mar.gajko Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Przeciążenie wątroby i trzustki. Po długim niejedzeniu, a teraz obfitych posiłkach. Wet natychmiast. Jeżeli siądzie całkiem trzustka to trzeba będzie psa uśpić! Quote
Kasie Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Dunaj teraz cały czas chodzi. Ma biedunkę ze śluzem. Ale już nie leży. Jeszcze raz zwymiotował, głównie trawę. Pije dużo wody, dostaje letnią wodę. Dostał też 1 garstkę ryżu którą zjadł. Do weta Camara może go wziąć najwcześniej o 15. Mam nadzieję, że to tylko tymczasowa niedyspozycja. Dostaje regularnie jeść wg. zaleceń weta: 0,5 litra ryżu z kurczakiem i marchewką 4-5 razy dziennie. Może to tylko skutek tego ze zaczął jeść regularnie a żołądek nie jest do tego przyzwyczajony. Quote
Elso Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Kasie gdyby potrzebny był transport to mogę po 17 telefon do mnie masz- muszę wiedzieć tylko z godzinnym wyprzedzeniem. Quote
Kasie Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 DZiekuje Elso, Ja dziś nie moge z nim jechac, dopiero około 19 będę w domu najwcześniej. Camara też jest w pracy. Jeśli jej coś wypadnie, to będę do Ciebie telefonować. Na razie obserwuja go rodzice czy coś sie nie dzieje. Oby mu to jakoś przeszło. Zasłużył w końcu na swój spokojny, kochający kąt i zawsze pełną, dobra miskę. Quote
Camara Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Elso - dzięki! pojadę z Dunajem zaraz po pracy... chyba, że będzie gorzej to... trudno, praca będzie musiała poczekać :cool1: Quote
Frotka Posted April 25, 2006 Author Posted April 25, 2006 Dzwonię do Magdy G. Ona nigdy nie odmawia. Jak tylko się dodzwonię - od razu kontaktuję się z Kasie i jedziemy z Magdą po Dunaja. Dzowniłam do tego Pana z ogłoszenia Magdarynki. Wyobraźcie sobie - on mieszka tuż obok Kasie! Ale by było wspaniale! Potrzebna jeszcze tylko zgoda żony... Quote
Kasie Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Frotka, Camara zwolniła sie z pracy. O 12 będzie po Dunaja, tak że na razie sie powstrzymaj albo skontaktuj sie z nią. Mówisz, że ja mam takich sąsiadów? Jak sie nazywa i gdzie mieszka? Quote
Frotka Posted April 25, 2006 Author Posted April 25, 2006 Magda może o 17-tej. Jeżeli nikt nie może wcześniej to podjadę po niego z Magdą ok. piątej. Quote
Kasie Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Dorotko, Dunaj będzie w lecznicy już o 12 lub o 12.30 Camara jest niezastąpiona. A chłopaka juz podobno znowu miseczki interesują. Oby to nie było nic poważnego. Ale badania i tak mu trzeba zrobić. Dziewczyny, nadal mnie zaskakujecie, tak szybko potrafia sie wszyscy mobilizować! Quote
Frotka Posted April 25, 2006 Author Posted April 25, 2006 Ok. Zadzownię do Camary :Rose: . Nie wiem gdzie dokładnie mieszka ten Pan, bo na razie rozmawialiśmy wstępnie. Powiedziałam mu, że będziemy wybrzydzać przy wyborze domu i wcześniej musimy się wszyscy pooglądać -on psa a my jego. Zapytałam gdzie mieszka, a on odpowiedział, że "pod Krakowem, koło Swoszowic". Tak mnie zatkało, że nawet nie zapytałam o dokładny adres. Umówiliśmy się, że ten Pan zadzwoni, jak dostanie zgodę żony (z którą będzie się widział dopiero w weekend). Quote
Elso Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Kasie w takim razie pisz nam na bieżąco jaka jest diagnoza. Quote
Kasie Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Camara juz wróciła. Dunaj ma wysoką temperaturę, ponad 40 stopni i może to byc absolutnie wszystko: począwszy od niestrawności a skończywszy na nosówce. Dostał leki na obniżenie temperatury, leki przeciw wymiotom i leki przeciwbiegunkowe. I czekamy do jutra, jutro z powrotem do weta. Jeśli się nic nie poprawi to od jutra kroplówki. Dunaj już chce sam jeść więc na razie będzie dostawał bardzo małe porcje i będziemy obserwować. Podobno dalej sie zatacza ale jest rześki, dużo pije. Bardzo chetnie wracał do swojego kojca. W lecznicy był zainteresowany wszystkim: kąty, co jest za drzwiami itd. Morfologii ani chemi jeszcze mu nie robiono bo aby wyniki były miarodajne to warto jeszcze kilka dni poczekać. Jak jutro sie nic nie polepszy to pewnie bedziemy robic. Ja z nim jutro jadę po południu. Intuicja Camary podpowiada jej że to przejedzenie, że jednak za dużo jedzenia jak dla niego. Oby miała racje... Quote
Frotka Posted April 25, 2006 Author Posted April 25, 2006 To może zmniejsz mu porcje. Na początku jadał nie częściej niż raz na tydzień, potem, przez ostatnie trzy tygodnie raz na dwa-trzy dni (jeden posiłek). Chyba nigdy w życiu nie dostawał tyle jedzenia co teraz. Nie wiem co jest Dunajowi, ale miałam kiedyś wygłodzonego psa z lasu i on też rzucał się na wszystko, przez pierwsze tygodnie non stop wymiotował i też miał gorączkę. Quote
Camara Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Teraz trzymać łapki za zdrówko Dunaja. Tak jak napisała Kasie musimy czekać na reakcję na leki. Jutro kolejna wizyta u weta - niestety nie będe mogła pomóc. Trzeba to jakoś zorganizować. W samochodzie jest bardzo grzeczniutki. Położył łepek na kolanach i patrzył mi oczy.... jak on potrafi patrzeć..... wymiękam :iloveyou: Ale do auta trzeba go wsadzić - sam nie da rady wejść. A w gabinecie mimo, że wystraszony to ciekawie zaglądał pod biurko... i do sąsiedniego gabinetu i co tam schowane za drzwiami... no słodziak i tyle :loveu: Quote
Patia Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Frotko , czy ten zainteresowany pan , to ten człowiek z Miechowa , którego ogłoszenie znalazłam? Bo tak myślę , czy nie wysłać mu zdjęć mojego bernardyno-kaukaza , jeśli , oczywiscie , ten kontakt nie jest Ci potrzebny. Quote
Kasie Posted April 26, 2006 Posted April 26, 2006 Własciwie nie wiem jak ma sie Dunaj... Dostaje mniejsze porcje, zjada je lub prawie zjada. Dziś rano np wybrał tylko mięso! Stałam i patrzyłam: Dunaj przecież rzuca sie na jedzenie. A dzis po prostu bardzo spokojnie powoli jadł oddzielając ryż. Ale je, jest zainteresowany miseczką, nawet jak coś zostawi, to dojada za chwilę. Kupka już jest inna, jeszcze ma troche biegunki ale też i stała jest (pół na pół) i już nie taka popielata tylko beżowa? Nigdy jeszcze nie robiłam opisu kupy! Pije wode. Jest słabiutki ale dziś już zamachał ogonem. Znacznie bardziej woli moja mamę, mnie czujnie obserwuje jak do niego wchodzę a na widok mamy ogon wiruje. W nocy szczekał. Wygląda mi jeszcze na to, że może mieć temperature ale jest lepszy w porównaniu z wczoraj rano. Dzis jedziemy znowu do weta. Zobaczymy co będzie dalej. Quote
Camara Posted April 26, 2006 Posted April 26, 2006 Kasie była po południu z Dunajem u weterynarza. Jest nieco lepiej - Dunaj nie ma już gorączki. Jest troszke silniejszy, ma apetyt. Dostał antybiotyk i będzie zażywał lakcid. Więcej napisze jutro Kasie ;) Quote
Kasie Posted April 27, 2006 Posted April 27, 2006 Właściwie nie ma co więcej pisać, Camara wszystko przekazała. Dunajek robi sie coraz silniejszy, łapki mniej sie chwieją ale czasem jeszcze sie przewróci. Od dzis przechodzi na antybiotyk w tabletkach. Wróciło zainteresowanie jedzeniem. Ale nie je juz tak łapczywie, nadal szybko ale nie rzuca sie juz tak, zostawia czasem nawet i kilka ziarenek ryżu na misce. Do swojego kojca rzeczywiście wraca biegiem, chyba cieszy go to, że ma własny kącik. No i ogon znowu zaczyna sie kręcic. Mam nadzieję, że ten kryzys już zażegnany, że to było od jelit i nic nowego nie wyjdzie. W piątek lub w sobote można podobno pomyśleć o wykąpaniu psiaka. Wiec bedę mysleć o tym. Quote
da-NUTKA Posted April 27, 2006 Posted April 27, 2006 Kasie napisał(a): W piątek lub w sobote można podobno pomyśleć o wykąpaniu psiaka. Wiec bedę mysleć o tym. To czekamy na fotki ;) Danka Quote
Kasie Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 U Dunajka sprawy mają sie dobrze. Apetyt wrócił, już ne ma biegunki, brzuszek za żebrami nadal sterczącymi robi sie troszke odstający. Chłopak jest wszystkim zainteresowany a najbardziej lubi jak jest sie nim zainteresowanym. Je nadal łapczywie, zwłaszcza pierwszą miseczke po nocy. Później juz podobno nie tak szybko. Najbardziej polubił moja mame bo to ona jest główna miskowa. Tata i ja tylko sporadycznie. Gdy sie cieszy to bardzo wyma****e ogonkiem. Mama moze zrobic mu wszystko, na mnie czasem warknie, gdy nie chce żebym go głaskała, np pod brzuchem. Po prostu ostrzega: tak nie rób. Łapki tylne nadal mu sie zataczaja, jest słabiutki nadal. To pewnie przez to, że ma zaniki mięśni. Ale dojdzie do siebie pewnie. Aszot nie wykazuje nim najmniejszego zainteresowania tak samo jak Dunaj Aszotem. Wąchały sie tylko przez siatke kojca ale Aszot teraz nawet nie podchodzi do kojca. Po prostu dla Aszota to wygląda tak: jaki kojec? Mamy innego psa? Rzeczywiscie, Aszot ma coś z Boryska Camary. Quote
Monika:) Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 ciesze sie ze juz mu troszke lepiej :) i mam nadzieje ze bedzie jeszcze lepiej. tylko zastanawiam sie jak tak mozna pieska zaglodzic?? :| Quote
kiwi Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 Widziała, dzisiaj Dunja i Dorotke w telewozorze:) ktos zadzwonił?? Quote
Camara Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 kiwi napisał(a):Widziała, dzisiaj Dunja i Dorotke w telewozorze:) ktos zadzwonił?? dzwoniły 3 osoby - niestety wszystko to mieszkania w bloku (co byłoby do przyjęcia) ale juz zazwierzęcone ;) Dla Dunaja najlepiej by było, gdyby był jedynakiem :lol: Co z tego wyjdzie - napisze Frotka, jak znajdzie chwilkę czasu... i podejmie decyzje. Z najnowszych wieści - Dunajowi upiekło się :cool3: z powodu niesprzyjających warunków atmosferycznych, kąpiel została przełożona (to samo dotyczy Aszota - nawet chłopaki nie wiedza, że miała być łaźnia grupowa :evil_lol:) Dunaj czuje się znacznie lepiej - koopki już normalne - takie psie ;) Zjada z apetytem z miski (ale już bez miski :roll:) Smakusie też można juz dawać bez obawy utraty palców. Od piątku wychodzi już na ogródkowe spacerki - bardzo mu się podobają, troszke jeszcze się przewraca - ale co tam... jest tyle interesujących rzeczy do obwąchania!!! Więc podnosi dupinkę i zasuwa dalej. Coraz lepiej reaguje na ludzi - szczególnie na mamę Kasi... ciekawe dlaczego :hmmmm: :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.