Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Cóż mogę powiedzieć w takim momencie tylko tyle śpieszmy się kochać psy bo prędko odchodzą.

Czemu kwiat jeden w cieniu usycha,
podczas gdy w drugim słońce sie pieści?
Czemu dla jednego jest tyle szczęścia,
a dla drugiego tyle boleści?

Lavinio bądź dzielna pamiętamy, że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy.
Mama Wioli

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ptyś był ze mną przez dwa miesiące i dwa dni...to niewiele, ale zapamiętam ten czas na zawsze....

ja byłam dla niego wszystkim - mamą, światem, karmicielką, ciepłem. Kochał mnie całym swoim serduszkiem, był nieszczęśliwy gdy musiał zostać na chwilę z Robertem, albo gdy ktoś go ode mnie zabierał i brał na ręce, czy chciał się z nim pobawić. Tylko ze mną mógł w nocy spać, tylko przy mnie się uspokajał..a ja nauczona jego choroby, wiedziałam o nim wszystko - kiedy złapać go na ręce, by się nie przewrócił, kiedy dać mu jeść czy pić, kiedy go przytulić.....

byliśmy nierozłączni - zabierałam go ze sobą wszędzie, a on był zawsze bardzo grzeczny, bo wiedział, że tak musi być. W samochodzie zawsze zasypiał na moich kolanach, w pracy grzecznie spał na podusi przy mnie, przed komputerem znów leżał na kolanach.....

walczyłam o niego cały ten czas, rozpaczliwie, z głupią nadzieją, krzycząc do niego przy każdym ataku "Ptysiu, nie odchodż, oddychaj", wpychając mu palce w zaciśnięty pyszczek, nosząc go póżniej godzinami, by odzyskał przytomność...wierzyłam, że się uda...

a teraz odszedł..umierał na moich rękach, widziałam, jak życie z niego uchodzi i nic nie mogłam zrobić....poddał się, jego serduszko zatrzymało się i nie było na to siły.....już nawet nie mogę płakać....

kochamy wszystkie nasze psy i każdy jest szczególnie nam drogi, ale Ptyś był wyjątkowy...każdy kto go znał, czy spotkał widział to i odczuwał. A ja....nie wiem, co zrobię bez niego...całe moje dni wypełnione były Ptysiem, patrzeniem, obserwowaniem, słuchaniem, pomaganiem...a teraz pustka..spokój..cisza... tylko Doda leży przy mnie i chyba wie, bo smutna jest strasznie cały dzień.

Ptysiu, mordko, wybacz mi, jeśli czegoś nie zrobiłam, starałam się jak mogłam, ale gnębi mnie myśl, że można było zrobić jeszcze więcej, że może mógłbyś żyć jeszcze....

bardzo, bardzo wszystkim wam dziękuję, za te słowa o Ptysiu i o mnie - płaczę cały czas, ale to pomaga..... w jakiś sposób pozwala przebrnąć przez ten koszmar.

Posted

Ja tez placze, przez cztery miesiace walczylam o mojego psa, mial nowotwor zlosliwy, co z tego, ze byl starszy.Dla wlasciciela, ktory kocha nie jest wazne czy pies zyje 4 miesiace, 5 czy 8 lat, dla wlasciciciela i tak bedzie za krotko. Tez sie wtedy zastanawialam czy zrobilam wszystko czy czegos nie zaniedbalismy, ale juz wiem, ze on sam wybral kiedy odejsc, jak wybral Ptys. Ptys nie chcial tak zyc z ciaglymi atakami, taki slaby, chcial sie bawic, ale nie mogl. Wybral zycie tam za Teczowym Mostem bez ukochanej Pani, ale takze bez bolu, cierpienia. Zostawil osobe, ktora bardzo kochal, ale juz nie mial sily by walczyc dalej. Cos na pocieszenie, wiersz, ktory bardzo mi pomogl
"To tylko pies, tak mówisz
tylko pies...
a ja Ci powiem
że pies często więcej jest niż
człowiek
on nie ma duszy mówisz
popatrz jeszcze raz
psia dusza jest większa od psa
i kiedy się uśmiechasz do niej
ona się huśta na ogonie a
kiedy się pożegnać trzeba
i psu czas iść do psiego nieba
to niedaleko pies wyrusza
przecież przy Tobie jest psie niebo
z Tobą zostanie jego dusza"

Drugi wiersz, mam nadzieje, ze to jest prawda
Biegają i bawią się razem, lecz przychodzi taki
dzień, gdy jedno z nich nagle zatrzymuje się i
spogląda w dal. Jego lśniące oczy są skupione,
jego spragnione ciało drży. Nagle opuszcza grupę,
pędząc ponad zieloną trawą, a jego nogi poruszają
się wciąż prędzej i prędzej.

To ty zostałeś dostrzeżony, a kiedy ty i twój
najlepszy przyjaciel wreszcie się spotykacie,
obejmujecie się w radosnym połączeniu, by nigdy
już się nie rozłączyć. Deszcz szczęśliwych
pocałunków pada na twoją twarz, twoje ręce znów
pieszczą ukochany łeb; patrzysz znów w ufne oczy
swego przyjaciela, który na tak długo opuścił twe
życie, ale nigdy nie opuścił twego serca.

A potem przekraczacie Tęczowy Most - już razem...
Mam nadzieje, ze to jest prawda, ze spokamy kiedys te nasze pozegnane i oplakiwane przez wiele dni, tygodni, miesiecy, lat psy.

Lavinio bardzo mi przykro, szczerze Ci wspolczuje. Pamietam, widzialam Go w niedziele, kiedy to chcial sie bawic z inymi psami, dal sie poglaskac, ale bylo widac. ze Ty jestes dla niego wyjatkowa osoba, jego ukochana pania, przy Tobie czul sie najbezpieczniej. Jeszcze wiele lez wylejesz za Ptysia, za nim bol sie stlumi. Trzymaj sie jakos, pomysl ze juz nie cierpi, a z Toba zostanie na zawsze, bo na zawsze bedzie w Twojej pamieci iTwoim sercu.

:-(:placz:

Posted

Lavionio kochana tak Ci strasznie współczuje,nie mogła uwierzyć kiedy to przeczytałam :-( :-( :-(
Ptysiu już jest w lepszym świecie,gdzie nie ma chorób,gdzie może biegać nie męcząc się,jest beztroski,zadowolony i patrzy na Ciebie z wielką miłoscia.
Dałaś temu maleństwu najwspanialszy dar jaki mogł otrzymac na tym swiecie - bezgraniczną milosc !! Wiesz jak jego serduńko musi być szczesliwe ze poznalo jak to jest byc kochanym??? Zawsze będzie z Tobą,a Ty z nim.Ja wiem ze zadne slowa nic tu nie pomoga,ale pamietaj o najwazniejszym PTYSIU JUŻ NIE CIERPI I NIGDY NIE BEDZIE !!!
Całuje Cię mocno.

PTYSIU - serduszko poszukaj Tolunie za Tęczowym Mostem i razem szalejcie,pilnujcie Waszych kosteczek i badzcie szczęśliwe,a któregoś dnia napewno znów się spotkamy.............

Posted

wielki smutek :-( , tak mi przykro... najtrudniej jest tym, co zostają... bo Ci, którzy odeszli są już w lepszym świecie... a Ptysiulek na pewno był wyjątkowy i wybrał Ciebie Lavinio...

Posted

Ojej , Ptyś odszedł ,teraz przeczytałam , biedny maluszek , myslę jednak , że bez opieki , którą miał dawno już nie byłoby go na tym świecie, ostatnie tygodnie jego życia były dla niego szczęśliwe i to jest ważne, Ptyś z Togusiem moim zakopują teraz kosteczki w niebieskim ogródku

Posted

Oh no :-(:-(:-(:-(:-(

A little angel come, smilies and turns retour to home !




Just this side of heaven is a place calles Rainbow Bridge. When an animal dies that has been especially close to someone there, that pet goes to the Rainbow Bridge. There are meadows and hills for all our special friends so they can run and play together. There is pienty of food and water and sunshine, and our friends are warm and comfortable.
All the animals who have been ill and old are restored to health and vigor, those who where hurt or maimed are made whole and strong again, just as we remember them in our dreams ans times gone by.
The animals are happy and content, expect one thing - they each miss someone very special to them, who had to be left behind. They all run and play together, but the day comes when one stops and suddenly looks into the distance. His bright eyer are intent, his eager body begins to quiver.
Suddenly he begins to run from the group, flying over the green grass, his legs carrying him faster and faster. You have been spotted and when you and your special friend meet, you cling together in joyous reunion, never to be parted again. The happy kissed rain upon your face. Your hands again caress the beloved head and you look once more into the trusting eyes of your pet, so long gone from your life but never absent from your heart.
Then together , you and your special pet cross the Rainbow Brigde.

Little Sweety, I am sorry that I didn`t help, I try so, but there were no chance to get you to a german clinic.
We hadn`t see us, but you are in my heart all over the time and for the future. I have wished that I could have the chance to give you a kiss and hold you in my arms.

Please send greetings to my Boomer, Barnie and Susi which lives in the rainbowland.

Andrea

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...