Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Chcecie zamknąć w boksie psa, który całe życie spędził na kolankach i nie potrafi sam zostać zamknięty w kuchni na dwadziescia minut? Zróbcie więc to szybko, bo ja chyba nie chcę brać w tym udziału. To nie ma nic wspólnego z pomaganiem zwierzętom. Pies jest stary, chory i nie zasługuje na przerzucanie go pomiędzy ludźmi.

  • Replies 245
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

To jest najdłuższy z długich weekendów w moim życiu, pomiędzy jej bezradnością, a swoją niemożnością.
Babulka jest schorowana i bardzo stara. Musiała mieć bardzo dobre życie, wie, że pieska nosi się na rączkach, że piesek śpi w łóżeczku i że piesek absolutnie i bezwzględnie nigdy nie zostaje sam. Rozpieszczona stara panienka :-(
Babulka cały czas chce być na rękach, im dłużej się jej tego odmawia, tym mniej pewnie się czuje i zaczyna cierpieć,

Posted

supergoga napisał(a):
Dlaczego nie dac tej staruszce choc troche sie jeszcze poprzytulać. Przeciez wiecie wszyscy - że miłość czyni cuda, choc brzmi to jak slogan. Kacpru na pewno pokocha stareńka sunie, taka małą jak okruszek. A ona pokocha Kacpru. Dajcie jej szansę na choc troche szczęścia. Nie wiemy jakie miała zycie - nie odbierajmy jej takich chwil.
Nie dajmy decydować wetowi - niektórzy wydaja wyroki dość szybko - słysząc o wieku psa. A Lisek, jak odmłodniał, a jest starszy, a Bunia.
Babuleńka powinna trochę jeszcze pobyć z Kacpru, która na nią czeka i jest wspaniała osobą.

Pozwólmy suni pozyć!!!!:-(


wlascicieli to najwyrazniej przeroslo,
ciekawe jak bez tej tuptajacej babulenki sie czuja...
jak by nie bylo miala byc z nimi na dobre i na zle...

a na to zle jest teraz z nami...

wymaga szczegolnej opieki, lecz nie jakiejs interwencyjnej weterynaryjnej...co jest bardzo wazne...
raczej takiej geriatrycznej, jak dla wiekowej babci... troszke niedoleznej...a jednak sprawnej...

takiej jaka oferujemy kochanej babuni, ktorej trzeba podac sniadanie, pomoc w toalecie, pogadac troszeczke, posprzatac wokol niej, to klopotliwe...
ale ile daje radosci ta opieka, o ile moze sie ja zapewnic...

Bunia Dorothy, Lisek Zofii, dowody niezbite, ze milosc czyni cuda.....
mysle, dobrze, by wniosly tu swoje odczucia...

ktos moze ma nawet czas, pracuje w domu, ma moze nawet ogrodek, ale nigdy nie mial takiej starowinki...
i nie wie, obawia sie, czy sprosta...
moze to zecheci kogos, kto sie waha
no i ten strach, ze pokocham...
a ona odejdzie...

babulence bardzo potrzebne jest cieplo czlowieka
wzroku brak, wechu tez, ale cieplo..
cieplo zwlaszcza starowinka czuje,
to tak jak staruszek czlowiek,
bez slow trzyma nasza dlon, bo szuka ciepla
i ona tez ...

mam tez staruszka w domu, 14-letniego Filuta, dziadunia,
i jak to z dziaduniem bywa,
jamnikiem, kiedys zadziora, dzis wyciszonym, przypadlosci rozne...
on jednak wie, ze ma nas, a my oddajemy mu cala jego psia milosc opieka , taka jaka mozemy mu dac...

wiec kto przytuli babulenke?

Posted

co to za dzień? same jakieś takie wiadomości.....najpierw nie udalo ( wciaż licze na cud ) mi się przekonać jednego z domowników do psa z traumą...teraz Babuleńka errrrrrr

wrrrr tylko się utopić....:angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: ide na most

Posted

Może tak miało być. Może jej właściciele nie potrafili podjąć tej decyzji i dlatego oddali ją do schroniska.

Dwa lata temu podejmowałam taką samą decyzję - moja suka, wtedy chyba 18letnia (chyba, bo kupiliśmy ją z domem i nie wiadomo było dokładnie ile ma lat) nie chciała już nawet wstawać, patrzyła tylko na mnie... przepraszająco...
Oczywiście, gdybym się uparła, przedłużyłabym jej życie. O miesiąc? Dwa?

Kochać to także pozwolić odejść.

Posted

Ale co dokladnie jest z tym przyduszaniem?
Bo moze to jakas wada, ktora ona juz ma od dawna?
Mialam mlodziutkiego cockera z Hiszpanii, ktory tez tak rzezil, kaszlal-
i tu byla to wadliwa budowa gardla,
nie umiem tego przetlumaczyc niestety, ale zyje z tym.
Jesli ona sie bardzo meczy- no to coz :-(
ale jesli to nic powaznego?

Posted

Dabrowka napisał(a):
Może tak miało być. Może jej właściciele nie potrafili podjąć tej decyzji i dlatego oddali ją do schroniska.


Troche to zabrzmialo tak, jakbys myslala, ze zal wlascicielom bylo usypiac pieska, wiec oddali go do schroniska, zeby spedzil ostatnie chwile zycia w godnych warunkach! :-o :razz:

Ale na powaznie:
Quetzalcoatl, to Ty najlepiej wiesz, w jakim stanie jest pies i wierze, ze podejmiesz wlasciwa decyzje. Nikt jej tu chyba nie bedzie kwestionowal.

Posted

nani ni napisał(a):
Nikt jej tu chyba nie bedzie kwestionowal.


a wręcz nikt nie powinien, niestety nie uratujemy całego świata, a napewno nie można robić tego na siłę... :(

Posted

nani ni napisał(a):
Troche to zabrzmialo tak, jakbys myslala, ze zal wlascicielom bylo usypiac pieska, wiec oddali go do schroniska, zeby spedzil ostatnie chwile zycia w godnych warunkach! :-o :razz:

Ale na powaznie:
Quetzalcoatl, to Ty najlepiej wiesz, w jakim stanie jest pies i wierze, ze podejmiesz wlasciwa decyzje. Nikt jej tu chyba nie bedzie kwestionowal.


Jeszcze raz napisze. To ze ludzie sa bezduszni, ze cos ich przerasta, choroba wlasnego psa to wiemy ale...SCHRONISKO nie powinno przyjac psa, juz raz to psialam. Pracownicy i lek.wet schrniskowy powinni dokladnie zrobic wywiad. I jesli okazaloby sie poprstu, ze ludzie nie maj pieniedzy ani na leki dla psa czy tez na uspienie to mala powinna byc na ich rekach usipona w schronisku!

Druga czesc. Ktos kto zdecydowal sie mala zabrac ze schroniska zdawal sobie sprawde z tego ze pies ma 18 lat, to nic wiecej jak schorowany organizm, nie funkcjonujacy jak nowy.

Serce i pluca. Owszem "wypluwa" bo przy chorym sercu zaczyna sie zbierac woda w plucach i nalezy podawac leki osuszajace. Ba, moze wystapic w ogole wodobrzusze tzw. To ja dusi.

Sikanie czeste, to sygnal ze cos jest z nerkami i daje swoja reke, ze mala ma tez mocznice!
Ale tylko badaniami mozna to potwierdzic ale raczej, to jest z objawow, jasne:-(

Posted

Strasznie współczuję, Quetzalcoatl.
Oczywiście, tak jak pisze Arka, najbardziej humanitarnym rozwiązaniem dla suni w tak ciężkim stanie byłoby uśpienie jej na rękach właścicieli. Komuś czegoś zabrakło - czasu, wyobraźni, odwagi...?
Maleńka, mam nadzieję, że już nie cierpisz :-(

Posted

Ja nie zegnam. Tylko ktos kto wizial suczke, powinnien przed podjeciem jakiejkolwiek decyzji, zrobic badania. Ekg, badanie krwi- z biochemia, mocznik i kreatynina.

Posted

Nie bardzo rozumiem co tu się stało ???????????
Nie było mnie od wczoraj ,a tu sie okazuję że psiak za którego to ja byłam odpowiedzialna,został bez mojej wiedzy uśpiony:crazyeye:

Wszystko miało byyć konsultowane ze mną,MAGDA MIAłAS DO MNIE NUMER ,MOGłAś ZADZWONIć POJECHAłABYM PO PSA NAWET WCZORAJ!!!!

O CO CHODZI???? Przecież napisałam kiedy mam odebrać od Ciebie psa....

Jestem w głebokim szoku,decyzja powinna być podjęta przeze mnie ,a ja tak bym nie postąpiła,wcale nie uważam ,że psiak był w tak ciężkim stanie( w końcu to ja ją wyciągałam ze schronu),dziewczynka miała załatwionego specjalistę,miałam ją zabrać.....Boze...jak mogłas....:placz:

Posted

Chciałam Cie jeszcze Magdo poinformować,że suńka znalazła cztery domki do których mogła pojechać.....miałas czekać....nierozumiem....

Posted

Moriaaa- zadzwoń do Magdy- może nie zrobiła wcale tego!!! Błagam zadzwoń do niej- zapytaj!! może tak głupio napisała pod wpływem chwilowych emocjii...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...