Jump to content
Dogomania

Zuzu, Raven, Hunter i koty plus inne potwory. Zapraszamy


Recommended Posts

Posted

Klaki, bardzo mi przykro - zawsze smutno żegnać Przyjaciela :( Też się zastanawiam - nie szukacie następcy...?



Cóż, my prowadzimy nieco cygański żywot, jeździmy sobie pociągami, autobusami i czasem samochodem po regionie, jako, że ja mieszkam w jednym mieście a chłop w drugim... Cóż, bywa, takie życie ;) Zu wszędzie wzbudza radość, bo jest w miarę posłuszna, hasa, wskakuje na murki, cieszy ryjka i chodzi w różowej obróżce a nie daj buk jeszcze gdzieś ćwiczymy jakieś obi albo posłuszeństwo to w ogóle wszyscy są kupieni i rzygusiają tęczom.

Jeśli chodzi o socjal to rzeczywiście jest fajnie, oprócz sytuacji fejs tu fejs suk - wtedy chcą się pozabijać za jakieś tam zamachy z okresu wakacyjnego. Prowodyrką jest stara suka, która ma powiedzmy trochę problem z szacunkiem do innych istot. Jakoś w wakacje leżąca na łące Zu burnkęła gdy starsza suka do niej podeszła, druga suka zamiast się odsunąć i uszanować przestrzeń osobistą małego paszczaka stwierdziła: ju tokin tu mi?! A to Cię zjem.

No i podejrzewam, że już się nie da ich pogodzić. Znaczy dałoby się, ale dla starszej suki byłoby to BARDZO niepozytywne doświadczenie życiowe, no i chyba nie warto tego rozwijać, bo TOZ Włocławek nigdy nie śpi :evil_lol: Znaczy ogólnie to szłam z nimi po całym zajściu na jednej smyczy, po skorygowaniu starej, więc byłoby to możliwe, ale chyba gra nie warta świeczki ;) W każdym razie laski izolujemy a czarny młody bóg sobie żyje raz z jedną, raz z drugą i chyba się uczy, że Zu się nie robi TRACH łapą po łbie jak większej suce, bo to nie ten gabaryt i nie ta wrażliwość. Choć jak widać potrzebował ZNAKU Z NIEBA.

Przeraża mnie cepowatość niemieckiego łba, chyba bym nie umiała żyć i się realizować z takim psem - i on by umarł ze mną, i ja z nim. Z jednej strony to MEGA, bo naprawdę niewiele rzeczy go wyprowadza z równowagi, ale z drugiej, jak chce mu się coś wytłumaczyć... matko i córko. Katastrofa. Dużo bardziej odpowiada mi wieczna podjarka maliniacza. Ale. Ostatnio jak nas jakiś pimpek zaburczał i zawarczał i w ogóle niefajnie się skradał, to Hunter stanął pewnie na czterech łapach, zarzucił wysoko kitę i zaczął tak ryczeć, żeby pimpek wypier... ten tego, że ja bym chyba zgubiła kapcie będąc na miejscu pimpka :evil_lol: Przy czym nie wyrywał się, nie histeryzował ani nic, przekaz był jasny - jak podejdziesz to Cię, kuhwa, zmiotę z powierzchni ziemi tak, że zostanie lej po bombie :diabloti:

No i problem podbiegaczy ZNACZNIE się zmniejsza jak ludzie widzą to bydle w parze ze słodką Zuzanką. A on jeszcze urośnie...


Z małym kotem bywa zabawnie, bo ona jest niezrównoważona psychicznie - nie na darmo nosi imię Zmora :evil_lol: Z utęsknieniem cały dom wyczekuje wiosny, kiedy kotu się wytnie macicę i wykopie kota na dwór, żeby tam się twórczo realizowała zamiast się wpijać w łydki, zapieprzać pod sufit na firankach i takie tam - nie wiedziałam, że kocie dzieciństwo jest AŻ TAK straszne :roll: Zu uważa, że mały kot nie ma jakichś klepek w mózgu i zdecydowanie woli dorosłą kocicę a kocica skarży się małej czarnej, że spotkało ją TAKIE nieszczęście w życiu :evil_lol:

Słowem, cyrk na kółkach :)

  • Replies 8.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

a nie sadzisz, ze moze byc tak, ze ty nie potrafisz mu tego z roznych przyczyn wytlumaczyc albo co gorsze on dosonale kuma, o co ci chodzi, ale nie robi tego, co od niego oczekujesz i co prawdopodobnie zrobilby inny pies poniewaz dosyc ostentacyjnie ma cie w dupie/nie powaza cie i generalnie antropomorfizujac troche niezbyt jestes w stanie zdobyc u niego szacun na tyle, aby pracowal z toba?

wiem, to brzmi dziwnie, ale czasem warto sie do tego przyznac.
ja tez mam psa, tory ma mentalnosc mlodego buddy i jej dewiza to "mam to ww dupie, naskocz mi" i bardzo, bardzo dlugo nie moglam z nia zlapac takiego kontaktu jak bym chciala, ale poniewaz obserwowalam ja w domu na codzien wiedzialam, ze to nie dlatego, ze ronja jest glupia. przeciwnie. szokowalo mnie, ze ten pies do niektorych rzeczy podchodzil nie jak pies i przejawial niemal analityczne wlasciwosci umyslu.
wiec tym bardziej rodzila sie we mnie frustracja:)))

ale jakos tak wyszlo, ze sie zajebiscie zaprzyjaznilysmy, zaczelysmy sie nawzajem szanowac mimo ze obie wiemy, ze nie jest moim psem i nigdy nie bedzie i teraz zyje nam sie razem zajebiscie i nawet zlapalam sie na tym, ze powiedzialam jej, ze jest moim najslodszym pieskiem oraz co nawet gorsze kazalam dwom pozostalym psom brac z niej przyklad.

raz kiedys jeden typek na spacerze zbiorowym chcial dac ronji kawalek kielbaski i mowi do niej "ronja, siad!". ronja patrzy na niego jakby byla glupia. on mowi "no siad!!" ona caly czas patrzy na niego...i w koncu on mowi "co ona nie umie tego?" a moj chlopak na to "umie, ale nie zrobi nawet ja dasz jej 5 kg kielby, bo cie nie szanuje". a on na to "jak to nie szanuje?" a moj tz "bo nie jestes jej przyjacielem". i ten koles tak stal przed nia z ta kielbasa, ona patrzyla na niego coraz bardziej pogardliwie a on do niej "siad, no siad!!". w koncu rona wziela sobie ta kielbe sama, on chcial ja poglaskac a ona odsunela sie od niego z obrzydzeniem na ryju.
i aby to sprawdzic ronje zawolala nasza kolezanka, ktora zna i bardzo lubi. i nie miala ciastek ani kielby. kazala jej usiasc, polozyc sie, przybic piatke, obrocic sie i w nagrode ja pougniatala i jeszcze zostala serdecznie wylizana z radosci.

wiec...:)))
roznie to bywa z psami, ktore maja wszystko w dupie. zwykle wcale nie maja.

a co ciekawe jesli chodzi o prace uzytowa nasz wszystko majacy w dupie pies jest tak skoncentrowany na wspolpracy z przewodnikiem, ze az czeka na dalszy jego ruch. zadna z naszych pozostalych suk nie jest az taka mimo ze wszystkie pracuja bardzo fajnie.

Posted

To trochę nie tak. Generalnie to nie mój pies, ja z nim nie pracuję, nie jest szkolony w jakiś zaawansowany sposób. Piszę swoje obserwacje jako "osoba trzecia". Jeśli już coś z nim robię to on to robi, stara się, jest skoncentrowany i w ogóle, ale to ma być "piesek rodzinny" a nie napalona na robotę z człowiekiem dzień i noc maszynka, która tylko czeka na magiczne hasło - tak sobie właściciele życzą to tak mają. W sumie to się sprawdza, bo temu pieskowi wystarczy naprawdę niewiele. Dla mnie brakuje mu "tego czegoś", co miał np. Dex. Nie wiem na ile znasz specyfikę różnych owczarków, ale to się czuje jak weźmiesz psa "do ręki". Inna psychika, popędy, progi reaktywności, w końcu same reakcje, schematy. Zupełnie inna... hm, energia? Sizarem zaleciało, wiem :evil_lol: Chyba się wyleczyłam z niemca na amen :evil_lol:

Posted

wiadomo, ze to to inna energia.

ale...no wlacha: to nie twoj pies. moze, gdyby byl twoj, to zlapalibyscie lepszy kontakt, a pies polubilby prace tak, aby byc na nia na serio napalonym.

Posted

Powiem Ci, że ja u nas mam podobnie ;) Poczwar mój nie jest i ja się z nim w ogóle nie umiem dogadać. On słucha moich komend, normalnie go mogę prowadzać na smyczy czy się z nim bawić, ale to nigdy nie będzie to samo co z suczą ;) Ale też mnie z ONków wyleczył szybko i sprawnie :lol: Do tej rasy chyba faktycznie trzeba być strasznym pasjonatem :lol:

Posted

[quote name='rashelek']Powiem Ci, że ja u nas mam podobnie ;) Poczwar mój nie jest i ja się z nim w ogóle nie umiem dogadać. On słucha moich komend, normalnie go mogę prowadzać na smyczy czy się z nim bawić, ale to nigdy nie będzie to samo co z suczą ;) Ale też mnie z ONków wyleczył szybko i sprawnie :lol: Do tej rasy chyba faktycznie trzeba być strasznym pasjonatem :lol:

Dokładnie! A ja miałam jeszcze "po drodze" inną relację z Dexem, coś właśnie między Zu a Huntim. Więc już wiem, że ONki nie dla mnie raczej, chociaż nie wiem, jak to bywa w przypadku dobrze prowadzonych np. użytków, bo ludzie jakoś dają radę przecież i ONy ciągle się liczą w światku psich sportów (konkretnie mam na myśli obi, IPO), choć oczywiście są wypierane powoli przez inne rasy, zwłaszcza belgi. Ale chyba wolałabym osobiście jednak pieprzniętego maliniaka :lol:

Zastanawiałam się wczoraj, czy jest jeszcze jakaś tak bardzo zróżnicowana grupa jak coś, co kryje się za pojęciem "owczarki". Teriery są chyba w sumie dość podobne do siebie? Nie wiem jak z myśliwcami i czy aż tak bardzo się różnią. Dex i Hunter to jak dwa osobne gatunki... A przecież w owczarkach są jeszcze sheltie, corgi, bc, collie, a z drugiej strony kaukazy, cao, do tego jeszcze owczarki polskie, holenderskie, belgijskie, francuskie i masa innych... I owczarek z Majorki, który reprezentuje swą rasę w PL w ilości sztuk jeden i od roku gryzie pana szkoleniowca w hotelu :lol:

Edit: kajam się publicznie, mamy drugiego ca de bestiar! :lol: http://tablica.pl/oferta/ca-de-bestiar-pies-w-typie-owczarka-z-majorki-IDVswF.html#2bcc4e8534

Posted

[quote name='evel'] Teriery są chyba w sumie dość podobne do siebie?[/QUOTE]

Oj nie ;) Przede wszystkim teriery podzieliły się na użytkowe i nie (mówię tutaj ogólnie międzyrasowo, a nie w rasie) i z jednej strony mamy westy, yorki, erdele, cairny, a z drugiej russelle, foksy, welsze, jagi. Uogólniam, ale mniej więcej tak to się przedstawia. Weź sobie westa i weź sobie foksa - różnica w pracy jest OGROMNA. West to terier, ale mimo wszystko - nie te popędy, nie ten pazur.

Posted

[quote name='evel']Klaki, bardzo mi przykro - zawsze smutno żegnać Przyjaciela :( Też się zastanawiam - nie szukacie następcy...?
[/QUOTE]

Nie szukamy póki co - ja jestem prawie cały rok w Poznaniu, ruda jest ze mną. Reszcie rodziny smutno bez psa, ale siostra idzie za rok na studia, dziadek z babcią już nie w tym wieku żeby się użerać z młodym psem, a rodzice mają swoje zajęcia ;) poprzednia suka trafiła do nas tak na prawdę z mojego powodu bo ciągle jako dziecko męczyłam rodziców o psa. Tak to by pewnie się na sierściucha nie zdecydowali ;) może za jakiś czas im się zachce, wtedy się jakiegoś załatwi, na razie zawiozłam im rudą bo i tak mam zapieprz na uczelni i mało czasu na cokolwiek :roll:

Posted

Poczwarka dostała kolce na prezent pod choinkę od cioci :diabloti: i musk wrócił na miejsce, zamiast przemieszczać z głowy do dupy na każdym spacerku. To takie miłe :loveu:

Posted

[quote name='Amber']A kiedy zaczniesz go kopać po pysku? :evil_lol:[/QUOTE]

W wigilie tak w prezencie zanim zacznie mówić ludzkim głosem :diabloti:

Posted

No właśnie myślałam, że może jakoś tak zaraz, w końcu jeszcze minutkę, jeszcze momencik i mu roczek pyknie, to wtedy go tak TRACH z trepa, jak się akurat nie będzie spodziewał :evil_lol:

Posted

wstyd, normalnie wstyd jak mozna pieska w kolce ubrac?! KLIKEREM GO! Na pewno ma za mało ruchu i zajęcia potrzebnego rasie. :shake:

btw mnie fascynuje, za każdym razem, temat kolczatki. Te mądrości, ta wiedza, te "dobre rady" najczesciej od osób, które nigdy nie miały kolczaty w rekach, nigdy nie widziały poprawnie założonej i uzywanej. Naprawde fascynujące zjawisko. Za każdym razem mam ubaw nieziemski :evil_lol:

btw pokaż tego poczwarka, bo póki co takie marniawe te foty :eviltong:

Posted

Ja się martwiłam, że nie zadziała i trzeba będzie go kopać w dupę za każdym razem, gdy jego szwabski rozumek traci kontakt z ziemią :evil_lol: Choć i tak nie jest idealnie ze względu na tysiącpińcet włosów pod szyją - jednak troszeczkę zjeżdża kolczatka, muszę coś pomyśleć jak to umocować nieco wyżej i go nie udusić - może mu szyję ogolimy :roflt:

No, ze zdjęciuszkami może być problem, bo na spacerki chadzamy głównie w nocy ;) Ale może nam się uda jakoś się wybrać w ciągu dnia w okresie świąteczno-sylwestrowym ;)

Posted

Kolce ciasno, a pod kolczatą duża i szeroka obroża- sprawdza się na kaukazie, wiec na szwabskim karku tez powinno zdać egzamin.
Metody krzywdzenia piesków mam opracowane :evil_lol:

Posted

No u nas też jest problem z kryzą. Poczwar ma niby kolce zapinane i pod szyją powinny być ciasno, ale troche zjeżdżają. A jakby tak wyjąć jeszcze jedno oczko, to się menda udusi przy kolejnym wyskoku... Chociaż, to może właśnie jest metoda? :evil_lol: Ale i tak mamy progres, bo już się nie resetuje codziennie tylko tak raz na dwa dni :loveu:

Posted

Poczwary to mają taki jakiś śliski ten kłak-nie wiem czy wasze sztuki tez, ale joko ma taki sztywny i sliski z wierzchu. Na tym się kolce slizgają, zsuwają. A ciasniej się nie da już zapiać. I dlatego druga obroża założona niżej, pod kolczatką. W dodatku "gruba" w sensie kilka warstw najlepiej zeby się kolce na tym "zatrzymywały", a nie zsuwały razem z obrożą.
Daje rade, tylko czasami trzeba sobie pokombinować i posprawdzać, który zestaw najlepiej się nadaje.

U nas kolce plus obroża "skórzana" z biedronki za 6,99zł :diabloti:

A co do betonu we łbie młodejgo poczwara. Evel nie wiem czy Cię to pocieszy, ale ja swojego ONkowego DT dostałam w wieku 14 miesięcy, był u mnie rok. Nie wydoroślał.:evil_lol:
Beton we łbie ma nadal. Nie da się subtelnie i delikatnie, trzeba z hukiem i k*rwą. Tyle dobrego, że raz ustalone granice respektuje i nie ma ambicji sprawdzać. :roll:

Posted

[quote name='asiak_kasia']Beton we łbie ma nadal. Nie da się subtelnie i delikatnie, trzeba z hukiem i k*rwą. Tyle dobrego, że raz ustalone granice respektuje i nie ma ambicji sprawdzać. :roll:[/QUOTE]

No poczwar ma już 2,5 roku i rozumu nic nie przybyło :D Pierwsza połowa idealnie go opisuje, tylko ta świnia granice ciągle sprawdza zamiast się nauczyć raz ;)

Posted

Mnie się wydaje, że planując z poczwarką jakikolwiek sport trzeba to to od małego prowadzić w bardzo określony i restrykcyjny sposób, a i tak pewnie właśnie trzeba stosować bodźce nieraz z kosmosu, żeby do pieska DOTARŁO cokolwiek. Dlatego jednak dużo bardziej mi osobiście pasują psy z wrażliwością belgów (one mają oczywiście inne minusy, wiadomo), chyba bym się zajechała z takim betonem, gdybym usiłowała z niego wycisnąć jakiś przyzwoity obraz pracy w obedience czy w czymkolwiek innym ;)

A TŻ nagle chce "dużego, ciemnego psa", bo mu odpowiada, że się ludzie na spacerach odsuwają i w ogóle nagle ZAWSZE jest miejsce, żeby przejść :evil_lol: Dobermana mu sprezentuję jak już mnie będzie stać, żeby mieć kartę stałego klienta u weta jakby co :evil_lol:

Posted

[quote name='rashelek']No poczwar ma już 2,5 roku i rozumu nic nie przybyło :D Pierwsza połowa idealnie go opisuje, tylko ta świnia granice ciągle sprawdza zamiast się nauczyć raz ;)[/QUOTE]

Moje drogi z Poczwarem się rozeszły, trafił trochę gorzej niz powinien i wrocił do mnie jako durnota totalna, miał namieszane we łbie i w efekcie zaczał pokazywac zęby. Na szczescie upchnęłam go kolezance, która na owczarach zjadła żeby, trochę dyscyplinki i regularnego OPR i piesek znów szczesliwy bo ma swoje ramki.
Bardzo fajny pies-taki do zrobienia. Fakt, trochę mocniejsze sygnały są mu potrzebne, ale to kwestia przyzwyczajenia :diabloti:
Ten konkretny naprawde fajnie się skupia, łatwo się go motywuje i ogólnie pies jest "prosty" w obsludze, jak się dokładnie przeczyta instrukcje :razz: I takie łowczary to mogłaby miec. Chociaż szpetne to niemożebnie :eviltong:

[quote name='evel']Mnie się wydaje, że planując z poczwarką jakikolwiek sport trzeba to to od małego prowadzić w bardzo określony i restrykcyjny sposób, a i tak pewnie właśnie trzeba stosować bodźce nieraz z kosmosu, żeby do pieska DOTARŁO cokolwiek. Dlatego jednak dużo bardziej mi osobiście pasują psy z wrażliwością belgów (one mają oczywiście inne minusy, wiadomo), chyba bym się zajechała z takim betonem, gdybym usiłowała z niego wycisnąć jakiś przyzwoity obraz pracy w obedience czy w czymkolwiek innym ;)

A TŻ nagle chce "dużego, ciemnego psa", bo mu odpowiada, że się ludzie na spacerach odsuwają i w ogóle nagle ZAWSZE jest miejsce, żeby przejść :evil_lol: Dobermana mu sprezentuję jak już mnie będzie stać, żeby mieć kartę stałego klienta u weta jakby co :evil_lol:[/QUOTE]

Ja bym sobie sama dobrowolnie poczwarka nie wzięła za nic. Podoba mi się holender, podoba mi się malina, ale za nic. Utłukłabym własnoręcznie po pierwszej godzinie :evil_lol:
A im wiecej mi przychodzi "być" wsród właścicieli poczwarków, dobków, ttb, tym bardziej jestem pewna ze moloski to je to! :cool3:

Posted

[quote name='asiak_kasia']
A im wiecej mi przychodzi "być" wsród właścicieli poczwarków, dobków, ttb, tym bardziej jestem pewna ze moloski to je to! :cool3:[/QUOTE]

Mam to samo :cool1: na codzien molos a do sportu seter- moj zestaw idealny
choc seter latwiejszy w obsludze moim zdaniem, bo przyjazne to calemu swiatu, innym psom i ludziom, a molos ma swoje zdanie na wieleeeeeee tematow choc jest łaskaw brac pod uwage takze moje stanowisko :diabloti:

Posted

[quote name='evel']Jak to dobrze, że zawsze można zasięgnąć porady u innych sadystów :loveu: :loveu: :loveu:[/QUOTE]

A pro po porad pomysł na niezjeżdżanie kolców na prośkowym kołku? :shake: Una ma szyję o takiej samej szerokości po całości i jej kolce jeżdżą :roll::evil_lol:

Posted

[quote name='Unbelievable']brumie też zjeżdżają, no ale ona nosi kolce tylko czasem jak chodzi na smyczy, więc nie jest to aż taki problem.[/QUOTE]

No mnie to też jakoś bardzo nie przeszkadza bo biała idzie na smyczy tylko kiedy musi ale drażni ;)

Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...