Ekiana Posted December 31, 2010 Author Posted December 31, 2010 Dziękujemy wzajemnie :) My także życzymy wszystkim wszystkiego naj naj i jeszcze bardziej najlepszejszego :) Zdrówka, szczęścia i dużo pieniążków na pieski - ale też i dla siebie na drobne ale błyszczące karatami przyjemności ;) :) Quote
Nutusia Posted January 3, 2011 Posted January 3, 2011 O, Michał się zestroił świątecznie - ma biały krawacik!!!! Jakoś wcześniej nie zauważyłam tej ozdoby... No tak, ale co ślepemu po oczach! :) Od nas też wszystkiego naj, naj... Quote
Ekiana Posted January 3, 2011 Author Posted January 3, 2011 To właściwie taka mała muszka. Też musiałam cofnąć i obejrzeć zdjęcia bo kompletnie tego nie zauważyłam :) Gratuluję spostrzegawczości! A co do Michasia to jeszcze nie ważony. Ciekawa jestem jakie wyniki po świętach. Zawsze coś mu skapnęło ze stołu czy z kuchni, więc zaczął posiłkami gardzić i jeść na raty licząc naiwnie na coś lepszego :) Co do Sylwestra to był trochę poddenerwowany co było widać po tym, że szybciej oddychał, ział. Poza tym zachowywał się zabawowo, na huki zwracał uwagę i patrzył na nas jak by chciał aby mu wytłumaczyć jak się powinno zachować. My robiliśmy wszystko normalnie, żadnych reakcji na strzały, no to on też. Nie było źle. Samą północ przespał. Quote
Ekiana Posted January 7, 2011 Author Posted January 7, 2011 Misio ważył dwa dni temu 27,7! :) Taka cisza bo sesja i nie ma czasu. :) W ogóle to taki miły się robi. Nie chce przechwalić, ale powoli od czasu do czasu zaczynam odczuwać w jego towarzystwie taki spokój jak przy Janciu. Quote
ludwa Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 No, no, no. Do Janciowego spokoju to jeszcze kawałek;) I ma chłopak na to czas, w końcu młody jest, wyszaleć się musi:) Quote
Nutusia Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Powodzenia w sesji! Michałku, bądź teraz grzeczny i wyrozumiały dla Ekiany... Quote
ludwa Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 Ciotki, zajrzyjcie do naszych nowych podopiecznych.... http://www.dogomania.pl/threads/2001...domu-na-zawsze http://www.dogomania.pl/threads/2001...a-wagę-złota Quote
Pliszka Posted January 15, 2011 Posted January 15, 2011 Ale piękny psiak z Miśka wyrósł! Nie mogę się napatrzeć! :) Quote
Ekiana Posted January 17, 2011 Author Posted January 17, 2011 Ech, nic nie piszę bo mam sesję. Jeszcze jeden intensywny tydzień i będę cała dogo ;) Przynajmniej taką mam nadzieję, że obędzie się bez poprawek :) Zawsze jak tu zaglądam to mi schodzi kilka godzinek, więc musiałam się powstrzymywać. Ale ech, ileż można. Garść wieści. Michaś niby miły, niby grzeczny i przyjacielski, ale rozdaje pocałunki z gryzaczkiem. Kiedy czegoś chce, wyjść, albo się bawić to podszczypuje, podgryza, staje się nieznośny. Gryzienie to taka jego komunikacja. W sumie nie robi tego złośliwie. Nie zawsze. Pod koniec zeszłego tygodnia będąc z nim na południowym spacerze rozpływałam się w analizach jak wiele się udało osiągnąć. Testowałam akurat spacer na smyczy, ale bez kagańca żeby zobaczyć czy jeszcze będzie zbierał "smaczki". Spacer przebiegł świetnie, ale upolował rybi kręgosłup - bez szemrania jednak udało się mu wyciągnąć go z paszczy. Tego samego wieczoru więc wzięłam go znów na spacer bez kagańca bo wydawało mi się, że zdał test. Identycznie - ja chodnikiem, a on tyle na trawce co najkrócej spięta smycz. Znów coś upolował, jakiś papierek, co w papierku nie wiem. Zaczęłam wyciągać, a on warczy. Dobrze, że warczy bo ostrzega, w porządku,ale fakt faktem, że nie wyhamowało mnie to przed wyciąganiem bo nie powinno być tak żeby utrwalił, że warknie to może robić co chce. Uznałam, ze to jest kwestia jego zdrowia i życia i moim obowiązkiem jest pilnować, wyciągać rzeczy potencjalnie niebezpiecznie. (nie dalej jak wczoraj wyciągnął mi pendriwe z komputera i żul jak landrynkę) No i wyciągając to coś na spacerze tak się zadął, że mnie ugryzł. Nie na miło, nie w żartach, tylko na złość, na obronę skarbu. Trochę się nie spodziewałam, że dziabnie mnie tak mocno. Pacnęłam go po tym i ochrzaniłam "nie tak cię wychowałam!". To mój standardowy tekst jak zrobi coś naprawdę złego. To było blisko domu, trochę było ciemno i jeszcze adrenalina, że wracając jeszcze tak do mnie do końca nie docierało co zaszło. Dopiero w bramie zauważyłam, ze krew mi ścieka nie na żarty z ręki. Pochlapało mi się pod windą, więc poszłam schodami bo tak głupio. Zła byłam bardzo i bardzo rozżalona, że tak mu zaufałam, a tu takie coś! Głupio mieć w domu psa, którego się człowiek zaczyna bać. Tak nie powinno być. To była chyba środa zeszłego tygodnia. Oczywiście postanowienie co do poproszenie o pomoc behawiorysty doszło już do punktu totalnej determinacji i oczywistości, jedyne co mnie powstrzymało przed zadzwonieniem następnego dnia, to to, że po 1 musiałam opłacić szkołę i jesteśmy przed pensją, a po 2 byłam tak nastawiona, że nie chciałam być niesprawiedliwa opisując sytuację pod wpływem emocji. Po opatrzeniu w domu okazało się, że nie jest to jakaś rana jak u barana. Mam jeszcze gojący się już ślad po zębie, ale reszta już zeszła. Przyładował mi z całej szczęki. Zdaję sobie sprawę, że psy żyją chwilą i kiedy moje emocje opadły to nie byłam nie miła wobec Michasia. Dziś w nocy Misio wędrowniczek drapał, ze chce na balkon. Wstałam, otworzyłam, myślałam, że może go przycisnęło, ale on się po prostu tam położył i chciał zostać. 4 w nocy, nie będziemy spać przy otwartym balkonie, a z drugiej strony nie położę się spać, a pies na "dworze" nie wiadomo ile czasu by spędził, temperatura mogłaby być zbyt niska. Dlatego najpierw go zawołałam, potem udałam, ze wychodzę z pokoju (on zawsze ciekawy jest i idzie za nami), ale tym razem nie chciał. Pewnie miał ochotę poleżeć tam w chłodnym, ale ja nie mogłam mu na to pozwolić. No to następny etap przywoływania na smaczek, ale chyba nie miałam zbyt atrakcyjnego bo mnie olał. No to wyszłam na balkon i namawiam - nic- no to go delikatnie przesuwam, a on najpierw cicho zawarczał i mnie ugryzł - na szczęście przez grubą piżamę, więc nawet zbytnio nie poczułam. Wzięłam go więc zdecydowanie za obrożę i wyprowadziła. Wyszedł bez większego szemrania. Kurcze, no nie podoba mi się to zachowanie. Czasem mówię do niego "no co Ty - Królu Złoty",ale bez przed aby sobie tak brał to do serca, że on król, a my lokaje i służba. Ktokolwiek, kto znał Stasię bezpośrednio lub pośrednio wie, że nie do wyobrażenia było aby na nas zęba podniosła. Nigdy nie mieliśmy z nią najmniejszych problemów tego typu. Z Miśkiem zakładanie kagańca jest na smaczek, tylko i wyłącznie. Szelki teraz mamy bardzo łatwo zapinane i zakładane, więc uda się, że bez smaczka i nie gryzie,ale to rzadko, raczej trzeba być sprytnym i szybkim, albo sygnalizować mu, ze gryzienie nie jest mile widziane. W lecznicy ma opinię histeryka, najpierw gryzie, potem ulega. No ja wiem, że miał trudne dzieciństwo. Sam w sobie, wszystkie sygnały, które okazuje są pełne sympatii, uległości, przyjazności, przymilności. Ale przy okazji przymila się podgryzając. Np. wczoraj był u mnie w szkole, w ferworze radości ze spotkania też podgryzał, chociaż lekko, a ja jestem przyzwyczajona :) Jakaś laska go pogłaskała, a on z przyjaźni dał jej z zęba. Była nieźle zdziwiona :) Raczej nieprzyjemnie. Misio podgryza też naszych lokatorów jeśli ma na to ochotę. Szczególnie lubi gołe stopi i w skarpetkach, albo celuje w krocze w przypadku chłopaka. Chyba wtedy ludzie tak zabawnie reagują i to mu się podoba :) Mnie podgryza najmniej poza powyższymi przypadkami. Chyba, że się z nim pobawię, to też wtedy gryzie i to dość mocno. Poza tym ta technika stawania kiedy ciągnie, chociaż fajna, to zaowocowała tym (na plus, że jak się stanie, to on siada - chyba, ze mu się znudzi to trzaska hołubce), siada, ale jak się rusza na przód, to znów ciągnie. Kiedy już się nabiega na spacerze to idzie bardziej uważnie na smyczy i nie napiera aż tak, wtedy go chwalę. Z pochwałami trzeba uważać, bo Misiek jak by je słyszał i rozumiał, ze jego zła renoma została zachwiana, a on musi koniecznie o nią dbać! :) Poza tym w domu u kogoś pojawiły się robaki, będę za niedługo szła do weterynarza zbadać Misiową kupkę. Trzeba znaleźć źródło i zacząć się prewencyjnie zatabletkować. Ech... A ja mam jeszcze taki ciężki tydzień przed sobą, włącznie z weekendem. P.S. Puszczam tego maila (zeby mi nie znikł:) ),ale zaraz zamierzam jednak dzwonić do pani behawiorystki i zobaczę co mi powie, na kiedy się umówię. Quote
Ekiana Posted January 17, 2011 Author Posted January 17, 2011 No i już zadzwonione, załatwione. Czwartek, godzina 17, pies ma nie być bezpośrednio posiłku. Trochę mi napięcie już zeszło, cieszę się będzie pomoc. Można Miśka tłumaczyć, że gryzie bo kiełkuje, ale teraz już właściwie ostatni ząb mu został. Tyle lat przed nami, chciałabym żeby były w zgodzie, bezpieczeństwie i przyjaźni. Quote
Nutusia Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Bardzo słuszna decyzja! Miło poczytać relacje odpowiedzialnych, świadomych opiekunów, którzy chcą dobra psa, a przy okazji... swojego :) Teraz możesz się więc skupić na egzaminach, które z pewnością zdasz śpiewająco, jeśli podchodzisz do nich z taką samą powagą jak do miśkowych "problemów" :) Trzymam kciuki za całokształt! Quote
Ekiana Posted January 17, 2011 Author Posted January 17, 2011 Dziękuję :) Musi się udać, nawet wolę zaryzykować te egzaminy na rzecz Miśka bo egzaminy nie gryzą :) A najbardziej to się boję, ze Misiek mógłby z miłości chapnąć jakieś dziecko - to dopiero byłby problem. Przy okazji opowiem Wam historię w 4 aktach, jak się pieski pokłóciły, przy okazji to ich właściciele, a ja gdzieś przypadkiem zostałam w to plątana. Oj, z ludźmi nie ma żartów. Wolę mieć porządek w zagródce żeby się mnie nikt nie miał podstaw uczepić. Quote
ludwa Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 Behawiorysta się przyda. Chłopaka trzeba okiełznać zawczasu, żebyście nie mieli z nim potem większych przepraw...Część to na pewno szczeniackie wybryki ale trzeba go temperować Quote
Ekiana Posted January 17, 2011 Author Posted January 17, 2011 Kupa Miśka tez już poszła do badania. W środę zobaczymy wyniki i potencjalnego winowajcę ;) Quote
Ali9 Posted January 17, 2011 Posted January 17, 2011 No to widze, ze się za wychowanie Michasia wziełaś na całego...Ja z Ryskiem także wybiorę się w najbliższym czasie do kogoś kto się zna na psichologii :) Rysiu co prawda ostatnio jest grzeczny, ale wiadomo jak każdy miewa lepsze i gorsze dni i też parę zachowań chciałabym wyeliminować. Na razie do wizyty u szkoleniowca powstrzymuje mnie kompletny brak kasy :( Quote
Ekiana Posted January 18, 2011 Author Posted January 18, 2011 Ja tez się tego bałam bo tak poczytałam w necie i analizując mi wyszło, że na mojego brzdąca to bym musiała z tysiąc zł. minimum wyciągnąć. Rozmawiając jednak z tą panią, chociaż bezpośrednio ta kwestia nie była poruszona to odczułam jakiś spokój w tym temacie - bo po 1 nie będzie to kwota jednorazowo płacona, a do tego rozłożona w czasie. Zresztą jak przyjdzie co do czego to poproszę o jakiś program dla nas z opracowaniem celów i etapów, z zadaniami domowymi abyśmy pokazane metody mogli przepracować dosłownie tak aby weszły nam w krew i ktoś sprawdził czy odnosimy taki skutek jaki ma być, żeby tez sprawdzić co działa, a co trzeba zmienić. Normalnie to Misiek jest przeuroczy i kochany, ale jednak ma swoje odchyły. No i od jakiegoś tygodnia powolutku, a teraz już często zaczął podnosić nóżkę przy siusianiu!! :) Quote
Nutusia Posted January 18, 2011 Posted January 18, 2011 No, dorośleje chłopak! I różki pokazuje! My też z moją sąsiadką poszukujemy psichologa do suni znalezionej latem pod płotem. Choć minęło już pół roku odkąd jest u Uli i wiedzie spokojne życie, nadal ma niesamowite lęki i blokady. Usiłowałyśmy poradzić sobie same, ale najwyraźniej nasza intuicja i dobre chęci to za mało, bo pies się zwyczajnie męczy (a my z nim). Są dni, że jest wyluzowana, wykłada się kółkami do góry i pokazuje pełne zaufanie, ale są i takie, gdy wołana na głaski przywiera do ziemi, czołga się i posikuje ze strachu :( Quote
Ekiana Posted January 18, 2011 Author Posted January 18, 2011 Tak, to prawda stany lękowe są strasznym kłopotem. Z jednej strony się współczuję, z drugiej nie wolno pocieszać, z drugiej strony pies się męczy, my z nim. Widać, że problem jest kolosalny, a bezradność wkurzająca. Miałam to w okolicach Sylwestra ze Stasią - taki stan rzeczy trwał 3 tygodnie. Nie chciała wychodzić na dwór, nie chciała wychodzić z nikim inni niż ja czy Łukasz. Letnie burze tez były dramatem. Quote
Nutusia Posted January 18, 2011 Posted January 18, 2011 Niteczka nie boi się strzałów, ale bywa, że boi się własnej Pani! A Ula nigdy nawet głosu na nią nie podniosła... Nie ma jak np. nauczyć jej, że nie wolno siusiać w domu, bo nawet spokojne powiedzenie "no co Ty robisz" od razu powoduje panikę! Nie ma mowy o bardziej zdecydowanych gestach i hałasie. Nie poradzimy sobie bez pomocy specjalisty. Za długo to trwa i "ataki bojaźni" są zupełnie nieprzewidywalne. Np. taka sytuacja: Ula rano wchodzi do salonu, Nitka leży na kanapie, więc Ula mówi "cześć Niteczko", a pies kuli się na tej kanapie, sika pod siebie i żałośnie skowyczy! A potem schodzi z kanapy i czołga się w stronę Uli. W dodatku podkula przednie łapki i wygląda to tak, jakby pies szedł do ciebie na kolanach. Żałosny widok, aż serce rozrywa :( A następnego dnia radośnie zeskakuje z kanapy i leci się witać i głaskać... Quote
Ekiana Posted January 18, 2011 Author Posted January 18, 2011 Boże, ale biedactwo. Jak okrutnie musiała być traktowana, że doprowadzono ją do tego stanu. Może czasem się jej to przypomina... Widziałam, że feromony są strasznie drogie. Z tego co wiem obok behawioru stosuje się je dodatkowo. Problem macie nie lada. Bardzo jest to przykre. Quote
Nutusia Posted January 18, 2011 Posted January 18, 2011 Problem ma głównie sunia :( Baaardzo liczymy na pomoc behawiorysty. Nawiązałyśmy kontakt z takim, o którym wiemy, że potrafi wyciągnąć psa z wielkiej traumy (znamy "dowód" :)) Ja mam jakieś takie przeczucie, że potrzebny jest jakiś wcale nie skomplikowany "trick", żeby ją odblokować. Pierwsze spotkanie 2 lutego, bo teraz pechowo Ula wyjeżdża na tydzień w delegację... Quote
Ekiana Posted January 18, 2011 Author Posted January 18, 2011 No to jestem bardzo ciekawa wieści jak się uda ta wizyta. Bardzo będę trzymać kciuki za Nitkę. Mnie się zawsze serce kraje jak widzę takiego zbolałego przelęknionego psa. Quote
ludwa Posted January 19, 2011 Posted January 19, 2011 Nowy bazarek dla podopiecznych:) http://www.dogomania.pl/threads/200600-Rozliczamy-PITY-roczne.-Na-Filipka-i-Iskierkę.-Do-30.04.?p=16147002#post16147002 Quote
Ekiana Posted January 20, 2011 Author Posted January 20, 2011 Była psia psycholog. Będziemy mieć opracowany plan działania. Będziemy pracować małymi kroczkami do celu. Cieszę się, ze ktoś nam pomoże i z tego, że zareagowałam na te symptomy. Z tego co mówiła, to Michaś jest pieskiem mimo wszystko niepewnym siebie. Może to z powodu tego jak był traktowany w okresie wczesnego dzieciństwa, a może są inne powody. Michaś trochę ją podgryzał, ale diabełek totalny z niego nie wyszedł, wszystkich kart nie odkrył. Trochę jednak się zorientowała na co go stać. Mówiła, że na podstawie tego co opowiadam, chociaż nie może być pewna bo nie widziała bezpośrednio, to Michaś pewnymi zachowaniami nam groził. Trzeba będzie wzmocnić jego pewność siebie w zdrowym znaczeniu. Wyeliminowała wszystkie książki które mam, poza jedną. Więcej napiszę jak będę miała czas. W każdym razie jesteśmy bardzo, ale to bardzo wdzięczni i zadowoleni. Żadne tam Cezary Milany z których się nie raz nabijamy i bez nauk pani psicholog, tylko normalne zdroworozsądkowe podejście z tolerancją, wyrozumiałością i bez oczekiwań, że wszystko stanie się od teraz natychmiast. Fakt, że Michaś jest bardzo zmotywowany żywieniowo sprawia iż jest wdzięcznym uczniem niczym z filmików reklamowych na YouTube. Dużo to ułatwia, ale nie ma cudów - będzie praca - a tak naprawdę praca nad sobą, potem nad Miśkiem. Powiem szczerze, chyba tylko jedna metoda z zaproponowanych przez nią była mi nie znana. Tylko, ze jednak profesjonalista z boku umie skorygować i dostrzec, że coś się robi tak, ale jednak nie tak :) Quote
bros Posted February 6, 2011 Posted February 6, 2011 co tam u Misiaka, Ekianko jak tam sesyje ??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.