Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Agnezia napisał(a):Dziewczyny Kora znalazła 20 km przed domem Totika maksymalnie wychudzonego boksera (podobny do Montiego) co robić?????????????? Sumienie mnie gryzie jak ch....a, ale gdzie go dać????? co z nim zrobić???? dzwoniłaś Aguś do Germaine? Quote
Agnezia Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Kora pojechała dalej bo nie było pomysłu co z nim zrobić. Jak będą wracać to zobaczą czy tam jeszcze jest. O 19 w Częstochowie pewien Pan kończy pracę i wtedy postara się coś zorganizować tzn. miejsce i dochodzi do tego jeszcze jakieś 60 km w jedną stronę transportu. Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Kora już w tej chwili ma Totika i zajechała w to samo miejsce gdzie jest ta chudzina :placz::placz::placz::placz: Daje mu w tej chwili jeść, tz, karmę mu sypie :shake::shake::shake: :-(:-(:-( Quote
Maruda666 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Nie wiem co napisać :( Gdzie taką bidę umieścić?? Zostawić go nie można, on tam zginie :( Quote
Alicja Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 kurcze ...jak on tam siedzi biedny w takie zimno i chudzieńki :( Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Alicja napisał(a):kurcze ...jak on tam siedzi biedny w takie zimno i chudzieńki :( i stareńki podobno :-(:-(:-( ma przyjechać Pan z Częstochowy, lokalizację psinki ma podaną, szuka mu miejsca.... nie wiem dokładnie, ale on ucieka bo się boi. Jak Kora zajechała to jeszcze był :shake: Quote
andegawenka Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 ...serce pęka:shake: trzeba poczytać na zaginionych:roll: Quote
jostel5 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Im bliżej zimy,tym gorzej...Strasznie dużo tej psiej biedy dookoła.:( Jednemu psiakowi uda się pomóc,a zaraz potem okazuje się,że pięć następnych trzeba natychmiast ratować...:( Quote
marta0731 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Kurcze, czy to się nigdy nie skończy... :(:(:( Tu radość, że Totuś jedzie, a tu takie wiadomości... Kurcze no..................... :(:(:( Quote
marta0731 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Już to widzę, jak Kora namawiała Jarka, by go wziął do siebie... No ale jak widać się nie zgodził... :-( Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Kora zrobiła mu jedno zdjęcie, bagażnik mały, zapchany karmą i kalmotami, z tyłu Kora z Totikiem na kolanach, a psiak??? wylękniony z przodu, pewnie rzucający się po aucie przy kierowcy po ciemku? :shake: nie wiem jakby to miało być i parogodzinna podróż :shake: Wrażenia ze spotkania z Totikiem na pewno nam Kora jutro opisze, ale muszę dziś już napisać, że obwąchał ją spokojnie, zaufał i wskoczył do samochodu jakby nigdy nic :smile: Kora powiedziała, że jest duuuuuży, taki rasowiec jak na wybiegu ;) Mam nadzieję, że około 22.00 dotrą do domku :kiss_2: Quote
marta0731 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Totik już za parę minutek w domu:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 marta0731 napisał(a):Totik już za parę minutek w domu:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Już????? :crazyeye::crazyeye::crazyeye:ło matko, cała się trzęsę, szkoda że kamery nie ma, żeby zobaczyć na żywo relację :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi: Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Marta daj znać, jak już przyjadą :smile::smile::smile::smile::smile::smile: Quote
marta0731 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Jak rozmawiałam z Korą, to już była na swojej ulicy, tylko jeszcze na spacerek mieli lecieć :):):) Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Pewnie Kora dziś się nie odezwie, ale juz w tej chwili w, wtym momencie z całego serca dziękuję Korze za serce, za Domek Tymczasowy dla ślepaczka, za podróż którą na pewno mocno przeżyła :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Jarkowi też bardzo, bardzo dziękuję :Rose::Rose::Rose: Totik w Wałbrzychu Hura!!!!!!!!!!!!:sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: Quote
kora78 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 jestesmy w domu lezy pod lozkiem i odpoczywa cala droge lezal pieknie w aucie nie czytam na razie w tyl. musze odwolac jutrzejszy transport innego psa o 7 rano, mial jechac zaraz tu wroce. pozniej dam fotki jechalismy z polowa sprawnej wycieraczki w deszczu i mgle, po autostradzie!! ja wiecej nie jezdze, bo ducha wyzione!!! Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Koruś, odpocznij Kochana, współczuję mocno, doskonale wiem, co to mgła, co to niesprawna wycieraczka, zdarzało się i tak w moim życiu, ale gdy młodsza byłam, także rozumiem i współczuję i ducha nam nie możesz wyzionąć, więc odpocznij, napij sie herbatki z cytrynką :happy1::happy1::happy1::mdrmed::mdrmed::mdrmed::mdrmed: My poczekamy cierpliwie :laugh2_2::laugh2_2::laugh2_2: Quote
Maruda666 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Hura!!! Nie ma to jak w domu :loveu::loveu: Quote
kora78 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 no jestem :) transport dla buni odwolonay, a na wariata wczoraj zalatwialam wiedzac, ze mnie dzis nie ma. Totik chrapie!!! teraz ma rozwolnienie wodniste mega. wypil troszenke, nic nie zjadl. a dostal swoje suche mamy to suche pelne 15kg i otwarte pol wora Totik pieknie pachnie, jakims szamponem swiez kapany? leni sie troche. ale nie jest mega czysty. rece mialam czarne po glaskaniu obojga w domuy u pani malgosi. to nuka byla taka brudna. a wygladala na czysiutka, kocmoluch jeden :) grubasy oba, ze ho ho! nuka tancowala i sie cieszyla i tak" weszlam do domu, po schodkach. pieski czekaly w domu. nuka sie rzucila do witania o totik mi patrzyl w tarz i niuchal i niuchal. nie machal ogonem, tylko niuchal. dawal sie glaskac. a potem sie trzasl :((((((((( jak usiadlam na kanapie to mi wlazl na kolana :) a nuka poszla sie lasic do pani. fotki nacykalam. obojgu poszlismy na dwor, worek pelen pani mi sama zatargala. nuka tez wylecala przed brame. totik na smyczy juz. obwachal auto z zewnatrz, bardzo chetnie wskoczyl. nuka zamknieta szala pod brama, chciala wyjsc :( pani sie pozegnala z totikiem. i pojechalismy. od razu sie polozyl i lezal cala droge. najpierw z daleka ode mnie. pozniej juz z glowa na kolanach oparty o mnie plecami. cala droge pieknie lezal, tylko leb podnosil jak sie z ta wycieraczka zatrzymywalismy. z auta ladnie wyskoczyl. chodzil prychal, wciagal powietrze szeroko :) poszlismy na trawke- w smietnik nie wpadl :) zalatwil sie. wpadl tylko w jedno auto na ulicy, potknal sie z kraweznika. parl na przod, nic sie nie bal do klatki wszedl ostroznie. po schodach tak smiesznie :D i wyzej poszedl, niz ja mieszkam. moze mieszkal kiedys na jakims pietrze?? do domu wszedl ostroznie. wachal dlugo przedpokoj. na razie poznal 1 pokoj, do lazienki nie chcial wejsc. mam duzy pokoj z kuchnia razem. w malym si dziecko, tam nie wchodzimy dzis, za duzo na raz. stuknal sie w stol 2 razy. chodzilam z nim na smyczy i stukalam w kanape, w meble, zeby po sluchu wyczul jaka jest odleglosc do przeszkody.auto mu jezdzilo pchane pyskiem to sie zdziwil, ze ucieka cos :) teraz spi. pozniej jeszcze spacer, z tym rozwolneiniem. Quote
kora78 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 przepraszam, najpierw bezimienna znajda. bezpanska, porzucona. zaloze mu watek na bank. mix boksia! ja nie mowilam,ze to piekny czysty boksio. ma dluzszy pysk, ale poza tym boksio kundelkowaty Lezy wciaz w tym miejscu, przy ulicy, na krzyzowce z jakas wsia... moze z tej wsi podrzucony? obok pizzeria, ale go nie dokarmiaja. widuja go od tygodnia i nie dokarmiaja!!! nie pomyslalam wtedy, by ich ochrzanic.. ucieka przed czlowiekiem tam wglab, w te tereny hangarowe, magazynowe, ogrdzone, w jakies krzaki. ma zolte zeby cale. kilbase lykal w calosci prawie. na widok aparatu zwial, nie zwazajac na kilbase. pozniej na widok schego podszel kawalek, ale powachal i znow uciekl. w ciemnosc zglosilam na policji, mieli jechac zobaczyc. zadzwonic do schronu. ale wraala po 2 godz i pies lezal przy ulicy wciaz. policja go nie zabrala. chodzi kolebaczac sie na boki...... najpierw na mnie warknal, na samym poczatku, gdy reke wyciagnelam. pozniej na kilbase podszedl i go glaskalam swobodnie, polcial za mna kolo auta, gdy szlam z kilebasa po aparat. jak go zobaczyl to czmychnal. nie reagowal na wolanie i rzucane jedzenie. wciaz sie tam krecil. odwiedzalismy go 3 razy w sumie. on wciaz w tej trawie. ZAWSZE SIE DZIWILAM, SKAD DZIEWCZYNY NA DOGOMANII TE PSY WYNAJDUJA. JA ROK SIEDZE NA DOGO, UDZIELAM SIE, POSM POMAGAM I NIGDY NIE SPOTKALAM WALESAJACEGO SIE BEZDOMNEGO PSA oprocz 2 ktore do schroniska wyslalam po przerzymaniu ich noca, apozniej sie okazalo, ze mialy domy, tylko zawedrowaly pod dom nadwrazliwej kobity ;) i zaliczyly kilka dni w schronie dzieki mnie, zanim je wlasciciele odebrali... A TEGO WYPATRZYLAM, PO DRUGIEJ STRONIE ULICY, NIZ JA SIEDZIALAM W AUCIE. SAMA NIE WIEM JAK. ZOBACZYLAM RUDA KULKE W TRAWIE, BOKSIOWATA... JAK JECHALAM PO INNEGO BOKSIA... TO DLA TEGO STARUSZKA DAR Z NIEBA. NIE MOZEMY GO TAK ZOSTAWIC! BO TO BYLO PRZEZNACZENIE! nikt sie tam nim nie interesowal z miejscowych!! oprocz nawiedzonej baby, przejezdzajacej autem i rzucajacem akurat okiem w strone, gdzie on ma .... swoj dom... :( jemu trzeba pomoc! Quote
Kapsel Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 Koruś, Ty wiesz, że ja Cię uwielbiam? :iloveyou::iloveyou::iloveyou: Dokładnie tak piszesz jak ja chcę czytać. Uwielbiam czytać Twoje opisy!!!! :ylsuper::ylsuper::ylsuper: Czytam znów od początku!!!:D:mdrmed: Mam tez nadzieję, że to rozwolnienie to stres :roll: Quote
kora78 Posted November 16, 2010 Posted November 16, 2010 u pani malgsi przy moich kolanach nuka boksiowa para w starym domu Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.