swan Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 ano jasne że nie zabraknie do normalności jeszcze mamy kawałek:razz: więc będzie co ćwiczyć:p a tutaj wygrzebałam takie zdjęcia zrobione na początku lutego, tuż przed moim wyjazdem: proszę ,jak się spokojnie opiera o moje kolana:cool3: szpony ma już niesamowite, wbija mi się w te kolana jak jakiś ptak drapieżny:cool1: ale na razie będę kombinować , jak ją zaszczepić (w marcu termin), a potem będę się martwić, jak panience manicure i pedicure zrobić:evil_lol: a tutaj spojrzenie prosto w obiektyw:loveu: i jeszcze gardziołko, jak pięknie się odsłoniła w poszukiwaniu kolejnego chrupka gdzieć hen wysoko nad głową :roll: Quote
Guest Mrzewinska Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Szpony - razem ze sterylka chyba pojda. Jeszcze mozna tak, ze zarcie w misce tak dane, aby dluzej wybierala - a Ty w kucki obok i zakladasz jej obroze jak je, zeby miala na sobie w czasie jedzenia. Nawet tylko lezaca na karku, nie zapieta jeszcze. Ale na tej fotce Lusia ma zupelnie inne oczy, inny wyraz pyszczka:lol: :lol: :lol: Taki juz z odcieniem ciepla, sladem ufnosci, zaciekawienia.... Zofia Quote
Lipizzan Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Nie więcej nie powiem. Gratulujęęę. Te kwiatki są dla was obu.:Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose: :Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose::Rose: Quote
swan Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Mrzewinska napisał(a):Ale na tej fotce Lusia ma zupelnie inne oczy, inny wyraz pyszczka:lol: :lol: :lol: Zofia i uszy, no uszy!!!!:loveu: :loveu: :loveu: uszy nie są bojowo na baczność:loveu: :loveu: uszy ma normalne wreszcie:multi: :multi: :multi: Quote
PaulinaT Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 swan - :crazyeye: że to niby Lusia jest?? Podmieniłaś... jak nic podmieniłaś, znalazłaś łaciatego psiaka niedużego i udajesz że to Luśka :angryy: Oddawaj Luśkę spowrotem!!! :mad: Quote
swan Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 a nie oddam :razz: :diabloti: tamtej Lusi już nie ma, nie powiem gdzie jest:angryy: ale nie ma:diabloti: ;) Quote
masienka Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 ja tam jeszcze szczeki na podlodze znalezc nie moge:crazyeye: :crazyeye: nadal nie moge wyjsc z podziwu ale te jej cudne owlosione lapeczki:loveu: Quote
Tundra Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 Kiedy sie oglada te ostatnie zdjecia, to MILOWE KROKI widac. Quote
joaaa Posted February 19, 2007 Posted February 19, 2007 :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: :klacz: Nie mam czasu zagladać, a tu takie zmiany!!!!!!!!!!!!! I Luśka zupełnie inna na zdjęciach! Quote
malawaszka Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 Swan niezmiennie i nieustająco dla Ciebie :Rose: :loveu: Quote
swan Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 a ja sama nieustająco jestem:crazyeye: w takim szoku nie wiem czy to wiosna, czy faktycznie mi ktoś Luśkę podmienił ale nagle poprawa idzie w takim tempie.... proszę, jak ładnie kaganiec pasuje on jest fajny do takich ćwiczeń, bo jest lekki, dość dopasowany i szorstki co oznacza, że jak Lusia wkłada tam mordkę, to ten kaganiec na mordce zostaje jak go puszczę i Lusia siedzi z namordnikiem, i tylko bierze mi z ręki kolejne chrupki czyli działa sam z siebie dokładnie jak miał:loveu: no i te zmiany, o których piszę Lusia jak mi się skończyły chrupki wycofała się do swojej budy a namordnik na mordce został po paru krokach spadł a ona ani nie spanikowała, ani się nie rzucała spadł na ziemię, to nie odskoczyła, tylko z ZACIEKAWIENIEM obwąchała co to a jak się wycofała do budy czekając na kolejne chrupki to NIE WLAZŁA CAŁA tylko doopsko posadziła w budzie, a przednie pół wystawało z drzwiczek i czekała kiedy jedzonko będzie:crazyeye: a jak chciałam ująć to na fotce, żeby Wam pokazać, bo to też jest dla mnie rewelacja, bo jeszcze wczoraj tak nie robiła:p to mi się nie udało bo za każdym razem jak wyciągałam telefon żeby pstryknąć fotkę, to Lusia robiła tak: i tym mnie już dzisiaj w ogóle powaliła na kolana, bo ten wielki nochal w obiektywie to znak, że Lusia normalnieje, że tak jak normalny psiak sprawdza, co też ta pani ma ciekawego w ręce a do tego jak sięgałam po kolejną porcję chrupek i siedziałam na swoim pieńku w jej kojcu, a Lusia tak do pół wystawała z budy oczekująco to akurat zadzwonił mój telefon i odebrałam i chwilę rozmawiałam a Lusia co? nie uciekła przed telefonem, nie zwiała do budy rozczarowana, chwilkę jeszcze poczekała i wylazła z budy i podeszła i wepchała mi się przednimi łapami na kolana i tym swoim nochalem sama szukała gdzie jest to jedzenie słuchajcie, jeszcze jestem w szoki i tak :crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: pewnie mi długo zostanie:loveu: :loveu: :loveu: Quote
Witokret Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 Swan - jesteś niesamowita :loveu: :loveu: :loveu: Z całego serca gratulujemy Tobie i Lusieńce !!! Cały czas po cichu Wam kibicujemy ;) Quote
Tundra Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 A czy to nie jest tak, ze czlowiek nareszcie widzi- WARTO to robic!!! Quote
swan Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 ależ oczywiście że coś w tym jest jak człowiek normalnie obcuje z psiurami , od których jęzorów się trzeba oganiać, które próbują człowieka zadeptać w łóżku albo tak bardzo lgną, że się nie można przy biurku wygodnie usiąść bo pod biurkiem pełno psów i nie ma miejsca na nogi to potem jak po miesiącach prób inny pies dalej trzęsie się jak w malarii na widok człowieka to serce się rozpada na kawałeczki i jak po roku nie zawsze chce podejść do ręki z jedzeniem, to się nie pamięta, że kiedyś nigdy nie podchodziła tylko że dalej nie chce a teraz faktycznie poprawa nie dość że szybka to spektakularna i powoduje, że mam kontakt z Lusią, sama się do mnie pcha, można ją bardziej dotknąć niż jeszcze niedawno zaczynam czuć że obcuję z psem i zaczynam , nie ukrywam, odczuwać z tego powodu przyjemność:loveu: Quote
Tundra Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 A ja przy takich historiach, zawsze rozumie glebie cytytu z " Malego ksiecia" -byc odpowiedzialnym za to co sie oswoilo- bo takie w koncu poddanie sie tego zwierzecia, jego w koncu nabieranie zaufania do Ciebie, to przeciez historia z przed wielu, wielu........ lat kiedy pies dal sie zrobic naszym kompanem i przyjacielem. Nie moglo byc inaczej. Ciesze sie z Toba. Quote
Tundra Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 A tak wogole to mysle, ze to jest jedna z pekniejszych przygod z psem- nawet jesli tak trudna. ( i tylko..... do pozazdroszczenia :) ) Quote
kiwi Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 swan to niesamowite jest wszytsko :) wyobrazam sobie jaka to musi byc dla ciebie nagroda :) Quote
Lipizzan Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 Czyli Luśka w końcu NORMALNIEJE N O R M A L N I E J E . SUPER GRATULUJĘ CIERPLIWOŚCI.:loveu: :loveu: :loveu: Quote
swan Posted February 20, 2007 Posted February 20, 2007 [quote name='Tundra']A ja przy takich historiach, zawsze rozumie glebie cytytu z " Malego ksiecia" -byc odpowiedzialnym za to co sie oswoilo- bo takie w koncu poddanie sie tego zwierzecia, jego w koncu nabieranie zaufania do Ciebie, to przeciez historia z przed wielu, wielu........ lat kiedy pies dal sie zrobic naszym kompanem i przyjacielem. Nie moglo byc inaczej. Ciesze sie z Toba. właśnie o Małym Księciu często myślałam w kontekście Luśki bo nie ma co ukrywać ani robić z siebie anioła cierpliwości:oops: cierpliwość jako taka przeszła od fazy rwania włosów z głowy do totalnej rezygnacji i sytuacji postawienia przed ścianą tak to chyba dokładnie można określić z Lusią przez prawie cały czas nie było żadnego kontaktu bo przecież podejście po zwalczeniu panicznego lęku po jedzenie i natychmiastowa ucieczka ze zdobyczą to nie więź między psem a człowiekiem:shake: kiedy ją przenosiłam do kojca i była na lekach uspokajających, po przeniesieniu siedziałam z nią w tym kojcu i jak już adrenalina minęła, dała do siebie podejść i nie uciekała przed dotykiem, siedziała ze spuszczoną głową , a ja drapałam ją za uszkiem, iskałam po mordce i pod, i ryczałam jak bóbr, bo bardzo dobitnie widziałam, że to jest możliwe tylko dlatego, że Lusia jest nieźle "naćpana":cool1: Ale co najważniejsze - nigdy nie było innej opcji niż to, że Lusia tu będzie i będziemy próbować krok po kroczku dalej. Bo jaka inna alternatywa? Schronisko? przecież właśnie ze schroniska dziewczyny ją ratowały. Ktoś inny, specjalista? Zielony przyjechał. Ludzie nie mają możliwości brać takiego dzikuska do pracy w domu. Wypuścić? Do lasu? Uśpić od razu? No zobaczcie, nie ma innej alternatywy. Ten zwierzak jest jaki jest w rzeczywistości stworzonej przez człowieka. W Polsce nie ma bezpiecznego miejsca dla dzikich psów. A to też przez zaniedbania człowieka jest taka dzika Lusia i tysiące innych dzikusków. No i tu właśnie wraca ta myśl z Małego Księcia o odpowiedzialności za to, co się oswoi:p Quote
Guest Mrzewinska Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Jesli ona zaczyna sie interesowac, obserwowac, to moze patrzylaby uwaznie jak Ty sie czyms bawisz? Pileczka, lub takim kongiem, z ktorego wysypuja sie chrupki... Zebys weszla z pudelkiem, pokazala Lusi, ona poczuje ze tam pachnie zarcie, a Ty otworzysz i bedziesz dawac. Zeby zechciala uczestniczyc w tym, co robisz. Zofia Quote
swan Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 już się właśnie zastanawiałam , jakie zabawki wykorzystać najlepiej i muszę poszukać tego konga, który kupiony rok temu specjalnie dla niej został przez nią totalnie "olany" i który zatem został schowany....schowany przeze mnie tak dobrze.... że teraz nie mogę go znaleźć:oops: a jeszcze coś Lusia uczy się tak szybko że już umie jednym od niechcenia wykonanym ruchem łapki zdjąć sobie ten kaganiec:cool1: oczywiście niezapięty... aha, jeszcze coś z wczoraj wczoraj rano idę do Luśki z daleka widzę, że siedzi w budzie schowana gdzieś w głębi no to wołam nie wyłazi jak już jestem blisko to wyłazi wychodzi przed budę PRZECIĄGA SIĘ SPOKOJNIE:crazyeye: :crazyeye: :crazyeye: i podchodzi do siatki po jedzenie Quote
Guest Mrzewinska Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Poierwszy raz przeciagnela sie slodko przy Tobie???? To ona przypomina sobie, ze jest psem... Zofia Quote
kiwi Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 czy odkad ona nie ejst na zewnatrz to to wszystko nie idzie szybciej? tak mi sie wydaje, tylko nie wiem czy to jest z tym zwiazane.. Quote
PaulinaT Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 Ale ona teraz własnie jest na zawnątrz... :hmmmm: Quote
kiwi Posted February 21, 2007 Posted February 21, 2007 [quote name='PaulinaT']Ale ona teraz własnie jest na zawnątrz... :hmmmm: o cholera, wlansie o to mi chodzilo :lol: odkad jest na zewnatrz :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.