myszsza Posted January 10, 2006 Posted January 10, 2006 No to proszę poczytać, bo wiele się zmieniło, i na dowód tego za parę dni wstawię fotki. Grita się bawi jak szczenię, memła maleńkiego miśka-zabawkę, tarza się po podłodze z supłem, fikołki wyczynia z kosteczką. Zaczepia nas na kazdym kroku i nieustannie macha ogonem. Bawi się z kotem w ganianego, po schodach z tupotem nas obie budzą. Niewiele przytyła, choć sporo je. Wymieniła sobie całą sierść, jest teraz taka mięciutka "jak kaczusia"! Czarność sierści wymienia na ciemny brąz. Quote
Ksera Posted January 11, 2006 Author Posted January 11, 2006 No to teraz czekamy tylko na fotki :cool1: . Może zrób jej jakieś badania, bo jak dużo je a tyle czasu minęło i kiepsko tyje to może coś jest nie tak. Oczywiście uściski dla Grity i jej Państwa za ten cudowny domek :loveu: Quote
myszsza Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Niewiele przytyła (ok 4-5 kg), bo ma dużo ruchu, wygląda pięknie, jest zdrowa i pełna energii. :) Quote
mila_2 Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 i to najważniejsze, że jest zdrowa i SZCZĘŚLIWA :D:D:D Quote
myszsza Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 Bawimy się misiakiem, to takie małe, co wystaje z zębatej kopary po zabawie trzeba odpocząć: Takie harce trwają czasem dłuuugo, Grita sobie przypomina, albo się uczy, jak fajna może być zabawa. Zdjęcia z komóry, więc takie sobie, ale co trzeba - widać. Quote
myszsza Posted January 11, 2006 Posted January 11, 2006 I widać, że jednak ten brzucholek się trochę wypełnił :) Quote
Camara Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 [quote name='myszsza'] ... Zdjęcia z komóry, więc takie sobie, ale co trzeba - widać. widać i to jak :-o jaka ona piękna :multi: Quote
myszsza Posted January 12, 2006 Posted January 12, 2006 Ja to bym mogła o Gricie całymi godzinami, o tym, jak nas wita, skręcając się z radości, jak się bawi, jak biega, burmuszy się po nocy, bawi się z Karmel, towarzyszy mi w kuchni i przegląda torby, jak największa myśliwa (Ja) wraca ze zdobyczą. Jeszcze niedawno bała się reklamówek, aż odkryła, że nie biją, za to mają ciekawą zawartość :) Jest duża, więc czasami powala nas na schodach. Zabiła mopa, zeżarła mi pasztet ze stołu (huknęłam na nią, może się nie powtórzy). Na spacerach (raczej biegach) węszy i śmieje się całym ciałem, liże snieg dla ochłody. Wieczorami uwielbia mojego TŻ, uznała go za przewodnika stada. Chyba jestem zazdrosna, to przecież ja ją znalazłam i wymogłam tę podróż! Cudo pies! Quote
myszsza Posted January 16, 2006 Posted January 16, 2006 Ksera: Negritta/Grita: szkoda, że mieszkamy tak daleko, chciałabym, abyś zobaczyła teraz tę sunię: leży sobie zwinięta w kłębek na środku pokoju, pyska na łapkach i westchnienia od czasu do czasu. Pojadła, pobiegała. Pamiętasz, jaka jest wysoka? Wskakuje na nas na powitanie i daje radę mnie po nosie wylizać. Agata uczy się do sesji, a piesa wskakuje na skrypty i notatki, dziczy się i odrywa młodą od nauki, namawiając do zabawy. Ma dużo zabawek, ale najukochańszy jest misiek, którego ledwo widać w jej pysku, kupiliśmy takie dwa maleństwa za złotówkę każdy, pierwszego zeżarła w dwa dni, drugi służy do dziś. Na łąkach, gdzie na spacerki chodzimy, spotyka inne psy, lisy, króliki, bażanty i myszy. Żadnemu stworzeniu nie czyni krzywdy, ale ma co węszyć, może też pogonić wrony. Komedia, jak się ogląda zabawy jej z kotą: parę dni temu karmel ją ugryzła - niestety, Grita tego po prostu nie zauważyła. Przyuważa każdy moment, gdy otwieram garderobę, wciska się pomiędzy swetry i jest szczęśliwa. Na szczęście, skończyła linieć, po ponad roku na dworze w domu jest jej za ciepło i zrzuciła, co się dało, teraz jest lśniąca i mięciutka, gdyby tak szaleńczo nie biegała, pewnie by zmarzła. Ech, znowu przynudzam. Bardzo kochamy tego psa i zachwycamy się cały czas, choć często irytuje nas do białej gorączki, jak łazi za mną krok w krok, do łazienki, kuchni, na strych i do piwnicy. Ciągnie na łąkę bez względu na pogodę, bo tylko tam raczy się wysikać, po co mamy ogródek? Quote
Ulka18 Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Myszsza, wcale nie przynudzasz. Ja bardzo lubie czytac Twoje opowiesci o Gricie. Sa takie pelne ciepla i radosci....:bigcool: Quote
malagos Posted January 17, 2006 Posted January 17, 2006 Super! Super! Super! Pisz częsciej, tak to się cudownie czyta! Widzę ją, jak myszkuje po torbach z zakupami, modli się pod drzwiami do łazienki, goni wrony! Rewelka! Quote
Ksera Posted January 17, 2006 Author Posted January 17, 2006 Już nauczyłam się edytować tytuł ;). Pisz jak najwięcej bo to się super czyta i serce się raduje, że chociaż ona znalazła domek a do tego jeszcze taki bombowy :). Jeżeli chodzi o dreptanie za swoją panią, to ja mam 4 potwory łażące za mną jak cienie ;). Quote
myszsza Posted January 20, 2006 Posted January 20, 2006 Skoro chcecie, to opowiem o Gricie. Przyjechała do nas mocno przestraszona i zszokowana, trzy pawie po drodze, syczący kot na przywitanie. I po dwóch godzinach kąpiel. Nie jadła. Teraz: jest to w dalszym ciągu bardzo wystraszona sunia, nie boi się tylko wtedy, gdy jesteśmy w domu, tylko my i Ona. Boi się: pana w walonkach, teścia (mieszkamy w tym samym domku i chcielibyśmy, aby emeryt wychodził z nią na spacery, ale to pewnie jeszcze potrwa), mojego Taty i generalnie wszystkich mężczyzn, wszystkiego, czego nie zna. Tęskni za towarzystwem innych psów, czasem udaje nam się przekonać właścicieli, że ona nie zje, ma swoich psich przyjaciół. Mam uzasadnione i częściowo potwierdzone podejrzenie, że miała szczeniaki (teraz ma płaski brzuch, ale miała bardzo rozciągnięte sutki). Cały czas pracujemy nad jej samooceną, lecz nie sądzę, by kiedykolwiek stała się waleczną i obronną suką. Gdzieś w jej psychice są wielkie krzywdy i ból, stąd czasem ucieczki pod stół i ogon pod brzuchem, niby bez powodu. Strona druga: oswoiła się z nami i chyba pokochała. Tańczy na powitanie, "podgryza" kota, podkrada smakołyki, choć jedzenia jej nie brakuje. Wieczorami jest obowiązkowa godzinka zabawy misiakiem i supełkiem. Przekonałam ją do suchej karmy. Dygresja: Purina Pro Plan w sklepach kosztuje 20 zł za kg, przez internet od dystrybutora, przy zakupie 15 kg jest 3 kg gratis, wychodzi 11,50. A to jest naprawdę żarełko z górnej półki. Jak ona pięknie burczy! Żre śnieg (obawiam się o gardło, ale nie mogę nic poradzić), tarza się w nim i łapie śnieżki - wreszcie nie ucieka, gdy się po nie schylamy, to nie kamienie. Dziś rano TŻ chciał trochę popracować, popisać na laptopie, władowała się na niego, na kompa, przeszkadzała, ale jakże miło! Jest naprawdę bardzo mądra i pojętna, zna już: spacer :), chodź, zostaw, zaczekaj, stój, noga, misiak, supełek, piłka, miska, nie rusz. To chyba sporo, jak na 4 miesiące. Tyle na dziś, za jakiś czas, jak chcecie, będzie więcej. Gosia. Quote
myszsza Posted January 21, 2006 Posted January 21, 2006 Rodzina i przyjaciele uważją, że mamy szczęście do zwierzaków. No pewnie tak. Puma, nigdy nie szkolona, rozumiała nasze polecenia do tego stopnia, że aż nas to dziwiło. Nasza córka, małe dziewczę, gdy Puma nastała, wychowywała ją po swojemu, a potem się okazało, że dobrze. Suka była cierpliwa, wyrozumiała i mądra. Quote
shirrrapeira Posted January 22, 2006 Posted January 22, 2006 Grittta jest po prostu przepiekna ! Quote
gdgt Posted April 20, 2006 Posted April 20, 2006 zapraszam! http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1589280#post1589280 :diabloti: Quote
myszsza Posted April 24, 2006 Posted April 24, 2006 Bardzo mi przykro, ale chyba nie możemy Gricie dawać jeść, pewnie trzeba nam będzie się jej jakoś pozbyć :(( Chyba musimy ją oddać: są chętni? Zamiast zamieniać dobrą karmę na mięśnie, ona zamienia ją na kilogramy wypadającego futra. Mam tego dość! Nie dosyć, że psuje mi odkurzacz, to jeszcze zmienia kolor na brązowy. Jechaliśmy po czarną sucz, a mamy czekoladową! Wolne żarty, nigdy i nikomu nie oddalibyśmy Grity, memłaka kochanego! Zachowuje się teraz jak szczenię, odkryła uroki zabawy supełkiem i ręką Pana. Po dwukrotnej zmanie sierści lśni w wiosennym słońcu. Strachliwa jest, jak była, ale nie w domu i na łąkach. Boi się nadal obcych mężczyzn, nowych przedmiotów. Miski z jedzeniem wyniosłam w ciemne miejsce w przedpokoju, bo słoneczne refleksy w kuchni wzbudzają panikę. Zastanawiamy się, czemu, pomimo półrocznego u nas pobytu, pelnego miłości, zabaw, dobrego żarełka, pieszczot, nawet nas się czasem obawia, mam wrażenie, że nikiedy nas nie poznaje, gdy po całym dniu pracy wracamy do domu. Potrzeba wielu pieszczotliwych nawoływań, by z podkulonym ogonkiem przyszła się przywitać. Nie rozumiem. Tak jest w domu, bo na dworze, w lesie, na łące niczego się nie boi. Piękna i mądra jest, rozumie prawie wszystkie nasze słowa, reaguje na "stój", "zaczekaj", "chodź", "siad", "leżeć", "nie rusz", "zostań", "zostaw kota". To ostatnie ma wydźwięk humorystyczny, bo to znudzona kota zaczepia Gritę, policzkując ją nieuzbrojonymi łapkami i.... w długą. Ganiają sę potem od strychu po piwnicę, z tupotem i furkotem. I zawsze kota jest (dosłownie) górą. Pozdrowienia od myszszatej sforki. Quote
Ksera Posted April 25, 2006 Author Posted April 25, 2006 Mamy zamówienie na sukę na krótki łańcuch do beczki zamiast budy, ale jest warunek, suka ma być czarna! Więc proszę bardzo o podfarbowanie brązowych części :diabloti: . Nic się Mysza nie martw, moje się lenią po jednym razie, ale za to zawsze jedna po drugiej, to tak jakby jedna leniła się dwa razy. Kłaki są wszędzie, ale nie ma to jak słodzenie kawy cukrem z czarnymi kłakami :evil_lol: . Quote
shirrrapeira Posted April 28, 2006 Posted April 28, 2006 Jak ja lubie czytac Twoje opowiesci myszsza. Piekna suczynka Quote
myszsza Posted April 29, 2006 Posted April 29, 2006 Gryzie! Pogryzła mnie, córkę, męża i kotkę. I wiele razy. Znowu żartuję, to jest takie chapanie-memłanie. Ale za to bardzo delikatnie, wręcz pieszczotliwie. Ona chyba chce się bawić z nami jak z psami. Mam jednak prawdziwe zmartwienie i proszę o radę. Sunia przeżywa chyba jakąś regresję, zwłaszcza podczas wieczornych, ciemnych spacerów, ciągnie się to potem całą noc. Mój TŻ, ukochany pan Grity, przewodnik stada i w ogóle bohater pozytywny, wychodzi na ostatnie siku z Gritą około północy. Od paru tygodni podczas tych spacerków po łąkach Grita miota się, gubi, piszczy, czegoś, kogoś? szuka, przywołana przypada do ziemi, płaszczy się, przeprasza za istnienie. Po powrocie do domu, wpada do sypialni, pod łóżko, spod którego potem nie potrafi sama wyjść (bardzo niskie). Jak ją siłą wyciągnę, biegnie radośnie na swoje mięciutkie posłanie.... na 5 minut. I cała szopka się powtarza. Wreszcie odpuszczam, bo nawet kobieta potrzebuje czasem snu, rano wyciągam psa, niby mnie chapie z ręce, ale pędzi na posłanie i juz do pierwszego spacerku tam się brzuszy. Nie poznaje nas, jak wracamy wieczorem z pracy, potrzebuje sporo czasu, by się ucieszyć. Smutno nam. Potem mija kilka minut i jest znowu nasza kochana, radosna i zabawowa. Jest taka piękna i mądra, ale czemu tylko na spacerach? Czego tak bardzo się boi, głaskana i kochana i miziana i wybiegiwana i mająca chyba wszystko, czego piesowej do szczęścia potrzeba. Nawet kotka ją lubi i złoślwie prowokuje do biegów. Quote
Camara Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 myszsza napisał(a):... Mam jednak prawdziwe zmartwienie i proszę o radę. Sunia przeżywa chyba jakąś regresję, zwłaszcza podczas wieczornych, ciemnych spacerów, ciągnie się to potem całą noc. .... myszsza... na to chyba nie ma rady :shake: prócz Waszej miłości, cierpliwości i wyrozumienia. To nie Wasza wina - ona nie boi się Was, tylko wracają zmory przeszłości :cool1: Quote
myszsza Posted May 4, 2006 Posted May 4, 2006 Długi majowy weekend, przeciągnięty przez nas aż do następnego, bardzo się naszemu stadku spodobał, zwłaszcza jak poprawiła się pogoda. Pomysł stadnego leniuchowania na trawie Grita uznała za bardzo ciekawy. Można się potarzać, pomemłać patyczka, pogonić kota. Pełnia szczęścia stała się wtedy, gdy Agata rozłożyła sobie na trawie kocyk i chciała się uczyć. Grita natychmiast opanowała kocyk, usiadła na książce i delikatnie usiłowała wyrwać Agacie z ręki markera. Ale zdjęcia z dziś będą innym razem, bo są w telefonie TŻ. No więc od wtorku wynosimy przed dom fotele, kocyki, dzbanki i dzbanuszki, ulubione kubeczki, książki i gazety, co poniektórzy z laptopem się rozstać nie mogą, okulary, kremy, piłeczki i miseczki. Przesuwamy to wszystko dookoła domu, w miarę jak słoneczko się przemieszcza, donosząc z czasem talerzyki, bułeczki, poduszki. To pierwsza wiosna Grity w naszym domu. Kotka Karmel przechodzi do ogrodu sąsiadów pod siatką za krzakiem porzeczek. Wypatrzyła to Piesa i spędziła dobry kwadrans pod krzakiem, usiłując zrozumieć, jak ten kot wchodzi pod krzak i jest już po drugiej stronie? Ale takie siedzenie w ogrodzie, choć fajne (wszyscy razem, słoneczko, chłodna trawa pod jabłonką, patyczki), nie zastąpi długiego spaceru, gdzie czasem uda się jakiegoś kumpla spotakać i wtedy można się bybiegaaaaaać. Właściwie to żadne zdjęcia nie oddadzą urody Grity, której największym atutem jest wdzięk i gracja w ruchu. To psisko tak biega, jakby płynęła w powietrzu, pięknie i wysoko skacze, przeskakuje swojego ulubionego towarzysza zabaw - sporego ONka. Bardzo lubi biegi po wodzie, tam i z powrotem, byle więcej się chlapało! Miała raj podczas roztopów. Przepraszam za jakość zdjęć, dysponuję tylko komórką. GRITA NIE JEST NIEBIESKA!!! Pozdrawiam. myszsza Quote
gdgt Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 myszsza napisał(a): Mój TŻ, ukochany pan Grity, przewodnik stada i w ogóle bohater pozytywny, wychodzi na ostatnie siku z Gritą około północy. Od paru tygodni podczas tych spacerków po łąkach Grita miota się, gubi, piszczy, czegoś, kogoś? szuka, przywołana przypada do ziemi, płaszczy się, przeprasza za istnienie. Po powrocie do domu, wpada do sypialni, pod łóżko, spod którego potem nie potrafi sama wyjść (bardzo niskie). a może na wieczornych specerach weźcie ją na smycz i uspokajajcie, głaszczie, rozmawiajcie z nią? Quote
myszsza Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 gdgt napisał(a):a może na wieczornych specerach weźcie ją na smycz i uspokajajcie, głaszczie, rozmawiajcie z nią? Wszystko robimy, smakołykami nagradzamy, powoli się godzimy, że taka jest. Szczęśliwa i radosna w domu, w naszym tylko towarzystwie, lęklwa wobec obcych, świateł samochodów, reklamówek, szczotek i mopa. Cóż, taką ją kochamy. Wszystkie zmartwienia wynagradza nam niesamowicie żywiołową radościa, zabawą, biegiem po polach i ściganiem pierzastych. Pozdrawiamy: myszsza z rodziną, kotą i piesową. Quote
myszsza Posted May 6, 2006 Posted May 6, 2006 Grita jest psem wyjątkowym, nie dość, że piękna, to jeszcze mądra, kochana, pieszczocha. Szybko się uczy komend, na razie prostych, zadowolona, że wykonała je bezbłędnie. A i my się cieszymy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.