Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

Posted

Witaj swan.
Dawno nie zagladalam tu i dzisiaj sporo poczytalam .....
Kurcze, trudny przypadek :shake: ....
Moja Pola, ktora razem z Lusia przyjechala ze schroniska ( pamietasz ? ) tez byla dzikuska, ale bez porownania 1000 X mniejsza !
I dlugo to trwalo, bo dopiero od jakis 3-4 miesiecy podchodzi do nas sama i prosi o glaskanko i jedzonko....

Jestem pod wielkim wrazeniem tego, co robisz dla Lusi.
Zal mi jej tylko, ze takie malenstwo musi w kojcu i budce mieszkac ..... a szczegolnie , gdy byla zima....:-( .
Ja mam ( juz od naszego spotkania ) 3 duze suki, ktorych przeprowadzke do budek przeciagalam w nieskonczonosc i dopiero od 3 nocy w nich mieszkaja.... nie mialam serca :shake: wczesniej ich przeniesc. A do dzis co noc sie budze kilka razy i mysle, czy im tam nie smutno ....:shake: .

Trzymam kciuki za dalsza prace jak najowocniejsza i pozdrawiam.

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no jasne że zeżarła, w końcu Luśka wielką paszczę ma że :diabloti:



sesja zdjęciowa jak widać jest, ale nie w łóżeczku, oj nie
panna Lusianna jeszcze trochę musi posiedzieć w kojcu, bo nie mogę wymyślić stuprocentowo bezpiecznego sposobu na wyprowadzenie jej na spacer bez dużego ryzyka jej nawiania...

może być obroża, ale przecież przez jedną obrożę już przelazła i zjadła, więc musi być skórzana, żeby jeśli znowu zje, to zeby jej nie zaszkodziła (w życiu nie myślałam, że będę mięc takie problemy w życiu...) . Pewniejsze byłyby szeleczki,ale z kolei nie mam pomysłu, jak Lusię zapakować w te szeleczki. Z kolei szeleczki też może zjeść jak już w nich będzie sama siedziała i jej się będzie nudziło, to znowu powinny być skórzane. A czy ktoś widział skórzane szeleczki do kupienia? Bo ja nie :shake: a poza tym to tak się zastanawiam czy ona zjadła tamtą obrożę bo po prostu pożarła potwora, który ją bolał, czy zjadła właśnie dlatego, że to skóra, a parcianego może nie tknie:cool1:

tyle tych dylematów, że nie wiem jak się do tego zabrać

ponadto w zeszły weekend mieliśmy dużego grilla u siebie i było na tyle głośno i zamieszanie, że przez parę dni Luśka miała wielkie opory, zeby podejść do mnie po jedzonko. Co wcześniej nie zdarzało jej się od wielu miesięcy.

A jeszcze niedawno normalnie prawie wyrywała jedzenie z ręki

o proszę jaka zafascynowana chrupką


w ostatnim tygodni to Lusia tylko dochodzi do siebie,ale do tego czasu szło powoluteńku, jak to z Lusią, ale do przodu

przyzwyczajałam ją do gwałtownych ruchów

czy wiecie, że Lusia jak się jej wodzi przed nosem chrupką, to nie ucieka już do budy tylko podąża nosem i robi kółka i podskakuje, żeby tą chrupkę złapać? a jeszcze niedawno uciekała do budy

macham jej tą ręką z jedzeniem przed nosem i robię z niej odważniejszego dzikiego psa niż była do tej pory

i nawet jak czasem ją coś spłoszy a ja zawołam, to coraz częśćiej zdarza się, że wprawdzie robi w tył zwrot , ale tak naprawdę robi tylko obrót bo tuż przed budą zawraca i podchodzi do mnie, więc się nie chowa już tak łatwo

no i to tak naprawdę na tyle, trudno mi w tej chwili wyłapać, jakie drobne postępy jeszcze poczyniła, bo to są naprawdę takie drobiazgi, że sama czasem się dziwię, ze zauważam różnicę

żadnych spektakularnych sukcesów, żadnych cudów ani przełomów, bo to nie jest "odczulanie" tylko oswajanie, cóż.... trafił mi się "ciekawy przypadek"

ale myślę, ze już mi się powoli cierpliwość kończy i zrobię akcję terrorystyczną, przywiozę weterynarza, pojmiemy Luśkę znienacka, zrobimy jej zastrzyk bo trzeba ją wreszcie zaszczepić, korzystając z przewagi liczebnej i siłowej :evil_lol: założę jej szeleczki choćby parciane i zobaczymy co dalej :diabloti:

Posted

swan napisał(a):
żadnych spektakularnych sukcesów, żadnych cudów ani przełomów, bo to nie jest "odczulanie" tylko oswajanie, cóż.... trafił mi się "ciekawy przypadek"

ale myślę, ze już mi się powoli cierpliwość kończy i zrobię akcję terrorystyczną, przywiozę weterynarza, pojmiemy Luśkę znienacka, zrobimy jej zastrzyk bo trzeba ją wreszcie zaszczepić, korzystając z przewagi liczebnej i siłowej :evil_lol: założę jej szeleczki choćby parciane i zobaczymy co dalej :diabloti:

Wiesz, Swan, poczytuję od daaawna i podziwiam Cię :-). Ja bym już pewnie dawno straciła cierpliwość i zaszczepiła sunię wbrew jej woli :diabloti:

Posted

Wiesz - minął rok odkąd byłam u Ciebie i Luske widziałam w akcji. Wtedy nie dawala do siebie podejść i gryzła smycze/sznurki aż jej krew z dziąseł leciała.
Wtedy to juz jakis czas była i Ciebie.
Wtedy też nikt nie podejrzewał nawet, ze tyle czasu będzie Lusina potrzebowała, zeby zaufać.
Ciekawy przypadek więc??
Ekstremalnie trudny!

Posted

Dosyc duzo mysle o Lusi.Tez sie nie spodziewalam,ze ten pies jest naparwde dziki.Ale przeciez jakos jedzenie musiala zdobywac w swoim poprzednim zyciu.Mala jest-polowala?Chyba nie,nie wyzywilaby sie.Wiec jednak ludzie musieli karmic.
Ciekawe,jaki jest do ludzi jej szczeniak.

Guest Mrzewinska
Posted

Mogla znajdowac jedzenie gdzies na smietnikach...
Jej matka mogla oszczenic sie w jakiejs dziurze i ukrywac male przed czlowiekiem. Jesli szczeniak nie pozna w ogole ludzi do 4 miesiaca zycia - wyrasta na dzikusa, ktorego trzeba oswajac. Mysle, ze Lusia przyszla na swiat gdzies poza kontrola czlowieka, a potem jakims cudem przetrwala, przeganiana bezustannie i zywiaca sie odpadkami. Czego jak czego, ale otwartych smietnikow u nas nie brakuje.

Gdyby kiedykolwiek w szczeniectwie spotkala sie z czyms dobrym od ludzi - juz bylaby przyklejona wrecz do Swan. Wpatrzona slepo i tuptajaca krok za krokiem.

Zofia

  • 1 month later...
Posted

:huh: i co ja mam Wam tutaj napisać

Lusia dalej w swoim kojcu

a to pewnie z mojej winy, bo boję się ją wyprowadzić na zewnątrz.

Kupiłam jej nową smycz łańcuszek (jak pamiętacie pierwszą częściowo zjadła :diabloti:
Ale nie kupiłam obroży, bo chcę jej założyć szeleczki a nie obrożę, pamiętając, co ostatnio zrobiła z obrożą

ale nagle mogę kupić tylko takie , w które wkłada się przednie łapy i zapina na grzbiecie,a z tego wyskoczy w mgnieniu oka
potrzebuję takie coś jak dwie obroże, jedna na szyję, druga przez klatę, połączone taśmą
coś takiego można kupić miniaturowe dla kotów, a większego rozmiaru dla Lusi nie moge znaleźć

Poza tym idzie powolutku. Byłam kilka dni poza domem i sąsiad mówi, że jak mnie nie ma , to Lusia nie szczeka, a jak jestem i jest pora odwiedzin i słyszy, że chodzę z innymi psami (a wie, że to znaczy, że zaraz przyjdę do niej ) to szczeka

Jak mnie nie ma, to nie szczeka.

To chyba znak, że mamy jakąś więź czy coś....:kciuki:








Posted

mi zawsze jest smutno,gdy o niej czytam.Wiem,ze ma dobra opieke,ale tak mi jej szkoda,ze cierpi na samotnosc.I to nie dlatego,ze Swan masz inne psy i nie mozesz z nia cały czas siedziec.Chodzi mi o to,ze ja nie jestem przekonana,czy wiez z czlowiekiem,to cos,czego jej brakuje.Ona tego nie zna,wiec nie odczuwa braku.
Ale jezeli wychowywala sie z dala od ludzi,to jednak kontakt z innymi psami musiala jakis miec. Swan,(nie krzycz na mnie :oops: ) ale,jak ona do innych psow? moze cos małego,miłego,łagodnego ,co zamieszkaloby z nia w boksie,dałoby jej radosc zycia?Nie bylaby samotnym,dzikim pieskiem-mialaby towarzystwo jakie zna.

Posted

a nie pomyślałam,że ktoś może szyć szeleczki na wymiar, zorientuję się w temacie

a jeśli chodzi o charakter Luśki

ogólnie nie jest zahukaną sunią, ma charakterek co się zowie


jak jakiś pies się pojawi na podwórku, to szczeka alarmująco

jak któraś moja suka podejdzie do jej kojca, to na początku się bała, teraz je raczej ignoruje

jak Wera próbowała ją z bliska obwąchać jak jeszcze była na górze na sali, to Werę ostro obwarczała z zębami na wierzchu

Koral miał ochotę się z nią przez kraty kojca zaznajomić , prawie oberwał po nosie

hmmmm

nie reaguje w żaden sposób na koty......

Guest Mrzewinska
Posted

Z tych "indianskich" to chyba nie ma prawa sie wydostac.

Zofia

Posted

ooooo o takie drugie mi chodziło, nie miałam czasu przeryć wszystkich aukcji na allegro, a nie wiedziałam, jak się takie nazywają

z takich pierwszych to mój Koral akrobata wyskakuje w mgnieniu oka, szybciej, niż wyciąga głowę z obroży

to Lusia też by w nich dużo nie pochodziła
to teraz mi zostaje zmierzyć Lusię i Korala i zakupić takie cudo

  • 2 weeks later...
Posted

przyzwyczajam Lusiannę póki co do ubierania w szelki

przyzwyczajanie polega tak naprawdę na przyzwyczajania do dotykania w różnych miejscach, trwa tak od pół roku :oops:

no ale najpierw z bólem dała się musnąć po pyszczku, a teraz już doszłam do nasady ogona, moge jej przejechać po zebrach (przynajmniej sprawdziłam, że nie można ich wyczuć :cool3: ) mogę ją pociągnąć za kołtuna na uchu :oops: a nawet chwycić za szyję pod brodą i ścisnąć grdykę :cool1:

innymi słowy przyzwyczajam ją do brutalności :mad:

naprawdę mogę ją pociągnąć za skórę na karku i nie powoduje to paniki
raczej robi takie delikatne uniki w stylu "no co chcesz ?, czego się czepiasz? no ?"

za to wystarczy że szurnę stopa o podłogę i już widzę jej znikający ogon w drzwiczkach budy :eviltong:

staram się do niej coraz więcej gadać

gdzieś tydzień temu też zauważyłam, że boi sie, jak się nad nią pochylam

i potem przez kilka dni karmiłam ją z objawami choroby sierocej, pochylenie do przodu to znaczy wyciągnięta ręka z jedzeniem

i tak w kółko
tylko pierwszych pięć razy uciekła do budy

potem przestała się tego bać

to by było na tyle

przejrzałam dzisiaj całe allegro z szelkami itp
popytałam i mam na oku kilka aukcji, czekam na odpowiedzi o wymiarach szeleczek, zakupuję i będziemy próbowali ją w nie zaprząc

wciskanie jej w szeleczki pewnie będzie długie i okupione stratą futra, natomiast bardziej mnie martwi jak to zrobić, żeby ona ich nie zjadła jak już je będzie miała na sobie :roll:

Posted

ZDejmować pokażdym użyciu :diabloti: :diabloti: :diabloti: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Łatwo powiedzieć na szczęście to nie ja się tak będę męczyć :p O radę najlepiej zapytać joaaa

Guest Mrzewinska
Posted

Lipizzan napisał(a):
ZDejmować pokażdym użyciu


Chyba wlasnie tak bedzie trzeba. Mam nadzieje, ze Luska polubi wyjscie na swiat - i wtedy, jesli skojarzy zakladanie szorek ze spacerem, nie bedzie problemow. Boje sie tylko, ze ona bedzie sie bala wyjsc z kojca - drzwiczki od kojca przy pierwszym wyjsciu musza byc szeroko otwarte, zeby wiedziala, ze jest droga odwrotu.

Zofia

Posted

Lusia jest ciekawa świata, zmieniła się pod tym względem przez ostatni rok. Lubi siedzieć przy kracie i obserwować podwórko. Jak Aga za długo nie wraca i co chwila wychodzę przed dom zobaczyć, czy już wróciła z obchodu pola, to po szczekaniu Lusi zaraz wiem, że już jest. Zresztą Lusia jest chyba najbardziej czujna z całego stada :cool3:

a teraz muszę się czymś pochwalić bo normalnie cieszę się jak dziecko:lol:

wcześniej pisałam,że przyzwyczajam Lusię do dotykania po całym ciele i ostatnio ta praca zaczyna trochę przypominać obcowanie z "normalnym" ucywilizowaniem psa, bo moje szudranie Luśki przypomina normalne szudranie psa dla sprawienia mu przyjemności :loveu:

w dzisiaj próbowałam jeszcze wymyślić, do czego jeszcze muszę Lusię przyzwyczaić, co będzie mi potrzebne przy zakładaniu szeleczek

no i w czasie karmienia jedną rękę położyłam jej na klacie i naciskałam, aż podniosłam Lusię do góry

najpierw dwa razy zrobiła uniki, a potem przestała i kombinowała co z tym zrobić i wykombinowała, że przednimi rękami oprze się na moim przedramieniu
no to już wiem, że mogę ją postawić na tylnych łapach, żeby przednie włożyć w szelki

a przed chwilą od nie wróciłam i próbowałam jak będzie reagować na trzymanie łapek
i nie ma żadnej traumy
moja Darma bardziej nie lubi dotykania łap

ostatnie chrupki Lusia zjadła stojąc na trzech łapach, a przednią lewą ja dzierżyłam po przyjacielsku w mojej dłoni :lol: i wcale jej nie wyrywała :loveu:

zaczynam wierzyć, że dojdę z tymi ćwiczeniami do czegoś sensownego :eviltong:

pewnie jeszcze tego lata wyjdziemy na spacerek z klatki :p

Posted

:klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz:

:p

Feniks do dziś nie pozwala oglądać sobie łap, ale prawdę mówiąc,
wcale z nim tego nie ćwiczę.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...