on wie o co chodzi, czasem sam wychodzi, czasem samo słowo jest już dla niego karą, a czasem trzeba go wyciągać dosłownie żeby wyszedł upychając drzwiami tyłek (wiadomo - delikatnie wszystko, ale jednak). Za drzwiami albo skacze na drzwi, albo ułoży się od razu spokojnie (co w ostateczności zawsze następuje i tylko wtedy otwieraja się drzwi), albo ostatnio zwiększył częstotliwość drapania po ścianach. Widziałaś jaką dziurę wydrapał. Miś robi złe rzeczy - Kiedy Łukasz go przywołuje to Miś zareaguje lub nie. Jeśli Łukasz chce aby usiadł i pokazuje gest to Miś podskakuje aby go skubnąć w rękę, jeśli Miś zaczepia podszczypując Łukasza i Łukasz domyśla się, że Miś chce być głaskany wystawia rękę Miś go dziabie. Siedzimy w kuchni i jemy posiłek lub rozmawiamy - Miś gryzie krzesło - wołany reaguje lub nie, jeśli mówię "nie" przestaje gryźć i zerka wywijając białka jednocześnie mając w pusky krzesło ale nie gryząc tylko macając je językiem. Kiedy uwaga przestaje być skoncentrowana na Misiu - Miś gryzie dalej. Miś maruda - zakładając, że jest najedzony, wyćwiczony, wyprowadzony, a nadal zaczepia - trzeba zgasić światło - Miś pójdzie spać. Quote
Nutusia Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 O matko przenajświętsza, jaki "skomplikowany" jest ten Wasz Miś! :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.