Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ech, Griciacha! Niesamowite są jej powitania: najpierw przed domem, zwija się prawie w precelek, macha ogonem tak, że cała pupa lata. potem drugie powitanie, w domu, na dole, to samo i wreszcie parę schodków, kolejne skręcanie i przeglądanie toreb i torebek, których wreszcie przestała się bać, bo często zawierają mięso.
Jak adoptowaliśmy Gritę, obawiałam się, że przytuliskowemu psu trzeba będzie jedzenie wydzielać, a tymczasem - pół dnia pełna miska lezy i dopiero po naszym powrocie zjada, ale nie wszystko. Tak więc dalej jest chuda, no, może szczupła - przynajmniej żebra nie sterczą i błyszcząca jest sierściucha.
Zastanawiam się:
1. nad sterylką, jesteśmy w stanie upilnować ją, ale cieczki, sprzątanie, no i groźba ropomacicza;
2. szkolenie - nie jakieś PT czy PO, zbyt strachliwa jest, ale może jakieś rozrywkowe tory agility, może by nabrała pewności siebie?
3. frisbee - skoro nie lubi patyków?
Kto może poradzić, chętnie wysłucham (poczytam).
myszsza z rodziną, Gritą i Karmelą.

  • Replies 260
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Moja Zula była szczeniakiem, który wychowywał się sam w schronisku, w izolatce (!!!) i nie znał zabaw, ludzi, psów. MIała początki choroby sierocej.
Gdy przyszła do nas do domu, strasznie się wszystkiego bała, przede wszystkim mojego dwumetrowego TŻa. :roll:
Po roku pobytu u nas wita mnie wskakując na mnie oraz na siatki :evil_lol:, przez co połowa siatek jest w strzępach, a ziemniaki wysypują się po całym mieszkaniu (mieszkanie jest małe :shake:).
Więc może lepsze są takie spokojniejsze powitania?

myszsza napisał(a):

Zastanawiam się:
1. nad sterylką, jesteśmy w stanie upilnować ją, ale cieczki, sprzątanie, no i groźba ropomacicza;
2. szkolenie - nie jakieś PT czy PO, zbyt strachliwa jest, ale może jakieś rozrywkowe tory agility, może by nabrała pewności siebie?
3. frisbee - skoro nie lubi patyków?
Kto może poradzić, chętnie wysłucham (poczytam).
myszsza z rodziną, Gritą i Karmelą.


jeśli chodzi o sterylkę, to są dwie szkoły: za albo przeciw, a ja jestem z tej pierwszej. Cieczka jest męcząca psychicznie dla psa (depresje!) i zagraża zdrowiu (ropomacicze).
Szkolenie: najlepiej pójść do oddziału związku kynologicznego z psem i pokazać Gritę jakiemuś treserowi i opowiedzieć o niej. On doradzi. Są takie szkolenia, które służą ośmielaniu psów, aby spokojnie nawiązywały kontakty z obcymi psami i ludźmi.
Frisbee - a piłki nie lubi :crazyeye:?

Posted

Grita wzięta z Harbutowic bała się każdej zabawki, bo po prostu nigdy się nie bawiła, tak, jak Zula. Nie zna piłki, boi się jej. Bawi się supłem. Ale to w domu. Szukamy czegoś na spacery.
Jutro zadzwonię do pobliskiej szkółki, mają też tam behawiorystę i tor do agility i szkołę socjalizacji.

Posted

gdgt napisał(a):
Moja Zula była szczeniakiem, który wychowywał się sam w schronisku, w izolatce (!!!) i nie znał zabaw, ludzi, psów. MIała początki choroby sierocej.
Gdy przyszła do nas do domu, strasznie się wszystkiego bała, przede wszystkim mojego dwumetrowego TŻa. :roll:
Po roku pobytu u nas wita mnie wskakując na mnie oraz na siatki :evil_lol:, przez co połowa siatek jest w strzępach, a ziemniaki wysypują się po całym mieszkaniu (mieszkanie jest małe :shake:).

Jakbym Gritę widziała, bliźniaczki utajone? Mój TŻ też jest dwumetrowy, ja zaledwie 160 cm. Grita boi się TŻ przy każdym naszym powrocie, a potem jest najważniejszy, u jego stóp siedzi przy kompie, choć strasznie klnie, jak mu gra nie idzie. A gra w jakieś potworne strzelawki i strategie, a ja w realu muszę wyprać, wyprasować, posprzątać i stadko (z nim włącznie) nakarmić.
Ale za to na ostatni spacer idą sobie we dwójkę. Właśnie wrócili.

Posted

Myszsza,
ja jestem za sterylkami u dobrego,sprawdzonego weta.
Moja sunia zniosla sterylke doskonale, ciecie nie bylo duze,a teraz 2 miesiace po zabiegu nie ma nawet sladu. A jaki spokoj daje swiadomosc,
ze juz nigdy cieczki ani zagrozenia ropomaciczem...

Co do zabawek,to sa takie miekkie pileczki na sznurze, miekkie pileczki z materialu ze spacjalnymi wypustkami,zeby sie szybko nie toczyly
(w Karusku widzialam super zabawki Petstages polecam).

  • 3 weeks later...
Posted

Myszsza,
dobrze, ze sie nie moglas zdecydowac. Dzieki temu mamy mozliwosc obejrzenia czarnej wegielki Grity i przepieknego kociaka :crazyeye: Cudna z nich parka.

Posted

Ależ ona ma futro piękne.............. Aż mnie zatkało.....

Myszsza ja polecam agility, bo ono się opiera na silnym kontakcie z człowiekiem. Początkowo przy pokonywaniu przeszkód to jest wspólny wysiłek i wspólna radocha. I samemu się chudnie, he he.
Sterylkę popieram wszystkimi swoimi łapami. Z mojego punktu widzenia ważne były: brak ciąż urojonych (bardzo źle kropka znosiła), brak guzów na listwie mlekowej (odnawiały się pomimo wycinania, a po sterylce jak ręką odjął), brak cieczek. Suki się nie zmieniły. Są radosne, pogodne, skupione na mnie. Nie rozpraszają ich amory. Jedyny minus to zwiększone łaknienie zaraz po zabiegu. Tylko tyle, a te guzy naprawdę były okropne...

Posted

Wiem, że te zdjęcia są bylejakie. Szczęściem mąż kupił fajny cyfrowy aparat, jak się nauczę zmniejszać zdjęcia z paru mega, wstawie. Gritasia rzeczywiście sierść ma przepiękną, błyszczy w słońcu. Ale futro to nie wszystko: piechowa super sę bawi, coraz mniej się życia boi, na spacerkach pilnuje smakołyków w mojej kieszeni, przychodzi, siada, leży, i to jest chyba dobry wstęp do agility. Bardzo blisko, bo około kilometra jest tor i szkoła. Myślę, że zaczniemy po zagojeniu po sterylce, którą planuję w połowie czerwca.Pozdrawiamy.

Posted

Myszsza, kokieto... Te zdjęcia SĄ ładne. Fajowy ten wasz dom, szkoda, że nie wszystkie takie... :shake: Ja trzymam kciukasy za bezbolesną sterylkę. Z mojego doświadczenia wiem, że suczydła przechodza ją nieźle, za to właściciele, jakby gorzej... :evil_lol::lol: Ja całą noc nie spałam jak kropka była po. Wydawało mi się, że jakby coś to muszę być gotowa, żeby pruć do weta. Powodzenia!!!

Posted

Ksera napisał(a):
A ja się powtórzę i znowu napiszę, że chyba wyśniłam Wasz domek dla czarnulki :loveu:.

To chyba jednak Puma wybrała nam Gritę i jej dom. Była już bardzo chora, gdy zajrzałam na dogo szukając rady i pociechy. Czytałam o psach potrzebujących domu i wypatrzyła mi się czarnulka. A potem było smutno, TM, pustka w domu, dałam ogłoszenie, choć już wiedziałam, że to Ona, jeszcze tylko 2 miesące przekonywana TŻ, że jednak w tym domu pies być musi, i właśnie ten, no i mamy. Czarne szczęście. Szczęśce brzuszy się teraz na kanapie, i pewnie wie, że jutro pojedziemy do lasu, w górki, że będzie biegała i majtała zdyszanym jęzorem, pokąpie się w strumyku, pewnie zwymiotuje w samochodzie, a po powrocie pójdzie spać, we śnie przeżywając ekscytujące leśne zapachy, tropy zajęcy i saren i dzików i smaczki w mojej kieszeni.Pozdrawiam.Myszsza.

Posted

W plamie słońca w kuchni asystuje mi przy gotowaniu obiadku. Wtedy nawet słoneczne refleksy na suficie nie takie straszne. Ale mina jakby nietęga...

Coć tam spadło ze stołu, może będzie więcej?


Pozdrawiamy
myszsza z Gritą i Rodziną

Posted

O zajączkach wogóle nie ma mowy. Nie wiem czemu, ale Grita przeraźliwie boi się wszelkich świateł: w dzień na suficie i ścianach od słońca, wieczorem od reflektorów samochodowych. Miski z jedzeniem i piciem wyniosłam do przedpokoju, tam jest ciemno i spokojnie.
A po wieczornym spacerku brzuszy się na kanapie, z suchą bułeczką, wcześniej do mielonych przeznaczoną.


A gdzie nowe zdjątka Zuli?

Posted

wcale nie trzeba do zmniejszania zdjęć specjalnego programu: jest imageshack, ale coś mi to dziwnie wychodzi, i można po babsku: wysyłam sobie na skrzynkę, OE pyta, czy zmniejszyć, zmniejsza, zapisuję i oto mamy Gritę z niedzielnej wycieczki na Ślęże, przez niektórych zwaną Sobótką:

http://upload.miau.pl/1/71266.jpg" class="ipsImage" alt="">

http://upload.miau.pl/1/71267.jpg" class="ipsImage" alt="">

http://upload.miau.pl/1/71268.jpg" class="ipsImage" alt="">

http://upload.miau.pl/1/71269.jpg" class="ipsImage" alt="">

Fajnie było, Grita biegała jak szalona za patykiem, piła wodę ze strumyka, tarzała się w świeżej trawie i starych liściach. Nażarła się trawy wymiotowała w samochodzie - wciąż źle znosi jazdę. W domu jest psem obronnym, boi się obcych, więc szczeka pięknym basem. Troszkę za bardzo przytyła i wyliczam jej żarełko. Jest taka mądra, w lot pojmuje wszystkie nowe polecenia (nie za darmo!), coraz łatwiej się z nią pracuje.
Pozdrawiam.
myszsza z Gritą

Może mi ktoś powiedzieć, czemu fotki się ne wyświetlają? Robę tak, jak zwykle...

Posted

Ale mam zmartwienie: choć jedzenia w domu ma ile bądź, na spacerkach wyszukuje różne śmierdziuchy i pospiesznie zżera. Wie, że źle robi, bo od razu kładzie się poddańczo, ale nie może się opanować. Karcenie nie pomaga, odwracanie uwagi smakołykami też nie, to jest silniejsze. Boję się, że wreszcie pożre coś takiego, co jej zaszkodzi. Ja wiem, że na wsi zjadała co się dało, nikt jej tego nie zabraniał, co upolowała, to było jej. Bywała głodna. Jednak nie mam metody, by jej tego oduczyć. Pomóżcie.

Posted

Mysza nie martw się, mojej rottce od szczeniaka żarcia nie brakowało a na spacerach jednak każde gówno smakuje lepiej :evil_lol: , próby z mięsem obsamrowanych np. chili nie pomagały, też dobre i można zeżreć. Ciesz się, że w ludzkich kupkach nie gustuje bo mój jamnik je uwielbiał :crazyeye: .

  • 2 months later...
  • 2 weeks later...
Posted






















Pozdrawiamy serdecznie, powyższe zdjątka pokazują zabawę z ulubionym Berylem (ON) na podmokłej łące. Nie muszę chyba opisywać stanu obu źwierzaków.
Dziś w nocy jedziemy na tydzień nad morze, będą zdjęcia.
myszsza z Gritą i Rodziną
Dziś

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...