malawaszka Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 :klacz: cudowna relacja - szkoda że nie FOTOrelacja ;) bo byłoby ciekawie :evil_lol: noo i czekamy na więcej więcej :multi: Quote
avii Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 TEGO ODPUŚCIC SOBIE NIE MOGĘ !!! WITAM NA FORUM PITERW :loveu: :loveu: Podczytuje tylko ostatnio dogo bo nie mam ostatnio naprawde czasu na nic ale jak zobaczyłam twoją relację to ..aż łza mi sie w oku zakręciła ... Tak bardzo się cieszę że ten olbrzym :cool3: trafił do ludzi których to ani nie przeraża i którzy zapewnią mu dobry dom . DZIĘKUJĘ :Rose: :Rose: Niech zdrowo wam sie chowa i nie przysparza kłopotów no i niech zakwitnie przyjażń Muffinkowo-Doriankowa:p Ja cały czas mam przed sobą obraz Doriana zwinietego i wciśnietego w wąski i mały boks >> mam nadzieję że będą może nowe zdjęcia z domku i tamten zostanie zatarty i wyrzucony z pamięci .. Pozdrawiam Was serdecznie i wytargaj za uchem Dorianka ..i Muffinka ( teraz to nic tylko duble:evil_lol: ) :bye: Quote
AśkaK Posted February 4, 2006 Author Posted February 4, 2006 Witam serdecznie PiterW!!! :lol: :multi: Nawet nie wiecie jak się cieszę, że zajrzeliście na forum!!!:p Jeszcze bardziej cieszą mnie tak wspaniałe wieści!:bigcool: :laola: Uff...chyba wreszcie dziś spokojnie mogę sobie :beerchug: ;) za zdrówko Wasze i psiaków i za tak pomyślny przebieg wydarzeń!!!:lol: A czy ciekawskie ciocie i wójkowie mogą się spodziewać jakiejś fotorelacji..?:cool3: Quote
Agnieszka103 Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Pozwólcie moi drodzy, że i ja Was powitam ;) Cieszę się niezmiernie, że nasz Dorian wpadł w oko ( i w serducho) tak wspaniałym osobom jak Wy :) Serdecznie pozdrawiam! Quote
aga1215 Posted February 4, 2006 Posted February 4, 2006 Witaj PiterW!!! - Tak się cieszę, że Dorian dobrze trafił!!!:multi: :multi: :multi: AsiuK - może napisz do Moda - aby przeniósł wątek do działu "Już w nowym domu" i zmień może tytuł w pierwszym poście - Dorian przecież [SIZE=4]JUŻ znalazł SWOICH LUDZI :multi: :multi: :multi: Quote
Milady Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 N o i co dalej? Co dalej? Jak tam psiaki się dogadują????? Może Asiu jakiegoś smska skrobniesz, że czekamy na wieści :bye: Quote
AśkaK Posted February 7, 2006 Author Posted February 7, 2006 No ja się kontaktowałam z Piterem i Kate ;) :p , przegadaliśmy z pół godziny bo... Dorianek rozrabia! Wyczuł już, że Pańcia miła, Panek nie jest surowy i zaczął sobie skubaniec folgować. Kładzie się pod drzwiami i wyje.:angryy: Nauczył się w mig, że jak tylko pierwszy raz zaczął się tak domagać spaceru to życzenie od razu zostało spełnione, za drugim razem też - i teraz jak tylko znudzi się siedzeniem w domu, to pod drzwi i wyje. :shake: Muffin się wtedy wkurza, warczy na Doriana, kłapie zębami. mam nadzieję że moje rady pomogły i już dziś jest poprawa...Halo, Kasiu, Piter?! Żyjecie kochani..?;) :p Prócz tego w ruch poszły standardowe zachowania dominacyjne - wpychanie się na siłę gdy Państwo chcą pogłaskać Muffina, żebranie przy stole, wymuszanie głaskania, wskakiwanie na łóżka. Rozochocił się Dorianek!:evil_lol: :diabloti: Mam nadzieję że Kasia i Piotr coś wkrótce napiszą. Bardzo czekamy na wieści kochani!!! Quote
Milady Posted February 7, 2006 Posted February 7, 2006 Och, tego się obawiałam :shake: Trzeba z nim teraz kategorycznie. Łobuz jeden :angryy: . Eeeee tam "zachowania dominacyjne". Po prostu zachowuje się jak rozpieszczony psiak i tyle :). Nie dopatrywałabym się dominacji w tym. A że chce być głaskany ciągle :) No nie dziwi mnie to wcale. Najgorsze to wycie.... Quote
AśkaK Posted February 7, 2006 Author Posted February 7, 2006 Chce być głaskany ale wymusza to, i wymusza spacer - czy to nie próba dominacji? W moim pojęciu jak najbardziej tak. Nawet nie zdajemy sobie czasem sprawy, jak wiele psich zachowań ma zupełnie inny podtekst niż nam się wydaje. Choćby żebranie przy stole - pies uważa, że skoro jest wyżej w hierarchi to należy mu się również to co jest na stole, że on ma prawo do naszego jedzenia, ale my do jego michy już nie. Tu uwaga dla Kasi i Piotra - starajcie się zawsze karmić psiaki po Waszym posiłku, lub chociaż przed postawieniem miski na podłodze zjedzcie kanapkę, ciastko, cokolwiek tak, żeby psy widziały że coś jecie. To dla nich sygnał - ten kto je pierwszy, jest wyżej w hierarchi i to jemu należy się podporządkować. Podtykanie nosa do głaskania, choć powszechnie uważane za miły gest i wyraz miłości ze strony psa, dla psa ma też inne znaczenie. Prócz okazania uczuć jest próbą sił - kto komu ulegnie. Jeśli pogłaszczemy go wtedy, będzie to dla psa jasny sygnał - robią to co ja chcę, słuchają mnie, więc ja tu rządzę. najlepiej Doriana ignorować w takich sytuacjach, wyjść do innego pokoju, odwrócić się tyłem. Głaszcie go wtedy, gdy to WY macie na to czas i ochotę. Najlepiej wtedy przywołać go do siebie i pogłaskać. To nie Wy idziecie do psa by sprawić mu przyjemność, to on musi podejść do Was i zasłużyć dobrym zachowaniem na Wasze pieszczoty. Uff...napisałam się.;) Może to wszystko pozornie nie mieć związku z wyciem Doriana pod drzwiami, ale zobaczycie, że jeśli kategorycznie przez kilka dni będziecie tak postępować, Dorian zrozumie jakie jest jego miejsce w Waszym psio-ludzkim stadzie i przestanie wymuszać pewne rzeczy. Oczywiście zawsze może znowu próbować, więc musicie być zawsze czujni by hierarchia została zachowana. To plus ignorowanie wycia lub odwoływanie Doriana od drzwi i zajmowanie czymś innym - mam nadzieję przyniesie poprawę. I bardzo popieram pomysł ze szkoleniem!!!:thumbs: Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Dzięki za cenne uwagi, hmm nie wiem tylko czy tylko cokolwiek jest w stanie zmienić zachowanie tego olbrzyma? I to jest prawdziwy problem! Zaczynamy się załamywać, bo w żaden sposób nie udaje się nad nim zapanować, zwłaszcza nad przejawami radości (on chyba nie jest tak stary jak go wstępnie ocenił weterynarz, wg nas to może mieć ok 4-5 max lat). Poniżej zapis ostanich dni naszego wspólnego pomieszkiwania. Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Pierwsza noc Tylko że ta siła spokoju nie dała nam spać! Już wczesniej ustaliliśmy, że bierzemy rozwód psi, tzn. każde z nas śpi z jednym psem. Po wieczornym spacerze ja z Muffinem udaliśmy się do jednego pokoju, Kate z Dorianem do drugiego. W sumie to Dorian przebywał głownie na przedpokoju, upodobał sobie kawałek korytarza i jakoś nie miał śmiałości wejśc do pokoju. Zmęczeni trudami podróży i stresem ze spotkania dwóch psiaków, padliśmy ... tak mi się wydawało, bo Muffinek co chwilę się budził i biegł do drzwi, bo słyszał popiskującego i pomrukującego Doriana. W końcu około 1-szej w nocy Muffinek zaczął piszczeć, że chce mu się siusiu, a po otwarciu drzwi okazało się że i Dori jest chętny do wyjścia. Kate prawie oka nie zmrużyła! Po powrocie ze spaceru zmiana, teraz ja z Dorim i ponownie piszczenie, prawie wycie. Co robić? Dori przemieszczał się między pokojem a przedpokojem i nigdzie mu nie pasowało, podkarmianie pomagało na chwilę i ponownie piszczenie i tak w kółko. Dodam, że każde wydawane odgłosy przez Doriana spotykały się z natychmiastową reakcją Muffina po drigiej stronie drzwi... Mijały kolejne godziny, wreszcie około 4:00 Dorian usnął. Ja też ale nie na długo :(. Niestety, do pracy pora i już przed 6:00 donośny dźwięk budzika postawił nas na nogi, nas tak ale psy spały jak zabite. W końcu udało się je pobudzić i spacerek :). Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Kolejne dni Ponieważ Muffinek jest bardzo żywiołowym ale i niecierpliwym pieskiem, przyzwyczajaliśmy go stopniowo do obecności nowego kolegi. Najpierw na smyczy, potem w kagańcu (bo różne głupstwa przychodzą do głowy), na koniec całkiem wolno (o tym fakcie dowiedziałem się od Kate będąć w pracy). Muffinek bardzo zaciekawiony nowym kolegą ale i z duża rezerwą do Doriego podchodzi z racji znacznej różnicy rozmiarów ! Tylko że Dori jakoś nie wykazuje ochoty na zabawę z takim malym kolegą :(. Co innego na spacerze, gdzie udało się w końcu małemu szaucerkowi sprowokować dużego kolegę do bryknęcie :), szczęście malucha nie miało granic. W sumie to wspólne spacery bardzo im się podobają, choć sądzę że Muffinkowi bardziej, a Dori zwyczajnie toleruje obecność malucha. Ponieważ Dori jest okropnym łakomczuchem, jedzą oddzielnie w dwóch końcach mieszkania, inaczej duży sznaucerek z pewnością skonsumowałby zawartość miszeczki mniejszego kuzyna.... Codzienne Dori zaskakuje nas nowymi zachowaniami! Najpierw spał wyłącznie na przedpokoju na swoim posłaniu (to miejsce sobie sam wybrał), potem zaczął nieśmiało zaglądać do pokoju, by wreszcie spać smacznie w całym domu i o zgrozo, nawet na naszej kanapie! Spróbujcie go stamtąd ściągnąć, to tak jakby przesuwać załadowaną szafę :). Jak widać Dori zadomowił się na dobre, do tego stopnia że ku naszemu osłupieniu urządził sobie gonitwę za Muffinkiem po pokojach! Na szczęście było to na razie incydentalne zdarzenie, ale ciekawe czego się jeszcze o nim dowiemy? Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Nocne trudy Ciekawośc pierwszy stopień..... Po nocnych męczarniach nie jesteśmy już ciekawi nowych pomysłów nowego lokatora. Pierwsza noc, rozumiem zmęczony podróżą, nowe miejsce.... Ale kolejne wcale nie lepsze. Wymuszone wyjście o 24:00 i ponowne z obydwoma o 3:00 rano ale na tym nie koniec, niestety. Zawsze wieczorem, że by nie powiedzieć że już wczesną nocą, czyli około 22-23 ostatni spacer przed snem obydwu, czasem razem jeśli wychodzimy oboje, lub pojedynczo jeśli ja sam wychodzę, ponieważ wtedy dostosowuję sposób spaceru do jednego psiaka i jego upodobań. No i wreszcie można się położyć spać. Tak, położyć ale zasnąć, bo Dori zaczyna koncertowanie, popiskiwanie przechodzące w wycie, aż dziw że sąsiedzi jeszcze nie walą w sufit i podłogę albo się nie dobijają do drzwi. I taki rytuał odbywa się od kilku nocy. Uciszamy go słownie, bo śpi blisko, ale każde nasze stanowcze "Drori śpij" ripostuje Muffinek, który zrywa się ze snu i leci z powarkiwaniem w kieruku ciepniętnika. Jeśli nawet udaje się go uspokoić, to na jakieś 2 godzinki i od nowa "jeździ". Oj trudno się wyspać w takich warunkach, że o poranny wstawaniu do pracy nie wspomnę. Co robić? Powoli kończą się nam pomysły dlaczego tak się zachowuje? Może nie pasuje mu mieszkanie w bloku i wolałby wybieg wieczorno/nocy, gdzie na siusiu może o dowolnej porze wyskoczyć? O! A wczoraj na przykład my do spania a Dori wziął szmacianą zabawkę Muffina i zaczął podrzucać! Przyznam , że zgłupiałem całkiem bo wszelkie próby prowokowania go do zabawy za dnia kończą się fiaskiem (głównie leży albo przemieszcza się między pokojami w celu znalezienia nowego miejsca do snu lub toalety). Nawet Muffinek nie może go rozruszać mimo, że intesywnie go obwą****e tu i tam, czy wręcz podgryza. Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Co dalej? No właśnie, co dalej? Bo wygląda nam na to że Dori u nas całkiem już odżył (zrobił się z niego bardzo ładny kawał psa) i zwyczajnie nudzi mu się w czterech ścianiach, słowem ciągnie wilka do natury, popiskuje od czasu do czasu również za dnia i tylko czeka okazji żeby czmychnąć przez otwierające się drzwi. W tej chwili jesteśmy jeszcze na zmianę w domu, tak się szczęśliwie udaje ale co będzie dalej? Czy my mu czasem nie zrobiliśmy krzywdy zabierając do ciepłego mieszkania? Może jednak woli otwarte przestrzenie i życie psa wędrownika, sam już nie wiem. Być może domek z ogrodem byłby dla niego lepszy, ale skoro jest u nas to czy kiedykolwiek zaakceptuje taki stan rzeczy? Dobrze, że chociaż toleruje wybryki małego sznaucerka, który gdy się przywołuje do porządku dużego kolegę, zwyczajnie go podgryza... Dori też jest podgryzaczem ale swoich państwa, to taka oznaka radości ale paszczę ma znacznie większą niż Muffinek, więc i boli mocniej, że o siniakach nie wspomnę. Może ktoś ma jakiś pomysł co z tym wszystkim zrobić? Teraz na ten przykład maluch śpi a duży z popiskiwaniem przemieszcza się między pokojem a drzwiami wyjściowymi (przez które wyszła Kate do pracy).... a spacerek był o 7:00, teraz jest 10:00 więc trochę za wcześnie na kolejne wyjścia. Przed chwilą wróciła Kate, to Dorianek ze szczęścia o mało jej korzucha nie podjadł i miał ochotę na rundkę po domu z przerażonym Muffinkiem. Chcieliśmu dobrze, a coś nam nie wyszło za specjalnie. POMOCY!!! Quote
Aganiok Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Hmmm....pewnie biedak całe życie mieszkał na zewnatrz i może jest mu po prostu za gorąco. Ja mam 2 psy, bokser mieszka w domu a owczarek niemiecki - ma kojec na zewnątrz. Podczas ostatnich mrozów zabrałam owczarka do domu. Fakt - jak było -30 na zewnątrz to pies spał a jak się tylko troszke ociepliło - też było wycie, krązenie po domu - i musiałam psa przenieść w chłodniejsze miejsce, gdzie w końcu zasnął. Quote
Milady Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 A ja jeszcze bym nie przesądzała, czy pies powinien być w mieszkaniu, czy nie. Dajcie mu jeszcze troszkę czasu. Teraz wszystkojest nowe. Jak mówiłam, pies sprawdza ile może osiągnąć. Czasem trzeba na niego krzyknąć czy stanowczo mu czegoś zabronić. Np. jak gryzie - wstać natychmiast i odwrócić się plecami. Odwracać się aż odejdzie. Przede wszystkim Dorian jest duzy, więc wszystkie jego zachowania sa bardzo kłopotliwe - bieganie po mieszkaniu czy okazywana radość. ... Kurcze - muszę się zastanowić co by tu mozna zrobić, a tymczasem Asiu może zmieńmy tytuł, że potrzebne rady by okiełznać Doriana... Najgorsze to wycie. Na razie przychodza mi do głowy jedna rzecz, która może pomóc. Bardzo regularne pory spacerów, np. 4 lub 5 w ciagu dnia ale zawsze o tych samych porach. Wtedy będzie wiedział, że żadne wycie mu nie pomoże. Tylko, że to sposób, który przyniesie efekt po tygodniu dopiero..... Sposoby, o których pisze Asia z pewnościa warto wypróbować. Na mojego psa jednak nie działały. Ale nie miejsce tutaj na rozważania nad sensem teorii dominacji i czy wczesny Fischer czy Fennel to jedyne wyznaczniki psiego zachowania ;) A co działa na mój wielgachny wulkan energii? - Komenda NA MIEJSCE. Jeśli Dorian jest pojętny, to jeden dzień powinien mu wystarczyć, żeby zrozumiał te komendę. A w ciągu następnych będzie ją utrwalał. 1) Pies lezy na swoim posłanku, podchodzimy do niego, tarmosimy, głaszczemy, dajemy smakołyk mówiąc "miejsce, miesjce" :) 2) Mówimy do psa "na miejsce" razem z gestem (ja pokazuję ręką kierunek, w którym jest posłanie psa). Teraz pies kompletnie nie wie, o co nam chodz, więc idziemy z nim. On tupcze niepewnie za nami. :) Kiedy dochodzimy z nim do posłanka i juz piesek wejdzie na nie - dostaje smakołyk. I tak "sto" razy :) 3) Psiak zacznie sam podchodzic do posłania. Wszystko nas cieszy, każdy przejaw tego, że psiak podąża w kierunku miejsca. 4) Na razie tyle. Jak załapie o co chodzi z tym miejscem, to można próbowac, żeby tam siedział aż go zwolnimy, ale myślę,ze na razie wystarczy to, że będzie szedł w kierunku miejsca. To nadal nie rozwiązuje problemu, ale na razie tyko tyle przychodzi mi do głowy... Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Klopot w tym, ze regularne pory spacerow nie wchodza w gre, bo pracujemy w roznych godzinach. Poza tym Dorian wyje przewaznie w nocy, kiedy nie ma mowy o zadnych spacerach (psy sa zdrowe), bo wszyscy juz spia... I jeszcze gryzie w zabawie mocno (bo ma duza paszcze) robiac nam siniaki... I nawet kategoryczne i stanowcze slowa nie pomagaja.... Kate w przyszlym tygodniu idzie do pracy i doprawdy nie wiemy co robic... Z jednym psem jest latwiej i dalibysmy sobie rade, przy dwoch jest problem, bo gdy Dorian wyje Muffin potwornie szczeka, gdy Dorian wariuje pogryzajac - Muffin jest poprostu przerazony. Jeszcze jedno Dorian jest nocnym markiem, jak wszyscy spia - on do zabawy, w dzien -wiecej spi i nic nie jest w stanie tego zmienic oprocz spaceru... Teraz mamy nowy problem, bo Dorian zaczyna warczec na Muffina, jak ten zaczyna popiskiwac do zabawy... Co robic.... Jest to dla nas ogromny problem, bo kochamy Muffinka i poprostu boimy sie o niego, bo Dori warczy... Co bedzie, gdy zostana same w domu na kilka godzin???? Jesli w tym wzgledzie sytuacja sie nie zmieni, to niestety... Co do szkolen...Dowiedzielismy sie jest jedno szkolenie, ale cena duza jak teraz dla nas: 800 zl., inne najwiekszy fachowiec w tej branzy-ale nie prowadzi szkolen indywidualnych, kurs zaczyna sie od kwietnia (to dla nas za pozno), poza tym wiekiem Doriego nie byl zachwycony.... Quote
Milady Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Ludziska, ratujcie!!!!! Kielce i okolice. Potrzebny niewybredny szkoleniowiec na wczoraj!!!!!! Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Milady, jestes kochana!!!!! My naprawde chcemy miec Doriego...... Prosimy o pomoc.... Quote
Milady Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Jak Asia siądzie do kompa, to zmieni tytuł. Może wtedy ktoś coś podpowie A tak - trzymam kciuki :thumbs: Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Musimy sprobowac wszysktiego, napiszcie co robic my sie postarmy wykonac. Wiec: 1. Wyje w nocy i nie reaguje na stanowcze slowa ani ignorowanie jego skromnej osoby oraz postulaty muffinka 2. warczy na muffinka, gdy ten zaczepia go do zabawy 3. drapie w drzwi i nie chce zostac 4. bryka po domu i podgryza mocno nas i muffinka....to jest doprawdy okropne, bo muffin jest przerazony to przede wszystkim..... Pomocy...... Quote
gamoń Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Dori zawładnał Wami ,tak jak mój zmutowany jamnik- Gamoń mna;) . Popełniliscie błedy;) ,poniewaz jestescie nadzwyczaj kochanymi i łagodnymi ludzmi ale mozecie to jeszcze naprawic.;) Proponuje -przede wszystkim wet i na okres 14 dni leki na uspokojenie. Jak najwieksze izolowanie go od miejsc gdzie psiaki i SUNIE!!!!!!!! wychodza na spacer.Absolutnie stanowczy ton głosu.Nie pobłazac ,nie pobłazac.!!!!!!! Wy dajecie polecenia psu i nie litowac sie .Reagujcie jednakowo Piotr i jego zona .Miejcie ten sam rozkaz dla psa.Bez litosci.!!!!!!!!!!! Inaczej go stracicie a on straci swoja szanse. Pies jest po wielkich przejsciach i należy mu pomóc. W razie czego piszcie do Doddy.Moze jak opiszecie sytuacje cos Wam poradzi. To jest wielki psiak i tylko razem wspólnie z zona i stanowczo wygracie te walke. Mój Gamoń wył 1 miesiac i dalej niejednokrotnie wymusza na mnie spacery,szykowanie jezdonka itp. Quote
PiterW Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 Dori, bardziej slucha zony, mnie nie :diabloti: U nas jest ten problem, ze jak Dori zaczyna to muffinek go podjudza Quote
Milady Posted February 8, 2006 Posted February 8, 2006 O rany :multi: Jak Gamoń mówi, to Gamoń wie :cool1: Bo Gamoń się cudownie z psami obchodzi :lol: Ale - mam pytanie - dlaczego izolować go od miejsc, gdzie są inne psy? Pomysł z bardzo delikatną farmakologią - podoba mi się :) Pomoże wycieńczonym opiekunom :evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.