Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='malawaszka']Kciuki pomogły - jakby się ktoś miał martwić do jutra to powiem Wam, że Bibi już w domku, wszystko poszło dobrze :loveu:

Ale się cieszę :multi:
Teraz to dla jambi najważniejsze... pewnie się nawet nie zmartwi, ze jej miskową bluzę "pociągneli" na moim bazarku .
Bibulinko - wracaj do zdrowia szybciutko!!!

Posted

Ło matulu odetchnęłam! Strasznie się cieszę, czytałam z coraz większym uczuciem niepokoju i proszę. Ale dobrze, że poszło dobrze. Ciesze się bardzo i kciuka potrzymam aby szybko wróciła po pełni sił. I prosze głaski głaski dla wszystkich :)

Posted

No cale szczescie , teraz tylko szybko stanac na nogi i dalej zyc jak najszczesliwszy pies by chcial
bardzo sie ciesze , dzielna Balbina , ale jak mogloby byc inacej toc to waleczna kobitka jest od poczatku.

Posted

rrrajciu! dziewczyny... nawet nie wiecie jak mi się zrobiło dobrze na sercu gdy tu zajrzałam...:-)

tayga, Fides, zerduszko, WATACHA, Tekla, puchu, malawaszka, Margi, eria, Agmarek (+ gady), Saththa ... dziękuję Wam :calus:

i tak jak powiedziała malawaszka:

[quote name='malawaszka']Kciuki pomogły - jakby się ktoś miał martwić do jutra to powiem Wam, że Bibi już w domku, wszystko poszło dobrze :loveu:

tak, to prawda :)
chociaż był moment gdy zaczęłam wpadać w panikę...
Biba została odstawiona do kliniki planowo o 16.30, zastrzyk w dupsko i po 5 minutach pies fajtnął na boczek. Potem mi ją zabrano i odesłano do domu gdzie miałam czekać na telefon od lekarza. Miało to trwać 3 godziny.
Gdy minęła czwarta godzina nie byłam już w stanie siedzieć spokojnie, krążyłam bez celu po mieszkaniu, obgryzałam palce, mój H. powiedział "zadzwoń". Nie mogłam... bałam się... kurde bałam się że coś poszło nie tak, że ta narkoza, że ... nie wiem co "że" ale wpadłam w autentyczną panikę! musiałam tam iść, cokolwiek się nie działo musiałam tam być.... i gdy tak szłam do weterynarza panika ogarniała mnie coraz bardziej, miałam ochotę stanąć na tej ulicy i krzyknąć "niech mnie ktoś przytuli" ... albo do kogoś zadzwonić. Padło na Małą Waszkę, a ona podczas rozmowy ze mną roześmiała się. To mi troche pomogło... i wtedy zadzwonił lekarz. Gdy byłam już prawie pod Kliniką. Gdy weszłam do środka wiedziałam już że wszystko gra! z góry usłyszałam przeciągłe zawodzące "łuuuuuuuuuuuu!" ten głosik rozpoznam wszędzie :lol:

Wszystko poszło dobrze. Wycięte wszystko, usunięte torbiele, przy okazji 3 zęby ;), dostała gustowne ubranko i poszłyśmy do domu :)

Jeszcze przez kilka dni wizyty - antybiotyki, zastrzyki. No i za jakiś czas trzeba będzie przygotować się na usunięcie tych guzów na listwach, ale damy radę! :lol:

kurde.... ale ze mnie panikara i wariatka.... :roll:

[quote name='puchu']Dobrze, że się wszystko udało :) Buziak w nos dla bidulki :) A jeszcze lepiej jakiś przysmak w paszczę ;)

Buziak tak, co do przysmaku - Bibka jest na diecie lekkostrawnej, dlatego dziś kuchnia serwuje pierś kurczęcą z ryżem i marchewką ;)
a przy okazji ta dwójka darmozjadów też się załapie moja mama odmówiła serwowania dania specjalnego tylko rekonwalescentce, twierdząc, że cytuję "tak nie można, bo im będzie przykro" :roll:

[quote name='Tekla64']No cale szczescie , teraz tylko szybko stanac na nogi i dalej zyc jak najszczesliwszy pies by chcial
bardzo sie ciesze , dzielna Balbina , ale jak mogloby byc inacej toc to waleczna kobitka jest od poczatku.

waleczna, oj waleczna i silna :p

[quote name='tayga']Ale się cieszę :multi:
Teraz to dla jambi najważniejsze... pewnie się nawet nie zmartwi, ze jej miskową bluzę "pociągneli" na moim bazarku .
Bibulinko - wracaj do zdrowia szybciutko!!!

:crazyeye: .... pociągnęli mi bluzę?! .... :mdleje:

Posted

[quote name='zerduszko']Ps. Jak to poszłyście? Ona była w stanie chodzić tak szybko?[/QUOTE]

"poszłyśmy" w sensie że razem :) a dosłownie to poszłam ja, Panienka Bibi była niesiona w specjalnie dla niej przygotowanym i wymoszczonym różowym kocyczkiem nosidełku :lol:

ale tak właściwie, to ona mnie zaskoczyła, wczoraj wieczorem wniosłam ją do domu, położyłam na posłanko, a ona myk - wstała i się gapi. Więc ja się pytam "co się stało Bubu? boli?" a ona sie gapi i przestępuje z nóżki na nóżkę. Wtedy mnie olśniło, wzięłam na ręce, zniosłam na dół i postawiłam na trawniczku, a ta, zamiast kucnąć i zrobić swoje to odwaliła spacer po trawniku zataczając wielkie koło i dopiero siknęła.

W nocy, spokojnie, choć z posłania przeniosła się do łazienki na chodniczek.

A rano, wzięłam wszystkich na spacer, ją na rękach, a że troche u nas mokro, na tego "szpitalnego" ciuszka wciągnęłam jej kombinezonik, którego ona nie lubi. Postawiłam na trawie a co maupa zrobiła? Fikołka przez lewe ramie! ot co! :lol:

Posted

To tak jak mój Leoś był ciężko chory, ledwo łaził, trzeba go był znosić i tam gdzie się go postawiło robił siku czy kupkę.Dopóki nie zobaczył gołębi czy innego psa.Wtedy dostawał nagle energii i do nich leciał.Cieszę się że wszystko dobrze poszło, teraz będzie już tylko lepiej :)

Posted

uffff super wieści :multi:
a Balbina widzę niezła akrobatka :cool3::loveu:
Ona musi mieć coś więcej wspólnego z Felkiem niż tylko wygląd :p
Proszę ją ode mnie pogłaskać a od Felka przesyłamy "hau hau" psie pozdrowionka ;)

Posted

[quote name='tayga']Ale fajowo!!!!
Martwiłam sie razem z Tobą, warowałam na wątku w oczekiwaniu na wieści :)
A bluza niestety.... została podkupiona :(

tayga, przepraszam za brak wieści, ale wczoraj zupełnie nie miałam jak dać znać że jest ok, miałam cichą nadzieje, że Waszka napisze i jak widzac się nie zawiodłam ;) a do Ciebie nie miałam telefonu
no bluzy mi troche żal, zaczęłam sie już przyzwyczajać do myśli że jest moja :) poza tym, ja tak lubię coś u Ciebie kupować ;)

WATACHA - bo to som sznupy! :lol:

Agmarek - mam nadzieję, że jest niezniszczalna ;) wymiziana została zaraz po odebraniu jej z klateczki, jak czekałam na weta, który wystawi mi rachunek :razz: pół poczekalni gapiło sie na mnie jak całowałam ten obfafluniony pyszczek...
aaa! zapomniałabym - na fotce widzę, że Ty również dysponujesz sznupem? ;)

Fides - pogłaszczę i przekażę, a co do podobieństwa do Felka powtórze jeszcze raz: bo one wszystkie to sznupy som!, silne, najlepsze, doskonałe... czasem bublowate ;) ale najukochańsze :lol:

Posted

[quote name='WATACHA']To tak jak mój Leoś był ciężko chory, ledwo łaził, trzeba go był znosić i tam gdzie się go postawiło robił siku czy kupkę.Dopóki nie zobaczył gołębi czy innego psa.Wtedy dostawał nagle energii i do nich leciał.Cieszę się że wszystko dobrze poszło, teraz będzie już tylko lepiej :)[/QUOTE]
Moja Kluseczka też z tych ;) Płakała całą noc po sterylce, myślałam, że z bólu.. ale jak podniosłam kołdrę, to nawet jej nie trzeba było mówić hop - a 5 sekund wcześniej nie mogła biedna do mnie do łóżka podejść...

Teraz kciukamy za szybki powrót do formy :)

Posted

no to ja sobie tak myślę, że psy są znacznie doskonalsze pod tym względem niż my - ludzie;
"dojście do formy" po poważnych operacjach zajmuje im znacznie mniej czasu, i nie rozczulają się tak nad sobą jak my ;)
ja po podobnej, i znacznie krótszej interwencji medycznej dochodziłam do siebie 2 tygodnie...

Posted

[quote name='jambi_']no to ja sobie tak myślę, że psy są znacznie doskonalsze pod tym względem niż my - ludzie;
"dojście do formy" po poważnych operacjach zajmuje im znacznie mniej czasu, i nie rozczulają się tak nad sobą jak my ;)
ja po podobnej, i znacznie krótszej interwencji medycznej dochodziłam do siebie 2 tygodnie...[/QUOTE]

I tutaj muszę się zgodzić ;) Tazz po kastracji biegał skakał a ja ręce załamywałam, że kurde przecież on nie może...
a poprzednik Tazza z koleji jak mu sie kregi szyjne przesuneły i miał praktycznie nie mieć ruchu to na łóżko wskakiwał i stójke robił, wrrr

Miziamy, miziamy ;)

Posted

mnie tez zawsze bardzo zadziwialo i chyba lekko mnie mobilizowalo, to jak wlasnie psy po roznistych zabiegach szybko dochodza do pelnej sprawnosci i jak szybko daja sobie rade z bolem.
ostatni u mnie byl operowany Gustaw i tez strasznie szybko zaczal skakc po kanapach byle mu bylo wygodniej, a jak szybko dochodza do tego jak mozna wykorzystac nasza niewiedze, jak potrafia symulowac , jak zmiekczac nasze serca ,mupy jedne ale i tak trzeba je bardzo podzwiac ale najwazniejsze ze zaczynaja zdrowiec!!!! i o to wlasnie chodzi by jak najszybciej wyzdrowialy.

a jakos to do mnie bardziej dotarlo po mojej wlasnej operacji i po tym jak ja sobie ze soba nie radzilam, od tego momentu zupelnie inaczej patrze na powrot do sprawnosci po roznych zabiegach i naprawde jestem pelna niesamowitego podziwu dla naszych czterolapnych [ mysle tu tez o kotach]

Balbinko byle szybciej do sprawnosci!!!!i obys juz wiecej nie martwila za mocno swych bliskich!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...