Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No i temat kupowy znów aktualny. Na wieczór znów srakusia. Czy w sobotę można zawieźć ją do badania? Hmm tylko jak ją łapać w śniegu...

No,ale tym czasem kilka fotek na dobranoc :)











A kiedyś oglądałam bajkę animowaną (o psach występujących w miusikalu:) ) i tam śpiewali
"... mogłeś wylądować w schronisku, nikt by się nie poznał na twym pysku..." :)








  • Replies 608
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ostatnie "kopu kopu" przed śniegiem :)








Śpi jak człowiek :) Od kilku dni nocuje ze mną w łóżku! :)



No i nas zima nastała. Ale kiepskie zdjęcia bo komórką. Misiek po hulaszczych podbojach śniegowych sam wyglądał jak sopel, dlatego dalszy ciąg zabaw z Dżamusiem był na klatce schodowej. No,ale Dżamuś do domu wrócić nie chciał, więc Michaś musiał wyglądać tęskno przez okienko.















A teraz dowód na jedną z najbardziej dla mnie szokujących pozytywnie sytuacji! Mogę się polaptopować przy Miśku! Nie gryzł, nie zaczepiał - załapał, że ma spać bo pańcia się uczy :)

Posted

Kuszenie Ekiany... :) Jest gdzie biegać - fakt. Zasp też ile kto chce! Bez kagańca jak najbardziej można, ale bez zabezpieczenia ha kleszcze już nie... Czy Wy wiecie, że ludzie ciągle się zgłaszają do naszego Doktora z psami z babeszją?... No niewiarygodne jak te ścierwa na mróz odporne!!!! Na wiosnę co będzie to aż strach się bać :(
Kreska byłaby wniebowzięta, gdyby chętnego do biegów znalazła. Lesio by się z pewnością obraził, ale po wyjeździe "konkurenta" zaraz by mu przeszło :)

Posted

a podobno na liściach w krzakach siedzą...w takim razie na śniegu też. A tak sie wszyscy cieszyli w ub.roku, że skoro mróz, to draństwo się wymrozi ale sądząc po wysypie od razu na wiosnę, to chyba rzeczywiście mróz na nie nie działa...

Posted

Przy okazji zapytam weterynarza o tą sprawę. Ok. miesiąc temu, może ponad Michaś był pryskany Frontlinem (chyba) u lekarza. To chyba też na kleszcze... Już się nie drabie jak wcześniej, był też potem jeszcze raz przebadany na pchły i nie ma. Kleszczy tez nie wyczuwam. Ale zapytam. Trochę mały chyba na typowe środki. Babeszja jest straszna. Tak samo zresztą jak skręt żołądka, którego się w jego przypadku szczególnie obawiam bo po jedzeniu ochota na brykanie momentalnie mu się podnosi :) Trzeba go tonować i tłumaczyć, że jelitka muszą odpocząć, sadełko się zawiązać i Misio dobrze żeby pospał :)

Posted

słodziak straszny :) a propo ja kiedys w legnicy podpytywalam swoich wetów o Babeszjoze i o dziwo powiedzieli mi, ze oni mają bardzo, bardzo rzadko takie przypadki u siebie w lecznicy. Zastanawiam się czy to tylko okolicy warszawy są opanowane przez kleszcze, czy przypadek, ze akurat moi weci na szczęście nie mają piesków chorych na to dziadostwo.
A propo jeszcze skrętu zołądka, to Michaś ma podobnie jak Rysiek on takze po jedzeniu dostaje najgorszej głupawki, roznosi dom dosłownie i w przenośni, zabawki fruwają :)

Posted

Niestety większość psów szaleje po jedzeniu. Moje też. I to mnie przeraża, bo ja potem lecę z dzieciem do żłobka i nikogo nie ma przez cały dzień i możemy nie zauważyć, że coś się dzieje
A kleszcze w wawie, też są aktywniejsze w jednych a mniej spotykane w innych miejscach. Kleszcze są wszędzie praktycznie, tylko w niektórych rejonach jest więcej tych paskudnych...

Posted

Moje tereny (Puszcza Kampinoska) są potwornie zakleszczone :( W najgorszych okresach (szczególnie wiosną) u naszego weta praktycznie nie ma innych przypadków oprócz babeszji - masakra! Zdaniem naszego doktora jedyną radą (a i tak nie na 100% skuteczną) jest zabezpieczanie środkami typu Fiprex czy Frontline przez okrągły rok. Twierdzi również, że coraz więcej tych drani jest zakażonych, stąd coraz więcej przypadków zachorowań... Wczesną wiosną w ogóle nie wychodzę z psami na pola ani do lasu - na wszelki wypadek...

Posted

Kleszcze kleszczami, a mnie właśnie weszła obca kobieta do domu. Otworzyła sobie drzwi i weszła... Zostawiłam na chwilę otwarte drzwi bo właśnie wróciłam ze spaceru, Misiek mi zabrał klucze, potem poszłam ściągnąć kurtkę, zapomniałam soku, wróciłam, przechodzę przez przedpokój, a tam ta kobieta... że niby stare ubrania zbiera he
Możecie sobie wyobrazić jaka jestem zdenerwowana. A pies nie dość, że nie dal znaku, że ktoś obcy wszedł to jeszcze zaczął się cieszyć, skakać na nią, merdać... Przyjaciółka przyszła!
Z jednej strony śmiech, ale z drugiej naprawdę kiepsko.
Dobrze, że się dała nie trudno wyprosić. A jak to byłby ktoś gorszy...

Kurcze, z jednej strony nie staramy się w Miśku rozbudzać wrogości, raczej uspakajamy szczekanie bo jednak mieszkamy w bloku i ogólnie nie sami. Ale z drugiej strony mógłby być bardziej czujny i odrobinę zawiadywać czy swój czy wróg :/

Posted

Poczekaj, poczekaj... jeszcze będzie "straszył"! Nawet jeśli nie swoją agresją (co nie daj Boże), to samym wyglądem! Tak jest z psem mojej sąsiadki (wielkopies w typie leosia) - ciapciak i misiek, przyjaciel całego świata, ale wygląda tak, że nikt obcy nawet nie spojrzy przez płot :)

Posted

Moze jak podrośnie to stanie sie bardziej czujny na obcych, na razie jeszcze mały jest i moze dlatego, u mnie Rysiek przy najmniejszym szmerze na klatce schodowej stoi przy drzwiach z nosem, wypiety jak sprężynka i gotowy do obrony wszystkich i wszystkiego, a jak ktoś przychodzi do domu to niestety musimy zamykać w innym pokoju, bo wtedy to już w ogóle bałabym się że pogryzie kogoś.

Posted

Szczuć go jeszcze na ludzi nie będę ;) Ale skoro mówicie, że się nauczy, to Wam wierzę. Oglądałam na wątku owczarkowym zdjęcia Bros (piękne) m.in. ze szkolenia "obronności". Dobry pomysł o ile nauczymy się podstawowego posłuszeństwa i trochę głupotek będzie mniej w główce.

No, to jeszcze parę słów dot. ostatniej srakusi - prędko przeszła, więc wydedukowałam, że chyba Michasiowi soczek zaszkodził. Poczęstowałam go marchewkowym przecierowym, ale potem doczytałam, że z domieszką jabłkowego i to chyba był ten element alergizujący. Sok marchewkowy już pił i było w porządku, on go wprost uwielbia, kocha. Tak samo jak kocha kawę z mlekiem, dosłownie pypcia dostaje, skacze tak żeby udało mu się coś wychlipać z mojego kubka :)
Kawosz wprost namiętny.


W ciągu ostatnich 3 dni nastąpiła też znacząca, a nawet diametralna zmiana zachowania Michasia. To się tak 3 dni temu zaczynało i nagle zahaczyło.
Gryzie mniej, jest wyraźnie milszy, wyraźnie przychodzi na pogłaskanie, robi "słodkie uszy".
Ponad to jak chce mu si,ę do toalety to drapie w balkon. Ja już mu wcześniej zawsze otwierałam z automatu kiedy czułam, że będzie chciał się "oczyścić". Chodziło mi o to żeby maksymalnie skrócić czas jego oczekiwania, żeby od razu czuł że się robi "na dworze", nie w domu.
Dziś w nocy obudziłam się bo drapał i faktycznie - wyszedł tylko na kup i do domu :)

Mało tego, dość długo utrzymuje. Nie raz w ogóle nie muszę otwierać balkonu.
Dużo się w tym względzie poprawiło i ustabilizowało jak przeszliśmy na 100% suchej karmy. Boże, jak super!! W końcu nie trzeba gotować! :):)

Ogólnie jakiś taki podejrzanie miły :) się zrobił. Może już te ząbki mu tak nie doskwierają. Poza tym obrał sobie ulubioną osobę - czyli Łukasza. Na sam dźwięk jego głosu robi słodkie uszy, leci żeby go pogłaskał, żeby zwrócił na niego uwagę, przychodzi do łózka na pieszczoto-gryzaki.

A np. we mnie Michaś widzi obrończynię. Zawsze jak jest niepewny co do jakiegoś pieska to przybiega i siada koło mnie i obserwuje :) Albo jak się bawi z jakimś pieskiem to też blisko i nie raz rzuca się odwłokiem na moje nogi w pędzie, że już raz niemal wylądowałam w śniegu bo ślisko było. No,ale staram się go uczyć w miarę delikatności.


A jak to jest z tym odbieraniem kości? Pytanie kieruję szczególnie do tych z Was, to ma pieska od szczeniaka. Trzeba walczyć o tą kość? Czy można olać temat?

U nas, to wiecie jakie były początki. teraz daję kości o wiele wiele większe i każę mu iść "na miejsce". ...że niby uczę go tego "na miejsce".
Staram się stwarzać taką atmosferę żeby on czuł się bezpiecznie, żeby czuł, ze nikogo jego kość w ogóle nie obchodzi. Daję mu zawsze tą kość z ręki i jeszcze chwilę ją potrzymam jak on ją oblizuje, żeby wiedział, ze to ode mnie i że ja mu ją daję, a nie zabieram.
Oczywiście ucieka z nową zdobyczą, ale lubi miejsca na widoku, nie chowa się z nią. Osiągnęłam tyle, że kiedy obgryza można go pogłaskać. Nie strach przejść obok, nie złapie za nogę.

Nie próbuję się z nim siłować o ta kość, ani prosić aby mi ją dał. Myślę, ze nie da po prostu, a nie chcę żeby ze strachu coś połknął.
Jak bardzo ważny ten temat jest? Czy naprawdę to ma takie przełożenie na rozumienie pozycji lidera przez psa? Czy z tego mogą być jakieś faktycznie negatywne konsekwencje, że ja mu nie odbieram tych kości?

Jak już ją sobie nieźle obgryzie (mniej cenna) to jest zdolny nawet przyjść z nią do nas do łóżka :) (blee). Naprawdę lubi obgryzać w towarzystwie :)

Jak rozmawiałam z napotkanymi "psiarzami", to wynika, ze to ważny temat i każdy niemalże miał receptę, ze klaps w tyłek załatwia sprawę, kość trzeba zabrać, agresję w zarodku zdusić.

Nie chcę kręcić na sobie bata jakąś bez sensowną przemocą i stwarzaniem konfliktów o kość, na której naprawdę mi nie zależy.
Fakt, ze jeśli idę z nim bez kagańca to podgryza mi smycz.
Czy to należy łączyć, czy to groźne?

No dobra, a teraz kilka fotek :)

[IMG]http://www.ekianet.eu/michal/518.jpg[/IMG]

[IMG]http://www.ekianet.eu/michal/519.jpg[/IMG]

[IMG]http://www.ekianet.eu/michal/520.jpg[/IMG]

Posted

Zapraszam na kolejny bazarek na Gufiego. Piękny kalendarz. Doskonały prezent:smile:

[URL="http://www.dogomania.pl/threads/197981-Paulo-Coelho-MĄDROŚĆ-piękny-kalendarz-z-aforyzmami.-Dla-Gufiego.-Do-15.-12?p=15901991#post15901991"][COLOR=#4444ff]http://www.dogomania.pl/threads/1979...1#post15901991[/COLOR][/URL]

Posted

Dziś przekroczymy z Miśkiem magiczną liczbę 500 - jeśli chodzi o ilość zdjęć :)
Które będzie tym pięćsetnym....? Misiek dostał dziś rewelacyjny prezent od Bros, po prostu wspaniały. Miśka radość jest po prostu nieskończenie wielka i pierwszy raz Misiek zmęczył się wcześniej niż ja :) !!!

No,ale niech napięcie wzrasta... póki co nadrobimy zaległości :) żeby było chronologicznie :) (trochę) ;)

Posted

A tak się bawię z moim Pańciem... Pani powiedziała, że jej z nią tak nie mogę, ale z nim... hehe ;)

Może sznureczek?


Zabawa albo ból!


No sam się prosił...



Teraz to go naprawdę zaboli he :evil_lol:


Aaauuuuuuuuuuułłłłłłłł:mad::mad::angryy::angryy::diabloti::diabloti::diabloti::evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:


Co raz w mych przepastnych szczękach się znalazło puszczone nie zostanie!!!!! Na me 4 wilcze pazury!!!:multi::diabloti::p


No dobra, jak nit tu to w nogę :)


Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...