Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

gops napisał(a):
To prawd większość ludzi unika TTB jak ognia :)

Ja też unikam ;) Wystarczy, że raz widziałam jak amstaff przeorał swoją właścicielką chodnik ;)

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja unikam onków i malamutów. No o ile jeszcze ostatnio spotkałam dwa ogarnięte onki, to do malamutów nie mam takiego szczęścia.

Posted

[quote name='Martens']Mój Tz by się załamał, że przeczytałam ten post, bo ostatnio w stadninie trochę się smutał, że nie chcę pogłaskać konika :evil_lol: bo ja generalnie do obcego psa, którego mowę ciała średnio kumam, który jest za płotem, rąsiów bym nie pchała, więc czemu miałabym pchać do zwierza x razy większego :eviltong: to teraz już chyba w życiu nie pogłaszczę obcego konika :evil_lol:

Dopiero przebrnęłam przez zaległości, ale widzę, że fascynujący i wysoce sensowny temat ludzkich sportowców a ras psów już przeminął, aczkolwiek jeśli ktoś czuje potrzebę drążenia ze mną tegoż i egzaminowania mojej wiedzy na temat pracy wyżłów, zawsze może mnie zaprosić na swojego fotoblożka, żeby nie syfić znowu evel ;)

ej bo z całym szacunkiem, ale jak moje konie stały w pensjonacie to opierdzielałam jak ktoś łapy pchał. Co innego za pozwoleństwem i zgodą własciciela/opiekuna, a co innego samemu. A koniki są różne i wcale nie mają obowiązku byc przyjacielskie :diabloti:
I niekoniecznie palce ogryzają na dzien dobry, ale mogą zrobić krzywde chociazby machnięciem łba, a niektóre co bardziej cwane ząbków używają, bo wiadomo kieszenie, kieszonki to smakołyki, i może ten nowy pan/pani tez ma? :evil_lol:

także to akurat zdrowy odruch czy tam obawa, żeby obcego zwierza nie uszczesliwiac na siłe swoimi pieszczotami. ;)

Posted

asiak_kasia napisał(a):

I niekoniecznie palce ogryzają na dzien dobry, ale mogą zrobić krzywde chociazby machnięciem łba, a niektóre co bardziej cwane ząbków używają, bo wiadomo kieszenie, kieszonki to smakołyki, i może ten nowy pan/pani tez ma? :evil_lol:


ja ostatnio byłam w pensjonacie i w ogóle nie byłam nachalna wobec koni, ale one same do mnie podchodziły i skubały i lizały kurtkę :crazyeye: na 15 osób tylko mi tak robiły :evil_lol:
mój TŻ powiedział, że jem same warzywa, więc konie się myliły :evil_lol:

Posted

motyleqq napisał(a):
ja ostatnio byłam w pensjonacie i w ogóle nie byłam nachalna wobec koni, ale one same do mnie podchodziły i skubały i lizały kurtkę :crazyeye: na 15 osób tylko mi tak robiły :evil_lol:
mój TŻ powiedział, że jem same warzywa, więc konie się myliły :evil_lol:


no skubanie i lizanie to akurat objaw pozytywny, taki przyjacielski gest. I mnóstwo kopytnych to dobre dusze, z którymi mozna "konie kraść", ale są takie cudaki, które niekoniecznie są miłe :diabloti:
I wcale, a wcale nie są złośliwe, żadne zwierzątka nie są złośliwe :evil_lol: gryzienie w tyłek kazdej schylającej się osoby to taki objaw miłosci :razz:

Martens napisał(a):
Inna rzecz, że ja jakoś się nie rwę do konika nawet jak ktoś go trzyma i mówi, że można :evil_lol:


ja się nauczyłam jednego, jak ktoś się czuje niepewnie to nie zmuszac do kontaktu. Koniś tez fajny zza płota i z daleka. Taka niepewna osóbka może przesadnie zareagowac np na machnięcie ogonem i narobic wrzasku, konik się płoszy i jest rodeo.
Jak ktoś ma obiekcje, to sory, ale nie w terapeutkę bawić się nie bede, bo lubię swoje zeby i kregosłup ;) I nie chce potem odszkodowań płacić za czyjeś strachy.

Posted

asiak_kasia napisał(a):
no skubanie i lizanie to akurat objaw pozytywny, taki przyjacielski gest. I mnóstwo kopytnych to dobre dusze, z którymi mozna "konie kraść", ale są takie cudaki, które niekoniecznie są miłe :diabloti:
I wcale, a wcale nie są złośliwe, żadne zwierzątka nie są złośliwe :evil_lol: gryzienie w tyłek kazdej schylającej się osoby to taki objaw miłosci :razz:


nie no, ja nie mówię, że to było niemiłe czy coś, tylko wszyscy się dziwili, czemu one mi tak robią :evil_lol: w sumie miałam w kurtce suchą karmę Timiego... może im się podobała? ;)

Posted

A ja też unikam TTB na spacerach, bo nie spotkałyśmy chyba do tej pory takiego, który by mi nie chciał psa zeżreć. Po jednym suka ma nawet pamiątkę, dwie blizny na szyi po kłach, więc senkju. Jakbym znała właściciela i wiedziała, że ma mózg i potrafi go używać, to może, ale tak na co dzień rozsądniej wydaje się ich unikać, bo te psy mają straszliwe nieszczęście trafiać często na idiotów. Podobnie jak ONki i onkopodobne. Więc pozostają nam lamerskie pieski do kumplowania się :diabloti: - garść labradorów (dwa są nienawidzone do granic możliwości, trzy - cztery kolejne jakoś dają radę), jakieś husky czy inne mamuty, sheltie, kundel a'la PON, kundel a'la collie smooth, parę yorków, starsza parówka szorstkowłosa... Okazjonalnie bordery.

Posted

aaa i jeszcze jedno - proszę się nie bać , mój pies nic nie zrobi pani szczeniaczkom :diabloti:
bardzo dużo ludzi , bierze staffiki , za szczeniaczki mordercze :loveu:

Posted

Vectra napisał(a):
aaa i jeszcze jedno - proszę się nie bać , mój pies nic nie zrobi pani szczeniaczkom :diabloti:
bardzo dużo ludzi , bierze staffiki , za szczeniaczki mordercze :loveu:


Oj tam oj tam :evil_lol: Mnie się ostatnio babka pytała czy Pro jest dzieckiem Magnusa :evil_lol:

U mnie na szczęście innych TTB nie widuję oprócz spasionej suki asta… Ale ona sobie człapie za właścicielem starowinka ;) Był jeden chłystek młody ale właściciel oddał go do schronu - wersja dla schronu - partnerka bała się o dziecko. Wersja, którą ja obstawiam - pies nie był mordercą z krwi i kości jakim miał być :roll:

Posted

A propo ratlerków pinczerków itp. to w listopadowym numerze Przyjaciela Psa jest artykuł "Pinczer Miniaturowy" okiem sędziego. :-) Całkiem fajnie napisane. :-) Polecam. :-)

Posted

Mam zdjęcie na dowód, że wszyscy żyją, co prawda robione widelcem, ale...
https://scontent-b-ams.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/960187_535018609914447_1304305268_n.jpg

Był jeszcze pies TŻtowy, ale się na focię nie załapał, bo polazł coś węszyć. W sumie był jeden zgrzyt. Jak nam suka husky wbiegła w stado 3 pcheł, Zu się włączył tryb SECURITY, jadę Ci wpier*olić, najeźdźco :roll: Ale odpuściła. Na ryknięcie, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach. No i jako wzorowa patologia musiałam panią lekkich obyczajów użyć do odwołania psa z kałuży - a tak to czil pełny :grins:

Posted

Jestem. Zu ..... rewelacja! Pięknie wyszkolona, wpatrzona w Pańcię jak w obrazek.:loveu: Posłuszna. Wręcz odgadywała polecenia, zanim je wydano. Świetna i z zapałem suka. :loveu:
Latającego futra i bryzgającej krwi przy zapoznaniu nie było. Psy posłuszne do obrzydliwości. Potem nawet coś na kształt zabawy zrobiły. I moja niemal szczeknęła. :cool1: (a ja zamarłam, będzie mielone czy nie). Zu olała sprawę. :razz:

Jedyne co, to TŻ evel prawdopodobnie następnym razem będzie próbował mnie zamordować :lol: jako to wstrętne, okropne babsko które notorycznie zabiera mu dziewczynę :lol: i gada tylko o psach. Nuuuuuuddddaaaaa. :eviltong:

  • 1 month later...
Posted

Myślę, że Wendy by się bardziej spodobał nasz współlokator, on się bawi ;)

On bardzo lubi pieski, lubi deptać pieski, biegać po pieskach, przewalać pieski i w ogóle. Ostatnio dostał ode mnie, nie do końca zamierzenie, cios karate w żebra, bo kurde trochę za ostro mu się zaczęło fikać do Zu, a czarne wielkie durne wskoczyło akurat w moją stronę i nastąpiło, pardon maj frencz, JEBS z całej siły. Na co poszedł z płaczem do właścicielki i nawet się lekko zlękłam, że mu coś odpadnie, ale po oględzinach okazało się, że jest mu ZUPEŁNIE NIC :| Nawet krwiaka pod skórą nie ma, no nic, nic zupełnie ALE zaczął nieco bardziej uważać na Zu. Pewnie stwierdził, że ona jednak ma jakąś tajemną moc, skoro skoczył na nią i pan buk go dziugnął w żeberka :evil_lol:

Ale możliwy jest taki obrazek: https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/s720x720/1471748_550261801723461_207621272_n.jpg gdzie wcześniej Zu siedziała a dookoła rozmazywała się czarna fikająca plama :lol:

Mieszkamy też z TYM: https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q82/s720x720/1484178_547313318684976_1171518271_n.jpg co straszy psy i je tłucze i ogólnie jest mendą. I Zu się jej boi chyba trochę.

Na dodatek jest kot rezydent, który się wziął i obdął za nowego kociego lokatora, więc stawia się tylko na posiłki, ewentualnie się przytula i mruczy do Zu, a ona się do niego cieszka (bo kot na ludzkość jest obrażony na amen, więc do nas już NIE mruczy i się nie cieszy :lol:) oraz stara suka rezydentka, której starość już chyba siada na dekiel i która do nas nawet nie włazi na górę.

Więc ogólny stan zazwierzęcenia to dwukot i czipsy. Bywa wesoło :lol:

Posted

Takie ciosy karate poczwar zbiera systematycznie co 2 dzień, jak go weźmie na skoki po Miczelu :diabloti:
Ej to małe kocie jest super fajne :loveu:
Ja tak czytam troszkę czy-po-czy i pewnie coś mnie ominęło, ale pozwól, że spytam :P Czy to zmiana TŻ sprawiła, że tak się u Ciebie zazwierzęciło? ;)

Posted

TŻ ma jednego małego starego psa u rodziców, a ja teraz stacjonuję u przyjaciół w domu przyjaznym zwierzętom, jak widać :lol:

Posted

[quote name='rashelek']Aaa takie buty :lol: Bo tak się właśnie zastanawiałam, skąd nagle tyle tego :evil_lol:[/QUOTE]

Dobrze, że zapytałaś, bo ja też nie ogarnęłam:evil_lol:. Kicia jest cudna:loveu:, ale z pyska od razu widać, że MENDA:diabloti:.
Chciałabym kota, ale TZ uczulony:-(.

Posted

[quote name='evel']Myślę, że Wendy by się bardziej spodobał nasz współlokator, on się bawi ;)

On bardzo lubi pieski, lubi deptać pieski, biegać po pieskach, przewalać pieski i w ogóle. Ostatnio dostał ode mnie, nie do końca zamierzenie, cios karate w żebra, bo kurde trochę za ostro mu się zaczęło fikać do Zu, a czarne wielkie durne wskoczyło akurat w moją stronę i nastąpiło, pardon maj frencz, JEBS z całej siły. Na co poszedł z płaczem do właścicielki i nawet się lekko zlękłam, że mu coś odpadnie, ale po oględzinach okazało się, że jest mu ZUPEŁNIE NIC :| Nawet krwiaka pod skórą nie ma, no nic, nic zupełnie ALE zaczął nieco bardziej uważać na Zu. Pewnie stwierdził, że ona jednak ma jakąś tajemną moc, skoro skoczył na nią i pan buk go dziugnął w żeberka :evil_lol:

Ale możliwy jest taki obrazek: https://scontent-a-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q71/s720x720/1471748_550261801723461_207621272_n.jpg gdzie wcześniej Zu siedziała a dookoła rozmazywała się czarna fikająca plama :lol:

Mieszkamy też z TYM: https://scontent-b-cdg.xx.fbcdn.net/hphotos-prn2/q82/s720x720/1484178_547313318684976_1171518271_n.jpg co straszy psy i je tłucze i ogólnie jest mendą. I Zu się jej boi chyba trochę.

Na dodatek jest kot rezydent, który się wziął i obdął za nowego kociego lokatora, więc stawia się tylko na posiłki, ewentualnie się przytula i mruczy do Zu, a ona się do niego cieszka (bo kot na ludzkość jest obrażony na amen, więc do nas już NIE mruczy i się nie cieszy :lol:) oraz stara suka rezydentka, której starość już chyba siada na dekiel i która do nas nawet nie włazi na górę.

Więc ogólny stan zazwierzęcenia to dwukot i czipsy. Bywa wesoło :lol:

Świetny skład :) masz jeszcze jakieś foty tego wielkiego czarnucha?

U mnie się stadko z kolei pomniejszyło, dwa tygodnie temu pożegnałam moją starszą sukę, w ciągu kilku dni nagle się jej pogorszyło choć nic tego nie zapowiadało :( pierwsze święta od 14 lat bez niej będą, koszmar, 2 tygodnie z życia. I tym sposobem jedynego psa którego ruda ubóstwiała całą sobą już nie ma

Posted

evel - ależ u was teraz zmian, wesoło się zrobiło ;) Ale to chyba dobrze dla Zu, socjalizuje się na maksa ;)

klaki91 - przykro mi :-( Jak sobie radzi pozostała sunia? Mnie przeraża wizja odejścia Luki, ona jest dla Chibi całym światem, spacer bez Luki to dla Chibi koszmar, nawet jeżeli nie zwraca na nią uwagi, to musi być... Musi być Wam bardzo, bardzo ciężko.. Trzymajcie się ciepło!

Posted (edited)

Teraz już jest OK, najgorsze te kilka dni po było. Szczęście w nieszczęściu że siadło jej serce a nie zaatakował ją np. nowotwór. Nie musieliśmy podejmować decyzji o uśpieniu jej, po prostu sama odeszła. Nawet się nie męczyła, była po prostu bardzo senna, nie chciała nic jeść, wychodzić z domu, prawie cały czas spała, weterynarz dał jakieś tabletki ale nie pomogły- chwilowa poprawa i nagłe pogorszenie- klasyk. Ruda non stop jej szuka odkąd przyjechała do mojego rodzinnego domu, zresztą pierwsze co jak weszłyśmy to poleciała do korytarza żeby się z nią przywitać a tu pustka. No i pierwsze efekty już są- zaczęła być mocno strachliwa na podwórku jak jest sama. Ogon pod siebie i ucieka jak na przykład zobaczy mojego ojca w zimowej kurtce. Siostra próbowała z nią wyjść na spacer ale została przywleczona z powrotem do domu jak tylko się pojawili na horyzoncie jacys głośni ludzie. Jak była starsza suczka razem z nią to nie było tego lęku.

Zazdroszczę Ci evel, mi się tak marzy większe stadko :razz: szkoda że finansowo i czasowo to niemożliwe

Edited by klaki91
Posted

[quote name='klaki91']Teraz już jest OK, najgorsze te kilka dni po było. Szczęście w nieszczęściu że siadło jej serce a nie zaatakował ją np. nowotwór. Nie musieliśmy podejmować decyzji o uśpieniu jej, po prostu sama odeszła. Nawet się nie męczyła, była po prostu bardzo senna, nie chciała nic jeść, wychodzić z domu, prawie cały czas spała, weterynarz dał jakieś tabletki ale nie pomogły- chwilowa poprawa i nagłe pogorszenie- klasyk. Ruda non stop jej szuka odkąd przyjechała do mojego rodzinnego domu, zresztą pierwsze co jak weszłyśmy to poleciała do korytarza żeby się z nią przywitać a tu pustka. No i pierwsze efekty już są- zaczęła być mocno strachliwa na podwórku jak jest sama. Ogon pod siebie i ucieka jak na przykład zobaczy mojego ojca w zimowej kurtce. Siostra próbowała z nią wyjść na spacer ale została przywleczona z powrotem do domu jak tylko się pojawili na horyzoncie jacys głośni ludzie. Jak była starsza suczka razem z nią to nie było tego lęku.
[/QUOTE]

To jakbyś o Chibi pisała... Tak samo reaguje, jak jest sama na spacerze :roll: Biedna sunia, tak myślę, że pies ma przekichane - bo nawet żałoby nie przeżyje, ciągle czeka i nigdy się nie doczeka :-( Nie myślicie o drugim psie?

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...