Jump to content
Dogomania

czarok

Members
  • Content Count

    575
  • Joined

  • Last visited

About czarok

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • AIM
    3088789

Converted

  • Location
    Krosno Odrzańskie

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Śpij, piesku, śpij....Ajaniu mój.....
  2. [quote name='Ewa Marta'] Ajanio komórki dostal chyba w maju, a nie listopadzie. [/QUOTE] Ajaks po raz pierwszy dostał komórki dożylnie 23 listopada - po nich zaczął chodzić. Później przyszła ropowica łapy i leczenie trwające ponad miesiąc. Kolejne dawki komórek podawaliśmy 8, 9 i 10 stycznia też dożylnie. To już, niestety, nie pomogło na tyle, żeby Ajaks sam wstawał i chodził. Kolejne podanie rzeczywiście było w maju - do stawów kolanowych i biodrowych. Po ostatnim podaniu poprawiła się motoryka stawów - mam opis rehabilitantki, ale jest bardzo długi. Praktycznie od listopada Ajanio nigdy nie wstał sam. Jedynie czasem udawało mu się zrobić kilka kroków bez podtrzymywania na szelkach. Ostatnio Ajanio miał problem z ogromnymi obrzękami tylnych łap i podbrzusza, łączne z obrzękiem tkanek okolicy prącia i kłopotem z oddawaniem moczu.
  3. Nie publikowaliśmy filmików z okresu, kiedy Ajanio przestał chodzić ( bo przez ropowicę nie było trwałego efektu i późniejsze powikłania i zaniki mięśni już nie pozwoliły na samodzielne poruszanie się Ajaksa). Teraz pokażę efekt działania komórek, może jakiemuś psiakowi uratuje to życie lub poprawi jego komfort. Ajaks 10 dni przed podaniem komórek macierzystych: [URL]https://www.youtube.com/watch?v=05MvCnEXdww[/URL] 22 listopada 2013 Ajaks zrobił tylko kilka kroków rano, po czym zad mu padł ( przypadkiem miałam aparat pod ręką, bo komórki macierzyste już do nas jechały i chciałam dokumentować przebieg leczenia): [URL="https://www.youtube.com/watch?v=VAn5qBQmCr0&feature=youtu.be"][COLOR=#006699]https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be[/COLOR][/URL] Ajaks dostał komórki 23 listopada. Rano po czterech dniach - 27 listopada - było tak: [URL="https://www.youtube.com/watch?v=P7woVmhkmRM"][COLOR=#006699]https://www.youtube.com/watch?v=P7woVmhkmRM[/COLOR][/URL] A wieczorem tak: [URL="https://www.youtube.com/watch?v=YQUtPDWb-fs&feature=youtu.be"][COLOR=#006699]https://www.youtube.com/w...eature=youtu.be[/COLOR][/URL]
  4. 2 maja – 20 maja – Ajanio nadal się rehabilituje ( raz chętniej, innym razem bez euforii). Stan bez szalonej poprawy, ale też bez pogorszenia – wychodzimy w szelkach. Czasem nawet idziemy sobie aż za stodołę. Pani rehabilitantka sądzi, że Ajaks już powinien sam wstawać, ale jest rozpieszczony i wszystko ma na zawołanie, więc po co ma się wysilać…Próbowaliśmy z jedzeniem odstawionym o dwa, trzy metry – niestety Ajanio nie próbował wstawać, nawet jak Lara podeszła zbyt blisko zainteresowana jego michą, Ajaks tylko wydobył z siebie grzmot i pokazał resztki klawiatury….Próba podniesienia pupy skończyła się zrobieniem jednego kroku i wyciągnięciem żyrafy ( czyli Ajanio rozciągnął się na całą swoją długość z wyrzutem łap do przodu i przyciągnięciem michy pod nos)…. 3 maja – dziś Ajaks miał nie lada wizytę. Odwiedził nas Doktor Kemilew!!! Poznał Ajaksa i resztę naszej bandy [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/001.gif[/IMG] . Dziękujemy, Doktorze [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/001.gif[/IMG] . 21 maja – dziś oszukałam sierściucha [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/003.gif[/IMG] . Jurek kroił mięso w kuchni, Ajaks leżał na łóżku i jak tylko usłyszał ostrzenie noża natychmiast zaczął szczekać ( co zwykle oznacza: chcę na dwór). Przytrzymany za szelki zszedł z łóżka i poszedł w kierunku kuchni. Zatrzymał się w progu i chwilkę obserwował Jurka i resztę żebrzącej bandy. Puściłam szelki, Ajaks dalej stał. Po kilkunastu sekundach podszedł sam 3 metry i stanął tuż przy Jurku, postał chwilę i położył się ( nie upadł) koło nóg Jerzyka [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/001.gif[/IMG] ( nawet się nie zorientował, że nie ma mnie na końcu szelek [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/003.gif[/IMG] ). 23 maja – dziś, dzięki ogromnemu sercu Doktora Kemilewa Ajaks dostał komórki macierzyste do stawów biodrowych i kolanowych. Przy okazji uśpienia miał także wykonane zdjęcia kręgosłupa i stawów. Zaskoczenia nie było – spore zmiany zwyrodnieniowe obu stawów biodrowych na tle dysplazji, zmiany zwyrodnieniowe obu stawów kolanowych ( w prawym większe) i minimalne zmiany w kręgosłupie L-S. Mamy nadzieję, że komórki pomogą…..Dziękujemy Doktorowi Kolińskiemu za wykonanie zabiegów i potraktowanie nas ulgowo [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/001.gif[/IMG] .
  5. Jola_li, dobrze liczysz :-). Ewa, to jest Szaman od yumanji? -znam jego historię fb....też życzę mu szczęścia :-)
  6. 7 kwietnia - 02 maja - Ajaks jeździł codziennie od poniedziałku do piątku ( i co drugą sobotę) na rehabilitację. W ostatnim tygodniu miał co drugi dzień przerwę, ale za to zabiegi były intensywniejsze....Niestety, Ajanio, nadal sam nie wstaje i nie chodzi [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/015.gif[/IMG] Lepiej jest o tyle, że spokojnie dajemy sobie radę w wyprowadzaniu go na szelkach bez dużego wysiłku z naszej strony. Oczywiście, nie może być zupełnie bez dodatkowych "atrakcji" ( w przypadku Ajaksa to po prostu niemożliwe) - od dwóch tygodni walczymy z gronkowcem ( czyli szprycuję futrzaka antybiotykiem, bo ma całą skórę zastrupioną) - już jest lepiej, bo strupy są suche....W środę 30 kwietnia przetoczyliśmy osocze, bo z łap lało się już ciurkiem i po nocy mieliśmy kołdry przelane na wylot płynem przesiękowym ( miałam nadzieję na efekt, jaki osiągnęliśmy w zeszłym roku....niestety - łapki, co prawda są rzeczywiście suche, hurrra, ale obrzęki do końca nie ustąpiły). Po przetoczeniu osocza przeżyłam chwile grozy....Ajaks miał założony wneflon w lecznicy po rehabilitacji. Niestety, w domu okazało się, że wenflon nie działa - znaczy pewnie strzeliła żyła - i ponownie zaliczyłam kurs do Zielonej w środku nocy, bo żadnego z naszych wetów nie udało mi się złapać, a sama nie chciałam próbować, ponieważ Ajaksowi ciężko jest się wkłuć ( ma zmienione i pozrastane żyły) i nie chciałam moim brakiem wprawy jeszcze bardziej mu tych żył pouszkadzać. W lecznicy w czasie przetaczania nic się nie działo poza niezadowoleniem Ajaksa Księciunia z leżenia na twardej i zimnej podłodze [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/003.gif[/IMG] . Po wyjeździe z lecznicy po kilkunastu kilometrach Ajaks zaczął szaleć w samochodzie. Zatrzymałam się, żeby zobaczyć, co się dzieje i .....lekko się przestraszyłam - Ajaks pycho miał spuchnięte, ledwo było widać szparki oczu.....Do domu jechałam łamiąc chyba wszystkie przepisy ( żeby tylko zdążyć, żeby nie poleciał obrzęk krtani....). Dojechaliśmy i natychmiast podałam dexaven ( przewidująco nie pozwoliłam wyjąć doktorowi wenflonu po przetoczeniu osocza). Po 15-20 minutach Ajaks się uspokoił i do rana obrzęk zniknął. Ufff....znowu nam się udało [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/001.gif[/IMG] .
  7. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]16-27 marca - Ajaks znowu ćwiczy codzienne wychodzenie w szelkach - łapki bardzo powolutku się wzmacniają...[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]28 marca - ponieważ samo wychodzenie w szelkach nie przynosi bardzo znaczących efektów, doszliśmy do wniosku, że jednak trzeba wspomóc rehabilitację Ajaksa. Dziś byliśmy w lecznicy Help w Zielonej Górze. Ajaks został porządnie przebadany neurologicznie i Doktor zlecił zabiegi rehabilitacyjne i ćwiczenia. Tylko dzięki Sebastianowi, Ajaks ma szansę na chodzenie, bo my, choćbyśmy bardzo chcieli, nie dalibyśmy rady codziennie jeździć do Zielonej - ok.50 km w jedną stronę + ok.godziny zabiegów i ćwiczeń ( łącznie to ok.2,5-3 godziny).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]31 marca - 05 kwietnia - Ajaks codziennie ma wykonywany drenaż limfatyczny i zabiegi laserem, dodatkowo codziennie ćwiczy na bieżni wodnej. Po tygodniu jest znacząca poprawa - Ajanio bardzo wzmocnił mięśnie i już jest w stanie sam przejść kilka metrów. Na razie jeszcze nie wstaje sam ( trzeba mu podnieść tył na szelkach), ale Pani Rehabilitantka jest dość zadowolona z postępów. My również odczuwamy poprawę - Ajanio już nie jest ciągany na kocu na ganek - wychodzi w szelkach, żeby załatwić potrzeby fizjologiczne. Po mieszkaniu też chodzi podtrzymywany w szelkach ( bo oczywiście drze pysk, jak zostaje sam w innym pomieszczeniu niż my i trzeba go przeprowadzać :D ).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]6 kwietnia - przed chwilką Ajaks przeciągnął mnie przez pół podwórka....Leżał sobie na trawce na słoneczku. Ponieważ zaczął marudzić, to podeszłam, żeby go zaprowadzić do domu. Gdy Ajanio wstał na łapki, zza płotu u sąsiadów zaczął go obszczekiwać Gibson....Ajaks tak wydarł do płotu, że nie mogłam za nim nadążyć - napyskował Gibsonowi i dopiero pozwolił się zaciągnąć do domu :-P .[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  8. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]21 luty - 10 marca - jest dość dobrze. Ajanio codziennie dzielnie ćwiczy chodzenie po kilkaset metrów. Codziennie też zasuwa na własnych łapkach na ganek ( tylko troszkę stabilizuję tył, bo niestety chwieje się na boki i Ajaks nie jest w stanie nad nim zapanować - trzymam lekko z boków w okolicach pachwin). Aktualnie jestem zarobiona w pracy, ale od przyszłego tygodnia będę wolniejsza i może uda nam się podjechać do Zielonej Góry na bieżnie wodną ( będę rozmawiała z doktorem i zobaczymy, co powie). [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]11 marca - dzisiaj po raz pierwszy od listopada Ajaksowi udało się zejść po schodkach z ganku na poranne siusianie ( z moją niewielką pomocą, ale bez szelek). Droga powrotna też odbyła się na łapkach Ajania i bez szelek :-) - drobniutkich kroczków ciąg dalszy :-).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]13 marca wieczór - jestem załamana - tylne łapki Ajaksa spuchły, zwłaszcza prawa i znowu zaczął się sączyć płyn surowiczy - dziś Ajanio nie mógł iść na spacer. Jakby tego było mało temperatura ponad 40 stopni. Podałam antybiotyk. Od 14 marca Ajaks dostaje dwa antybiotyki parenteralnie. Je kiepsko ( psiego jedzenia nie rusza, ale wołowinką przygotowywaną do naszej zupy nie pogardził, jak również wołowinką już ugotowaną) i nadal gorączkuje :-( ......[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]15 marca rano - temperatura 39,3 ( spadła o 1 stopień). Śniadanie nietknięte...[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]Wiadomość z ostatniej chwili - Ajanio wmłócił obiad, temperatura 38,5 - miejmy nadzieję, że idzie ku dobremu :-).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  9. 19 stycznia - 03 luty - nic się nie dzieje - Ajaks ćwiczy chodzenie, początkowo w chodziku, a od kilku dni na podtrzymywanym tyle, bo przednie łapy już się wzmocniły. Daje nam popalić nocami - pić się chce: Ajunia zaczyna miałczeć, za gorąco: Ajunia zaczyna miałczeć, za twardo i chcemy znowu do łóżeczka: Ajunia zaczyna miałczeć....Wytresował nas sobie perfekcyjnie - oboje budzimy się natychmiast i spełniamy zachcianki sierściucha. Czujemy się jakbyśmy mieli małe dziecko, tylko my nie mamy po dwadzieścia kilka lat....Często w dzień czujemy się jak po nocnej wojnie....Ajaks dalej nie wstaje....Jak długo jeszcze damy radę fizycznie..... 04 luty - dzisiaj Ajanio przytrzymany przy schodzeniu z kanapy ustał parę sekund sam i sam zrobił dwa kroczki. 05 - 07 luty - w czasie wyprowadzania Ajaksa widzimy ( a raczej odczuwamy na własnych łapkach) poprawę stanu mięśni tylnych łap: na początku spaceru czujemy niewielki ciężar "maluszka" podpartego na szmacie przed tylnymi łapami i w tylnych szelkach, pod koniec, gdy już wracamy, ćwiczymy własne mięśnie - niedługo będę wyglądała jak Pudzian [IMG]http://emir.eev.pl/images/smiles/003.gif[/IMG] . Dołączyliśmy kolejne ćwiczenia na spacerach - przysiady. Szkoda, że do lata daleko, bo Ajanio mógłby codziennie popływać, a tak pozostaje nam chodzenie.
  10. Gwarantuję, że Ajaks nie cierpi ( nie pozwolilibyśmy na to). Jedyny dyskomfort dla futrzaka to fakt, że nie może gnać z resztą bandy na koniec ogrodu. Za to drze pysk z ganku oznajmiając całej wsi, że ON tu jest :-P.
  11. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]03 - 07 stycznia - nic złego się nie dzieje. Łapka Ajaksa już wygojona, wszystkie dziurki się zamknęły, jedynym śladem po niedawnym koszmarze jest niewielki obrzęk tkanek i brak futra. Ajanio, niestety, nadal nie wstaje :-(. Ćwiczymy biernie.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]08 stycznia ( środa) - przyszły komórki macierzyste ze szpiku ( dużo tego - aż 450 ml do przetoczenia). Przyjechała nasza Pani Doktor wkłuć wenflon. Ajaksio ma już trochę pokłute łapki i były drobne problemy, ale w końcu się udało ( chociaż w trakcie Pani Doktor zaliczyła strzał kłem w powiekę.....brrrr). Zeszło ok.100 ml, kiedy Ajaks zrobił się niespokojny i musiałam go odłączyć. Podałam na wszelki wypadek Dexaven. Noc bez niespodzianek.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]09 stycznia - po porannym sikaniu, śniadanku i ćwiczeniach podłączyłam komórki i .....modliłam się, żeby udało się przetoczyć do końca. Trwało to ponad dwie i pół godziny ale Ajaks tym razem wykazał anielską cierpliwość i poszło wszystko :-). Wieczorem miałam mu wyjąć wenflon, ale zadzwonił Doktor Kemilew, że wysyła Ajaksowi kolejne komórki.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]10 stycznia - wieczorem podałam preparat z komórkami i wreszcie, ku uldze Ajania, pozbawiłam go wenflonu. A teraz czekamy.....[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]11 stycznia - łapa Ajaksa wygląda nad wyraz dobrze: rozmiary już zupełnie wróciły do normy, nie ma obrzęku. Niestety, Ajaks nadal nie wstaje. Nie daje się również podnosić - jak siada i pochodzę, żeby mu unieść pupę, Ajaks natychmiast się kładzie. Gdy schodzi z kanapy lub łóżka szybko podtrzymuję pupę i robimy po kilka, kilkanaście kroków ( podtrzymuję tył od dołu, bo gdy puszczę, łapy się załamują :-( ). Czekamy..... [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]12-16 stycznia nic się nie dzieje. Ajaks nadal nie wstaje. Ze względu na to, że w tym tygodniu jestem sama, nie mam możliwości wciągnięcia Ajania na łóżko czy kanapę, a więc i Ajaks nie ma możliwości chodzenia, bo z podłogi nie daje się podnieść do pionu. Ćwiczymy na "sucho". [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]17 stycznia - oprzyrządowanie Ajaksa wzbogaciło się o chodzik zbudowany przez siostrzeńca. Dziś była tylko próba, bo trzeba jeszcze poprawić mocowanie. Ajaks na chodziku kilka razy poprzebierał łapkami przemierzając drogę do biura, później do przedpokoju.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]18 stycznia - dzisiaj wrócił Jerzyk - psy oszalały z radości :-). Wieczorkiem Ajaks w chodziku przeszedł ze 100 m. Jutro powtórka z "rozrywki". Niestety od poniedziałku nie będzie regularnych ćwiczeń, bo z kolei ja wyjeżdżam, a jedna osoba nie jest w stanie umieścić Ajania w chodziku. Wracam w kolejną sobotę. W tygodniu Ajaks będzie ćwiczył jak Sebastian będzie u nas.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  12. Emilio, w tej chwili to, o co się najbardziej martwię to czy Ajaks będzie w stanie wstać...Miał problemy z chodzeniem przed tą historią, a teraz dodatkowo nie chodzi już od dwóch tygodni i jeszcze mięśnie prawej tylnej łapy nieźle dostały przez ropowicę....
  13. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]06 grudnia ( piątek) - stan Ajaksa bez zmian: z łapy leci ( już mniej gęste, ale sączy), temperatury, na szczęście, nie ma. Ajaks nie wstaje, ale nie ma się co dziwić - ta łapa musi go bardzo boleć. Żeby zaoszczędzić Ajaniowi dodatkowego bólu zrezygnowaliśmy z wynoszenia go na dwór. Siusia na podkłady, a w związku z tym, że nie chce brudzić w domu, to zamiast się porządnie wysikać "ulewa" po parę kropel, jak już nie może wytrzymać :-( ( boję się tego zalegania moczu...., ale nie ma wyjścia). [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]07 grudnia ( sobota) - dzisiaj zrobiła się przetoka po wewnętrznej stronie uda. Łapa Ajaksa wygląda lepiej chociaż leje się już z dwóch dziur. Ajanio czuje na pewno ulgę.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]08 grudnia ( niedziela) - z łapy sączy już niemal czysty płyn ( płuczę dwa razy dziennie solą fizjologiczną z antybiotykami). Ajaks dostaje też dwa antybiotyki podskórnie. Ponieważ dzisiaj nasz Księciunio czuł się zdecydowanie lepiej, zrezygnowałam ze środka przeciwbólowego. Wieczorem Ajanio zażądał położenia do naszego łóżka. W dzień wynosiliśmy go na trawkę i skończyło się posikiwanie. Czyli pierwszy lepszy dzień od tygodnia :-).[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]09 grudnia ( poniedziałek) - rano zauważyłam kolejną dziurę w udzie i sączącą się ropę. Przepłukałam antybiotykami i po powrocie z pracy stwierdziłam, że z tej dziury siąpi już prawie czysty płyn. Z pierwszej przetoki już prawie nic nie leci. Za to powyżej porannej przetoki zrobiła się kolejna ( już czwarta) dziura ( mam nadzieję, że to ostatnia). Łapa Ajaksa wygląda jak ser szwajcarski....Ale jest dobrze - skóra jest różowa, a nie żywoczerwona i gorąca, rozmiary łapy wróciły do normy. Przed chwilką Ajaks próbował sam wleźć na kanapę obok której leżał - to znaczy usiadł i wpakował przednią łapę na kanapę, niestety stracił równowagę i się osunął - pomogliśmy i teraz szczęśliwy chrapie w najlepsze :-). [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  14. [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]04 grudnia ( środa) - stan Ajaksa bez zmian. Nie gorączkuje. Nie wstaje. Widać, że prawa tylna łapa go bardzo boli, jest obrzęknięta bardzo mocno, naciek jest twardy, bolesny.[/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT][FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000]05 grudnia ( czwartek) około południa stwierdzam, że Ajaks od wczoraj zamiast normalnie siusiać oddaje mocz w malutkich porcjach, tak jakby się tylko "ulewało" w ilościach mniejszych niż robi nasz ratlerek Maksik....Do licha, jeszcze tylko brakuje nam problemów z oddawaniem moczu....Jadę do pracy na popołudnie, kupuję cewniki i podkłady. Po powrocie ( wróciliśmy z Jerzykiem niemal jednocześnie) zauważamy, że Ajanio zsiusiał się bardzo mocno - uffff ( nie trzeba cewnikować). Na łapie tuż powyżej stawu "skokowego" ( nie wiem jak się u psów nazywa) widzimy pęcherz tuż pod naskórkiem prześwitujący brunatnie. Trzeba nakłuć. W czasie jak się przebieram, Ajanio sam rozprawił się z pęcherzem - przegryzł go. Oglądam łapę - chełbocze - nakłuwam powyżej miejsca pęcherza i .......Ropa, podbarwiona brunatnie zaczyna się lać, lać, lać.....Ilości kosmiczne ( pracowałam na oddziałach zabiegowych i nawet w przypadku największych ropni u ludzi nie było tego aż tyle, a widziałam sporo, choćby karbunkuła całych pleców u faceta). Dzwonię do doktora Węgrzyna: każe płukać solą fizjologiczną i opróżniać, jak już będzie leciała niemal sama sól mam podać antybiotyk do loży. Aktualnie płuczę, czekam, płuczę, czekam.....Trzymajcie kciuki......proszę.....( sorry za dokładny opis, to moja ucieczka przed depresją - nawet pacjenci zauważyli, że ostatnio mam obniżony nastrój) Ajaksa boli, to fakt, ale nadal nie jest to cierpienie, które uzasadniałoby tę ostateczną decyzję. [/COLOR][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][COLOR=#000000] [/COLOR][/SIZE][/FONT]
  15. Kalendarium walki o Ajaksa 03 listopada 2013 ( niedziela) - Ajaks coraz gorzej chodzi mimo regularnego podawania Depo Medrolu, Nivalinu i Milgammy. Ma coraz większe problemy ze wstawaniem i jest w stanie przejść coraz krótsze odcinki. W mojej ocenie jeśli nic nie zrobimy, trzeba się będzie z Ajaniem pożegnać w ciągu 2-3 tygodni.... Zaczynam grzebać w necie. O komórkach macierzystych i ich zastosowaniu u psów przeczytałam chyba wszystko i doszłam do wniosku, że to ostatnia szansa. 04 listopada ( ponidziałek) dzwonię do doktora Kemilewa - mam mnóstwo pytań. Po niemal godzinnej rozmowie zapada decyzja - podajemy. Muszę jeszcze przekonać naszego Doktora, że trzeba, że warto zaryzykować. 05 listopada ( wtorek) wieczorem rozmawiam z doktorem Węgrzynem. W środę doktor Węgrzyn kontaktuje się z doktorem Kemilewem i JEST ta najważniejsza decyzja - TAK. Umawiam się z doktorem Kemilewem, że prześle komórki w ciągu tygodnia. Niestety, ze względu na wolny poniedziałek ( 11 listopada), nie ma preparatów do przygotowania komórek. Termin przesuwa się o tydzień. 21 listopada ( czwartek) dostaję informację, że komórki macierzyste są już u kuriera i następnego dnia będą u mnie. 22 listopada ( piątek) rano - Ajaks po raz pierwszy nie dał rady wstać, nie jest w stanie chodzić, tył ma sparaliżowany. Niestety znowu mamy pod górkę ( przed przyjazdem kuriera zadzwonił doktor Kemilew, że tego praparatu nie możemy podać, bo okazał się zanieczyszczony). Gdy doktor usłyszał, że Ajaks już nie chodzi postanowił przygotować następny preparat, który dotarłby do mnie w sobotę. 23 listopada ( sobota) odbieram gotowe komórki macierzyste. Około godziny 17 doktor Węgrzyn podaje Ajaksowi dożylnie preparat. Nic złego się nie dzieje. Jedynie dwa razy w odstępie 2-3 godzin Ajaks 2 razy bardzo dużo siusia. 24 listopada ( niedziela) - Ajaks nadal nie wstaje. Wynosimy go kilka razy dziennie na dwór, bo widać, że na siłę próbuje utrzymać czystość w domu. Siusia i kupkę robi na leżąco. Późnym wieczorem Ajaks chce zejść z kanapy. Zsuwa przednie łapy, podtrzymuję mu tył, Ajaks staje na czterech łapach i stoi parę sekund. Chwilkę później Jerzyk rzuca mu łapówkę 2 metry od nosa, Ajaks usiłuje wstać i udaje mu się na mocno przygiętych łapkach zrobić 2-3 kroki. 25 listopada ( poniedziałek). Rano Ajaksa wynosimy i wnosimy do domu. Cały dzień jestem poza domem, a jedna osoba nie jest w stanie go wynieść więc w dzień panowie sobie radzą przy pomocy szmaty. Po moim powrocie wynosimy Ajania na trawkę. Kilkanaście minut później idziemy go zabrać i jakież jest nasze zdumienie - Ajaks leży na ganku, pokonał kilka metrów i wszedł po pięciu schodkach. 26 listopada ( wtorek), rano wynosimy Ajaksa. Kilkanaście minut później idziemy zabrać futrzaka do domu. Gdy Ajaks zobaczył nosze, zaczął się podnosić i stanął sam na czterech łapach. Z pomocą Jerzyka, który asekurował mu chwiejący się tył, Ajaks wszedł na ganek, chwilkę postał i chwiejnym krokiem sam poszedł na posłanie do sypialni. Po południu Ajaks sam wrócił do domu i padł w przedpokoju. Wieczorem głośno domagał się wejścia do łóżka. Sam wsadził przednie łapki na kołdrę i z moją pomocą uszczęśliwiony znalazł się na kołdrze. 27 listopada ( środa) - rano z dworu Ajaks sam wraca do domu i sam wdrapuje się na łóżko bez niczyjej pomocy. CDN.
×