Ekiana Posted February 7, 2011 Author Posted February 7, 2011 Ech, najpierw sesja, a potem nowy semestr bez przerwy na ferie:) Wczoraj szkola, a teraz miesiąc do następnego zjazdu. Teoretycznie będzie czas popisać, ale w tej szkole nie ma możliwości żeby czegoś nie zadać :) No, a Michas też się uczy :) Pani przychodzi co tydzień, tylko, że my nie jestesmy - moim zdaniem - wystarczająco konsekwentni i zdeterminowani, brakuje po prostu najczęściej czasu. Trzeba być jednak w odpowiednim nastroju żeby mieć wystarczająco cierpliwości do ćwiczeń i "walki" o uwagę Michasia :) Generalnie przygotowujemy Michasia do właściwej części nauki chodzenia na luźnej smyczy tylko na samej obroży. Ale dla mnie to jest trudne - cmokam jednostajnie i nie w tym momencie co trzeba. Łukasz nadrabia moje zaległości, jemu wychodzi to lepiej. Dodatkowym utrudnieniem dla mnie jest kaganiec i to, że Michaś już wcale nie jest takim łakomczuchem jak był :) i właściwie jest trochę leniwy i ma swój światopogląd na to czym warto się zainteresować, a czym nie :) Tzn. wszystko znalezione na dworze jest smaczne, a moje nagrody już niekoniecznie, posiłki też jeśli nie są okraszone mięskiem z puszki mogę sobie sama zjeść. Misiek potrafi pościć uparcie oraz bardzo namolnie wymagać tego co jemy my. Ostatnio byli goście i podałam pieczone skrzydełka... Michaś zna miliony sposobów na to jak "uprzyjemnić" posiłek:) Ostatecznie zrobił taki chaos, że faktycznie w nagłym ruchu komuś spadły dwie kosteczki z talerza i skubaniec upolował:) Na szczęście malutkie i na szczęście nic złego się nie stało. Generalnie pani trenerka zauważyła, że Michaś na spacerze jest zainteresowany całym wielkim światem, a my to trochę tak na doczepkę ciągniemy się z tyłu i mogłoby nas w sumie nie być :) Starania koncentrują się więc na tym abyśmy byli dla niego ważni. Jednego razu chciałam z Miśkiem potrenować - po tym jak już się wybrykał i chyba zmęczył. Ściągnęłam kaganiec, ale podleciał jakiś piesek i zaczęli się bawić. Kiedy jego Pani chciała go zapiąć na smycz i odstawiła siatkę na chodnik... hhaha Michaś dopadł ją, wyciagnął plastikowy pojemnik z naleśnikami... rozsypały się. Tamten piesek za jedn naleśnik, a Michaś za drugi... Dobrze, że Pani była wyrozumiała i z poczuciem humoru, chciałam zapłacić, nawet pieniędzy nie chciała. Cieszę się, że nie było awantury. A wszystko to Michaś wykonał na smyczy - nie zdołałam go utrzymać. Gapowata jestem albo słabo silna. Nie wyślę Ali9 kantarka :) (dla Ryśka) - kupiłam jakiś czas temu ale stwierdziłam, że nie będziemy używać skoro uczymy się na innej metodzie, więc pomyślałam, że wyślę innemu pieskowi. Jednak zaczełam kantarek zakładać Miśkowi bo ciągnie jak diabli - jeśli ma ochotę. Konsultowałam to z trenerką i powiedziała, że nie ma sparwy skoro mi to pomaga i upewniłam się, że to najbardziej humanitarna z metod - oczywiście trzeba uważać żeby szamoczący się gwałtownie pies nie poprzetrącał sobie kręgów. Ja robię to tak, że mam przepinaną smycz i jeden koniec jest wpięty w kantarek, a drugi w szelki. Staram się prowadzić na szelkach a pociągam za kantarek tylko jak on mnie ciągnie. W sumie to praktykowałam tylko 3 dni. Czekałam do ostateczności kiedy już stwierdziłam, że stałe ryzykowanie nie ma sensu, a każdy spacer dodatkowo bardzo mnie stresuje. Ale decyzja została podjęta wcześniej niż akcja z naleśnikami tylko, że wtedy akurat nie był podpięty na kantarek. Jednego razu już opracowywałam w myślach plan łapania się za plotek okalający trawnik. Pewnie sąsiedzi mają niezły ubaw, że z psem sobie nie radzę, a pani psycholog przecież przychodzi. Nie wszyscy wierzą w sens metod pozytywnych, a popularność Cezara Milana jest wprost niewiarygodnie duża. No, ale cóż - próbuję trenować kiedy mam nastrój czas i Michaś wydaje się zainteresowany. Generalnie zmienił się nasz stosunek do Miśka. Po pierwsze nie denerwujemy się na niego tak często, nie wyciągamy mu niczego z buzi, podajemy gryzaki tylko z ręki, jeśli na chwilę damy mu je to zabieramy zaraz jak się znudzi i porzuci, kiedy chcemy skończyć zabawę zabawka znika w magiczny sposób (czyli on nie uważa, że myśmy mu ją odebrali ), uczymy go "moje" i "puść" (bardzo fajny i najważniejsze latwy i bezkonfliktowy sposób pokazała psicholog), "e-e" jest dla mnie bardzo trudne, chociaż samo w sobie ćwiczenie jest proste. A najbardziej lubię podstawy do przychodzenia na gwizdek. Na razie trenujemy w domu i polega to na tym, że zwyczajnie piesek nic nie musi robić tylko siedzi/leży obok i dostaje cały posiłek po pojedynczej drażetce, ale każda zakomunikowana gwizdnięciem. Ja lubię mu dawac jedzonko na ładne oczy, wiec nie przeszkadza mi gwizdnąć za nim podam :) Uczymy też odprowadzania "na miejsce". Nie mamy żadnych spektakularnych efektów, może nie ma żadnych lub są minimalne - ale trzeba przyznać, że żadnych sytuacji konfliktowych od tamtego czasu nie było. Pani psycholog powiedziała, że Michaś nie jest wystarczająco pewny siebie i musimy go wzmacniać. Tak wiec nie głaszczemy psa po głowie, nie pochylamy się nad nim, unikamy sytuacji dla niego niezręcznych. Głaszczemy tylko po "spokojnych strefach" - boczki, brzuszek, kark, pupa i przy uszkach bo wiemy, że lubi. No i to chyba tyle na razie. Wiem, że przydałoby się wstawić zdjęcia. Następny post będzie więc zdjęciowy :) Quote
ludwa Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 Wszystko wymaga pracy a ułożenie rozbrykanego szczeniaka do łatwych nie należy. Ja myślę, że pewne rzeczy też same się ułożą albo inaczej mówiąc "wyrośnie z nich" ale pracanie zawadzi;), czym skorupka za młodu...:) No, macie przed sobą wyzwanie... Quote
bros Posted February 7, 2011 Posted February 7, 2011 hhhmmmm czytam tak jakbym siebie tam widziała :) bardzo podobnie to wygladało :) przerobiłam kantar, kolczatkę (objechana przez przyjaciółkę i szkoleniowiec) teraz na obróżce skórzanej dajemy radę :) ale same nauki łatwe nie były serio serio :) ale teraz to nawet czasem potrafie ryknac jak leeeew :) Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 [quote name='ludwa']Wszystko wymaga pracy a ułożenie rozbrykanego szczeniaka do łatwych nie należy. Ja myślę, że pewne rzeczy też same się ułożą albo inaczej mówiąc "wyrośnie z nich" ale pracanie zawadzi;), czym skorupka za młodu...:) No, macie przed sobą wyzwanie... Tak, pewnie zgrzecznieje jak się zestarzeje i już nie będzie mu się chciało szarpać :) Wczoraj była Pani Trenerka - kolejne nowe 7 rzeczy do nauki. Uff - to pocieszające, że i Twoje Bros początki nie były najłatwiejsze. Naprawdę często czuję się ostatnią niezdarą. Na spacerach jest niby fajnie, ale wychodzę objuczona torbą z zabawkami i piłką do kosza w środku, smaczkami naładowanymi po kieszeniach. Wcześniej muszę przygotować Miśka - szelki, kantarek, kaganiec. Jak wychodzimy to zachodzi od tyłu i wypcha łeb między nogi próbując zdjąć o mnie kaganiec. Jak otworzą się drzwi wyrywa do przodu, a ja z tą siatką w jednej ręce, smyczą w drugiej - trzecią ręką próbuję zamknąć drzwi. Obiecałam, że następny post będzie zdjęciowy, więc się nie rozgaduję. Najpierw fotki z okresu zimowego jak byliśmy na święta w Legnicy. Michaś uwielbia zabawę z piłką - stawia się w roli jakby bramkarza. Tutaj bronił góry. Tzn. Łukasz kopał na górę piłkę, a Michaś ją odbijał :) Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 A tutaj Michaś ze swoim ulubionym Psiapsielem (kolegą współlokatorki - znają się od samego początku obecności Michasia w naszym domu i dopiero teraz sesja, aż wstyd :) ) Za to zdjęcia fajne. No i kong - nowa zabawka Miśka. Michaś rozdaje buziaki z języczkiem :) feeee Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 A tu aż dziw co czasem pozwala ze sobą robić. Ale tylko czasem i do pewnego momentu ;) No i z Pańciem... Quote
ludwa Posted February 8, 2011 Posted February 8, 2011 Super psiak jest:) Ja bym chciała obaczyć jak Ty z nim wychodzisz, tylko z boku patrząc, to nie wiem, czy bym zdoałała powagę zachować:) A sam Misiek jest pięknym egzemplarzem:))))) Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 Ja tak myślę, że byłby niezły film komediowy jak by to nakręcić. Mnie nie chcą wierzyć kiedy mówię, że mi ciężko jest. Po takim spacerze jestem autentycznie padnięta, a zwłaszcza jak wpadnę na pomysł zrobienia po drodze jakiś mini zakupów... Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 Kolejny spacer i kolejny meczyk :) Tylko, że tym razem wzięłam aparat. On naprawdę szajby dostaje na punkcie tej piłki :) Quote
Ekiana Posted February 8, 2011 Author Posted February 8, 2011 Potem była zabawa z kolegą - Irysem :) Quote
Ekiana Posted February 9, 2011 Author Posted February 9, 2011 No, a jeszcze co do tego spacerku to była na nim awantura o piłeczkę - z innym pieskiem i inną piłeczką. W każdym razie futra się sczepiły, jazgot totalny, a mi włosy na rękach i głowie stanęły dęba. Oczywiście już to skonsultowałam z panią psicholog i jestem uspokojona bo już wiem, czego muszę unikać. Ech... Quote
Ali9 Posted February 11, 2011 Posted February 11, 2011 Widzę, ze Michaś w zabawach i gonitwach niezmordowany jest :) Ja ostatnio zauważyłam, że mój Rysiu owszem lubi poganiać ale jak już się zmęczy to ucieka i kijka (a zawsze jakiś znajdzie na spacerze) chowa w najgłębszych chaszczach, bo wie ze nie pójdę tam za nim i nie wyciągnę z powrotem kija. Cwaniak z niego straszny. Z reguły na łące zrobi parę rundek, zaaportuje parę razy ... a jak się zmęczy to chowa kija. Kiedyś na spacery zabierałam zabawki teraz już tego nie robię, przestałam finansowo wyrabiać z zakupowaniem ich, bo Rysiek zawsze wynosił w zarośla i tam zostawiał. Odnalezienie zabawek było praktycznie niemożliwe. Quote
Ekiana Posted February 12, 2011 Author Posted February 12, 2011 No właśnie, to jest duży mankament tych "terenów zielonych" w Legnicy - nie skoszone, nie zadbane i psy tylko łapki kaleczą i zabawki gubią ;) Zresztą sama miałam problem, chociaż ja chodzę w Legnicy nie na łączki tylko szkolną nieogrodzoną bieżnię, ale tez są butelki, puszki i powyrzucane z tornistrów śniadania... Ech... Spróbuj może założyć kaganiec Ryśkowi i pobawić się w turlanie piłki do kosza na najbliższym trawniku. Będzie bezpiecznie, a i trawka skoszona. W Legnicy testowałam to z Miśkiem kiedy było bardzo ślisko i nie chciałam się oddalać na bieżnię, tylko zaliczałam mały trawnik przed domem. Bardzo mi ta piłka organizuje spacer bo pies wybiegany, aportuje mi tą piłkę, więc się nie namęczę i dodatkowo nie oddala się. Jak się nudzi czy męczy chowam piłkę, zapinam smycz, a po 5-10 minutach on się znów domaga żeby w zaczarowany sposób piłka się pojawiła :) Teraz skwapliwie chowam wszystkie zabawki jak tylko pojawi się na horyzoncie inny piesek żeby nie było awantury, że Michaś nie chciał ich bronić. Muszę go też pochwalić, że zaczął przychodzić na imię - oczywiście na kaszankę i kiełbaskę, ale trenerka mówi, że na początku nawet długo muszą być mocne zanęty aby zatrybił. Przyznam też, że niektórych ćwiczeń - niestety tych strategicznych - nie przerabiam bo są dla mnie trudne. Nie mam refleksu, nie umiem się nimi zazajawkować. Quote
Ali9 Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 A ja się cieszę, że blisko domu mam te łąki, wolę te "tereny zielone" od równo przyciętych trawniczków czy to osiedlowych czy jakichkolwiek innych. Co do szkieł to bywa różnie, więcej na pewno na osiedlu na trawnikach niż na łące na którą chodzimy. Zresztą łapy zawsze na osiedlu przecinał sobie szkłem. Na łące Rysiek może się wybiegać do woli, a do tego uwielbia ganiać w wysokich trawach i chaszczach więc czego się nie robi, żeby pies był szczęśliwy :) Ekstremalne spacery bardziej nas pociągają :) Quote
Ali9 Posted February 12, 2011 Posted February 12, 2011 Aha zapomniałam spytać, napisz jak się prowadza Miśka na kantarku, czy nie ciągnie itp, bo chciałabym zamiast kolczatki dla Ryśka, a muszę mieć pewność bo ja to dam sobie bez tego radę z Rysiem, ale rodzice na razie bez kolczatki boja się wychodzić z Ryśkiem. Quote
Ekiana Posted February 12, 2011 Author Posted February 12, 2011 Misio prowadza się bardzo dobrze. Kantarek super. Wiadomo, ciągnie na nim też, tzn. próbuje, ale szybko przestaje. Najbardziej na pierwsze siku i kupkę. Ale wcześniej wylatywałam jak z procy, a teraz wychodzę, owszem napina i pociąga, ale jest to do opanowania. Mało tego - ja go wyprowadzam trzymając w lewej ręce (odciążam prawą nadwyrężoną). Skończyło się spontaniczne zawoływanie o zakrętach po łacinie :) Generalnie smycz jest przepinana, wiec jedna jej część wpięta jest do szelek (dla bezpieczeństwa Miśka), a druga do kantarka. Naprawdę koszt nieznaczny - wypróbuj, to ko jakiś 22-25 zł, a warto sprawdzić. Kolczatka jednak to ból, a kantarek nie. Bardzo bolał mnie prawy łokieć i ramię, a w końcu to nawet już nadgarstek i nie wiedziałam dlaczego. W końcu zakumałam, że to od takiego codziennego obciążania. Od kiedy używam kantarka przestało mnie boleć przy okazji odważam się co jakiś czas wychodzić na długie spacery bez kagańca bo łatwo mogę dawać smaczki w dziób. Kantarek nie sprawia bólu i pies tak naprawdę jak chce to się może z niego łatwo wypiąć (tzn. wyciągnąć paszczę). Michaś tak robi już na klatce schodowej z nudów i dla dowcipu :) Kupuje się go na wymiar obwodu kufy, tuż pod oczami. Ale ma być luźny. Najlepiej odciąć kawałek sznureczka i pójść z tym do sklepu. Wiem, że wiele psów ściąga sobie to, dlatego ja tez na początku zakładam razem z kagańcem. Potem ściągam w trakcie spaceru. Jest już wtedy tak zafascynowany wielkim światem, że zapomina że cokolwiek ma na sobie :) Ale może w Waszym przypadku lepiej żeby druga część smyczy nie była przypięta do szelek ale do obroży. No bo jeśli Ty go wyprowadzasz na szelkach i automatycznej smyczy Flerxi, więc może ciągnąć tzn. jest to legalne, wiec dobrze wyodrębnić schemat. Zatrybiłby, że kantarek plus obroża - nie ciągniemy. Natomiast Alicja, szelki i Flaxi - wooolność!! :) A jeszcze co do wysublimowanego smaku Ryśka.. A próbowaliście może pokrojony i ususzony chleb?:) Irys (na zdjęciach wyżej) uwielbia to, a Michaś zawsze żebrze od Pani Irysa ten przysmak :) Proste, a genialne. Może też by się skusił :) Quote
ludwa Posted February 16, 2011 Posted February 16, 2011 a ja zapraszam po biżuterię:) http://www.dogomania.pl/threads/202467-Biżuteria-na-opłacenie-długu-Filipka.-Koniec-27.02?p=16328447#post16328447 Quote
Ekiana Posted February 17, 2011 Author Posted February 17, 2011 Własnie zważyliśmy naszego tłuściocha - 31,6 :) Sporo zważając, że mam porównanie do dość wyrośniętego,ale jednak 7 miesięcznego owczarka alzackiego - Misiek ma 8-9 miesięcy i jest od niego mniejszy. Ale nie chudszy :) Strasznie zimno jest i nie chce się ćwiczyć na dworze, a pani psycholog przychodzi, wymaga :/ :) Postaram się jutro wstawić jakieś nowe fotki. Quote
ludwa Posted February 17, 2011 Posted February 17, 2011 No, pogoda nie zachęca Swoją drogą dorodna sztuka się Wam trafiła:) Moja sucz wazy 35 no i mała nie jest a Misiek chyba będzie większy:) Dla mnie super:) Ja kocham wielkie psy:) Im większy tym fajniejszy;) Quote
Ekiana Posted February 18, 2011 Author Posted February 18, 2011 Dla mnie też im większy tym lepszy :) Tylko Michaś taki krępy jest :) No trzymam kciuki żeby podrósł w dłuż, a nie w szerz :) Twoja sucz niezły okaz 35 kilo to już coś - ile ona ma lat? Quote
ludwa Posted February 18, 2011 Posted February 18, 2011 cztery lata:) Misiek chyba będzie większy:) Quote
ludwa Posted February 26, 2011 Posted February 26, 2011 Zapraszam Cioteczki na bazarek na spłatę długu za Filipka http://www.dogomania.pl/threads/203060-Ciuchy-dla-Esek-i-Emek-na-dług-Filipka.-Do-6.03. Quote
Ekiana Posted February 26, 2011 Author Posted February 26, 2011 Może grubszy, ale czy większy... Wydaje mi się, ze czas dynamicznego wzrostu chyba się zakończył. Misiek wedle prognozowanych obliczeń ma już 10 miesięcy - szczytowy poziom testosteronu. Mieliśmy trzy przypadki, że był delikatnie mówiąc niemiły wobec innych piesków. Raz poszło o piłkę, raz o patyk, a innym razem nie wiadomo. Łukasz mówi, że pewnie ten jamnik powiedział coś brzydkiego po psiemu na Miśka, a ten bronił honoru :) Jesteśmy dziś na świeżo po spotkaniu z trenerką. Chyba najbardziej oczekiwane przeze mnie (poza tym pierwszym) gdyż strasznie się martwiłam tymi przypadkami agresji. Bardzo dużo nam dało, wiele zostało omówione, wytłumaczone, mamy instrukcje. Muszę przyznać, że te indywidualne spotkania są bezcenne. Już dawno obiecałam fotki, ale brakowało mi czasu i ochoty się tym zajmować. Dużo by pisać bo sytuacja jest dynamiczna u nas. Jest późno, wiec wstawię fotki, a przy okazji może weźmie mnie na pisanie o szczegółach :) Muszę jednak powiedzieć koniecznie, że Michaś zrobił się w ciagu ostatnich dwóch tygodni dla mnie strasznie miły. Taki przełom. Potrafi na spacerze przyjść na sesję glaskania, wtulić się między mnie i obserwować wspólnie wielki świat. Przestał na nas warczeć podczas odzyskiwania skradzionych przedmiotów. Dziś zauważyłam, że świetnie puszcza na komendę. To świeżynka, więc mam nadzieję, że tak zostanie. Będziemy pracować. Szkolimy Miśka chyba od półtora miesiąca. Wcześniej było czuć bardzo subtelne i minimalne zmiany zachowania na lepsze. Ostatnio wręcz radykalne. Fakt, że ćwiczymy z Miśkiem codziennie po kilka razy. Ostatnio w ogóle nie dostaje pełnych porcji do miski, tylko praktycznie wszystko idzie na ćwiczenie czegokolwiek. Bardzo intensywnei trenujemy przywoływanie na gwizdek od samego początku. Ale do tego żeby to działała jeszcze daleka droga. No, jednak z Miśkiem nigdy nie jest nudno. W domu poprawa, na dworze gorzej. Ale tak jak wspominałam dzisiejsze spotkanie z trenerką bardzo nam pomogło. No, a teraz pierwsza część fotek:) Michaś ma Konga - ale czad. Naprawdę super się sprawdza. Żałuję, że nie kupiłam go Stasi. Dla Michasia rewelacja, a dla nas pies z głowy na godzinę :) A potem jeszcze na kilka bo zmęczony :) Tu do zdjęcia wyjątkowo bawi się nim sam. Ale naprawdę to zawsze trzymamy go w ręku i komenda "glumaj", żeby wylizywał, a nie turlał gryzł czy podrzucał. To nie do tego służy. Quote
Ekiana Posted February 26, 2011 Author Posted February 26, 2011 A tu nasze zimowe przygody z piłeczką. Quote
Ekiana Posted February 26, 2011 Author Posted February 26, 2011 Michaś i jego łup :) Ostatnio szczególnie upodobał sobie pilota i zapalniczkę :) Ale robi to tak dla hecy raczej. No i w nagrodę rozsypane smaczki na posłanku :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.