Monika z Katowic Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 Podobnie, jak Krystyna, oczekuję odpowiedzi w sprawie akupunktury. Na co konkretnie ma Franiowi pomóc? I myślę, że to nie kwestia poprzedniej karmy (którą wybrali DARCZYŃCY) tylko nieustannego i uporczywego zatruwania psa Encortonem! Jak to możliwe, że Franuś, który otrzymał tony suplementów, leków, odbył niezliczone wizyty u różnych specjalistów, teraz tak licho wygląda? Albo może to faktycznie nowotwór? :( Quote
KrystynaS Posted October 23, 2011 Posted October 23, 2011 jkp dobrze, że się 'odtajniłaś' u Frania. Podałaś bardzo dobry aspekt problemu 'igiełkowego' u Frania. Świetne spojrzenie z dystansu No niech wszyscy podadzą swoje wątpliwości i swoje 'za' za proponowanymi zabiegami akupunktury. Franio ma przecież kilkunastu współsponsorów, czekamy na opinie. Quote
Czarodziejka Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Zostałam wezwana na wątek w celu obiektywnego zweryfikowania sensu wydatku na akupnunkturę. Poczytałam sobie o Franusiu i oto moje zdanie. Franio jest straszliwie chudy, ale stare, wyniszczone i chore psy czasem nie są w stanie budować masy mięśniowej, o tłuszczu nie wspomnę. Łatwo jest komuś zarzucić głodzenie, a pies przeniesiony w rzekomo lepsze warunki może wcale się nie poprawić, a wprost przeciwnie - jeszcze bardziej zbiednieć, bo starość postępuje. Myślę, że nie warto tracić pieniędzy Frania na akupunkturę. Pies ma kilkanaście lat, pozostało mu niewiele czasu, droga jest koszmarnie długa, a dla psa w jego stanie to niepotrzebny stres. Czy cena - rzeczywiste pieniądze, oraz trudy, na jakie narażony zostanie pies nie jest zbyt wysoka dla stworzenia,które niestety, ale stoi nad grobem? Czy nie lepiej zadbać o komfort jego ostatnich chwil? Cudu nie osiągniecie, bo na starość nie ma lekarstwa. Akupunktura potrafi pomóc, ale nie zawsze i nie wszystkim. Wiem, co piszę, bo również stosuję w życiu rozwiązania alternatywne. Nie za wszelką cenę jednak. 700 zł za paliwo? Zastanowiłabym się...Myślę, że należy rozważyć zdania deklarujących, bo to są ich pieniądze, których nie można bezmyślnie wydawać tylko dlatego, że są na koncie. Quote
Akrum Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Ja cały czas podczytuje wątek Frania - nie jestem jednak jego sponsorem, więc moje zdanie się tu w ogóle nie liczy. Żal mi tylko tego psiaka. Ja wiem, ratując go każdy chciałby dla niego jak najlepiej, żeby jak najmniej cierpiał, żeby nie chorował, ale to już jest staruszek i zasługuje według mnie na spokój i pogodną starość, beztroskie spacery i spanie w ciepełku. A tutaj niestety ale serwowany mu jest co chwilę stres - co chwilę nowe badania, nowe leki, do tego teraz ta akupunktura. Ja rozumiem - chcecie jak najlepiej dla niego, ale zastanówcie się tak na prawdę - czy WY byście chcieli mieć taką starość?? Zamiast spokoju - ciągłe wyjazdy do weta. Ratując psa/kota - każdy chce potem dla niego jak najlepiej, dlatego proszę zastanówcie się - czy dla Frania to wszystko - to jest to na co on liczył?? Wyjazdy na akupunkturę - 200 km, czy on na prawdę tego potrzebuje?? Sami widzicie, że im bardziej chcecie mu pomóc, tym więcej rzeczy mu siada - to gorszy stan, to temperatura się podnosi, to znów coś... Czy nie lepiej zapewnić mu godną starość, radosną, pełną miłości tak długo, jak mu organizm sam na to pozwoli, a w momencie gdy na prawdę zacznie niedomagać, gdy ból będzie doskwierał - pozwolić godnie odejść?? To tylko moje ciche zdanie, wiem że większość tu obecnych pewnie się ze mną nie zgodzi - trudno. Ale proszę raz jeszcze - zastanówcie się - czy będąc na miejscu Frania, chcielibyście przechodzić to wszystko?? Quote
malibo57 Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Panie i Panowie, większość z was trafiła na stronę pani dr Bałucińskiej. Jest tam zakładka "kontakt", gdzie jest podany nr telefonu i adres mailowy. Informacji najlepiej zasięgać u źródła i bez pośredników. Jak już napisałam, nie będę nikogo przekonywać do akupunktury i laseroterapii, bo to nie moja rola. Doświadczyłam osobiście, moje prywatne psy i podopieczni, ale to moje doświadczenia. Wiadomo, że Franio ma dolegliwości neurologiczne, nowotwór jądra i inne "drobiazgi". Encorton zalecił jeden wet, pani dr Bałucińska ma nadzieję, że zabiegi akupunktury pozwolą wycofać go całkowicie lub zmniejszyć dawkę. Na nowotwór jądra jest jedno lekarstwo - kastracja, i to szybko. Oprócz tego Franio potrzebuje aminokwasów egzogennych, HMB ( dostaje), immunostymulatorów. Dziś rano uwidoczniło się utykanie na łapkę - jadą do lekarza. Tu też prawdopodobnie będzie potrzebna fizykoterapia, bo NPZ wykończy Frania w moment. Zgadzam z się z tokiem myślenia Czarodziejki, niemniej należy wziąć pod uwagę, że po "igiełkach" Franio poczuł się lepiej, czyli poprawił się komfort jego życia. Innym aspektem jest koszt tego poprawiania i to należy rozważyć. I tu potrzebna jest rozwaga i równowaga pomiędzy interesem psa, a jego "skarpetki". Franio jest psem starym, natura jest teraz jego wrogiem, a nie sprzymierzeńcem. Taki pies potrzebuje wielorakiego wspomagania, aby zachować ( niekoniecznie, odzyskać) resztki zdrowia. Spokój to za mało. Quote
haliza Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Franusiu, myślę, że bardzo potrzebujesz stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa bo młodości nikt nie wróci - gdyby zabiegi były na miejscu, to jak najbardziej można stosować ale dziesięć razy go przemieszczać :shake: gdyby to był mój pies nie pojęła bym takiego ryzyka ( dopiero był 24 godz. wyjazd do veta :shake:) Quote
KrystynaS Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Przeczytałam ostatnie posty i muszę powiedzieć, jak to dobrze, że pojawiły się osoby które patrzą na całą sprawę z pewnym dystansem wynikającym pewnie z mniejszego zaangażowania emocjonalnego niż nasze.Myślę, że nie warto tracić pieniędzy Frania na akupunkturę. Pies ma kilkanaście lat, pozostało mu niewiele czasu, droga jest koszmarnie długa, a dla psa w jego stanie to niepotrzebny stres. Czy cena - rzeczywiste pieniądze, oraz trudy, na jakie narażony zostanie pies nie jest zbyt wysoka dla stworzenia,które niestety, ale stoi nad grobem? Czy nie lepiej zadbać o komfort jego ostatnich chwil? Cudu nie osiągniecie, bo na starość nie ma lekarstwa. ratując go każdy chciałby dla niego jak najlepiej, żeby jak najmniej cierpiał, żeby nie chorował, ale to już jest staruszek i zasługuje według mnie na spokój i pogodną starość, beztroskie spacery i spanie w ciepełku. A tutaj niestety ale serwowany mu jest co chwilę stres - co chwilę nowe badania, nowe leki, do tego teraz ta akupunktura.Te dwa lata jego życia to uważam za cud prawdziwy i wszystkie osoby wspomagajace i opiekujące sie Franiem naprawdę zasługuja na podziw. JEDNAK WOżENIE PONAD 200 KM STARUSZKA NA AKUPUNKTURĘ TO jakiś obłęd !! Nie dlatego ,ze akupunktura nie działa tylko dlatego ,że jest to leczenie bodźcowe a nie eliksir młodosci!! ale zastanówcie się tak na prawdę - czy WY byście chcieli mieć taką starość??My chyba za bardzo emocjonalnie podchodzimy do Frania, chcemy za wszelką cenę oszukać czas i w efekcie zamiast spokojnej starości fundujemy mu stres i mordęgę. Sprawa akupunktury nie jest jeszcze przesądzona, chyba, i myślę, że Wasze głosy pomogą opiekunom w podjęciu decyzji. Pisałam, że popieram akupunkturę jeśli by miała przynieść mu poprawę w jakimś stopniu, zacytuję siebie Jeśli będzie to leczyło coś u Frania, w czymś mu pomoże, coś złagodzi to uważam że należy spróbować jeśli finanse na to pozwolą. Nie wzięłam tylko pod uwagę odległości, konieczności częstych i długich podróży :wallbash: Akrum odpowiem Ci - nie, nie chciałabym mieć takiej starości :shake: Quote
Czarodziejka Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Po każdej takiej kilkusetkilometrowej podróży pies wróci zmordowany i odwodniony, bo przecież wiadomo, że w takiej sytuacji psy raczej nie jedzą i nie piją wiele. Jedzenie jest nawet niewskazane, bo grozi wymiotami, a one z kolei osłabiają serce...Coś mu się poprawi, a i wiele ubędzie. Czyli constans.... Quote
hebanowa Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Psiaki kochają zwłaszcza rutynę życia ,stres ma działanie wyczerpujące i obniża odporność generalnie. Nie wydaje mi się ,żeby kolejne podróże ,które kojarzą się Frankowi tylko z jeżdżeniem do weta , z bólem i szarpaniną były dawką przyjemności dla Franeczka ,raczej to będzie silnie stresowy bodziec dla tego psiaka. Akupunktura o której mowa nie jest wcale bezbolesna ,nie jest to przyjemne uczucie jak wkłuwają ileś igieł. Poza tym chyba można psiakowi dawać gotowane jedzenie raz w tygodniu,kupić od czasu do czasu nutridrink na wzmocnienie. Quote
ajlii Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Temat akupunktury można chwilowo odłożyć. Franuś rozchorował się. W sobotę miał spadek formy, wieczorem zaczął gorączkować (39,7 C). Po konsultacji telefonicznej z weterynarzem pojechaliśmy do lecznicy całodobowej - wysoka temperatura jest w niebezpieczna dla psa w tym wieku. Franuś został zbadany, osłuchany, ale nic nie stwierdzono prócz podwyższonej temperatury. Dostał leki p/c bólowe i p/c gorączkowe. Na moje pytanie co Mu jest dostałam odpowiedź: "Nie ma tu żadnej jednostki chorobowej. Po prostu starość". Niestety, okazało się to nieprawdą... W niedzielę cały dzień Franio czuł się wyśmienicie - humor, apetyt. Normalna temperatura. Wieczorem zaczął mieć dreszcze, ale ustały po ciepłym posiłku. Zaczął też lekko utykać na prawą przednią łapkę. Zdecydowaliśmy że pojedziemy w następnego dnia do weterynarza który zna Frania. Dziś od rana Franio utykał coraz bardziej na przednią łapkę. Po godz. 12 zaczął lekko pokasływać. Pojechaliśmy tak by trafić na sam początek dyżuru weterynarza. W drodzie Franio zaczął coraz ciężej oddychać, kasłać i rzęzić. W lecznicy Franio został dokładnie zbadany. Podwyższona temperatura (39,2 C). Zostało stwierdzone zapalenie płuc (przy czym w sobotę wieczorem Franio był osłuchiwany przez weterynarza i nic się wg niego nie działo w drogach oddechowych :/). Franio dostał leki, w tym antybiotyk. Jutro mamy go znów pokazać lekarzowi. Sprawa łapy na którą utykał - nie ma żadnego medycznego powodu bólu. Prawdopodobnie ją nadwyrężył (ma przekrzywiony łepek co przekłada się na nieprawidłową postawę). Na dzień dzisiejszy nie możemy się wybrać w dłuższą podróż z Franiem. Trzeba go wyleczyć i zastanowić się nad wzmocnieniem odporności. Natomiast co do spraw podnoszonych na wątku: 1) chudniecie Franka O tym że Franio traci na wadze informowałam na wątku od dawna. Spotkało się z to z "odpowiedzią" od ówczesnej osoby decyzyjnej, polegającą na: a) ignorowaniu tematu b) zmianie karmy z dobrej jakościowo na kosztującą w hurcie 64 zł/15 kg (skład do poczytania: http://www.nutranuggets.pl/NUTRA-NUGGETS-LiteSenior-for-Dogs,4,4 ) c) pretensjami do weterynarzy bo zlecają badania w celu ustalenia co Franiowi dolega (kwestia pechęrzyka zółciowego chociażby). Franio obecnie waży 13,2 kg (waga z wczoraj). W II połowie czerwca ważył 15,4 kg - już wtedy informowałam że ma niedowagę. Franio je od początku pobyty u mnie dziennie dawkę suchej karmy przeznaczoną na psa 20-kilowego. Dodatkowo dostaje puszki karmy NTS od Malibo oraz dodatki w postaci gotowanego mięsa z kurczka/indyka ode mnie. W wynikach badań krwi i moczu nie ma żadnej wyraźniej przyczyny utraty wagi. Badanie kału w kierunku pasożytów dało wynik ujemny. 2) akupuntura Temat akupunktury i jej wpływu na Frania został omówiony z dr Bałucińską. Samo działanie akupunktury ma polegać na regulowaniu organizmu Frania i leczeniu go jako całości. Nie da się tu stosować zasady: dziś wyleczymy woreczek zółciowy, jutro prostatę a za miesiąc weźmiemy się za coś innego. Natomiast spodziewane efekty u Frania wg Pani Doktor: 1) lepsze ukrwienie mózgu 2) polepszenie pracy dróg zółciowych, woreczka, wątroby 3) regulacja układu trawiennego 4) odbudowa masy ciała 5) zaprzestanie stosowania encortonu lub zmiejszenie dawki Akupunktura może także działać p/c bólowo i podnosić ogólną odporność organizmu. Sama nie mam doświadczeń z akupunkturą. Widziałam jednak jej efekty: na dwóch psach i jednym człowieku. Mnie to przekonuje, szczególnie przy braku metod innego leczenia/wspomagania. Natomiast Moniko z Katowic - nie mam najmniejszego zamiaru przekonywać Cię do akupunktury, ani wogóle leczenia Frania. Szczególnie że do dziś czuję niesmak po naszej korespondencji mailowej z czerwca br. Gdzie musiałam Cię przekonywać i prosić o pozwolenie wykupienia Franusiowi niezbędnych leków! Bo przy polityce na forum "wszystko dla kochanego Franeczka", otrzymywałam maile z zakazem wykupywania leków. Przypomnę że były to m.in. antybiotyk do oczu, aniprazol do kontynuowania odrobaczania, maść na świerzb w uszach, osłona przy leczeniu antybiotykiem. Dlatego moje zaufanie w kwestii "dobra Frania" jest wobec Ciebie mocno ograniczone. 3) encorton Przypomnę że encorton został przepisany Franiowi przez neurologa, na podstawie badania neurologicznego. Także dwóch weterynarz poproszonych o konsultację, po obejrzeniu Frania podtrzymało stosowanie encortonu. [quote name='Monika z Katowic'] I myślę, że to nie kwestia poprzedniej karmy (którą wybrali DARCZYŃCY) tylko nieustannego i uporczywego zatruwania psa Encortonem! A teraz krótkie pytanie - na które oczekuję odpowiedzi: Kto zatruwa psa encortonem? Weterynarz który przepisał ten lek...? Pierwszy konsultujacy weterynarz który podtrzymał stosowanie leku? Drugi konsultujący weterynarz którzy także nie zdecydował się na odstawienie encortonu? Czy też ja - realizując zalecenia weterynarzy...? Czekam na odpowiedź. Od dawna jestem obarczana odpowiedzialnością za decyzje (bądź ich brak) podejmowane przez ciało zbiorowe, które do tej odpowiedzialności się nie poczuwa. Czyni się mnie odpowiedzialną za decyzje lekarzy - sposób leczenie, zalecanie badania, przepisywane leki. Oraz za decyzje darczyńców, na podejmowanie których nie mam żadnego ani wpływu, ani nawet informacji o "grupowym" ich podejmowaniu. Decyzje które ponadto bywają sprzeczne z moim doświadczeniem i codzienną obserwacją psa bądź też zaleceniami weterynarzy mającymi bezpośredni kontakt z Franiem. A przede wszystkim jestem obarczana odpowiedzialnością za to, że stan zdrowia Frania nie pozwala na realizowania utopijnej wizji radosnej starości uratowanego pieska. Starości bez chorób wynikajacych z wieku. Starości której nie towarzyszy ból, spadek formy, zmiejszenia sie wydolności i sprawności organizmu. Starości, która nie wymaga leków, wspomagania, odpowiedniego karmienia, opieki weterynaryjnej. Nie rozumiem dlaczego kładziony jest taki nacisk na "spokojną, radosną starość"... a jednocześnie są podnoszone protesty przy propozycjach podejmowania działań, które mogą mu zapewnić komfort i poprawić samopoczucie? Jak można oczekiwać że starszy pies z problemami zdrowotnymi, bez leczenia i wspomagania, będzie grzał kości na słoneczku i cieszył się spacerkami? To nie jest realne niestety. Albo diagnozujemy i leczymy to co możemy. A czego nie możemy wyleczyć, monitorujemy w celu wyłapania momentu gdy ból i/lub dyskomfort będzie trzeba łagodzić za pomocą leków. Wspomagamy. Odżywiamy. Odpowiadamy na specyficzne potrzeby starego psa. Realizujemy wizję spokojnej, komfortowej psiej starości którą właśnie zapewnia odpowiednie leczenie i wspomaganie. Albo dajemy sobie spokój. I w imię "spokoju" który tak przecież Franiowi jest potrzebny, pozwalamy cierpieć, odczuwać ból dyskomfort, dezorientację... w imię niestresowania go badaniami czy leczeniem. Taka sytuacja jest dla mnie nie do zaakceptowania. [quote name='Czarodziejka']Po każdej takiej kilkusetkilometrowej podróży pies wróci zmordowany i odwodniony, bo przecież wiadomo, że w takiej sytuacji psy raczej nie jedzą i nie piją wiele. Jedzenie jest nawet niewskazane, bo grozi wymiotami, a one z kolei osłabiają serce...Coś mu się poprawi, a i wiele ubędzie. Czyli constans.... Rozumiem Twój punkt widzenia. Nie upieram się przy akupunkturze jako jedynej metodzie wpomagania, choć upatruję tu dużą szansę na poprawienie zdrowa Frania. Szczególnie że tradycyjna medycyna weterynaryjna zdaje się nie mieć już zbyt dużo do zaoferowania. Natomiast Franio jest jednym z nielicznych psów, które doskonale znoszą podróże. Przez większość czasu śpi. Może jeść bezpośrednio przez jazdą, pić na każdym postoju. Nie wymiotuje. Nie denerwuje się jazdą. [quote name='hebanowa']Psiaki kochają zwłaszcza rutynę życia ,stres ma działanie wyczerpujące i obniża odporność generalnie. Nie wydaje mi się ,żeby kolejne podróże ,które kojarzą się Frankowi tylko z jeżdżeniem do weta , z bólem i szarpaniną były dawką przyjemności dla Franeczka ,raczej to będzie silnie stresowy bodziec dla tego psiaka. Chyba mamy inne standarty w kwestii obsługi weterynaryjnej :/ Quote
hebanowa Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 No jasne.....jak pobieranie krwi ,zakraplanie oczu ,zastrzyki są przyjemnościa dla psa to faktycznie ....hmmm:roll: Quote
KrystynaS Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Hebanowa ale czasem pobieranie krwi, zakraplanie oczu, zastrzyki są koniecznością. Nikt tego nie robi dla własnej przyjemności czy dla udręki psa. To są zabiegi lecznicze w sytuacji gdy pies jest chory. Ale co ja Ci będę mówić takie rzeczy, przecież sama dobrze o tym wiesz. Quote
hebanowa Posted October 24, 2011 Posted October 24, 2011 Oczywiście ,że jest to konieczność i konieczność jest koniecznością ,ale nie można powiedzieć ,że psu dobrze się to kojarzy. Nieraz jestem w lecznicy i widzę trzęsące się już w poczekalni psiaki i nikt mi nie powie,że to nie jest dla psa stres. W związku z tym się rozważa to co konieczne i to co przyniesie rzeczywistą korzyść psu . Franek wygląda na fotce na skrajnie wyczerpanego zwyczajnie,a zdjęcia pogrubiają. No ale teraz widzę ,że psiak ma zapalenie płuc,więc jest nieciekawie, w jego stanie:-(. Trzymaj się chłopaku! Quote
Monika z Katowic Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Czarodziejko! Dziękuję serdecznie, że przybyłaś i obiektywnie spojrzałaś na sprawy starego Franusia. Ajlii! To wręcz nie do uwierzenia, że jako prowadząca hotelik (czyli korzystająca z moich darowizn) w tak skandaliczny sposób traktujesz mnie - poważnego sponsora Franusia! Czy niedługo w ten sposób zaczniesz traktować i obrażać innych darczyńców? Czy Twoja pogarda jest skierowana tylko do mnie? Nie musisz mnie lubić, ale absolutnie nie masz prawa tak mnie traktować i w tak pogardliwy sposób odzywać się do mnie! Przypomnę, że twój mąż już raz mnie obraził, próbując wyrzucić z tego wątku (pomimo tego nie zaprzestałam sponsoringu Franusia), ale nie stosuj drugi raz takich prymitywnych metod! W moich poprzednich postach nie zamieściłam ani jednego słowa pretensji, że Franuś jest przeraźliwie chudy i wyniszczony. Cóż... postępująca starość, prawdopodobnie nowotwór... Sprzeciwiłam się jedynie wydatkowi na akupunkturę (przypomnę kwoty: 500 zł zabiegi oraz 700 zł transport do Warszawy). Skąd i z jakiego powodu nagle kolejny atak na mnie? Pod czyje dyktando pisałaś ten swój post? Przypominam, że czasie, kiedy prowadziłam wątek Franusia - wszystkie decyzje dotyczące leczenia, leków i karmy podejmowaliśmy zbiorowo po konsultacjach z darczyńcami! Zawsze starałam się ze wszystkich sił. Odbudowałam sieć darczyńców. Znalazłam sponsorów w kraju i za granicą! Zebrałam OGROMNE pieniądze w postaci deklaracji stałych i jednorazowych oraz dary rzeczowe na bazarki. Zawsze na wątku podkreślałam, że nie znam się na leczeniu staruszków, zawsze prosiłam o rady oraz na bieżąco konsultowałam się z DARRCZYŃCAMI. Od początku zalecałam oszczędność - nadal uważam, że wydatki są OGROMNE - ciągle pisałam o tym na wątku! Zerwałaś ze mną korespondencję mailową w czerwcu, właśnie dlatego, że zalecałam oszczędność i od czerwca wszystkie sprawy załatwiałyśmy na wątku. Nie kłam, że broniłam zakupu podstawowych leków! Zainteresowani mogą wszystko sprawdzić - więc nie próbuj teraz zakłamywać rzeczywistości w celu zdyskredytowania mnie! Proszę też o zaprzestanie kłamstw na temat ceny karmy - karma "Nutra Nugetts" kosztowała 125 zł. Na wątku można też przeczytać, że prawie wszyscy przestrzegali przed stosowaniem "Encortunu". Proszę o zaprzestanie uporczywych i niesprawiedliwych ataków na mnie! Głośno protestuję przeciwko traktowaniu mnie w sposób wysoce nieetyczny przez ajlii -przedstawicielkę hoteliku w Koluszkach, w którym przebywa Franio! Quote
malibo57 Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 [quote name='Monika z Katowic']Czarodziejko! Dziękuję serdecznie, że przybyłaś i obiektywnie spojrzałaś na sprawy starego Franusia. Ajlii! To wręcz nie do uwierzenia, że jako prowadząca hotelik (czyli korzystająca z moich darowizn) w tak skandaliczny sposób traktujesz mnie - poważnego sponsora Franusia! Czy niedługo w ten sposób zaczniesz traktować i obrażać innych darczyńców? Czy Twoja pogarda jest skierowana tylko do mnie? Nie musisz mnie lubić, ale absolutnie nie masz prawa tak mnie traktować i w tak pogardliwy sposób odzywać się do mnie! Przypomnę, że twój mąż już raz mnie obraził, próbując wyrzucić z tego wątku (pomimo tego nie zaprzestałam sponsoringu Franusia), ale nie stosuj drugi raz takich prymitywnych metod! W moich poprzednich postach nie zamieściłam ani jednego słowa pretensji, że Franuś jest przeraźliwie chudy i wyniszczony. Cóż... postępująca starość, prawdopodobnie nowotwór... Sprzeciwiłam się jedynie wydatkowi na akupunkturę (przypomnę kwoty: 500 zł zabiegi oraz 700 zł transport do Warszawy). Skąd i z jakiego powodu nagle kolejny atak na mnie? Pod czyje dyktando pisałaś ten swój post? Przypominam, że czasie, kiedy prowadziłam wątek Franusia - wszystkie decyzje dotyczące leczenia, leków i karmy podejmowaliśmy zbiorowo po konsultacjach z darczyńcami! Zawsze starałam się ze wszystkich sił. Odbudowałam sieć darczyńców. Znalazłam sponsorów w kraju i za granicą! Zebrałam OGROMNE pieniądze w postaci deklaracji stałych i jednorazowych oraz dary rzeczowe na bazarki. Zawsze na wątku podkreślałam, że nie znam się na leczeniu staruszków, zawsze prosiłam o rady oraz na bieżąco konsultowałam się z DARRCZYŃCAMI. Od początku zalecałam oszczędność - nadal uważam, że wydatki są OGROMNE - ciągle pisałam o tym na wątku! Zerwałaś ze mną korespondencję mailową w czerwcu, właśnie dlatego, że zalecałam oszczędność i od czerwca wszystkie sprawy załatwiałyśmy na wątku. Nie kłam, że broniłam zakupu podstawowych leków! Zainteresowani mogą wszystko sprawdzić - więc nie próbuj teraz zakłamywać rzeczywistości w celu zdyskredytowania mnie! Proszę też o zaprzestanie kłamstw na temat ceny karmy - karma "Nutra Nugetts" kosztowała 125 zł. Na wątku można też przeczytać, że prawie wszyscy przestrzegali przed stosowaniem "Encortunu". Proszę o zaprzestanie uporczywych i niesprawiedliwych ataków na mnie! Głośno protestuję przeciwko traktowaniu mnie w sposób wysoce nieetyczny przez ajlii -przedstawicielkę hoteliku w Koluszkach, w którym przebywa Franio! Zacytuję, choć ten post niczego nie wnosi - dotyczy tylko FINANSÓW i pozycji DARCZYŃCY, jako takiego ( poważny on, czy niepoważny?). Oraz odmiany JA przez wszystkie przypadki. Przepraszam, odnosi się również do karmy, a właściwie jej ceny, a istotny jest jej skład i przyswajalność. Jak czytać skład karmy - tricki producenckie To, co wszyscy, zdawałoby się, wiedzą... C.d... Krótka rozprawka o suchych karmach Pozwolę sobie użyć ekspresji graficznej i wrócić do tematu: JAK CZUJE SIĘ DZIŚ FRANIO? Quote
malibo57 Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Dzwoniłam - Franio czuje się lepiej, nie ma zadyszki, nie rzęzi, nie ma temperatury. Dziś ponowna wizyta u lekarza. Quote
wojtuś Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Odwiedzam Franusia:) Czuje się dziś lepiej:) Doczytałem poprzednie strony;) Myśle sobie tak: - wg mnie nie ma różnicy na wątku, czy jest ktoś darczyńczą - czy nim nie jest, wszyscy mają jednakowe prawo do wszystkiego - do uczestniczenia w podejmowania ważnych decyzji dla Psiaka, wypowiadania się i wszyscy na każdym wątku Psiaka mają prawo decydować kto ich poprowadzi i kto będzie księgowym. Nie rozumiem stwierdzenia "nie jestem sponsorem, moje zdanie sie nie liczy" - otóż liczy się każde zdanie. A te różnice zdań na wątku - odbieram pozytywnie, wynikają one z troski o Psiaka, a Nasz Franuś nie jest "łatwym przypadkiem". Franuś jest tu Kochani najważniejszy:) Wiem, że o tym wiemy - tylko Kochani nie zapominajmy o tym;);) Quote
magdyska25 Posted October 25, 2011 Author Posted October 25, 2011 ale mam do nadrobienia....dzisiaj niestety nie zdążę.... Quote
ranias Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Dzisiaj Dzień Kundelka- Franiu, zdrowia ci życzę, psiaku kochany Quote
KrystynaS Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Franuś nie choruj nam piesku. Zapalenie płuc to poważna sprawa, a w przypadku staruszka naprawdę groźna. Rozumiem, że sytuacja pod kontrolą. Jak wypadła wizyta u lekarza??? w płucach mniej świszcze??? Pomimo stosowania leków/suplementów jego odporność jest słaba. Quote
magdyska25 Posted October 25, 2011 Author Posted October 25, 2011 Rozmawiałam z Ajlii dzisiaj- Franio czuje się lepiej. Myślę, że musimy poważnie zastanowić się nad problemami zdrowotnymi Frania... Dlaczego psiak chudnie? bo jest stary tak- ale wiąże się to również ze zdrowiem i jeśli nie wykryto żadnych robali- gdzie indziej tkwi problem. Nie chodzi o wożenie psa gdzie się da ale poprawienie Jego samopoczucia odpowiednim badaniem. Nowotwór? Może byśmy zrobili badania krwi i usg? A co z neurologiem?- Franek widać, że ma z tym problemy. Odstawmy na bok akupunkturę i wykłócanie się nad tym czy tak czy nie. Psiaka poznałam na żywo- jest bardzo sympatyczny. Jeden z moich ulubieńców. Quote
KrystynaS Posted October 25, 2011 Posted October 25, 2011 Tak magdysko, chudnięcie bez powodu powinno być dużym ostrzeżeniem. Padło określenie 'ma coś z prostatą', może lekarz by to dokładniej zbadał, w tym wieku może to być nowotwór. Wiesz myślę, że problemy neurologiczne już pozostaną bo to sprawa przedawniona. Chyba dwa lata temu miał ten wylew. Aby po takim incydencie wrócić do w miarę normy potrzebna jest rehabilitacja i odpowiednie leczenie od samego początku, jak to się mówi od następnego dnia. A Franio stał biedy za kratą schroniska i nic nie było z nim robione. Wydaje mi się, że są marne szanse aby go z tego wyprowadzić. No może jedynie aby neurolog zweryfikował swoje zalecenie podawania Encortonu. Ja naprawdę myślę, że on Franiowi szkodzi, bierze go już za długo. Quote
magdyska25 Posted October 26, 2011 Author Posted October 26, 2011 Jak tylko Ajlii napisała o siusianiu Frania- pomyślałam (i chyba gdzieś napisałam) o prostacie.....Zawsze ile słyszałam o sikaniu wiązało się z prostatą. Podejrzewam, że jest powiększona. Poza tym dobrze by było np. na bazarku Taks (która robi świetne rzeczy dla psów!) sprawić Franiowi fajny, ciepły sweterek- ubranie, żeby znowu się nie przeziębił bo lubi latać na powietrzu a teraz już coraz zimniej (pieniądze nie pójdą do kieszeni sprzedającego np. zamawiając na allegro ale zostaje zbierana na kundelkową skarpetę). Weźmy się za to....niestety mam złe przeczucia o których nie chce pisać bo sama się tym dobijam. Zgrajmy się przynajmniej w tej kwestii aby nie było "coś" ale "na 100% to i to dolega Franiowi- to powoduje chudnięcie"- bardzo mnie to martwi. Franio waży ponad 13 kg, dostaje jedzenie dla 20 kg. psa + przysmaki. W związku z usg dobry jest Dr Marcinkowski (proszę mnie poprawić jak źle nazwisko zapamiętałam)- dużo osób Go chwali. Może udałoby się szybko wizytę "zaklepać"? Byłaby to wizyta skierowana na chudnięcie psa i coraz częstsze złe samopoczucie. Może coś nowego by powiedział? coś by było wiadomo? Quote
ajlii Posted October 26, 2011 Posted October 26, 2011 Franio czuje się dobrze. Na wczorajszej wizycie mam wrażenie że pan doktor był zaskoczony jak Franio ładnie i szybko zareagował na leki. W poniedziałek serduszko było słabo słyszalne przez orkiestrę w oskrzelach, a wczoraj można je było dokładnie osłuchać. Jest mocne, bije ładnie i miarowo. Dostaliśmy leki na kolejne dni, żeby nie wozić go na każdy zastrzyk do lecznicy. Jeśli nic się nie wydarzy (oby), to na kontrolę jedziemy w poniedziałek. Franuś ma katar, leci mu z noska i oczek. Ale ma jak zwykle dobry apetyt, i humor dopisuje. Dziś rano nie chciał wracać ze spaceru, musiałam go ganiać po ogrodzie, a potem po prostu przynieść do domu. Nie był zadowolony ;) Natomiast to druga taka sytuacja - wieczorem temperatura bez żadnych objawów (w sobotę nic Mu nie wysłuchali w płucach czy oskrzelach), a za dzień, dwa jest problem. Wcześniej tak było przy wrzodzie rogówki. Szkoda że lekarz na ostrym dyżurze nie uwierzył nam, że Franiowi coś dolega innego niż tylko starość. W każdym razie - uzgodniliśmy z weterynarzem leczącym Frania postępowanie w czasie następnych takich "akcji" zdrowotnych. A będą... jesień czeka nas trudna. Franio ma zakrzywioną tchawicę, co sprzyja rozwojowi infekcji. Odporność też nie jest dobra, a każda infekcja dodatkowo ją osłabi. Wczoraj też zwrócił moją uwagę intensywny, ostry zapach moczu. Franio siusia nadal w domu. Tyle że dotychczas praktycznie kałuże były na podłodze, ale nie czuć było praktycznie żadnego zapachu. Rozmawialiśmy z panem doktorem - może reakcja po witaminach które Franio dostał w zastrzyku w poniedziałek, a może dodatkowo infekcja pęcherza... W każdym razie i tak Franio jest na antybiotyku. Sweterek Franiowi by się przydał. Zrobiło się bardzo zimno na dworze. Na spacerach Franio korzysta z ubranek moich psów, ale im wkrótce też będą potrzebne. Do tego jako wybitnie zdolny psiak regularnie obsikuje je szybciej niż ja nadążam z pranie i suszeniem. Quote
magdyska25 Posted October 26, 2011 Author Posted October 26, 2011 Proszę bardzo- to bazarek Taks: http://www.dogomania.pl/threads/216377-psie-kubraki-quot-na-miar%C4%99-quot-do-31.10 do 31.10 ale i tak trzeba będzie czekać bo kolejka już się spora zrobiła. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.