Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 534
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Biserko, zastanawiałam się nad piatkiem po południu a raczej wieczorem. Czy by Wam odpowiadało? I czy mogę być z 1 lub 2 psami? (w tym Aszot oczywiście). Możemy iść się gdzieś przejść, taki dogomaniacki spacer psi.

Posted

Witaj :-) Piątek - bardzo dobrze. W takim razie czekamy :-) Jestem ciekawa, jak zareaguje Dunaj na drugiego psa - bo Aszota przecież zna. Ale raczej nie powinno byc problemu :-)

Posted

To się nie doczekacie :-)
Spotkanie było... krótkie.
Dunaj kompletnie się pogubił w towarzystwie czterech osób i dwóch owczarków kaukaskich :-( Doszło do przepychanek i zamieszek - z inicjatywy Dunaja... A potem leżał biedaczek i dochodził do siebie, jeszcze dziś jest osowiały i trochę smutny. Wszystko mu się pomieszało, zastanawiamy się, czy agresja nie była spowodowana obawą, że znowu ktoś chce go gdzieś zabrać? Wczoraj już nawet nie chciał iść na wieczorny spacer...
Dobrze jednak, że padło na znajomych ludzi i znajome psy - wiemy, czego możemy się spodziewać i jakoś próbować się do tego przygotować. W każdym razie długa droga przed nami, w ramach resocjalizacji Dunaja.
Jutro porcja zdjęć, niestety, bez Miłych Gości :-)
(Ucho zostało zjedzone)

Posted

Oj, to szkoda.
Biserko, a jak na spacerach zachowuje się Dunaj w stosunku do ludzi i innych psów?
Może to rzeczywiście za wcześnie, Dunaj pewnie poznał Kasie i Aszota i ubzdurał w swoim łepku, że chcą go zabrać?
Faktycznie, dużo pracy przed Wami. Wierzę, że się uda.

Danka

Posted

Nawet nie wiecie jaki Dunajekjest teraz piekny: lśniaca biel, puszysta. Nadaje sie do reklamy proszków wybielających!

Fakt, przyjazny to on nie był, zwłaszcza dla psów. Ale to normalne, przynajmniej tak twierdzi mój autorytet w osobie Camary. Podhalani charakter nakazywał mu bronić terenu, a ulica przed domem to jak najbardziej jego teren. Pojawiły sie 2 duże psy więc należało pokazać kto tu rządzi. Podobnie zreszta zachowała sie Belka Camary gdy Aszot podszedł do niej gdy ta stała koło swojego samochodu. Belka po prostu sie na niego rzuciła.
To, ze jest osowiały czy troche neswój może jest spowodowane czyms innym? Zmiana pogody? Bo Dunaj przeciez nawet po wyczynach z Jackiem ogon nosił dumnie zadarty.

Biserko, Wojtku, bardzo dziekuje, że mogłam Was odwiedzic. I zapraszam do siebie ;)

Posted

Kasiu, z Dunajem już w porządku :-) Teraz zaczęliśmy akcję pt. Zaprzyjaźniamy się z pozostałymi domownikami ;-) Osobnik dostaje trochę różnych smakusiów i przekupuje Dunaja, z który z szczekającego psa zamienia się w owieczkę liżącą ręce ;-) I tak do skutku.
Tak jak mówi Camara - dobrze, że z Dunaja łakomczuch, można na tej bazie dużo zdziałać. Poza tym dostałam świetną książkę autorstwa Jan Fennell pt. "Twój najlepszy przyjaciel", jest tam wiele bardzo pouczających przykładów i sposobów radzenia sobie z problemami "stada" i miejsca psa w nim. Polecam!
Kasiu, Camaro - wpadnijcie. Oglądniecie sobie Dunaja w warunkach domowych, napijemy się herbatki i dla urozmaicenia nie będziemy się tarzać w żwirze ;-) Pozdrawiam!

Posted

Prawda ? ;) Już go ludzie zaczepiają "O jaki sliczny piesek" i lecą z rączkami do głaskania. I są bardzo zdziwieni jak im mówie, że to bardzo łakomy piesek i zeżre im te rączki aż po łokcie :diabloti:

Posted

Ooo, na herbatkę, bez piesów i na spokojnie to ja bardzo chetnie. I jeśli nie bedzie juz tarzania sie w żwirze, to tym chętniej ;)

A Dunajek na tym zdjęciu to nawet w połowie nie taki ładny jak w rzeczywistosci. Wiec tym ludziom to ja sie nie dziwię. Ale fakt, rączki to on by i mógł załatwić, nie wiem czy po łokcie ale po nadgarstki to na pewno :cool1:
Charakterny z niego pies, nie ma co.

  • 2 weeks later...
Posted

Witam po sporej przerwie :-)
Uprzejmie informuję, że Dunajek ma się dobrze, dopisuje mu iście wilczy apetyt, rośnie (o tak) zdrowo i zachowuje się - wydaje mi się - coraz grzeczniej.
Niestety, Dunajek miał też chwilowy epizod chorobowy. Nagle, w ciągu jednego dnia, a raczej kilkunastu godzin, bo wcześniej żadnych zmian nie zauważyliśmy, na przednim łokciu narosła mu ogromna kula z płynem. Wysięk był wielkości piłki tenisowej, więc natychmiast poszliśmy do weterynarza.
Weterynarz ściągnął bardzo dużo płynu, okazało się, że przez nadmierne obciażanie przednich łap (wiadomo, że Dunajek ma słabsze tylne), produkuje się nadmierna ilość płynu w łokciu.
(przepraszam, że wyrażam się tak niefachowo, ale chodzi o to, że w łokciu są dwie kostki/chrząstki, miedzy którymi jest maź, no i właśnie ta maź zaczęła być produkowana w nadmierny sposób).
Po ściągnięciu płynu Dunaj przez 5 dni chodził na zastrzyki, znosił je dzielnie, nic nowego się na łapie nie pojawia, mamy więc nadzieję, że wszystko już będzie w porządku.
Dodam, że Dunaja łapa w ogóle nie bolała, nie oszczędzał jej, więc prawdopodobieństwo, że podobna "niespodzianka" pojawi się na drugiej jest minimalne. Piesek był bardzo dzielny, w czasie zabiegów nie trzeba było nawet zakładać mu kagańca, a zastrzyki nie robiły na nim najmniejszego wrażenia :-)
Przy okazji Dunaj został zważony i okazało się, że waży 35 kg :-) Moja malutka psineczka :-)
Pozdrawiam serdecznie,
biserka

Posted

Przykry ten epizod z płynem w stawie łokciowym. Niestety, takie historie często są nie do unikniecia. Mój Aszot też jest teraz chory.
Dunaj tak bardzo nadrabia teraz całe swoje minione życie, szczenięctwo, korzysta ze wszystkich dobrodziejstw, że wydaje mi sie że on po prostu nie zwraca uwagi czy cos boli.
Zawsze, ilekroć czytam o Dunaju to nasuwa mi sie jedno sformułowanie: łobuz. Tak jakoś mi do niego pasuje.;)

Posted

A może i nawet łobuz ;-) szczególnie jeśli chodzi o takie sprawki jak porywanie siatki z zakupami i udawanie się z nią cichcem do kącika w celu skonsumowania zawartości ;-). Ale tak naprawdę jedyne, co Dunaj uwielbia, to spokój.
Był u nas przez kilka znajomy. Oj, bywało trudno. Znajomy jest bardzo energicznym człowiekiem, mówi dużo i głośno ;-), szybko się porusza. Dunajowi się to nie spodobało i już do końca wizyty nie mógł się przekonać do gościa. Bałam się, że Dunaj tak reagować będzie na każdego, ale przyszła też koleżanka, przywitała się z Dunajkiem, przekupiła go tym i owym ;) a już po chwili pies leżał rozciągnięty i domagał się pieszczot. Mimo, że chodziła po całym mieszkaniu, nie miał nic przeciwko temu.
Tak więc spokój to to, co Dunajki (poza paskudnymi resztkami wyciąganymi z krzaków) lubią najbardziej :-)

Posted

Madry pieseczek, spokój jest rzeczywiście ważny:cool3:

Posted

A moze to po prostu to małe co nieco od tej koleżanki zaważyło na ich relacjach? A poza tym co to za obcy facet kręcił sie po mieszkaniu Dunajka? Bo przecież nikt nie ma wątpliwości że to mieszkanie Dunaja :evil_lol:
On jest jak król Dunaj I.
Porywa Wam siatki z zakupami? Aszot tez prawie każdy woreczek zanosi w ustronne miejsce żeby sparawdzic czy tez nie znajdzie tam czegoś do konsumpcji. Moze sie tego razem uczyli?

  • 2 weeks later...
Posted

Witaj Kasiu :) Z łokciem już prawie w porządku. Wprawdzie po serii zastrzyków ponownie pojawił się wysięk, ale postanowiliśmy nic z tym nie robić i poczekać. Był już o wiele mniejszy, weterynarz też radził zobaczyć, jak to będzie. I w sumie wszystko się jakoś rozeszło i w zasadzie noga już wygląda dobrze :)
Dunajek jest bardzo grzeczny, odwiedziła nas na kilka dni moja Mama - jest Dunajem zachwycona :) Mniej zachwycony jest pies Mamy, niestety, psy się nie polubiły... Dunaj nawet nie wykazywał agresji, niestety, Dżekuś, choc raptem 10-kilogramowy, wszczynał awantury i psy musiały spędzić kilka dni w odosobnieniu...
Poza tym wszystko w Dunaja w porządku, bardzo polubiliśmy klinikę na Żabińcu, pan doktor Dunaja już zna i wita nas jak starych znajomych :) Na szczęście ostatnio byliśmy tam tylko na szczepieniu.... ;-)
Pozdrawiam!

Posted

biserka napisał(a):
.... pan doktor Dunaja już zna i wita nas jak starych znajomych :) Na szczęście ostatnio byliśmy tam tylko na szczepieniu.... ;-)
Pozdrawiam!


i tak trzymać!!!!

:loveu:

  • 1 month later...
  • 2 months later...
Posted

Witajcie :-)
Dawno się tutaj nie pojawiałam, ale zainspirował mnie widok pięknego Aszota we wczorajszej Gazecie Wyborczej :-) Obiecuję, że niedługo wkleję tu nowe zdjęcia Dunajka - bo wygląda coraz ładniej.
Myślałam, że napiszę bardzo, bardzo optymistyczny list na temat psiaka, ale małe (?) zmartwienie się pojawiło.
Może zacznę od dobrych wieści: Dunaj ma dobry apetyt, żadnych problemów z kolanem, chodzi już w ogóle bardzo ładnie. A jak biega po schodach!
Ostatnio jednak pojawiły się, jak nam się wydawało, problemy z żołądkiem, a może jelitami. Weterynarz też się nabrał w pierwszej chwili, ale w końcu zapaliła mu się lampka kontrolna i orzekł problemy z prostatą... Oczywiście są zastrzyki, są lekarstwa, ale w związku z nawrotami (kłopoty z wypróżnianiem się były już wcześniej, ale same przechodziły, a my nie skojarzyliśmy, że kłopoty z prostatą u psów wyglądają inaczej niż u homo sapiens) konieczna jest kastracja. Umówiliśmy się na zabieg w przyszłym tygodniu, nie ma co w psa ładować hormonów. MArtwię się nie tyle samą kastracją, co reakcją Dunaja na narkozę. Liczę na naszego weterynarza - zna już Dunajka bardzo dobrze, wie, że to pies po przejściach.
O, przy okazji wyszło, że Dunaj nie może mieć koło 2 lat, a raczej bliżej mu do 6. Dorosły piesek z niego.
I to w zasadzie jedyna niemiła wieść (operacja, niekoniecznie wiek :-). Dunaj pięęęęknie pilnuje domu ;-) , ładnie chodzi na spacery. Nawet zakochał się w pewnej jamniczce...
Ostatnio nawet zaczął podawać łapę!
Pozdrawiam wszystkie ciocie Dunaja. Niedługo wkleję jakieś zdjęcia. biserka

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...