myszsza Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 Ech, Griciacha! Niesamowite są jej powitania: najpierw przed domem, zwija się prawie w precelek, macha ogonem tak, że cała pupa lata. potem drugie powitanie, w domu, na dole, to samo i wreszcie parę schodków, kolejne skręcanie i przeglądanie toreb i torebek, których wreszcie przestała się bać, bo często zawierają mięso. Jak adoptowaliśmy Gritę, obawiałam się, że przytuliskowemu psu trzeba będzie jedzenie wydzielać, a tymczasem - pół dnia pełna miska lezy i dopiero po naszym powrocie zjada, ale nie wszystko. Tak więc dalej jest chuda, no, może szczupła - przynajmniej żebra nie sterczą i błyszcząca jest sierściucha. Zastanawiam się: 1. nad sterylką, jesteśmy w stanie upilnować ją, ale cieczki, sprzątanie, no i groźba ropomacicza; 2. szkolenie - nie jakieś PT czy PO, zbyt strachliwa jest, ale może jakieś rozrywkowe tory agility, może by nabrała pewności siebie? 3. frisbee - skoro nie lubi patyków? Kto może poradzić, chętnie wysłucham (poczytam). myszsza z rodziną, Gritą i Karmelą. Quote
gdgt Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 Moja Zula była szczeniakiem, który wychowywał się sam w schronisku, w izolatce (!!!) i nie znał zabaw, ludzi, psów. MIała początki choroby sierocej. Gdy przyszła do nas do domu, strasznie się wszystkiego bała, przede wszystkim mojego dwumetrowego TŻa. :roll: Po roku pobytu u nas wita mnie wskakując na mnie oraz na siatki :evil_lol:, przez co połowa siatek jest w strzępach, a ziemniaki wysypują się po całym mieszkaniu (mieszkanie jest małe :shake:). Więc może lepsze są takie spokojniejsze powitania? myszsza napisał(a): Zastanawiam się: 1. nad sterylką, jesteśmy w stanie upilnować ją, ale cieczki, sprzątanie, no i groźba ropomacicza; 2. szkolenie - nie jakieś PT czy PO, zbyt strachliwa jest, ale może jakieś rozrywkowe tory agility, może by nabrała pewności siebie? 3. frisbee - skoro nie lubi patyków? Kto może poradzić, chętnie wysłucham (poczytam). myszsza z rodziną, Gritą i Karmelą. jeśli chodzi o sterylkę, to są dwie szkoły: za albo przeciw, a ja jestem z tej pierwszej. Cieczka jest męcząca psychicznie dla psa (depresje!) i zagraża zdrowiu (ropomacicze). Szkolenie: najlepiej pójść do oddziału związku kynologicznego z psem i pokazać Gritę jakiemuś treserowi i opowiedzieć o niej. On doradzi. Są takie szkolenia, które służą ośmielaniu psów, aby spokojnie nawiązywały kontakty z obcymi psami i ludźmi. Frisbee - a piłki nie lubi :crazyeye:? Quote
myszsza Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 Grita wzięta z Harbutowic bała się każdej zabawki, bo po prostu nigdy się nie bawiła, tak, jak Zula. Nie zna piłki, boi się jej. Bawi się supłem. Ale to w domu. Szukamy czegoś na spacery. Jutro zadzwonię do pobliskiej szkółki, mają też tam behawiorystę i tor do agility i szkołę socjalizacji. Quote
myszsza Posted May 9, 2006 Posted May 9, 2006 gdgt napisał(a):Moja Zula była szczeniakiem, który wychowywał się sam w schronisku, w izolatce (!!!) i nie znał zabaw, ludzi, psów. MIała początki choroby sierocej. Gdy przyszła do nas do domu, strasznie się wszystkiego bała, przede wszystkim mojego dwumetrowego TŻa. :roll: Po roku pobytu u nas wita mnie wskakując na mnie oraz na siatki :evil_lol:, przez co połowa siatek jest w strzępach, a ziemniaki wysypują się po całym mieszkaniu (mieszkanie jest małe :shake:). Jakbym Gritę widziała, bliźniaczki utajone? Mój TŻ też jest dwumetrowy, ja zaledwie 160 cm. Grita boi się TŻ przy każdym naszym powrocie, a potem jest najważniejszy, u jego stóp siedzi przy kompie, choć strasznie klnie, jak mu gra nie idzie. A gra w jakieś potworne strzelawki i strategie, a ja w realu muszę wyprać, wyprasować, posprzątać i stadko (z nim włącznie) nakarmić. Ale za to na ostatni spacer idą sobie we dwójkę. Właśnie wrócili. Quote
Ulka18 Posted May 10, 2006 Posted May 10, 2006 Myszsza, ja jestem za sterylkami u dobrego,sprawdzonego weta. Moja sunia zniosla sterylke doskonale, ciecie nie bylo duze,a teraz 2 miesiace po zabiegu nie ma nawet sladu. A jaki spokoj daje swiadomosc, ze juz nigdy cieczki ani zagrozenia ropomaciczem... Co do zabawek,to sa takie miekkie pileczki na sznurze, miekkie pileczki z materialu ze spacjalnymi wypustkami,zeby sie szybko nie toczyly (w Karusku widzialam super zabawki Petstages polecam). Quote
myszsza Posted May 29, 2006 Posted May 29, 2006 Nie mogłam się oprzeć, pstryknęłam 7 i chciałam jedną fotę zamieścić, ale nie potrafię sę zdecydować, która lepsza. Macie wszystkie.:lol: Quote
Ulka18 Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 Myszsza, dobrze, ze sie nie moglas zdecydowac. Dzieki temu mamy mozliwosc obejrzenia czarnej wegielki Grity i przepieknego kociaka :crazyeye: Cudna z nich parka. Quote
myszsza Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 Raczej Karmel (kotka) podgryza Gritę. Grita raczej wylizuje Karmelkę, bo słodka! A tak naprawdę sypiają. Quote
tarantino100 Posted May 30, 2006 Posted May 30, 2006 Ależ ona ma futro piękne.............. Aż mnie zatkało..... Myszsza ja polecam agility, bo ono się opiera na silnym kontakcie z człowiekiem. Początkowo przy pokonywaniu przeszkód to jest wspólny wysiłek i wspólna radocha. I samemu się chudnie, he he. Sterylkę popieram wszystkimi swoimi łapami. Z mojego punktu widzenia ważne były: brak ciąż urojonych (bardzo źle kropka znosiła), brak guzów na listwie mlekowej (odnawiały się pomimo wycinania, a po sterylce jak ręką odjął), brak cieczek. Suki się nie zmieniły. Są radosne, pogodne, skupione na mnie. Nie rozpraszają ich amory. Jedyny minus to zwiększone łaknienie zaraz po zabiegu. Tylko tyle, a te guzy naprawdę były okropne... Quote
Ksera Posted May 31, 2006 Author Posted May 31, 2006 A ja się powtórzę i znowu napiszę, że chyba wyśniłam Wasz domek dla czarnulki :loveu:. Quote
myszsza Posted May 31, 2006 Posted May 31, 2006 Wiem, że te zdjęcia są bylejakie. Szczęściem mąż kupił fajny cyfrowy aparat, jak się nauczę zmniejszać zdjęcia z paru mega, wstawie. Gritasia rzeczywiście sierść ma przepiękną, błyszczy w słońcu. Ale futro to nie wszystko: piechowa super sę bawi, coraz mniej się życia boi, na spacerkach pilnuje smakołyków w mojej kieszeni, przychodzi, siada, leży, i to jest chyba dobry wstęp do agility. Bardzo blisko, bo około kilometra jest tor i szkoła. Myślę, że zaczniemy po zagojeniu po sterylce, którą planuję w połowie czerwca.Pozdrawiamy. Quote
gdgt Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 kurczaki, my chyba też powinniśmy pójść na agility... a do zmniejszania zdjęć potrzebujesz programu komputerowego. Quote
tarantino100 Posted June 1, 2006 Posted June 1, 2006 Myszsza, kokieto... Te zdjęcia SĄ ładne. Fajowy ten wasz dom, szkoda, że nie wszystkie takie... :shake: Ja trzymam kciukasy za bezbolesną sterylkę. Z mojego doświadczenia wiem, że suczydła przechodza ją nieźle, za to właściciele, jakby gorzej... :evil_lol::lol: Ja całą noc nie spałam jak kropka była po. Wydawało mi się, że jakby coś to muszę być gotowa, żeby pruć do weta. Powodzenia!!! Quote
myszsza Posted June 3, 2006 Posted June 3, 2006 Ksera napisał(a):A ja się powtórzę i znowu napiszę, że chyba wyśniłam Wasz domek dla czarnulki :loveu:. To chyba jednak Puma wybrała nam Gritę i jej dom. Była już bardzo chora, gdy zajrzałam na dogo szukając rady i pociechy. Czytałam o psach potrzebujących domu i wypatrzyła mi się czarnulka. A potem było smutno, TM, pustka w domu, dałam ogłoszenie, choć już wiedziałam, że to Ona, jeszcze tylko 2 miesące przekonywana TŻ, że jednak w tym domu pies być musi, i właśnie ten, no i mamy. Czarne szczęście. Szczęśce brzuszy się teraz na kanapie, i pewnie wie, że jutro pojedziemy do lasu, w górki, że będzie biegała i majtała zdyszanym jęzorem, pokąpie się w strumyku, pewnie zwymiotuje w samochodzie, a po powrocie pójdzie spać, we śnie przeżywając ekscytujące leśne zapachy, tropy zajęcy i saren i dzików i smaczki w mojej kieszeni.Pozdrawiam.Myszsza. Quote
myszsza Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 W plamie słońca w kuchni asystuje mi przy gotowaniu obiadku. Wtedy nawet słoneczne refleksy na suficie nie takie straszne. Ale mina jakby nietęga... Coć tam spadło ze stołu, może będzie więcej? Pozdrawiamy myszsza z Gritą i Rodziną Quote
gdgt Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 myszsza napisał(a):Wtedy nawet słoneczne refleksy na suficie nie takie straszne. a jak reaguje na zajączki? Quote
myszsza Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 O zajączkach wogóle nie ma mowy. Nie wiem czemu, ale Grita przeraźliwie boi się wszelkich świateł: w dzień na suficie i ścianach od słońca, wieczorem od reflektorów samochodowych. Miski z jedzeniem i piciem wyniosłam do przedpokoju, tam jest ciemno i spokojnie. A po wieczornym spacerku brzuszy się na kanapie, z suchą bułeczką, wcześniej do mielonych przeznaczoną. A gdzie nowe zdjątka Zuli? Quote
gdgt Posted June 7, 2006 Posted June 7, 2006 nowe zdjęcia: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=1759453#post1759453 Quote
myszsza Posted June 14, 2006 Posted June 14, 2006 wcale nie trzeba do zmniejszania zdjęć specjalnego programu: jest imageshack, ale coś mi to dziwnie wychodzi, i można po babsku: wysyłam sobie na skrzynkę, OE pyta, czy zmniejszyć, zmniejsza, zapisuję i oto mamy Gritę z niedzielnej wycieczki na Ślęże, przez niektórych zwaną Sobótką: http://upload.miau.pl/1/71266.jpg" class="ipsImage" alt=""> http://upload.miau.pl/1/71267.jpg" class="ipsImage" alt=""> http://upload.miau.pl/1/71268.jpg" class="ipsImage" alt=""> http://upload.miau.pl/1/71269.jpg" class="ipsImage" alt=""> Fajnie było, Grita biegała jak szalona za patykiem, piła wodę ze strumyka, tarzała się w świeżej trawie i starych liściach. Nażarła się trawy wymiotowała w samochodzie - wciąż źle znosi jazdę. W domu jest psem obronnym, boi się obcych, więc szczeka pięknym basem. Troszkę za bardzo przytyła i wyliczam jej żarełko. Jest taka mądra, w lot pojmuje wszystkie nowe polecenia (nie za darmo!), coraz łatwiej się z nią pracuje. Pozdrawiam. myszsza z Gritą Może mi ktoś powiedzieć, czemu fotki się ne wyświetlają? Robę tak, jak zwykle... Quote
myszsza Posted June 15, 2006 Posted June 15, 2006 Ale mam zmartwienie: choć jedzenia w domu ma ile bądź, na spacerkach wyszukuje różne śmierdziuchy i pospiesznie zżera. Wie, że źle robi, bo od razu kładzie się poddańczo, ale nie może się opanować. Karcenie nie pomaga, odwracanie uwagi smakołykami też nie, to jest silniejsze. Boję się, że wreszcie pożre coś takiego, co jej zaszkodzi. Ja wiem, że na wsi zjadała co się dało, nikt jej tego nie zabraniał, co upolowała, to było jej. Bywała głodna. Jednak nie mam metody, by jej tego oduczyć. Pomóżcie. Quote
Ksera Posted June 23, 2006 Author Posted June 23, 2006 Mysza nie martw się, mojej rottce od szczeniaka żarcia nie brakowało a na spacerach jednak każde gówno smakuje lepiej :evil_lol: , próby z mięsem obsamrowanych np. chili nie pomagały, też dobre i można zeżreć. Ciesz się, że w ludzkich kupkach nie gustuje bo mój jamnik je uwielbiał :crazyeye: . Quote
myszsza Posted September 3, 2006 Posted September 3, 2006 I tak niespostrzeżenie minął rok. oto Grita: i na deser słodkości, czyli Karmelowe Toffi Pozdrawiam. myszsza Quote
myszsza Posted September 15, 2006 Posted September 15, 2006 Pozdrawiamy serdecznie, powyższe zdjątka pokazują zabawę z ulubionym Berylem (ON) na podmokłej łące. Nie muszę chyba opisywać stanu obu źwierzaków. Dziś w nocy jedziemy na tydzień nad morze, będą zdjęcia. myszsza z Gritą i Rodziną Dziś Quote
irma Posted September 15, 2006 Posted September 15, 2006 ależ ona jest piękna :crazyeye: a gdzie nad to morze jedziecie - może w okolice Trójmiasta ? jeżeli tak to może współny spacerek ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.