Jump to content
Dogomania

DZIKA Lusia - u SWAN na oswajaniu - trzymac kciuki aby sie udalo!!


Recommended Posts

Posted

oto dowód, i jak widać nie próbuje zjeść smyczy, jakoś w ogóle nie ma odruchów żeby się odgryźć i uwolnić :crazyeye:


Pewnie dlatego ze łańcuch jest niejadalny i trudno go zgryźć ;)
Kibicuje waszej parze od poczatku i bardzo długą drogę pzreszliscie.
Ale chyba olbrzymia satysfakcja.
Trzymam dalej kciuki i prosze o wiecej fotek, bo w tej relacji brakuje mi odpowiedniej fotorelacji :cool3:

  • Replies 1.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Guest Mrzewinska
Posted

Jeszcze troche a zacznie merdac ogonem na widok smyczy!!!!

Ech, Swan. Pomyslec, jak niedaleko jest od naszego psa do zupelnie dzikiego zwierzatka.
To Twoje oswajanie powinno byc opracowane naukowo. Co wlasciciwe nosi w sobie nasz pozornie calkwicie udomowiony zwierzak, jak silne sa wdruki ze szczeniectwa i okresy krytyczne w zyciu. Jak oswoic przerazonego wilczka, a wlasciwie przerazona wilczuske Luske.

Zofia

Posted

ja za mało wiem na temat zachowań psów, żeby tu się wymądrzać, ale jeśli ktoś chciałby coś takiego pisać, to jestem gotowa odpowiadać na pytania do woli

o Luśce to ja mogę długo opowiadać:roll:

Posted

LALUNA napisał(a):
Pewnie dlatego ze łańcuch jest niejadalny i trudno go zgryźć ;)
Trzymam dalej kciuki i prosze o wiecej fotek, bo w tej relacji brakuje mi odpowiedniej fotorelacji :cool3:


Laluna, nie takie rzeczy dla Luśki się nadawały do gryzienia, nie zliczę ile ona rzeczy nadgryzła będac jeszcze na sali na pietrze

przypominam, że z poprzedniej smyczy łańcuszka i obroży skórzanej zostały tylko ogniwka (skórzany uchwyt zjedzony) i sprzączka (skórzana obroża zjedzona).....

a w fotorelacji się nie poprawię .....

bo z wrażnia dzisiaj nie zrobiłam Lusi fotek....

bo przed chwilą wróciłyśmy ze spacerku :multi::multi::multi::multi:

Każda wróciła wprawdzie do siebie, ona do kojca, ja do domu, no ale szeleczki założyła bez problemu, tak jak dała sobie zapiąć smycz, no a potem otworzyłam drzwi,wyszłam i .... Lusia powąchała wolność, trochę się bała przekroczyć próg, ale chrupki ją przekonały i już po chwili chodziłyśmy sobie po trawiastym podwórku sąsiada.
Lusia nie uciekała, nie ciągnęła, chodziła elegancko na luźnej smyczy wpatrzona w moją rękę bo liczyła na jedzonko no i oczywiście dostawała co chwila.

Potem podeszliśmy na drugi koniec podwórka przywitać się z sąsiadem ale tylko ja się przywitałam, Lusia go kurtuazyjnie zignorowała :evil_lol: bo interesowała się wyłącznie swoim paśnikiem
no ale przynajmniej się go nie wystraszyła, to już dobrze:p

a potem powędrowałam dalej a Lusia tuptała za mną tuż za stopami, zaglądała co chwila do góry, czy już dostanie chrupka, ale coraz rzadziej jej dawałam, zeby zainteresowała się otoczeniem

powąchała trawkę w paru miejscach

obwąchała wilgotnego dmuchawca

zainteresowało ją kretowisko

coś tam usłyszała od lasu, nastawiła uszka

ale cały czas mnie pilnowała i podążała za mną, kiedy ja maszerowałam po trawie rozmawiając przez telefon z panią Zofią (dziękuję Pani za całą pomoc :loveu:) bo chciałam się od razu pochwalić:oops:

raz mnie nawet leciutko pociągnęła w jakąś stronę , bo coś zwąchała, pozwoliłam jej sobie to obwąchać i potem poszłyśmy z powrotem

wróciłyśmy do kojca, spokojnie mogłam jej zdjąć szeleczki, dostała jeszcze trochęj edzonka i poszła do budy :p

uffff, zorientowałam się, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia, dopiero, jak juz wskoczyła do budy:oops: ale nic to, jeszcze raz się przed zmrokiem przejdziemy, to spróbuję zrobić zdjęcia :lol:

Posted

Swan
:loveu::multi::placz:( ze wzruszenia)
:loveu::placz::multi::multi::multi:
:multi::multi::multi::multi::multi::multi:

....... nie mam slow na to jak sie z Wami ciesze!!!!!!

Guest Mrzewinska
Posted

No ja juz przez telefon skladalam gratulacje, ... jak odzyskalam glos, jasne, bo w pierwszej chwili zamurowalo mnie z wrazenia...
Jeszcze chwile, a zacznie sie wychowywanie Lusi na idealnego psa!
Zaczna sie zabawy. Suczka wraca do zycia, a wlasciciwe teraz zaczyna prawdziwe zycie, brawo Swan:loveu:

Zofia

Posted

uffff, zorientowałam się, że nie zrobiłam żadnego zdjęcia, dopiero, jak juz wskoczyła do budy:oops: ale nic to, jeszcze raz się przed zmrokiem przejdziemy, to spróbuję zrobić zdjęcia :lol:

No to gdzie te zdjecia :razz:

Posted

no to proszę, zapowiedziana galeria

poszłyśmy z Lusią na spacerek nad staw

już kawałek za stodołą postanowiła, jak na dobrze wychowanego psa przystało, że siusia się poza kojcem i proszę bardzo:



(PaulinaT, tutaj ona wygląda już na 100% psa,prawda? :evil_lol:)

a potem jeszcze raz



a potem pomaszerowałyśmy sobie nad staw i tam było takie ciekawe drzewko , które koniecznie trzeba było obwąchać



choć jak widać baaardzo mnie pilnowała




Spacer jak na pieska półtora roku w odosobnieniu był niemałym stresem, bo jak przechodziłyśmy obok grupy wielkich krzewów, Lusia poczuła przemożną chęć schowania się na chwilkę i ukryła się za pieńkiem, ale szybciutko udało mi się ją wywabić na jedzonko i już dalej szła za mną grzecznie łapa za łapą nie pozwalając sobie już oddalić od moich stóp na więcej niż jakieś 30 cm



tak więc nie będę jej już dzisiaj więcej męczyć, spacerki skrócimy, niech pozna najpierw bezpośrednie otoczenie swojego kojca i stodoły , a dopiero potem pójdziemy znowu nad staw

Poza tym jak ją zabierałam na spacerek po raz drugi dzisiaj, to miała jednak opory , żeby wyjść z kojca. Chciałam ją do siebie lekko przyciągnąć na smyczy, żeby wyszła z kojca, a łańcuszek jej się akurat ułożył tuż przed nosem i miała już odruch wziąć go w zęby, choć niezbyt nerwowo, ale jednak

na szczęście zainteresowała się od razu jedzonkiem, ja przestałam ciągnąć, ona podeszła do ręki po jedzenie i jak tylko przekroczyła ten próg, który oddzielał ją od wolności, już nie było problemów

Lusia stawia sobie albo widzi różne granice, z którymi ma czasem problem

próbowanie przeciągnąć ją przez nie na siłę jest zdane na niepowodzenie

z babą po dobroci trzeba i tyle :roll:

Posted

LALUNA napisał(a):
Piekna fotorelacja. JA ja jeszcze pamietam taka wcisnieta w karton.
Swan a czy Lucy patrzy Ci w oczy czy unika Twojego wzroku?


co mnie ciągle zadziwia, Lusia patrzy w oczy

nie od początku, ale nauczyła się, że oczy nawet jak jest bardzo blisko nic nie robią, musiała się zbliżać do mojej twarzy po jedzenie, więc była blisko oczu

a potem w trakcie mi wyszło, że Lusia nauczyła się, że trzeba nawiązać kontakt wzrokowy, żeby dostać jedzenie i to też mi pomogło

a zresztą na fotce widać, że ona ciągle patrzy na mnie i to pod górę, czyli na twarz:loveu:

Posted

Jestem zachwyconaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!! :loveu:
Luśka zaczyna być normalnym psem.
Swan, to jest kawaaaaaaaaaaaaał dobrej roboty!
I potwierdza to mój pogląd, że pozytywnym wzmocnieniem mozna osiągnąć
dużo więcej. Co prawda wymaga to też więcej czasu.
:klacz::klacz::klacz::klacz::klacz::klacz:
:cool2::cool2::cool2::cool2::cool2::cool2:

A ja się nieskromnie pochwalę, że Feniks zaczął chodzić po schodach.:p
Na razie tylko w dół, ale do tej pory nie było ani w dół, ani w górę,
była panika i bronienie się łapami i zębami, a przysmaki nie były skuteczne.
Więcej w wątku Fena.

Posted

joaaa, a ja dawno do Was nie zaglądałam

Ty na jakimś wysokim piętrze przecież mieszkasz, dobrze kojarzę?

to windą jeździł do tej pory?
bo jakoś nie wierzę, że doga wnosiłaś na rękach :crazyeye:

Posted

Swan, tak się rozpędziłam z pisaniem relacji o Fenie, że byłaś szybciej
na wątku.:cool3:
Teraz juz jest relacja.
A do tej pory jeździł windą bez żadnych problemów,
nosić nie dałabym rady, chciaż jestem duża. :evil_lol:

Posted

wróciwszy z kolejnego spacerku , zdaję kolejną relację

pani Zofio, zastanawiała się Pani, kiedyż to Lusia po raz pierwszy wysiusia się na dworze?

no więc na zdjęciach widać, iż nastąpiło to już wczoraj, na drugim spacerku

na pierwszym była jednak za bardzo wystraszona

a dzisiaj, parę kroków od kojca wysiusiała się aż miło, tak z pół minuty :cool3:

a kilkanaście metrów dalej, kooopa :multi:

to co , Lusia się jednak błyskawicznie zbliża do 100% psa:razz:

i to dobrze wychowanego psa :razz:

ciągle nie wiem, co o tym myśleć, bo gdybym nie pamiętała, jakie pozy przyjmowała jak do mnie przyjmowała, jak długo musiałam przełamywać jej opór do zjedzenia czegokolwiek w mojej obecności, a potem ile miesięcy mi zajęło, zanim ona podeszła do ręki z moim jedzeniem, to pewnie bym teraz myślała, ze to nie jest jednak dziki pies

no nic kochani, sprawy idą do przodu

Lusia po powrocie do kojca wcale nie zwiała do budy, tylko grzecznie poczekała aż usiądę, podeszła po jedzonko, dała się odpiąć ze smyczy i z szelek i dopiero wtedy poszła do budy....

Guest Mrzewinska
Posted

No to musisz wyprowadzac ją trzy razy dziennie i w kojcu bedzie czysciutko:-)))
Ona rzeczywiscie tak jakby z jakiegos mroku nagle wyszla na swiatlo.
Zofia

Posted

Ja bym powiedziala-
najpiekniejsze, najglebsze i najwierniejsze oczy swiata!
a ze przez zeladek do serca szczere uczucia przychodza-
wkrotce tez mozna sie bedzie w nich dopatrzyc
najszczerszej i wielkiej milosci!!!!

Takie psy sie najtrudniej oddaje dalej.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...