oktawia6 Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Zarejestrowałam się tu, bo chciałam sprostować pewne rzeczy, ale mam wrażenie, że niektórzy wiedzą lepiej, chociaż psa na oczy nie widziały. To jest mój ostatni post, bo nic więcej do powiedzenia nie mam, nie angażuję się w pomaganie zwierzętom, więc raczej juz tu nie zajrzę. Wy osądziłyście nas, a my was. Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba.:eviltong: [SIZE=2]Z pewnością większość ma naprawdę mieszane uczucia-ta sprawa jest o tyle bardziej bulwersująca-ton tych wypowiedzi Kimio, :agrue: każdy z tego forum PWP czyta dokładnie, i osobiście po raz kolejny jestem pod wrażeniem, że takie wrażliwe osoby jeszcze istnieją, które chcą pomóc zwierzętom:modla: mimo, że temu ciągle zaprzeczasz, ton i forma mi się nie podoba, opieka nad tym pieskiem była uciążliwa i powyższy cytat, takich zdań jest o wiele wiele więcej: skoro nie angażujesz się w pomoc zwierzętom to po jakiego grzyba brałaś tego psa???:evil: [SIZE=3]Po to by z znajomi szeptali jakie to masz wielkie serce a tutaj tak się rzucasz??? Mam wstręt do takich ludzi i również żegnamy cię ozięble, pluszowego misia bym ci nie powierzyła:pissed: Quote
nani ni Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Musze powiedziec, ze sie zezlilam. Czytajac ten temat myslalam, ze Babunia jest u osoby za nia odpowiedzialnej. Nigdy by mi do glowy nie przyszlo, ze mozna dajac domek tymczasowy (!) psu decydowac samemu o jego adopcji, nie mowiac juz o tym, co sie stalo tutaj. Dom tymczasowy to dom tymczasowy, za psa odpowiedzialna jest osoba, ktora wyciagnela go ze schroniska- i ta osoba osoba bierze na siebie odpowiedzialnosc za znalezienie mu dobrego domu na stale. Nawet jesli pies juz bardzo by cierpial, nie zrobilabym niczego na wlasna reke- w erze telefonow komorkowych! Ale najbardziej zezlil mnie bezosobowy ton wypowiedzi limo, gdzie mozna czytac w kolko: limio napisał(a): problemy z zajmowaniem się zwierzęciem; Pies nie rejestrował; Nie miał węchu wcale; Nie mógł spać; chodził ; Nie wiedział; psa na oczy nie widziały. To nie byl pies, tylko suczka, i miala do cholery imie! limio napisał(a):nie angażuję się w pomaganie zwierzętom, więc raczej juz tu nie zajrzę. Wy osądziłyście nas, a my was. Tym bardziej dziwi mnie, jak mozna , nie majac duzo do czynienia ze zwierzetami, de facto nie znajac sie wiec na nich szczegolnie, podjac w trzy dni tak nieodwracalna decyzje, konsultujac tylko jednego weterynarza i nie robiac badan. Quote
AgaG Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Tak się składa, że wziełam psa ze schroniska na dzień przed jego planowaną eutanazją, którą chciano zrobić "bo niewidzący, bo stary, bo tylko śpi". mój Kasanowa miał biegunki przez długi czas, mieszkaliśmy na plandekach, a oprócz niego mam jeszcze dwa psy. Zbieganie w nocy z nim na rekach (16 kilo) za dnia po wiele razy , ścieranie, pranie... walczyłam o niego przy pomocy dwóch wetów, wizyty dwa razy dziennie. Leczenie pogryzionych uszów, zaglodzenia itd. Okazało się, że jest tez głuchy. do dziś gdy się czegos boi obija się, chodzi w kółko, wtedy gdy się boi np. weta. ... często mu się zdarza kupka w domu... Niczego nie żałuję, bo aklimatyzacji około miesiaca i po trzymiesięcznej walce kasnowa jest szczeliwy, spokojny, trafia do miseczki, tuli się najpiękniej ze wwszystkich moich psów dlaczego do holery nie dałyście szansy tej suni!!!! O psa trzeba walczyć,trzeba badania diagnostyczne robić. Ohyda!! Quote
paros Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 To co się stało jest straszne!!!!!!:crazyeye: :crazyeye: :placz: :placz: :smhair2: :smhair2: Quote
Fanaberia Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Muszę napisać!!! Kilka dni temu zobaczyłam ten post i zdięcie. Nie było jeszcze odpowiedzi. Serca mi się zatrzymało, ale rozsądek podpowiedział, Ona tak wygląda i ma taką hisorię, że tu na dogo nie zginie, nie pozwolą jej zrobić krzywdy. I... prawie się udało, zabranie ze schronu, tymczas i .... horrrrror! A mniała dziewczynka szansę i to ogromną, przykro że "ktoś" miał może poczucie, że bierze do domciu szczeniorka, ba, może nawet poduczoną suńcię, która sama o siebie zadba. Sorrrry, ale to była emertka, o Nią trzeba było zadbać, nawet nosić na rękach, a nie usypiać. Zasnąc mogła w schronie, a nie w domku, który miał jej przynieść tylko lepsze!!! Ja nie podjeła bym się opieki nad Nią (powodów zbyt dużo), ale nigdy nie zaakceptuję tego co stało się z Babuleńką Quote
lupe Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 [..ciacham calość żeby nie zabierac miejsca...] [quote name='limio']Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba.:eviltong: Tego się po prostu skomentowac nie da. Zachowanie poniżej wszelkiej krytyki i zero empatii. Szkoda słów. Mam nadzieję, że żadne zwierze już nie trafi nigdy w te ręce. Quote
ARKA Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 [quote name='lupe'][..ciacham calość żeby nie zabierac miejsca...] Tego się po prostu skomentowac nie da. Zachowanie poniżej wszelkiej krytyki i zero empatii. Szkoda słów. Mam nadzieję, że żadne zwierze już nie trafi nigdy w te ręce. Przyznam szczerze, ze to zdanie mnie zszokowalo i.....jesli mialam w sobie jakies usprawiedliwienie dla tych ludzi, ze podjeli samodzielna decyzje o eutanazji,ze naprawde byc moze bylo bardzo zle z sunia, to runelo to w gruzach. Wiecej, czuja sie zupelnie chyba bezkarni..wprost zadrwili.... Ale myla sie, bo konsekwencje czynu moga poniesc... Sa swiadkowie, co psa przewozili, jest karta adopcyjna a oni..zadnego dokumentu nie maja, zadnych badan suni,zadnych namacalnych podstaw. Moze sekcje zwlok suni zrobil, watpie...Slowo przeciwko kilku slowom, slownym zobowiazaniom-wiadomo do czego-czasowej opieki, plus karta adopcyjna suni. Nie mieli by szans wygrac w sadzie. Wlasciwie to jedno tez mnie dziwi,ze lek. wet. nie rzadal od nich chociazby ksiazeczki zdrowia suni. Wsciekly sasiad na sasiada mogl przeciez zlapac jego psa i mu uspic!! I co wtedy pan wet?? To wcale nie jest wszystko do smiechu.....limio!!!! Quote
SuperGosia Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Zal d... sciska :placz: No tak, ja nosilam psa na rekach (z przerwami na spanie i mycie, bo jadlam tez trzymajac go na kolanach, a w pracy lezal obok mojego krzesla na kocyku) przez trzy tygodnie... ale to sie nie liczy, bo nie byl stary... Za to mial ataki przy ktorych skrecal sie z bolu, a polecani (rozni) weci nie umieli go zdiagnozowac... I tak na zmiane: wet, kroplowa, poprawa, pogorszenie, pogotowie, kroplowa, poprawa, pogorszenie, itd. + tony lekow w miedzyczasie. Glodowki, gotowanie odrobiny "ciapy" z ryzu, oczekiwanie: zwymiotuje czy nie? Wystajace zebra, pies odsuwajacy sie ode mnie i idacy w kat, by tam skrecac sie z bolu... Powiedzialam - nie uspie, dopoki sie nie dowiem, co mu - do cholery - jest (wczesniej uspilam 9-letnia suke, miala nowotwor ['])- przeciez to jeszcze szczeniak! (Dodam, iz pol roku wczesniej zmarla mi 93-letnia babcia; do konca sprawna umyslowo i bardzo, bardzo nie chciala odchodzic, co przewartosciowalo moje wyobrazenie o smierci i juz nie uwazam, iz jest to "zasluzony" odpoczynek.) I nigdy nie dowiedzialam sie na 100%, ale pies przezyl, niedlugo skonczy 2 lata, moje sloneczko najukochansze... Mysle, ze zostalo tu napisane juz wszystko, co istotne... A moral z tej smutnej historii taki: jesli nie jestescie w stanie zajac sie psem nie bierzcie go lub oddajcie w rece osoby od ktorej go orzymaliscie... Nikt wam nie dal prawa decydowania o tym, czy powierzone wam stworzenie ma zyc, czy tez obrocic sie w proch. Dla Malenkiej ['] Quote
oktawia6 Posted May 5, 2006 Posted May 5, 2006 To jest mój ostatni post, bo nic więcej do powiedzenia nie mam, nie angażuję się w pomaganie zwierzętom, więc raczej juz tu nie zajrzę. Wy osądziłyście nas, a my was. Koniec i bomba, a kto czytał, ten trąba.:eviltong: :mad: :snipersm: :baddevil: :x :2gunfire: :motz: :flaming: i dodatkowo wszystkich tu obecnych tych stałych i "nowych" Dogomaniakawó, których poruszyła t tragiczna historia:obrazic: :obrazic: :obrazic: :obrazic: :obrazic: Quote
rebellia Posted May 5, 2006 Posted May 5, 2006 Aga_Mazury napisał(a):nie wolno nam też przechodzić nad tym.... milczeniem...trzeba powiedzieć co czujemy, co uważamy, po to też istnieje forum i może inną starownikę uratujemy...nie dam niemego przyzwolenia na zabijanie....nie dołączę do tych ludzi co udają, że nic nie widzą....bo jeśli kiedyś zacznę milczeć to wtedy będę wiedziała, że już nie godna jestem być dogomaniakiem.....i jestem taka jak inni "ludzie"........a jedno wiem....TEJ ŚMIERCI NIE ZROZUMIEM NIGDY....(nie po 3 dniach opieki nad maleństwem, które potrzebowało człowieka..echhhh...straszny grzech popełniło, że szukało miłości). Do dziś szukam swojego 17 letniego psa, który mi obsikiwał kąty, nie widział, nie słyszał, wchodził pod nogi, nieraz człowiek się wywrócił....echhhhhhhhhhhhhhh..........[`][`][`] Agnieszko, nikt nie mówi o przyzwoleniu na śmierć... pytanie tylko czy warto tracić czas i energię na rozdzieranie szat w tej chwili :shake: Ja mam specyficzne podejście do tego typu dyskusji z własnego doświadczenia (niestety) :cool1: Quote
rebellia Posted May 5, 2006 Posted May 5, 2006 Aczkolwiek doczytałam zdanie o trąbie przed chwilą i dostałam wqrwa, więc lepiej pójdę już spać :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: :angryy: najwyrażniej nie mam poczucia humoru :angryy: Quote
lupe Posted May 5, 2006 Posted May 5, 2006 rebellio...tu nie chodzi tylko o rozdzieranie szat, ale o to żeby taka sytuacja, się nie powtórzyła.... Arka, dzięki ,że jednak poprawiłaś, już byłam w szoku o co chodzi....:p Quote
Moriaaa Posted May 6, 2006 Author Posted May 6, 2006 Dziewczynki....kolejna staruszka w potrzebie...może któryś z domków stałych lub tymczasowych mógłby pomóc chociaż temu maleństwu...skoro Babulince się nie udało:roll: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1642276#post1642276 Quote
Witokret Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 ["] dla Babulinki :-( Szkoda, że człowiek nie może być w kilku miejscach jednocześnie... Quote
Agnieszka(Visenna) Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 Wygląda na to, że jeszcze jedna stateczna Pani potrzebuje Waszej pomocy... http://dogomania.pl/forum/showthread.php?t=24412 .Też grozi jej śmierć.. Quote
Aga_Mazury Posted August 20, 2006 Posted August 20, 2006 Często z Ciotką pixie o niej wspominamy [`][`][`] ....... maleńka....zajęłaś miejsce w wielu sercach ...przez tą krótką chwilę jaką dane nam bło Cię znać [`][`][`] :( Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 20, 2006 Posted August 20, 2006 Chciałbym bardzo-mam nadzieję,że nikt nie weżmie mi tego za złe-pamięci Babulinki,pamięci Ozziego dedykować mój ukochany wiersz: ,,Dziś gdy na Twe Boże wezwanie Idę po Tęczowym Moście Choć tyle krzywdy doznałem Ogonem wciąż merdam radośnie. Przybyłem mając nadzieję Na chwilę pełnego wytchnienia Pytasz mnie Panie Boże O moje ziemskie wspomnienia Na ziemi poznałem człowieka Kochałem go przeogromnie Tak wiernie czekałem powrotu A on bił mnie nieprzytomnie... Za mą miłość i przywiązanie Ileż cierpienia doznałem Lecz wszystko wybaczyc mogłem Bo wciąż ogromnie kochałem.. Pamiętaj Panie i o tym, Jak biedny był mój pan Gdy dręczył,głodził,katował On był poprostu sam.. Kiedy więc na Twe Boże wezwanie Przed Twoim tronem stawi sie i mój Pan Pozwól mi wyjść na spotkanie Wciąż kocham go hau,hau,, waldi481 Quote
Monia70 Posted August 20, 2006 Posted August 20, 2006 Waldi :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: :placz: Quote
tanitka Posted August 25, 2006 Posted August 25, 2006 waldi- piękny wiersz dla naszej Babulinki:-( Quote
Moriaaa Posted August 25, 2006 Author Posted August 25, 2006 Wiecie ....ostatnio po tragicznej historii z Ozzym,uświadomiłam sobie,że Babulinka została potraktowana bardzo podobnie.....a ja nic nie zrobiłam...miałam dowody,to był mój psiak...tragicznie nieudana tymczasówka...a ja nic nie zrobiłam...powinnam to zgłosić...jakoś zainterweniować,żeby morderczyni dostała na co zasłużyła...a ja siedziałam w bezsilności i tylko ryczałam:placz::placz::placz: PRZEPRASZAM BABULINKO['] ['] ['] Quote
tanitka Posted August 25, 2006 Posted August 25, 2006 ja miałam podobne skojarzenie i nawet napisałam to na watku Ozziego - że juz podobna historia miala miejsce i to w domu tymczasowym dogomaniaczki. Ale wiesz Moriaa, Babulinka odeszła "humanitarnie", a nie bestiasko zamordowana. Nie wyrzucaj sobie że nic nie zrobiłaś- jej już życia byś nie wróciła. Tragedia wielka, to nigdy nie powinno mieć miejsca, ale chyba z innego rodzaju człowiekiem miałaś do czynienia, jednak chyba z człowiekiem a nie BESTIĄ! :-( Quote
Moriaaa Posted August 25, 2006 Author Posted August 25, 2006 Tanika....ja nie wiem jak odeszła Babulinka...nie widziałam zwłok...nic nie sprawdzilam...boszzzzz...ja juz nie mogę:placz::placz::placz: Quote
tanitka Posted August 25, 2006 Posted August 25, 2006 NIE, NIE, nie wilno ci dopuszczać takich myśli!!! Nie popadajmy w paranoję i histerię... Ozziego zamordowąła PSYCHOLKA- tacy ludzi sa jednak w mniejszości. Babulinka na pewno odeszła w spokoju. Masz jakieś namiary gdzie mogła być uśpiona- sprawdzimy czy taka wizyta była...:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.