eloise Posted July 7, 2010 Posted July 7, 2010 u nas ciastolina też w ciągłym użyciu :) Ania nie potrafi sama nic zrobić więc to my mamy głównie zabawę ;) Fox czuje sie dobrze, nie lubi aplikowania kropli do uszu, Ofik jest wariat jak zawsze, od kilku dni jak wracamy do domu, to nawet Ani dostaje się powitanie z machaniem ogonkami i lizaniem twarzy :) Quote
MagdaNS Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Skoro pisiska mają się dobrze to ja się cieszę. A jak Ty si ę miewasz kobietko? Wysyłasz Anię od września do przedszkola? Quote
eloise Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 psiaki dobrze, jesteśmy na etapie zbierania kupek do badania ;) problem stanowi Amelia- która się uparła i nie chce załatwiać się do kuwety ;) więc musimy cierliwie czekać :) Ja różnie- raz lepiej raz gorzej, ciągle chce mi się spać, Ani za to wcale :) skąd ona ma tyyyyyyle energii?? Wczoraj wykombinowała nową zabawę- wchodzi na kuchenny stół a jak ją chce zdjąć to.... Ania skacze. Zrobiła ten numer mojej mamie- mama prawie dostała zawału :) ciągle odwracamy krzesła, żeby nie mogła wchodzić na stół ale ona to robi w trakcie posiłków. Milena bardzo Anię kocha, ale niedawno stwierdziła, że w sumie, to ona wolałaby mieć jednak psa niż dziecko ;) Ania od września idzie do przedszkola, nie może się już doczekać, wczoraj poznała koleżankę, z którą będzie w grupie. Za miesiąc idziemy na bilans 2-latka, podpytam panią doktor o szczepienia, ale generalnie jestem na nie, więc nie wiem czy zdecyduję się na jakiekolwiek dodatkowe. Quote
Ulka18 Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Eloise, jakos musicie przetrzymac ten zywiolek. Energia urodzeniowe jest najwyzsza i z kazdym rokiem jej poziom spada, takze to jakies pocieszenie ;-) Moja Ulka tez byla rozrabiaka, ktorej na sekunde nie mozna bylo spuscic z oka, a teraz jest az za spokojna i bardzo zamknieta w sobie. To przedszkole dla Ani ma jakies zajecia ruchowe? Plac zabaw, itd? Quote
eloise Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 o tak, i tańce i rytmika i plac zabaw a dla starszych dzieci też gimnastyka, może dziecko się w przedszkolu wyszaleje :) co wieczór Paweł zabiera ją na 2 godziny na plac zabaw, gdzie Ania szaleje, ale i tak nie jest po tych harcach śpiąca czy zmęczona- bawi się czasem jeszcze 2 kolejne godziny w domu, no i nie chce jeść. Jej się nawet niczym nie da przekupić :) wymyśla co chwilę nowe tańce, biega po całym domu aż się podłoga trzęsie, a wczoraj wieczorem jeszcze odkryła, że na poduchę ze styropianem można rzucić sie nie tylko przodem ale i tyłem, i że to jest jeszcze ciekawsze :) Quote
MagdaNS Posted July 8, 2010 Posted July 8, 2010 Ekise, będzie Ci łatwiej, jak pójdzie do przedszkola. Raz, że przez dzień trochę odpoczniesz, a dwa ona się wyszaleje w przedszkolu i po południu będzie inaczej w domu :). Co do szczepień to jeśli mała nie choruje, nie łapie infekcji, to faktycznie można się wstrzymać. ja szczepiłam Martę na meningokoki i pneumokoki, bo jej odporność jest bardzo nierówna, czasem długo nic nie łapie, a jak się zacznie, to końca nie widać. teraz też jest mocno przeziębiona, chyba z tych nagłych skoków temperatur, strasznie kaszle i ma katar. Na pocieszenie powiem Ci, że 6-letni synek mojej siostry, który ma ADHD, też im przez pierwsze lata tak dawał w kość, że szok. A teraz raz że trochę wyrósł, a poza tym jak zaczął chodzić systematycznie do przedszkola to się naprawdę zrobiło z niego nie to samo dziecko. Za to 3-letni Mati, który od urodzenia był wzorem spokojnego dziecka, do pewnego czasu tak jej daje w kość, że szok. No cóż, równowaga musi być :) Marta z kolei jest potwornie uparta, jak sobie coś wymyśli to nie ma szans, musi tak być i już. I to nie, że krzyczy czy histeryzuje. ja mówię, dlaczego nie, spokojnie tłumaczę, a ona na to znów swoje ;). Ręce mi opadają, bo ja swoje, ona swoje, w końcu kapituluję dla świętego spokoju, a to mało wychowawcze ;) Quote
eloise Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 "rozmowa" z Anią: Aniu, gdzie mieszka mały dzidziuś? TUUU!!! (i pokazuje SWÓJ brzuszek) W Twoim brzuszku? TAAAAK!!!! :) A nie u mamusi? Nie, tu A jak dzidziuś będzie jadł jak się urodzi? Cycy... A kto będzie karmił cycusiem? TATA!!!! :) cieszę się, ze zostałam tak odciążona i że moje kochane dziecko wszystko zaplanowało ;) Ania i Ofik to świetny duet. Dzisiaj Ofik siedział z nami w piaskownicy, kopał jak szalony, nawet na leżąco (bokiem) chyba go chłodził mokry piasek, Ania się śmiała, Ofik jadł paluszki, został wygłaskany, a jak go za mocno Ania "głaskała" to ją cap za dłoń i od razu panienka była delikatna ;) Foksio ma się dobrze, uszy w górze, nie lubi podawania kropelek ;) ale pozwala, Ofik by nie pozwolił. Chyba muszę obu panom zafundować czyszczenie zębów, nie tylko Foxowi, a ta impreza znowu nas pociągnie mocnooooo po kieszeni... Psy moich rodziców mają piękne, czyste zęby i nigdy im nie cuchnie z pysiów,a moje jadą na odległość ;) kolejna karma będzie na pewno czyszcząca zęby, nie wiem na ile pomoże, ale spróbujemy idę spać, to moja górna granica w ostatnich dniach... Quote
MagdaNS Posted July 9, 2010 Posted July 9, 2010 Idź Kochana spać, idź, pośpij też troszkę za mnie :) ania super Ci załatwiła temat: ona będzię nosić dzidziusia, tata wykarmi, a Ty masz wolne :) A jak będziesz mieć troszkę siły to zrób troszkę ogłoszeń mojej psince :) Buziaki dla Ciebie i całej ludzko-psio-kociej rodzinki :) Quote
eloise Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 to dopiero 10 tydzień, nie mam zgagi, ale siusiam co 2 godziny lub częściej!a przecież jeszcze nawet nie znać ciąży. weszłam po schodach na 1 piętro i dostałam zadyszki :) Fox i Ofik siedzą całymi dniami w domu, szukają najchłodniejszej podłogi i tak wegetują do 18. potem Ofik przenosi się do piaskownicy, a Fox krąży po trawie w cieniu. mój mąż poszedł do kolegi na mecz i dzięki temu 1 raz w trakcie mundialu nie muszę oglądać meczu :) Ani nawet upał nie straszny- nie chce iść spać o ludzkiej porze, nie jest zmęczona- cyborg nie dziecko :) Quote
MagdaNS Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 Martusia padła przed chwilą :). Red cały dzień leży na kafelkach za domem w cieniu :) Ja beczę ilekroć idę do ogrodu... Tak to już jest z tą ciążą że jeszcze nie widać, a już daje się we znaki :). Ja tez byłam strasznie słaba w pierwszym trymestrze, tak naprawdę dobrze się czułam tylko w 4 i 5 miesiącu :). Zgaga to mnie dopadała jak mi młoda po żołądku kopała :) Trzymaj się Kochana :) Będzie lepiej, zresztą sama wiesz :) Quote
eloise Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 ja miałam zgagę od 5 tygodnia, do samego końca, nawet w nocy! chodziłam z buteleczką syropu wszędzie, mogłabym nie wziąć portfela ale o syropie pamiętałam ;) Amelia uwielbia wygrzewać się w słońcu, ale nawet ona teraz woli cień i chłód. Quote
Ulka18 Posted July 10, 2010 Posted July 10, 2010 'Nie zazdraszczam' Ci Eloise, zgage pamietam do dzis, mimo, ze Ulka skonczyla juz 18 lat. Ciaza to ogolnie trudna sprawa, dla mniej odpornych raz wystarczy ;-) Quote
MagdaNS Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 hej hej dziewczyny, chłopaki, psiaki i kociaki, jak się miewacie w te upały? U nas Red cała noc śpi przed domem, już mu kawał wykładziny wycięłam i położyłam, żeby nie spal na gołym betonie, ale on chyba tak woli ;) Quote
eloise Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 rano leżymy w cieniu na trawce, potem kryjemy się w sypialni, z zasłoniętym oknem i wiatrakiem :) wieczorem robimy przeciągi w całym mieszkaniu i jakoś staramy się nie zwariować. Ania ma już żeberka na wierzchu, nic nie je a nadal biega jak szalona ;) Ofik najgorzej znosi te upały, jak ich moczymy wodą to dotarcie do jego skóry przez te pokłady sierści jest baaaaardzo trudne. a ja czuję się o tyle dobrze, że nie mam zgagi- a to znaczy dla mnie bardzo dużo! :) już sie cieszę, że w tej ciąży lato zastało mnie na początku a nie końcu, bo jak wspomnę ostatni miesiąc przed urodzeniem Ani... nogi tak opuchnięte, ze nawet w nocy opuchlizna nie schodziła, na dwór wytaczałam się tylko o 8 na 15 minut i wracałam do łóżka pod wiatrak, leżałam i piłam litry wody a dodatkowe kilogramy wyskakiwały mi chyba z powietrza... i poród w 25 stopniach, choć to było w nocy :) teraz nogi wieczorami tez mnie bolą, ale w tym upale nie tylko mnie, no i nie są opuchnięte, nie wyglądam jak Fiona ze Shreka :) Quote
Ulka18 Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 Dobrze teraz zaplanowalas wszystko Eloise ;-) Na kiedy masz termin ? Na luty? Quote
Reno2001 Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 U nas też okropnie gorąco. W kwestiach ciąży to nie mam nic do powiedzenia ;), jednak wyobrażam sobie, że zaawansowana ciąża w temp 35st musi byc koszmarem. eloise, uściski dla Ciebie :) Quote
Ulka18 Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 Ja chodzilam 'najgrubsze' miesiace zima i wczesna wiosna. Ale i tak mi bylo bardzo gorąco, inna jest cieplota ciala w ciazy. 2 dni przed jeszcze latałam po krakowskim Rynku. Dobrze sie czulam, ale tego wyczynu juz bym nie chciala powtorzyc; szczegolnie ze wzgledu na uciazliwosc opieki nad malym dzieckiem. Teraz sobie obie z Ulka dlugo spimy w niedziele, psy tez wymordowane po sobocie. Quote
Reno2001 Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 Ja od soboty mam luz totalny. Jarek z Maszą na obozie agility, Dotty na wsi z babcią, a ja sama w chałupie. Gdyby jeszcze tylko do roboty nie trzeba było chodzic i nie doglądac prac na budowie ;)... Jutro koniec laby-cała rodzina zjeżdża do domu. Ale za to w poniedziałek wyjeżdżamy całą nasza ferajna na tydzień na obóz. Psi obóz rzecz jasna :). Już się nie mogę doczekac! Quote
eloise Posted July 14, 2010 Posted July 14, 2010 my od 2 lat dzień w dzień wstajemy o 7 :) rzadko zdarza sie, żeby w sobote lub niedzielę udało nam się pospać do 8 czy 9- oczywiście na zmianę ;) raz ja, raz Paweł ;) bo Ania czasem pozwala a czasem nie, zależy jaki ma dzień i kogo sobie upatrzy, mamę czy tatę :) Bardzo zazdroszczę wakacji! Bo ja też miałam palny, ale wszystko legło w gruzach- a raczej w łóżku ;) razem ze mną :) Planowałam pojeździć z Anią po Polsce, po znajomych, pociągami. Ania jest już taka duża, że byłaby to pewnie dla nas duża frajda, na szczęście ona nie znała moich planów i nie wie, że ma czego żałować ;) Ania ma teraz fazę na całowanie wszystkich i wszystkiego, nawet wiatrak dziś pocałowała ;) w poniedziałek przyszła do mnie, pocałowała mnie w łokieć i mówi-papa. Pytam-gdzie idziesz? A:tata, tutu Ja: po tatę? na pociąg? ( bo Paweł jeździ do pracy kolejką i czasem po niego idziemy popołudniu ;) ) A;taaaaaaak, papa założyła torebkę na ramię i poszła na korytarz, całować psy na do widzenia :) Psy prawie nie jedzą, mają tak samo dość upałów jak my I prawdą jest, ze ciepłota ciała inna w ciąży- podobno chciałam Pawła zamrozić w ciąży z Anią ;) bo ciągle mi było za ciepło! Quote
eloise Posted July 15, 2010 Posted July 15, 2010 biedny Ofik... on chyba najgorzej znosi te upały, od 2 dni nie wychodzimy z domu wcześniej niż o 19. Z jednej strony domu mamy cień już od 16 ale zajmują go teraz panowie remontujący dach. Fox dziś w nocy rzygał, jak to on-prosto na kołdrę ;) cioci Milenie. jestem pewna, że to z przegrzania, Ofik miał podobnie 2 dni wcześniej, przy czym on preferuje podłogę. Amelia szuka wieczorem miejsc na podłodze, gdzie jest najlepszy przeciąg-o ile to mozna nazwać przeciągiem i przekłada się z boku na bok. Ania biega cały dzień na golasa, na noc udaje nam się ją ubrać jedynie w majteczki :) dzisiaj chyba nawet jej dokuczyła temperatura, bo piła bardzo dużo wody, dużo więcej niż choćby wczoraj, a ja z Mileną wypijamy tyle litrów wody, że chyba powinniśmy mieć własną przetwórnię butelek plastikowych... pełne wory plastiku po ostatnim tygodniu czekają na wywiezienie Quote
MagdaNS Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 W mieście takie upały są faktycznie straszne, nawet nie ma jak dobrze przewietrzyć mieszkania... U nas dzisiaj jakaś dziwna pogoda się szykuje... Chyba będzie parno i skończy się wielką burzą. Quote
Ulka18 Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 U nas tez niesamowity upal, w domu okna zamykamy od rana, wietrzymy tylko w nocy. W pracy niestety nie mamy klimy, wiec trudno sie skupic. Juz wole zime i snieg. Quote
eloise Posted July 16, 2010 Posted July 16, 2010 u nas też okropna parówa dzisiaj! Okna pozamykane, wiatraki w ruch... bardzo mamy już dość Quote
eloise Posted July 17, 2010 Posted July 17, 2010 Dzisiaj odwiedził nas sąsiad- Junior, młody chłopak, nie ma roku, wygląda jak mix boksera z astkiem. Szcekał po swojej stronie siatki na kota, który siedział na słupku, a nasz Dżek z naszej strony. Tylko, że Dżek waży 8 kg, a Junior to bydlaczek :) Siedziałam z Anią w baseniku, kiedy usłyszałam, ich szczekanie i zawołałam tatę, zeby zobaczył co tam sie dzieje w tych krzakach (a dokładnie tujach). Zanim tata zdążył tam dojść zza tui wyszedł... Junior :) Dżek był w totalnym szoku, Junior też, Kapsel stał już obok, gotowy gryźć obu po tyłkach, gdyby zaczęłą się walka. Wyskoczyłam z Anką z wody, zawołałam psy, Dżek zdążył już warknąć ale pozwolił się odwołać- to na pewno z szoku a nie dobrej woli i posłuszeństwa, zamknęłam towarzystwo w domu a tata poszedł do sąsiadów, bo Junior nie chciał wrócić drogą, którą przyszedł. Płot poszedł od strony sąsiadów, obiecal naprawić ale popołudniu Junior znowu do nas zawitał. Mam nadzieję, że naprawią go jutro, jak nie to tata będzie musiał pokombinować od naszej strony, bo my się Juniora nie boimy, ale o niego się boimy, i o Dżeka, bo choć to taki mały pies, to jest wielkim wojownikiem- nie boi się rzucić na żadnego psa i jakby go nie odciągać to walczyłby do końca. Boi się podniesionego głosu (nie możemy krzyczeć do siebie z pokoju do pokoju ;) ), huku, petard, ale psów się nie boi-taki gagatek. No i żadnemu kotu nie przepuści. Ma totalny zakaz wchodzenia do naszego mieszkania po tym, jak się kiedyś rzucił na Amelię, kocie pióra fruwały, mama ją próbowała ratować i oberwała mocno w rękę. Dziś był najgorszy dzień ze wszystkich tych upalnych, po prostu koszmar. Uciekliśmy o 15 z domu, bo było tu ponad 30 stopni, wróciliśmy wieczorem, jak już dało się oddychać, choć nie do końca... spadł bardzo intensywny deszcz, teraz jest miło na dworze, ale trudno wychłodzić dom. aha, Dżek, choć ma krótką sierść i brak podszerstka, uwielbia spać na dworze,a jak już na siłę go zaganiamy do domu to śpi na podłodze, do łóżka zagląda tylko zimą, no i uwielbia biegać po śniegu, może siedzieć i siedzieć na dworze. Za to Kapsel, któremu skóry nie da się zmoczyć- bo ma taką sierść, mógłby spod kołdry nie wychodzić a w tych upałach często wyleguje się na słońcu. I jak tu nadążyć za tym towarzystwem? Quote
MagdaNS Posted July 18, 2010 Posted July 18, 2010 Oj Eloise, o Ciebie wciąż coś się dzieje :). Pierwsze zdanie musiałam czytać dwa razy, żeby przeczytać ze zrozumieniem, bo nie mogłam się pokapować, jak chłopak może mieć wygląd boksera mixa z astkiem :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Ale to z upału :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Zazdroszczę Wam tego deszczu, u nas wczoraj pogrzmiało i nic, o 8 rano było dziś 32 stopnie, niby na dzisiaj zapowiadają deszcz, ale jakoś tego nie widzę... Wczoraj u nas też było koszmarnie, ale na dziś nie zapowiada się lepiej... Współczuję naprawiania płotu, jak "chłopak" wyczuł temat, że można fajnie skoczyć do sąsiadów, to chyba szybko sobie nie odpuści tych wycieczek. No i nie ma się co dziwić, ze Twoje "chłopaki" pilnują terenu. Masz nimi faktycznie istne urwanie głowy, temu gorąco, temu zimno, ten chce do łózka, tamten gania Amelię, podziwiam Cię, jak to wszystko ogarniasz z Anią na czele :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.