Frotka Posted June 21, 2006 Author Posted June 21, 2006 u Kasi też na początku podsikiwał - znaczył sobie teren. To było zaraz po tym jak Kasia przeniosła go z kojca do domu. Mam nadzieję, że jak już poczuje się "u siebie" to mu przejdzie:oops: Quote
Camara Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 to posikiwanie po kątach to klasyczne znaczenie terenu... niestety zdarza się to większości samców :roll: Troszkę cierpliwości... i powinno mu przejść po ok. 2 dniach. Quote
biserka Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 Dzięki za odzew! :-) Tak myślałam, że to to, ale wiecie: stres, nowy dom, my pierwszy raz z takim (TAKIM) domownikiem, on pierwszy raz z nami... Biedulek z niego, choć... tak, tak, każdy spacer owocuje nowymi komplementami ze strony sąsiadów ;-) Że śliczny, że grzeczny.... Co będzie później? :-) Dodam jeszcze, że nasz kot na początku obserwował Dunaja z wysokości i śledził KAŻDY jego krok, ukryty za firankami, ramami okien, drzwiami itp ;-) Bo nasz kot należy do gatunku kotów nieustraszonych. Dunaj reaguje na Maniusia machaniem ogona i uprzejmym zainteresowaniem, więc i tutaj odetchnęłam z ulgą. Byle tak dalej! :-) Quote
AgaG Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 Biserko posikoiwanie minie. ja sobie tak radziłam, że gdy pies podnosił nogę(mówię o psach, które miałam na tymaczsówkach po wielu miesiącach czy latach w schronie) to ją spokojnie kładłam na podłogę mówiąc: "nie". przechodzi po paru dniach... Quote
WAR Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 Zwykle nie zdążamy dobiec, żeby tę nogę mu postawić :lol: Quote
dorinia Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 biserka napisał(a): Dodam jeszcze, że nasz kot na początku obserwował Dunaja z wysokości i śledził KAŻDY jego krok, ukryty za firankami, ramami okien, drzwiami itp ;-) Bo nasz kot należy do gatunku kotów nieustraszonych. Dunaj reaguje na Maniusia machaniem ogona i uprzejmym zainteresowaniem, więc i tutaj odetchnęłam z ulgą. Byle tak dalej! :-) mój kot też tak obserwował z ukrycia-czaił się jak szpieg z krainy deszczowców,ale uważaj żeby Dunajka nie ptraktował pazurkami po pyszczku,bo to się u mnie zdarzało. Quote
Frotka Posted June 21, 2006 Author Posted June 21, 2006 Mam jamniczkę, która urodziła się u mnie i razem z bratem została w domowym stadzie. Nigdy nigdzie nie chodziła sama, zawsze z bratem i Mamusią ;) Postanowiłam ją trochę usamodzielnić i zabrałam ją na bardzo uroczyste urodziny u mojej Babci (nie tej, która wzięła Mikę z Dogomanii tylko drugiej, która nigdy nie miala psa i mieć nie zamierza). Babcia jest pedantką, wszystko zawsze ma idelanie wysprzątane (blee...) i zapięte na ostatni guzik. O 19 umówieni byli "oficjalni goście" a rodzina wpadała wcześniej. My akurat wpadliśmy tuż przed "oficjalnymi" i puściliśmy Frotkę luzem. Widać było, że jest zdziwiona (jak to? dom bez psa? :crazyeye: ). Obwąchała wszystkie kąty i wyraźnie nie chciała z nami wychodzić (w końcu mam swój własny kąt:multi: ) W momemcie kiedy my byliśmy już w drzwiach a "oficjalni" właśnie naciskali dzwonek Frotka pędem puściła się do pokoju. Przykucnęła na środku pięknego, wypielęgnowanego przez Babcię dywanu i walnęła najbardziej smrodliwą kupę, jaką kiedykolwiek dane mi było poczuć.:oops: Wstyd był starszny, humor Babci też:roll: . Wyglądało to tak, ze ona w końcu znalazła jakieś miejsce tylko dla siebie i postanowiła je opieczętować "własność Frotki, nie ruszać". Quote
kinga Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 ...i co było dalej, Frotka, i co? - bo czytałam z wypiekami na twarzy: - babcia zabiła ciebie? - czy Frotkę-sukę? - a co tłumaczyła gościom? ...no niby takie oczywiste, ale napisz, napisz...:lol: Quote
biserka Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 Napisz, napisz, chętnie poczytamy ;-) Na szczęście Dunajowi już przechodzi, choć może też nie ma ochoty na podskoki bo leży sapiąc z gorąca. Inna rzecz, że staramy się często z nim wychodzić... Quote
da-NUTKA Posted June 21, 2006 Posted June 21, 2006 Biserka, chyba gdzieś przeoczyłam - mieszkacie w bloku? Bo, jeśli tak, to będzie chyba piąty podhalan w Polsce, łącznie z moim :evil_lol: Danka Quote
biserka Posted June 22, 2006 Posted June 22, 2006 Nie, mieszkamy w domu, ale spacer to spacer :-) Quote
da-NUTKA Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Ale śliczna biała mordulka :lol: - napisz, co słychać? Danka Quote
biserka Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 ulubione miejsce na siestę ;-) Pozdrawiamy! :-) Quote
biserka Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 :-) U nas wszystko toczy się spokojnym rytmem. Dunaj poznaje nowe miejsca spacerowe (baaardzo lubi przechadzki) i coraz pewniej czuje się w domu. Daje ładnie znać, że pora na spacer, przestał (odpukać!) znaczyć teren i jest bardzo, bardzo grzeczny. Wczoraj okazało się, że lubi być czesany, rozkłada się jak długi, nastawia szyję i pachy ;) oraz drapany. Więc czeszemy i drapiemy ;-) Z zapałem macha ogonem na kotka, ale ten go trochę już lekceważy ;-) No i te ciągłe komplementy... Gwiazda, gwiazda nam rośnie! Coraz lepiej się poznajemy, a Dunajowi smakuje to, co mu ugotuję. Tak trzymać! :-) Quote
Camara Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 biserka napisał(a)::-) ... Wczoraj okazało się, że lubi być czesany, rozkłada się jak długi, nastawia szyję i pachy ;) oraz drapany. Więc czeszemy i drapiemy ;-) ... a ja się właśnie zastanawiałam, dlaczego Dunaj taki gładkowłosy :evil_lol: ślicznie wygląda :p Quote
AgaG Posted June 23, 2006 Posted June 23, 2006 Takie wieści czyta się z ogromną przyjemnością..:loveu: Quote
Camara Posted June 28, 2006 Posted June 28, 2006 Biserko, co słychać? Kasia dzwoniła i kazała serdecznie Was pozdrowić :p Quote
WAR Posted June 28, 2006 Posted June 28, 2006 Rozpoczęła się monotonia psiego życia, jedzenie, spacery, głaskanie, czesanie ... Monotonia godziny czwartej rano, kiedy to Dunajek stwierdza, że ma ochote na spacer i domaga się tego waląc łapą w drzwi wejściowe. A łapę ma słusznych rozmiarów, dźwięk zatem się niesie szeroko :p Do tego lekki szantażyk w czasie dnia, w typie "nie rozumiecie, że chce się przejść, to wam to zademonstruje", ostentacyjnie podniesiona noga i ... idziemy na spacer. Ulubionym psem spotykanym na spacerach jest malutka jamniczka, wobec której zachowuje sie niczym gentleman starej daty nie zaczynając obwąchiwania jako pierwszy. No i bardzo nie lubi burz, krąży po mieszkaniu próbując znaleźć sobie miejsce gdzie nie błyska i nie huczy. Co nie przeszkadza chwilę po zakończeniu burzy domagać się ponownego wyjścia, bo przecież trzeba sprawdzić, czy świat po tych wszystkich okropieństwach się nie zmienił. Ot, monotonia psiego dnia ...;) Quote
da-NUTKA Posted June 28, 2006 Posted June 28, 2006 Oj, takie nudne ;) życie należy się psiakowi, po tym co przeszedł. A może jakieś zdjęcia? Danka Quote
Camara Posted June 28, 2006 Posted June 28, 2006 WAR napisał(a):... Monotonia godziny czwartej rano, kiedy to Dunajek stwierdza, że ma ochote na spacer i domaga się tego waląc łapą w drzwi wejściowe. A łapę ma słusznych rozmiarów, dźwięk zatem się niesie szeroko :p .... czwarta rano... :-? no tiaaaa.... :rolleyes: jakby nie było przez jakiś czas pomieszkiwał w kojcu w ogrodzie, gdzie jego sąsiadkami były kury. A te wiadomo, wstają o świcie... i nabrał chłopak złych nawyków :evil_lol: no i wyszło... to i tak Kasi wina :cool3: trzeba mu było zapewnić lepsze towarzystwo :eviltong: Quote
WAR Posted June 28, 2006 Posted June 28, 2006 No to kilka zdjęć z wybiegu ;) Nasz fotomodel preferował okazywanie profilu raczej, ale wasi dzielni fotograficy uchwycili go i w innych pozach: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.