Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

eloise napisał(a):
dziękujemy za prezencik :loveu: Ania wzięła zajączka pod pachę, zapoznała go ze swoją ukochaną lalą, wzięła zabawkę do piasku i poszła z tatą do piaskownicy :) zajączek też poszedł, a lala została ;)


Cieszę sie, że doszło i że się podoba Ani :lol:
W sklepie mi powiedziano, że ten młyn jest nie tylko do piasku ale też do wody, ale kupiłam Hani taki sam i testowaliśmy - w wodzie się nie sprawdza :shake:

Posted

hm... też mi się wydawało, że i do wody się nada- Ania i tak pewnie wypróbuje ;) bo przyniosła go do domu z piaskownicy- a inne zabawki tam zostawia :)

Posted

u nas jest mnóstwo zabawek do ciastoliny, ciągle są w ruchu, a co najważniejsze- Ania zaczyna sama się nią bawić :) rysować nadal nie potrafi, je kredki, je ciastolinę, oblizuje nawet swoje buty-taki typ :)
naszym następnym zakupem będzie plastopianka- Ania bardzo lubi jak... tatuś się nią bawi i robi z niej różne rzeczy :) -niedawno Paweł został idolem wszystkich dzieci na szkółce niedzielnej w kościele i musiał wyklejać słonie wszystkim po kolei :) Aniamoczywiście plastopiankę też chce jeść

jutro miało być kolejne szkolenie ale musimy niestety odpuścić, bo leżę. Za tydzień gdybym ja nie mogła, to pojedzie Paweł z Mileną. Ofik pozwala nam zajrzeć sobie w zęby, wcześniej to było niewykonalne! więc jakiś postęp jest, a Fox stał się mniej spięty i pozwala się głaskać, nie wystawia przy tym zębów, to też ogromny postęp :) no, chyba,że Ania chce go dotykać ;)

Ofik codziennie dostaje swoją porcyjkę Foxowej karmy-Ania jak tylko przyuważy miskę, to biegnie, łapie chrupki i myk do Ofika, o jak on ją wtedy kocha! ;)

Posted

Hania sama stwierdziła, że ciastoliny "nie je się" ;)

Ostatnio chyba przez tą pogodę każe się cały czas nosić ("nie mogę tupać") i jak powiedziałam, że jest ciężka, to mi odpowiedziała: "Hania nie ciężka, Hania malutka!!!".
Jest też na etapie pytania wskazując na wszystko "co to?" No i tłumacz dziecku, co to jest to czarne na końcu banana (z jedne i z drugiej strony) :roll:
A do naszych olbrzymów, zwłaszcza Soni, mówi "sio", bo nie ma ochoty zostać zalizana i zadeptana ;)

eloise, a czy Twój TZ też po tym jak prosi o napisanie kartki na zakupy gubi ją??? :evil_lol:

Posted

ja się w tym domu nigdy nudzić nie będę :)

poszłam wczoraj wcześnie spać i poprosiłam Pawła, żeby przykrył Anię kołdrą. Obudziłam się o 5 rano i co? dziecko nie przykryte, a kołdra wisi obok łóżeczka. Idę do salonu, a na kanapie nie ma Ofkorsa, idę do drugiego pokoju, nie ma ani Foxa ani Ofika, idę na korytarz a tam Ofik na poduszce obok balkonu a Fox na kocu... na balkonie-zamknięty!!!! Otworzyłam biedakowi, ale nie wyglądał na zmartwionego, jest tak zakochany, że nic mu nie przeszkadza. Zaczęłam szukać jeszcze kota, bo różne myśli mi krążyły po głowie. Na szczęście Amelia spała z Anią. Nie wiem co ta kocica czuje do Ani, ale ciągle śpi przyklejona do jej nóg, co nie jest proste, bo Ania w nocy jet tak ruchliwa jak w dzień :)
Amelia wstała i wyszła z sypialni, obudziłam Pawła i powiedziałam mu, ze zostawił psa na balkonie, chyba się przejął bo nie mógł zasnąć, wstał i w ramach pokuty posprzątał łazienkę ;)
za jakiś czas Amelia zaczęła drapać w drzwi, na co odzywa się Ania-psi psi, a było chyba jeszcze przed 7, pomyślałam, że to już koniec spania, ale Ania spokojnie zasnęła dalej a kot przestał drapać :) takiego numeru jeszcze nie było :)
do południa było wielkie poszukiwanie ukochanej lali, zakończone happy endem, ale już mieliśmy obawy, że Ania ją zostawiła na dworze i Dżek ją porwał-zrobiłby to w pół sekundy ;)
a teraz Paweł pojechał kupić nowy odkurzacz(bo do końca zajechał stary ;) jedyny plus z mojego leżenia-musiał już któryś raz pod rząd odkurzać tym starym gratem i w końcu nawet on miał dość ;) ), Ani chyba się znudziło szukanie odpowiedniego, bo uciekła mu ze sklepu prosto na gigantyczny plac zabaw, taki w budynku, z kulkami, tunelami i zjeżdżalniami, zanim do niej doszedł to już zdjęła buty i weszła :) a wczoraj Paweł pojechał z nią tam specjalnie, żeby się dziecko rozerwało, i musiał ją 10 minut namawiać, żeby w ogóle weszła i zdjęła buty, bo akurat wczoraj jej się nie chciało :)
a przed chwilą jak na komendę, do łóżka wlazły psy i położyły się w tej samej pozycji i śpią jak zabite :)
przysięgam, dom wariatów :) jest dokładnie tak samo, jak było w moim rodzinnym domu :)

Posted

Ania zrobiłaby wszystko, żeby nasze psy ją lizały ;)
Czasem udaje, że jest malutka, ale wtedy przychodzi się przytulać i leżeć, nie nosimy jej, dawno ją tego oduczyłam, nawet jak chce, to mówię jej, ze ma piękne długie nóżki, które chętnie ją zaniosą ;)
mój TZ nie gubi kartki- on jej prawie nigdy ze sobą nie zabiera ;) i dzwoni i prosi o listę smsem :)

Posted

chyba zapomniałam jeszcze dodać, że Ania próbowała sobie prostować włosy prostownicą na wystawie w sklepie ;)
Ona ma tyle energii, że normalny człowiek męczy się od samego patrzenia na nią :)
dzisiaj robiła fikołki na Mileny nogach, tylko na głowie i jednej ręce, bo w drugiej trzymała autko, którym woziła... psią karmę-nie wiem w jakim celu, przynajmniej jej nie jadła ;)
w weekend odwiedzili nas Pawła rodzice- babcia była chyba bardzo szczęśliwa, jak wyjeżdżała- Ania z radości na widok dziadka piszczała całe 2 dni, a głos to ona ma :) w trakcie posiłku robi taki dystans na nogach, że spala więcej niż zjada- dziadki nie mogli uwierzyć, ze ona prawie nic nie je, a ma tyyyyle energii ;)
Nazywa Ofika Owa i ciągle chce go przytulać, a Owa się wczoraj i dziś tak wytarzał, że czeka go pewna kąpiel, śmierdziel jeden!
Ania wyjęła dziś absolutnie wszystkie swoje zabawki- nie tylko je rozwaliła na całej podłodze- ona faktycznie się nimi wszystkimi bawiła, w trakcie angażowała nas w oglądanie książek a nawet zdążyła się godzinę przespać. Później było tylko gorzej ;) w aucie woziła smerfy, a wodę z psiej miski przelewała chochlą do innych pojemników.
Pawła kolega niedawno złamał śródstopie, stając na zabawce syna, sądzimy, że nas czeka coś podobnego :)
teraz poszła na spacer- prowadzić Ofika :)

Posted

dzisiaj poszłam z Anią na bilans dwulatka. I od wejścia do przychodni, Ania zrobiła histerię, nie chciała się rozebrać, zważyć, zmierzyć, ehhh, a od 2 dni wiedziała, ze pójdzie do pani doktor i się cieszyła i "mówiła", co pokaże, co pozwoli zrobić. na koniec się uspokoiła a potem... była szczepionka ;) i Ania płakała po tym jakieś 10 sekund, czy ona zawsze będzie taka przekorna? :) waży 11,200 czyli mniej więcej tyle co Ofkors, pani doktor była bardzo zadowolona, bo Ania wskoczyła z wagą na 25 centyl- tak dobrze było tylko tuż po urodzeniu ;) Ofik trochę schudł i utknął z wagą. Ania codziennie go niestety dokarmia, może jak pójdzie do przedszkola to uda mi się go odchudzić.
Wczoraj chłopcy zostali wypucowani, o jka sie dziś błyszczą niesamowicie :) pachną na odległość :) Paweł cały wieczór jęczał, że śmierdzą mokrym psem ;)
Na wczorajszym spacerze Ofik pociągnął Anię i przejechała się trochę po piachu :) oczywiście sie nie poryczała, tylko wstała, otrzepała ręce, powiedziała ajś (czyli-boli kolano) i poszła twardo dalej :) kolano zdarte, ale ona wiedziała, ze gdyby płakała, to tata zabrałby jej Ofika :)
Właśnie zaczęło u nas lać- spadek temperatury wywołał u chłopaków taki entuzjazm-biegają podnieceni po mieszkaniu i się podszczypują :)

Posted

Eloise, ja mam zawroty głowy od samego czytania, co się u Was dzieje, podziwiam Cię, że jeszcze nie zwariowałaś :). Miałam wczoraj szybki wypad do Warszawy, więc faktycznie jak wyjeżdżałam zbierało się na deszcz. Nie wiem, czy to będzie dla Ciebie jakies pocieszenie, ale synek mojej siostry byl dokładnie taki sam, wszędzie go było pełno, teraz ma 6 lat, od dwóch chodzi do przedszkola i zrobił się z niego spokojny i grzeczny chłopiec. Już nie skacze po lampach i nie jest w dziesięciu miejscahc na raz. A jak Ty się miewasz i mieszkaniec Twojego brzuszka? czytałam, że będziesz miec dośc spore towarzystwo w tym samym stanie, co Ty :). Fajnie mieć taką "grupę wsparcai", która szczególnie dobrze rozumie, co w tej chwili czujesz :). Całą ciążę będziesz musiała leżeć?
U mnie tez tak było, że z Emi ['] na szkolenia musiałam jeździć ja, bo mojego ex-TZa się nie słuchała :). Może i chłopakom wyjdzie to na dobre i zanim mały człowiek pojawi się na świecie i "dołoży swoje" do codziennego chaosu to Ania i psie towarzystwo trochę się wyciszy. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że drugie dzieci są z reguły o wiele spokojniejsze, nie wiem jak to działa, ale dziesiątki mam, jakie znam, moi znajomi, wszyscy potwierdzają, że drugie dzieci jakoś tak same z siebie były spokojniejsze i dawały złapać oddech ;)
Buziaki dla Ciebie, może kiedys w końcu pojadę do W-wy nie jak po ogień i będę mogła Cię odwiedzić. No i wszystkiego najlepszego dla małej jubilatki!!!

Posted

Dziecko czuje się chyba dobrze :) ja gorzej, mam skurcze. Stale biorę leki rozkurczowe i leżę. Leżenie to moje główne lekarstwo :( dopóki się to nie uspokoi, zostaję w łóżku :(
Przez kilka tygodni było lepiej, więc mogłam w miarę normalnie funkcjonować- pobawić się z Anią, wyjść z nią na podwórko czy do sklepu na krótki spacerek, czy choćby zrobić obiad, a teraz znowu kicha...
Bardzo się cieszę, że taka nas gromadka ciężarnych :) nie miałam żadnej koleżanki czy kolegi dla Ani, a teraz będzie super :)
Co do zrozumienia... żadna moja ciężarna koleżanka, która nie miała problemów z ciążą, nie rozumiała moich problemów. Teraz też nie rozumieją. Nawet moja mama ma problem ze zrozumieniem mojego bólu, bo ona tego w żadnej ciąży nie miała. Dla wielu osób fakt, że nie leżę w szpitalu oznacza, ze nie jest chyba tak źle jak mówię, ze jest... ale kto był kiedykolwiek na oddziale patologii ciąży to wie, że trzeba się rękami i nogami bronić przed trafieniem tam, bo to jest bardzo, bardzo smutny oddział.

Oczywiście zapraszamy w odwiedziny :) Ania uwielbia gości ;) ja też :)

Posted

leżenie w ciąży w szpitalu to najgorsza rzecz na świecie, można dostać depresji od samego patrzenia na te ściany, człowiek w ogóle czuje się jak w totalnym więzieniu, w domu to jednak w domu... ja miałam rózne kłopoty w ciąży, ale na szczęście nie musiałam leżeć plackiem, tzw. skurcze przepowiadające od połowy ósmego miesiąca, ale mogłam normalnie chodzic

Posted

Dzielna z Ciebie kobitka ELoise, ja to bym nie ulezala za Chiny ludowe tyle czasu. Ponad 10 lat temu mialam operacje oczu w Katowicach, bylam na zwolnieniu 2 miesiace i to bylo dla mnie za dlugo, a 9 miesiecy plackiem to nie dla mnie. Ciekawe czy Twoj maly dzieciak bedzie spokojny czy tak bedzie rozrabial jak Ania ? Powinien byc grzeczny, bo Ty jestes spokojna, ale pamietam, ze z Ania tez lezalas, a Ania wcale spokojna nie jest, tylko pędziwiatr.

Posted

Ania nawet w brzuchu była pędziwiatr ;) po porodzie była spokojniutka dopóki nie zaczęła raczkować. moje leżenie niestety jej nie uspokoiło ;)
wczoraj dała mi do towarzystwa wszystkie swoje plastikowe figurki :) dzisiaj od rana miałam smerfy i 10 książeczek :)
musiałam oglądać dziś Króla Lwa (oczywiście fragmenty), bo zostałyśmy same i musiałam ją unieruchomić na dłuższy czas. stała się też rzecz niebywała-Ania zjadła kromkę chleba z masłem :)
a rano nakładała Ofikowi jego karmę na plastikowy talerzyk dla lalek, a ta pazera zeżarła 4 takie porcyjki, musieliśmy im zabrać miskę, bo oboje nie znają umiaru ;)
Amelia po raz kolejny nas zadziwiła-Ania ją złapała, przeniosła przez całe mieszkanie, Ofik ją podszczypywał po doopce a kocica nic, 2 razy miauknęła, ale nawet nie próbowała się wyrywać- nie mam pojęcia skąd w niej tyle cierpliwości! :) jak ja ją głaszczę to potrafi mnie ugryźć jak ma dość ;)

Posted

Chłopcy byli dziś na szkoleniu- Fox się przełamał, zaczął wykonywać polecenia i nawet zaczął jeść parówki na szkoleniu :)
Jutro ostatnie zajęcia- Paweł jedzie tylko z Foxem, Ofik ma wolne, bo Milena nie może iść. Ja nadal leżę. Ból nie mija, ale na szczęście się nie pogłębia. O ile się nie pogorszy, to idę do lekarza w środę. Co 2 godziny biorę tabletki rozkurczowe. Przekopane, mówię Wam.

Wiecie jak to jest, w każdym domu jest ktoś, kto wszystko widzi i wszystko wie :) i w naszym domu to jestem ja :) Wczoraj zauważyłam w koszu opakowanie po ciastkach i mówię do Mileny- zjadłaś całe ciastka??? I nic nie zostawiłaś? A ona mówi, ze wcale ich nie jadła :) więc pytam skąd w koszu opakowanie?-spod stolika Aneczki. Po minucie zastanowienia wiedziałam już wszystko :) Wieczorem zjadłam kilka ciastek i zostawiłam resztę NA stoliku. Przyszła Ania i pozrzucała zabawki ze stolika, łącznie z ciastkami, a Ofik skorzystał z okazji i wyżarł wszystko zanim ktokolwiek się zorientował. Ponieważ oglądałam film, nie pokojarzyłam faktów jak Ofkors hałasował pod stolikiem :) dopiero rano wszytsko sie poukładało. Paweł i Ania byli poza podejrzeniami, bo Anię ciastkami można wystraszyć :) Pawła też :)

Posted

Eloise biedna, ja Ciebie podziwiam... Co 2 godziny tabletki rozkurczowe to musi być naprawdę ciężko z Tobą :calus: W którym jesteś teraz tygodniu? Ja nie wiem, pewnie jak bym musiała leżeć ze względu na dziecko to bym leżała, bo ze względu na siebie to nigdy w życiu bym tyle w łóżku nie wyleżała. Pamiętam jak byłam z Martą w ciąży i mieszkaliśmy w Zakopanem to mnie baby przestrzegały, że jak przyjdzie halny, to mam leżeć plackiem, bo są przedwczesne porody i poronienia. Ja to oczywiście potraktowałam w kategorii "góralskie zabobony". Ale jak byłam z Martą w 8 miesiącu ciąży i przyszedł taki halny, co trzy dni szalał i nawet po Krupówkach wiał ponad 100 km/h to trzy dni plackiem leżałam. Wprawdzie skurcze przepowiadające to mnie męczyły baaardzo długo przed porodem, to już nawet uwagi nie zwracałam na to, ale wtedy jak tylko chwilę pochodziłam to maskara była. Normalnie 3 dni plackiem, tylko do WC i z powrotem, w łóżku nawet jadłam. Matko, a tak leżeć 7 czy 8 miesięcy? Chyba Ci pożyczę jakieś książki i podeślę :)

Posted

takie właśnie bóle-skurcze jak przy okresie :( to dopiero 13 tydzień! było już lepiej, ale wróciło, leżę już 10 dni. dopóki nie miną bóle to muszę leżeć. Mam głęboką nadzieję, że przestanie boleć jeszcze przed porodem ;) W 1 ciąży było podobnie, a leżenie, które zaczęłam w13 tygodniu, skończyłam w 17...

Posted

i tak i nie :) Ania chciałaby się ze mną bawić, ale bawi się z ciocią i tatą. Milena jest z nami cały dzień, więc nie mam w ogóle potrzeby wstawać. Teraz zostałyśmy same na 2 godzinki, bo Fox jest w szkole ;) a Milena w kościele. Jak tylko Paweł wróci to zabierze Anię na spacer, może przy okazji do sklepu po nowy kontakt ;) a popołudniu jak już Ania się wyśpi to plac zabaw jak codziennie. Potem tylko kąpiel, kolacja i spanie. Milena pierze, prasuje, sprząta gotuje, no i do 18 zajmuje się Anią... Trochę mi szkoda i Pawła i Mileny, ale wcześniej to wszystko było na mojej głowie :) Żałuję tylko, że nie mogę sobie z Anią pobiegać, bo uwielbiamy gonitwy. Musimy poczekać jeszcze 7 miesięcy ;) Psiaki też są na głowie Mileny... Ale z Ani rośnie super pomocnica ;) więc jakaś "pomoc" jest :)

Posted

nie mówiłam Wam chyba. że Dżek niedawno wlazł pod auto za kotem (jest ich dużo w sąsiedztwie i ciągle do nas przyłażą) i nie potrafił wyjść ;) Tata musiał użyć podnośnika, żeby cholerę wyciągnąć ;)

Byłam z Dżekiem niedawno u weta i jak wet usłyszał, że Dżekuś nie cierpi kotów to powiedział- mój sojusznik, swój chłop ;) mam jednego w szpitaliku, chcesz? ;)
Opowiadał mi kiedyś, ze jego kot ciągle mu mruczy w nocy pod łóżkiem i go ciągle budzi, bo układa się dokładnie pod jego głową :) ale nasza Amelię uwielbia

p.s. wczoraj wieczorem przez 3 godziny brzuch nie bolał! :)

Posted

standardowo, boli więc leżę, a Dżek wlazł tam w niedzielę o 6 rano :) ma szczęście, że tata wcześnie wstaje i lubi chodzić po ogrodzie, a nie tylko wstaje na chwilę, żeby wypuścić psy i wraca do łóżka ;)
byłam dziś rano na pobraniu krwi, chyba pielęgniarka wstała lewą nogą, bo mi tak wbiła igłę w żyłę, że nadal boli ;)

Posted

nie wiem czym się naraziłam pani pielęgniarce w zabiegowym ale ręka chce mi odpaść, mam nadzieję, że nie obudzę się rano z całym przedramieniem zasiniałym ;)
Psy naprawdę dużo wyniosły ze szkolenia, Milena dała dziś radę zabrać na spacer obu delikwentów naraz i pięknie wykonywali polecenia. Oczywiście zapominają o całej nauce jak tylko są bez smyczy- ale to pewnie też kwestia czasu i dyscypliny :)
Tylko Ania i Amelia oporne są na wszelkie dyscyplinowanie, Ania nie zejdzie z łóżka/materaca inaczej niż po zrobieniu fikołka, a że czasem klapnie doopką prosto na podłogę? To nic, wstaje i biegnie dalej. Dziś wstała popołudniu strasznie głodna, boi wołała ama ama ama dopóki nie dałam jej jeść, po 3 łyżkach była już najedzona i poszła do swoich spraw, taki typ niejadek :)

a z innej beczki- mam problem z krakvetem. już 2 raz z rzędu nawalają z zamówieniem- za 1 razem niby wysłali a nie doszło, a teraz nie mieli towaru i nie dali znać. Kiedyś kontaktowali się od razu na 2 dzień, wyjaśnialiśmy ewentualne braki, zamienialiśmy w zamówieniu i na 3 dzień towar był u mnie, a teraz nie da sie do nich dodzwonić, na maile nie odpowiadają, nawet na gg mnie dziś ignorowali- czy zamawiacie tam karmy i czy zdarzyły Wam się podobne historie? A może znacie inny dobrze zaopatrzony sklep internetowy?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...