Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bartuś, to pies, który niby ma opiekunów, ale tak naprawdę jest bezdomny. Pierwszy opiekun pozbył się Bartusia pozostawiając go na ulicy, a drugi, obecny, chce pozbyć się Bartusia każdego dnia, a w zasadzie nie tyle Bartusia, co odpowiedzialności za niego. W efekcie biedak żyje, jak bezpański pies, bez żadnej opieki, żadnego dozoru, ale kolejne interwencje w jego sprawie kończą się fiaskiem. Obecny „opiekun” Bartusia utrudnia wtedy udzielenie jakiejkolwiek pomocy i każe go zabierać. No i nadeszła chwila, że stało się to realne. kikou przyjmie Bartusia do hotelu, a wspaniała, niezastąpiona Aska7 zawiezie go tam, ale... No właśnie ale, ale Bartuś jest biedny, jak święty turecki. Nie ma grosza przy duszy. Jeśli się nie sprężymy, nie uzbieramy kasiorki na hotel, to Bartuś nadal będzie bezpańskim psem u swego "opiekuna".

Poznajcie Bartusia, to właśnie On.

bart99997000000000000000000.jpg.140212ba95b29e04b342827b527e3117.jpg.3325a3b380b606d62bf992027a3acfc5.jpg

   bart999999999999999999999999999.jpg.92c47f942f4495293d761aec4245d6b0.jpg.a33afcc02af43a30550abd6de84c16db.jpg 

  • Like 1
Posted
Dnia 20.05.2026 o 09:56, DORA1020 napisał:

Bardzo dziekuję za założenie watku💚

Myślałam, że pokażesz mi zdjęcia Bartusia i wkleję je w zmniejszonym formacie  🙂 

Posted
Dnia 20.05.2026 o 20:19, elik napisał:

W takich warunkach "mieszka" Bartuś 😞 

image.png.247de8794c97d82556952d71accd31c3.png.e9d3fae616c3c811588c41dda75d1911.png

image.jpeg.74b3f2c4c6b1faa746ed1129a917f1f3.jpeg.4dd86511a45b21a388d0cb4fe0e69431.jpeg

Warunki rzeczywiście niezbyt "eleganckie", ale Bartuś tam żyje od lat, zna swojego opiekuna, ufa mu, budę ma tam naprawdę ładną i troskliwą opiekę Dory1020. U kikou warunki i opieka o niebo lepsze - tak, najlepsze! Ale...

Akurat kilka dni temu rozmawiałam z wetką o psie, który tu u nas ma dom u całkiem majętnych ludzi, a łazi bezpańsko, pani z kiosku przy cmentarzu go od lat dokarmia (w domu pewnie jakieś resztki tylko dostaje). Ostatnio zobaczyłam u niego dużą wygryzioną ranę i uszy ze świerzbem, zagotowało mnie.... uznałam, że czas wreszcie odebrać im tego psa, bo on u nich tylko w budzie śpi, nie dbają o niego, nawet szczepień nie ma. Z wyglądu bardzo podobny do Bartusia. I poszłam z tym do wetki, gotowa na natychmiastowe odebranie psa. Wetka zna psa i tych ludzi, to prawie jej sąsiedzi - powiedziała, że zabranie go teraz na starość to nie będzie dla niego polepszenie, on nie odnajdzie się w zamknięciu, będzie cierpiał, bo całe życie łaził....długo wymieniałyśmy "za" i "przeciw",  ustaliłyśmy, że go odrobaczymy... i tylko tyle dla jego dobra. Już wtedy pomyślałam, że sytuacja podobna jak u Bartusia, tylko tu pies "pański", a nie bezpański.

Dlaczego o tym piszę? Bo Bartuś już raz miał być zabrany i przyjechać do mnie na BDT. I wtedy kila osób, którym dobro tego psa leży na sercu ustaliło, że dla tego psa to nie będzie szczęśliwa zmiana, pomijając wielkie ryzyko ucieczki z nowego miejsca, musiałby długo być zamknięty w kojcu takim, z którego uciec się nie da. To nieufny pies, nawet do  Dory, która go przecież od lat karmi nie podejdzie, tylko do swojego "pana". A pan chyba nie chce raczej psa się pozbyć, bo w dniu, kiedy Aśka7 miała po niego przyjechać pies w tajemniczy sposób "uciekł", choć zawsze spał tam przecież....myślę, że on celowo go wypuścił.

A i Dora pewnie będzie się o niego zamartwiać, jak go jej "zabraknie", bo jestem pewna, że ona go kocha...

Bartuś nie jest tam zagrożony, chodzi po terenie osiedla, gdzie wszyscy go lubią (z wyjątkiem jednego wrednego małżeństwa 😉 ), ma w pewnym sensie "dom", gdzie żyje od wielu lat. Wtedy ustaliłyśmy z Dorą, że zabierzemy Bartusia jeśli by się nagle  okazało, że potrzebuje leczenia lub w innej nagłej sytuacji. 

Nie wiem, jak teraz wygląda sytuacja, być może stało się coś, co spowodowało nagłą potrzebę zabrania Bartusia, jeśli tak - sama dołożę deklarację dla niego. Ale jeśli nie - nie róbmy więźnia z wolnego ptaka... tak mi tylko serce podpowiada, choć patrząc na zdjęcia widzę smutnego, starego psa, którego chciałoby się natychmiast zabrać do domu...

Ja nie twierdzę, że "NIE".... ale nie pochopnie.... u kikou piesków nie ma dużo, myślę, że miejsce dla kilku nawet by się znalazło, bo ona ma wielkie serce i dom do tego wspaniale  przystosowany....ale czy Bartusiowi na pewno będzie tam lepiej, niż teraz? 

 

  • Like 3
  • Upvote 2
Posted

Generalnie zgadzam się z mari, ale zastanawiam się  czy nie przyszedł moment by go " udomowić". 

Jest głuchy. Nie byłoby dobrze, gdyby rozjechał go samochód. 

Niby jest właściciel , ale ma zmienne humory co nie daje stabilności  i bezpieczeństwa Bartusiowi.

Cała sytuacja odbija się  na DORA chociaż wiadomo, że pies jest najważniejszy.

 

  • Like 1
Posted

Według mnie to nie jest właściciel tylko człowiek który go tam przechowuje i gdyby nie pomoc Dory to by ani do weta nie poszedł zaszczepić a karmił pewnie od czasu do czasu. Nie wiadomo czy go czasem nie uderzy jak nie ma humoru a Bartuś jest od niego zależny.

Czasami tak jak teraz go zamyka , zasłaniając mu wejście i Bartuś nieszczęśliwy tylko przy budzie może siedzieć.

Bartuś jest psem niczyim.

Jest coraz starszy, będzie potrzebował bezpieczeństwa i stałej troskliwej opieki , nawet jeśli nigdy nie będzie psiakiem domowym to przyzwyczai się do nowego miejsca bo będzie na wolności - tak jak Maurycy jest u katakka , który ma swój pokój ale też swobodę poruszania się po całym terenie ogrodu, ma psiego przyjaciela a to piesek wycofany nie tak jak Bartuś przyzwyczajony trochę do człowieka. A spokój , trawa nowe zapachy ,nowy teren do zwiedzania wynagrodzą mu w pewnym sensie utratę tego co miał.

Psiaki naprawdę przyzwyczajają się do lepszego.

 

  • Like 3
Posted

Boże,jeśli jesteś powiedz mi co mam robić.

Już jestem zmienna jak ten człowiek.

Raz mi się wydaje,że dobrze by było,innym razem,że nie trzeba go stąd zabierać.

Ja kocham tego psiaka. Zrobię dla niego wszystko. Tylko co to jest wszystko....?

Ma pojechać? Ma zostać?

Każdy mi mówi,ze to trudny przypadek,ale ja o tym wiem.

Jednego dnia myślę,że pojedzie,drugiegio dnia boję się.

Bartuś ma skłonność do ucieczki. I boję się,że któregoś dnia by sobie wydrapał dziurę w ogrodzeniu.A ja musiałabym jechać na drugi koniec Polski,żeby go szukać

.To bardzo mądry psiak.

Przez tyle lat pomagania miałam trudne przypadki,ale jeszcze nigdy czegoś takiego.

Ostanim razem jak byłam Bartuś siedział sobie na trawce,i jak chciałam wejsć to szczekał na mnie,kochany psiak.

Dzisiaj pójdę znowu. Ale bardzo się boję.

Boję się krzyków tego człowieka. Ale raczej zniosę dla Bartusia wszystko. BYle tylko on był szczęśliwy.

Ale co jest szczęściem Bartusia? Wyjazd? Zostanie tutaj?

Sami widzicie,ze każdy ma odmienne zdanie.

  • Like 1
Posted

Zanim Bartuś by trafił do kikou,to musiaby przejśc wielką traumę.

Lapanie,usypianie sedalinem,transport do kojca,pózniej daleka podróz

Obca dla Bartusia osoba,my wiemy,ze kikou serce oddaje dla  psiaków,ale Bartuś tego nie wie.

Psiaki u kikou, Bartuś zawsze był sam,jak się włóczył unikał kontaktów z psiakami. Nigdy nie był agresywny.

Z drugiej strony głuchota Bartusia,wiek.

  • Like 1
Posted

Czy ten facet by się łaskawie uspokoił, gdyby mu zapłacić powiedzmy 150zł miesięcznie za absolutną zgodę na pieska u niego i nie wtrącanie się w opiekę Dory?

Posted
Dnia 22.05.2026 o 08:42, Onaa napisał:

Według mnie to nie jest właściciel tylko człowiek który go tam przechowuje i gdyby nie pomoc Dory to by ani do weta nie poszedł zaszczepić a karmił pewnie od czasu do czasu. Nie wiadomo czy go czasem nie uderzy jak nie ma humoru a Bartuś jest od niego zależny.

Czasami tak jak teraz go zamyka , zasłaniając mu wejście i Bartuś nieszczęśliwy tylko przy budzie może siedzieć.

Bartuś jest psem niczyim.

Jest coraz starszy, będzie potrzebował bezpieczeństwa i stałej troskliwej opieki , nawet jeśli nigdy nie będzie psiakiem domowym to przyzwyczai się do nowego miejsca bo będzie na wolności - tak jak Maurycy jest u katakka , który ma swój pokój ale też swobodę poruszania się po całym terenie ogrodu, ma psiego przyjaciela a to piesek wycofany nie tak jak Bartuś przyzwyczajony trochę do człowieka. A spokój , trawa nowe zapachy ,nowy teren do zwiedzania wynagrodzą mu w pewnym sensie utratę tego co miał.

Psiaki naprawdę przyzwyczajają się do lepszego.

 

Mogę się tylko podpisać pod tym co napisała Onaa. 

Bartuś rzeczywiście ma historię podobną do Maurycego. U niego też były głosy żeby go nie przenosić. Teraz widzimy, że przeprowadzka wyszła mu na dobre. Potrzeba czasu i mądrych decyzji.

Maurycy był na swój sposób bezpieczny bo w schronisku. Bartuś tego bezpieczeństwa nie ma. W dodatku jest coraz starszy i ma problemy ze słuchem. A jak potrąci go samochód? Będzie larum...

I jeszcze jedna, ważna sprawa. Maurycy przez wiele lat był w schronisku ale dopiero Kasia zauważyła, że ma guza. Po operacji wiemy, że to było nowotworowe ale na szczęście już wycięte i są dobre rokowania na przyszłość. A jak coś podobnego przytrafi się Bartusiowi? Może niekoniecznie taka choroba ale inna? Mimo najszczerszych chęci Dory myślę, że ona niekoniecznie zauważy to w odpowiednim momencie. Choćby dlatego, ze pies może jej się przez kilka dni nie pokazać. Na tego faceta to już zupełnie nie ma co liczyć...

I tak jak napisała Onaa Psiaki naprawdę przyzwyczajają się do lepszego. Tylko muszą dostać szansę.

Byłam "zamieszana" w wiele przenosin starych psów do lepszych warunków. Jeszcze nie trafiłam na przypadek, żeby się pies nie odnalazł. Fakt, czasem trzeba sporo czasu ale naprawdę warto :).

 

  • Like 2
Posted

Mam nadzieję, że nie będzie tu awantury, bo chociaż mamy inne zdania to nie na zasadzie "ja mam rację, a ty jesteś głupia".

Z rozi się nie zgadzam, bo płacenie patologii będzie tylko powodowało eskalację roszczeń. Za miesiąc będzie chciał 200, 250, itd. 

Co do funkcjonowania Bartusia w tym miejscu, to chcę przypomnieć, że on tak żyje od 12 lat. Domniemanie, że jest bity albo głodzony to trochę generowanie sobie niepotrzebnej makabry, bo tego najzwyczajniej nie wiemy. I nie widzę większego sensu uszczęśliwiania go na siłę. Tylko nam się wydaje, że będzie mu lepiej, a to będzie dla niego niewyobrażalny stres. Maurycy nie wygląda na "wdzięcznego" za to "uratowanie". Na wszystkich zdjęciach łypie przykurczony na boki, ucieka na widok człowieka, nie bawi się z innymi psami, nie da się go w normalny sposób obsłużyć weterynaryjnie. On musiał zaakceptować nową sytuację, bo nie ma innego wyjścia.

Nie wydaje mi się, żeby z Bartusiem było inaczej. Może być gorzej, bo potrafi dziabnąć i lubi uciekać.

Jeśli jednak ma jechać do Kasi to trzeba od razu ustalić czy Kasia go bierze dla siebie i ogarnia go również finansowo, czy to DT i kto ewentualnie płaci za karmę i weta, no i kto w razie problemów pojedzie Kasi pomóc. 

Jeśli Bartuś zostaje, to na miejscu Dory bywałabym u Bartusia najwyżej raz na miesiąc, z napoczętym workiem karmy, żeby karmienie go było wygodne, a facet nie sprzedał karmy. Dla wszystkich cała ta sytuacja jest niekomfortowa, Dora się martwi i stresuje, a facet się wkurza, że go jakaś "baba" nachodzi i poucza.

Generalnie zgadzam się z Marysią, tzn. jestem za zostawieniem Bartusia na miejscu, bo tego akurat drzewa nie powinno się przesadzać.

  • Like 1
  • Upvote 1
Posted

Mówi się, że "starych drzew się nie przesadza", i takim starym drzewem jest Bartuś. Tam, gdzie teraz jest to cały jego świat, innego nie zna, czuje się tutaj pewnie, zna każdy kąt, jest wolny, chodzi sobie gdzie chce, wraca kiedy chce. Póki co jest zaopiekowany, ma porządną budę, Dora zmienia mu kocyki, ma karmę, wodę i, co chyba najważniejsze dla niego, swobodę. Bo to pies włóczykij, i tego już się raczej nie zmieni. Facet już nie krzyczy, żeby psa zabierać, więc niech zostanie tam, gdzie jest, niech dalej cieszy się wolnością i swobodą. A jeżeli Dora zauważy, że coś złego dzieje się z jego zdrowiem, to wtedy będziemy reagować. Wiem, że jest głuchy i może wpaść pod samochód, ale głuchy jest już od dawna i jakoś funkcjonuje, może wyczuwa przejeżdżające samochody jakimś innym zmysłem. Zresztą wypadki zdarzają się zwierzętom niezależnie od wieku.

  • Like 1
  • Upvote 2
Posted
Dnia 22.05.2026 o 14:25, Aska7 napisał:

Po co częściej ? Dla niej to za każdym razem stres. I oko na Bartusia będzie. To tak tylko przykładowo ten miesiąc.

Obawiam się , że wizyty u Bartusia bez względu na częstotliwość,zawsze są stresem dla DORA, bo nie wie co zastanie. Jak idzie, to ma stres, jak nie pójdzie też będzie stres. Sama musi zdecydować co dla niej i psa jest najlepsze.

  • Like 1
Posted

Raz na miesiąc to nie,założyłam sobie,że może raz,dwa w tygodniu,muszę wiedzieć co u niego

On jest chwiejny,raz mówi tak ,raz inaczej,i dlatego tak dużo z tym problemu

Bardzo stresujące są dla mnie te jego krzyki,ale on to raz na jakiś czas

Ja chyba też jestem chwiejna......raz tak....raz tak

Sama jestem na siebie zła

Ale jak pmyślę o łapaniu Bartusia,trzeba podać sedalin,nie wiadomo czy to zje,jak po tym będzie się czuł

pozniej do klatki na dzień ,dwa,pozniej daleka podróż,nieznani ludzie,psiaki,których nie zna

skłonnośc Bartusia do włóczenia się,a w zwiazku z tym i ucieczki.

A ja ucieknie to co? Nikt do niego nie podejdzie,bo on jest nieufny.

Ja to sobie potrafię wyobrazić dlatego się boję .

Z drugiej strony głuchota Bartusia,wiek.

Byłam u Bartusia w środę,i w piatek.

Bartuś leżał na trawce i szczekał na mnie. A ten człowiek był w domu,więc Bartuś wtedy nigdzie nie pojdzie.

Zgadzam się się z tym,ze nie należy dawać mu pieniędzy. Jeszcze go tego nauczyć.

I tak jest zdziwiony moim zainteresowaniem psiakiem.Zupełnie tego nie rozumie.

Taki człowiek. Ja nie chodziłam na posesję,karmiłam go przy śmietniku,albo jak go spotkałam,jedzenie i miseczki zawsze noszę z sobą. Ale on o tym nie wiedział/.

 

  • Like 1
Posted

Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi.

Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia 🤔 na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.

  • Like 4
Posted
Dnia 23.05.2026 o 12:25, Onaa napisał:

Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi.

Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia 🤔 na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.

Dobrze, że ten wątek powstał, że tyle osób o nim myśli i chce mu pomóc, "serce rośnie" ❤️ Bez względu na to czy pojedzie, czy zostanie - Bartuś będzie potrzebował naszej pomocy.

Zdania są podzielone i jedne osoby uważają, że zabranie nie będzie dobre dla psa, inne, że trzeba go jednak zabrać. I nie można tu powiedzieć, że ktoś ma 100% rację lub jej nie ma, bo sytuacja jest złożona. Sama też mam wątpliwości, tutaj nie ma dobrego rozwiązania, raczej trzeba wybrać "mniejsze zło".

Tak się zastanawiam, że jednak Bartuś temu pijakowi ufa i chyba się go nie boi? Czy jednak się kuli na jego widok? Chodzi o to, czy on czasem nie robi mu krzywdy, ale chyba jednak nie.

Czasem pijak bywa lepszym opiekunem, niż nowobogacki abstynent...mam tu na miejscu takie porównanie: bezdomny pijak i jego stara sunia, która ma wszystko, czego potrzebuje, choć domu oboje nie mają.... i  podobny do Bartusia a żyjący bezpańsko na ulicy, pies bogatego "gospodarza", a tak naprawdę niczyj, ze świerzbem na uszach i nie leczoną raną od APZS.

  • Like 3
Posted

Bartuś zostaje, będę miała "oko" na niego.

Też boje się tego wszystkiego,ale wybieram mniejsze zło.

Dla dobra Bartusia.

Bartuś się tego człowieka nie boi,nie kuli się. To bardziej mnie się obrywa co jakiś czas.Ale wiem,że raz nakrzyczał na Bartusia,poznam to od razu.

Ale dam radę,nie będzie łatwo,ale dam.

Dobrze,ze powstał ten wątek,bo sprawa Bartusia jest otwarta.

I tak jak napisała mari,serce rośnie,ze tyle osób chce pomóc Bartusiowi i jest zainteresowana jego dolą.

Ja bardzo,bardzo Wam dziękuję,ze jesteście,że chcecie pomagać Bartusiowi❤️🌸

Będę chodziła do niego,będę pisała,czasmi zrobię fotkę.

  • Like 1
Posted
Dnia 23.05.2026 o 12:25, Onaa napisał:

Ten wątek powstał, żeby pomóc Bartusiowi.

Ale jeśli zostanie tutaj to potrzebuje wg mnie doglądania przez Dorę i dobrego karmienia jakimś ulubionym jedzonkiem, nie suchą karmą. Chociaż tyle można by wspomóc Dorę i Bartusia 🤔 na ten moment. A w razie czego poprzez konkretną pomoc.

Będę oczywiście doglądała Bartusia. To jasne. Bartuś nie je suchej karmy ,nigdy nie jadł.

Kupuję mu Maxi Natural w saszetkach 150g

Bartuś lubi ta karmę,ale będę kupować też inne,żeby urozmaicić mu jedzonko.

Nie chcę kupować większych porcji,bo jesli nie zje to teraz muchy okropne,więc nie chciałabym,zeby to jedzonko,którego nie zje leżało i muchy nqa tym siadały.

  • Like 2
Posted

Cieszę sie z podjętej decyzji, uważam, że pieseczek czuje sie dobrze w miejscu ktore zna, zwłaszcza że, jak piszecie, nie boi sie nadużywającego właściciela, a czujne oko i kochające serce DORY dopilnuje biedulka. 💖💖

 

I świetnie, że powstał wątek, gdyby Bartuś potrzebował pomocy wet. łatwiej bedzie zorganizować jakąś pomoc finansową na koszty.

  • Like 3

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...