Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 608
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Po roku czasu znalazłam w końcu zdjęcia z wakacji 2011 Ustka! :) Misiek pierwszy raz nad morzem. Bawił się przednio, właściwie większość - albo wręcz zdecydowana większość zdjęć to Misio w różnych opcjach nadmorskich :)
Tu akurat maluszek słodko drzemie przed podróżą :) jeszcze nie wie co go czeka, dlatego mina pt. "nie przeszkadzajcie mi"

Posted

Misiek wyszalał się za wszystkie czasy. Ale podczas dość długiej podróży na miejsce pobytu w ogóle nie chciał pić wody. Bardzo mnie to martwiło bo robiliśmy przystanki i nic. Wpadłam na pomysł aby na ok. godzinę przed dojazdem dać mu pokarm z puszki, tam jest dużo wody. I tak pies nic nie jadł kilka godzin, więc i organizm się nawodni. Oczywiście wsunął jak strzała z prędkością światła.
Jak dojechaliśmy na miejscu to nadrabiał wodne deficyty.
Oczywiście cieszyliśmy się, ze w końcu pije.
Wiecie do czego zmierzam?:)

W pokoju były dwa łóżka, jedno podwójne, dr. pojedyncze. Trzy komplety pościeli. Dwa i pół nam szczodrze olał kiedy Łukasz znosił walizki. Jak mu się kranik otworzył tak trzy razy jeszcze odmykał. Co posprzątałam, co uratowałam to Misiek na łóżko i noga w górę!!

Po prostu tragedia na "dzień dobry".





Posted

Na zdjęciu po wyżej widać jaki jest szczupły. Fakt, że poza jest też "wyszczuplająca", ale fakt, że mimo kastracji i tego, że lubi jeść to jakoś mu się nie przytyło. Z Miśkiem mimo różnych jego świrowań, jest o tyle fajnie, że pod względem jedzenia i zdrowia mam pewien spokój psychiczny. Jedyny problem jaki z nim jest to pewna nieprzewidywalność zachowań. Tzn. po przeanalizowani okazuje się, że smycz była napięta, że wysyłał sygnały uspakajające, albo ostrzegawcze. Tylko, że w danym momencie nie umiem jeszcze temu albo zapobiegać sprawnie i automatycznie. Czasem zdarza się, że Misiek te same sygnały wysyła celem przyjacielskim albo zmienia zdanie. I bądź tu mądrym. Generalnie trzeba być przede wszystkim silnym. Znudziło mi się też ryzykować swoje zdrowie i być sympatyczną w stosunku do osób, które mu cmokają i zaczepiają go na spacerze ze mną. Najczęściej są to sąsiedzi płci męskiej, wcale nie jakieś menele, wcale nie jacyś nieinteligentni. Dlatego jestem zła bo przecież widać, że utykam na nogę, że mam z nią problem i dla mnie to trudne utrzymać szarpiącego się psa, więc po co to prowokować? Ale nie dociera. No i narobiłam sobie już kwasu kilka razy. Raz zimą (ślisko) tak mnie wkurzyli, że pierwszy raz wydarłam się aż się zaplułam. Śmiesznie to brzmi,ale naprawdę byłam maksymalnie wkurzona. Sytuacja była taka, ze było bardzo zimno, pies szedł idealnie (luźna smycz). Pozwoliłam sobie wsadzić zgrabiałe ręce do kieszeni, już ostatni zakręt do domu. Byłam zamyślona, chociaż czujna. W tym dniu czułam się gorzej. Minęłam jakiegoś obcego faceta, nie reagował na psa, Miś obwąchał, poszedł dalej. Pod sklepem zmawiali się sąsiedzcy alkoholicy na driniunia zawołali tamtego obcego - byli chyba umówieni. Jeden z sąsiadów driniuniowatych zacmokał mi na miśka i go zwabiał. Niby nic,ale tak mnie wkurzył! Po pierwsze dlatego, że szłam z rękami w kieszeniach, a pies momentalnie zaczął mi szarpać żeby się witać z sąsiadem. Po drugie, że nie lubię jak mnie ktoś zaczepia. Po trzecie, że to widać, ze mam problem z chodzeniem, a nawoływanie mi psa zdecydowanie mi nie pomaga. Oni nawołują mi psa bo wiedzą, ze Misiek to lubi. A czy ja to lubię? Wywaliłam z grubej rury wiązankę o odpowiedzialności okraszoną kurw... Aż ktoś wyszedł na balkon.
Czuję się z tym źle, ale co mam robić? Nie chcę mieć znów dwa miesiące ręki w gipsie (nadal chodzę na rehabilitację, zrosło się źle).

Ech - zdjęć z morza ciąg dalszy.








Oto cudo, przez, które całe te awantury :)

Posted

Misiek uwielbia gryźć kropelki dlatego morskie fale to gigantyczny plac zabaw. Tyle kropelek do pogryzienia! No i jaka wielka przestrzeń do robienia kopu kopu :)

Posted

Gdy pierwszy raz pojechałam z moim wtedy ok. 2-letnim Synkiem nad morze sądziłam, że największym zaskoczeniem dla niego będzie bezkres wody. Gdy stanęliśmy na wydmach, moje Dziecię zakrzyknęło: "rety, ile... piachu!" :)

Posted

Ekiana napisał(a):
. Oni nawołują mi psa bo wiedzą, ze Misiek to lubi. A czy ja to lubię? Wywaliłam z grubej rury wiązankę o odpowiedzialności okraszoną kurw... Aż ktoś wyszedł na balkon.


...a widzisz...bo zwierzęta są chyba jednak bardziej przewidywalne niż ludzie

  • 1 month later...
Posted

[FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif]Au Miśka niby po staremu, ale trochę[/FONT] [FONT=Verdana, Arial, Tahoma, Calibri, Geneva, sans-serif]ponowemu.[/FONT]


Przeprowadziliśmysię. W sumie ta sama ulica, a dzielnica już inna. Nie Żoliborz, aBielany. Blisko Lasku Bielańskiego, naprzeciwko parku Kępa Potocka,a pod blokiem duży skwer do spacerowania. Warunki wypisz wymaluj nałażenie i szwędanie się z psem. Z psem, ale Misiek nie jestzwykłym psem.


Spuszczałam gojedynie na jakieś 10 – minutówki (razem ze smyczą) żebyrozprostował kości, ale już nawet i tego postanowiłam nie robić.


Była takasytuacja, że sądziłam, że jest bezpiecznie. Żadnych psów,żadnych dzieci. Wydawało się, że Misiek może chwile poganiać zapatyczkiem. Ale on wybrał wronę :) Jeszcze przy okazji zeżarł jejjakąś nóżkę od kurczaka. A potem puścił się w szaloną pogoń,co ona próbowała odlecieć to on ją cap łapa windował w dół.Krakała niemiłosiernie, w końcu stanęła pod drzewem, zaparłasię pazurami i skrzydłami, wrzeszcząc złowieszczo odganiała gospojrzeniem i wywalonym językiem. Jak by mówiła „zaraz Ciępodziobię jak się nie odwalisz”. To było pod drzewem, a nadrzewie cała wronia brać podniosła alarm, przemieszczające sięwrony po gałęziach to był taki widok jak by drzewo zrobiło sięnagle czarnawe albo brunatne i ruchome. Masakra.


Uruchomiłamcały arsenał przywołań i komend (które wiadomo jak działają, azwł. W takiej sytuacji). Tyle, że Misiek się zatrzymał nad tąwroną i walczyli na spojrzenia. Tzn. dla Miśka to była rewelacyjnazabawa. Żołądek to miała w gardle ze strachu przed tymi wronamina górze, ale podeszłam i zgarnęłam Miśka.


Odchodzącmijałam panią, która obserwowała to z ławki – skomentowałapełna uznania dla wron, jakie to solidarne towarzystwo, żewszystkie zareagowały w obronie.


Mała dygresja:
Jakiś czas temuczytała artykuł o facecie, którego pies zaatakował sarnę i on wogóle nie zareagował, nawet jak pies ją zagryzał. Dopiero jakskończył facet go zgarnął na smycz i sobie poszedł. Szok. Jarozumiem, że psy są różne i są to drapieżniki, ale w głowie misię nie mieści dać pozwolenie psu na znęcanie się (jak u Miśka)czy zagryzanie innego zwierzęcia.
Koniec dygresji.


Kilka dni po tymzajściu, byliśmy z Łukaszem i Miśkiem na spacerze i wrony naszauważyły. My zresztą je też, nawet się zatrzymaliśmy abypopatrzeć :) (naiwne głupole :) ) Były daleko i wydawały sięzajęte czymś.


Ale one chybarozpoznały Miśka... Zagadały coś między sobą i jedna z nichzaczęła lecieć w naszym kierunku. My przyśpieszyliśmy kroku, aona wzięła zakręt prosto na nas :o
Jedyne copamiętam to wielkie skrzydła rozpostarte lecące prosto na nas.Potem zakryłam twarz i się wydarłam jakimś piskiem dziwnym ichodu w nogi! :) Łukasz aż zgubił klapka w ucieczce :)


Śmiałam się ztego dobry tydzień :) Ale stres był i jest.


Od tego czasunie spuszczam Miśka, nie spacerujemy tamtymi trasami i jak widzęwronę to omijam szerokim łukiem.




Ale, ok.Mieszkamy w nowym miejscu i plus jest taki, że Misiek jest ludziomnieznany, duży i nikt go nie zaczepia, więc i ja mam spokoju więcejna spacerach.


Nowe miejscewybierałam z uwagi na fajną lokalizację, ale też to, że zakomuny przydziały tych mieszkań otrzymywała tzw. elitaintelektualna. Ludzie z ministerstw różnych, oficjele, aktorzy,pracownicy Polskiego Radia itp., nawet słynna Dorota Sumińska tumieszkała, póki się nie przeprowadziła :)
No więcartystyczne dusze można spotkać też i na naszym piętrze. W drugimtygodniu naszej tu obecności, najbliższy sąsiad z którymwiązaliśmy nadzieje na fajne układy rzucił się z balkonu. Tobyło z samego rana, kiedy niczym Ikar opromieniony blaskiemwstającego słońca (sąsiad miał okna na wschód) zderzył się,jak i on niestety, z twardą rzeczywistością w postaci betonowejnawierzchni chodnika zahaczając o drewniany płotek.


Kilkudniowy brakdeszczu nie sprzyjał wymyciu pamiątki po tym zdarzeniu. Ale popierwszym smutku, przepoczwarzającym się we wkurzenie (bo jednakten Ikar zabrał nam poczucie bezpieczeństwa, a to jest naprawdęcenne starając się stworzyć dom), teraz jestem mu wdzięczna, żewybrał (skoro już musiał) tą formę powiedzenia życiu „Basta!”.Gdyby odkręcił gaz i doszło do wybuchu już bym tych słów pisaćnie mogła.


Ikar byłimiennikiem głównego bohatera tego wątku. Szkoda, że nie mieliokazji się bliżej poznać. Śmiem przypuszczać, że istniała bywtedy szansa, że sprawy potoczą się inaczej. Miś jestbezpretensjonalny i sam się wprosił do tamtego mieszkania. Żal, żeza późno.


No dobra, kończęwywód bo czas iść na spacer i uważać na wroniska :)

  • 4 months later...
Posted

A nikt nie pisał to co się będę odzywać :)
U Miśka w porządku, niedawno strzelił mi zębem w moje dziąsło :) Ja sznurowałam buty, a on nadskakiwał do piłeczki i jakoś wyszło :) Wypadek przypadek, jak to z Miśkiem :) Krew pot i łzy, ale śladu już na szczęście nie ma :) Poza tym Misiek na nowych terenach "ma dziewczynę" :) Ok. 3-4 letnia mix owczarka - Numi, może trochę starsza, też z jakiegoś schroniska, jest w nowym domu od kilku miesięcy, ale grzeczna, słucha się swojej Pani. Spotykamy się z Numi na spacerach i jest to jedyna sunia, której Misiek nie gwałci, raczej to ona go dominuje, pyskiem łapie jego pysk i podryza, ale ząbki ma starte, jak większość psów, które lubują się w gryzieniu patyków, kamieni.
Fajnie się ogląda ich zabawę, ale gorzej jak znajdzie się atrakcyjny patyk (staramy się do tego nie dopuszczać). Wtedy wytaczają pełen arsenał sygnałów "uspakajających" - faflowanie, warczenie, jeżenie się i trzeba reagować żeby nie było walki. Numi w kasze sobie nie da dmuchać, a Misiek też wyskakuje czasem ze starymi nawykami. Ale to raczej takie końskie zaloty. Ale my i tak reagujemy żeby było na pewno bezpiecznie.


Poza tym na osiedlu kręci się czarna Misia, siejąca popłoch niczym legendarna czarna wołga. Wszyscy się jej boją i nie chcą wejść w drogę. Misia - słodkie imię dla czarnej suki, spacerującej z panem. Misia gryzie wszystko co spotka, a Pan nigdy nie schodzi z obranej ścieżki. Niestety miałam wątpliwą przyjemność ich spotkać. Byłam zaszokowana i nie mąwiąc już o strachu bo Misiek też swoje waży i obawiałam się czy utrzymam go na smyczy. Był moment, że się chwycili za gardła, no ale jakoś odciągnęłam Miśka i pan Misię. Tylko, ja nie miałam siły go stamtąd zabrać, a Pan ani myślał zmienić kursu i szedł jak taran na nas mimo, że jeszcze przed chwilą nasze psy się gryzły. Wolałam i prosiłam aby odszedł, ale tego nie zrobił.
Potem dowiedziałam się, że ten pan ma taki standard. Stąd strach na osiedlu i wypatrywanie czy aby Misi nie ma w pobliżu...


Poza tym Misiek to wielki pieszczoch (a pamiętacie jak nie życzył sobie być głaskanym jak był mały?:) )
No, to tyle na tą chwilę :)

Posted

Szkoda, że się tutaj tak łatwo nei wstawia jak na Facebooku. Na Facebooka co jakis czas często wstawiam Miska bo jest fotogieniczny i te miny psychola sa urzekające. Postaram sie niebawem tutaj powstawiać trochę zdjęć, ale to zajmuje wiecej czasu.

Posted

O rany, jakie piękna psisko z tego Michasia wyrosło!!!!! A krzywe ząbeczki na dole - uwielbiam! Śmiejemy się z Mężem, że pieski z takimi ząbkami są "z naszej paczki", bo i my ludzie i wszystkie nasze psiaczki tak mają :)

Posted

Tak, ma takie krzywulce i nas nimi ustawia jak chce aby z nim wyjść, podać piłeczkę, albo cokolwiek :)
No i właśnie z krzywulca ostatnio dostałam w swoje dziąsło :)

Posted

I jeszcze kilka zdjec z Facebooka. Czasem sie zastanawiam czy by Michałowi nie założyć osobnego profilu - ma więcej znajomych niż ja - bez kitu. Nie raz na dworze podchodzą osoby - jego znajomi, poglaskać, przywitać się (np. zapoznani na spacerach z pankiem), a ja sie grzecznie tez witam i przedstawiam, wyjaśniem kto jestem :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...