Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tola napisał(a):
Na razie nic - moze nastepnym razem...
Wydaje sie sympatyczna; była bardzo zaciekawiona naszą obecnością, a zwłaszcza aparatem, próbowała obwąchiwać.
Siersc w fatalnym stanie:(

Widziałam:-(

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
skąd w tym schronie jest tyle szczeniaków????!! mam wrażenie, że w żadnym schronie tyle ich się nie pojawia co tutaj. Czy to jest związane z giełdą zamojską czy co?


Byc moze i z giełdą, ale na pewno z wielką ilością niesterylizowanych suk, zwłaszcza na wsiach.
Duza suka, która idzie na wies - w ciagu roku ma ok 20 szczeniaków - minimalna ilosc znajduje domy - reszta ląduje w rowach, na smietnikach, lub lepszych przypadkach - w pudełkach w poblizu schroniska.
Moze zmiany w Ustawie zmienią chociaz trochę sytuację...

Posted

[quote name='Tola']Sunia, która była tak bardzo gryziona w schronie; jest juz odłączona od innych suk.
Przemiłe, spragnione kontaktu suczydło, tak bardzo prosi o zabranie, zaczepia łapkami (zupełnie jak przed laty moja Tolka...)
Ktos podobno był zainteresowany sunią, ale nie zgłosił się.
Moze i lepiej, bo suczka nie jest wysterylizowana.
Dzwoniłam dzisiaj do doddy, ale na razie nie moze suni pomóc.





[quote name='Żunia']Sunia została odizolowana na naszą prośbę.O sterylizacji już rozmawialiśmy.
Nazwałyśmy ją Lalka.

kurde adopcje bullowatych stoją może po wakacjach coś się zmieni.oby

Posted

[quote name='Tola']Sunia, która była tak bardzo gryziona w schronie; jest juz odłączona od innych suk.
Przemiłe, spragnione kontaktu suczydło, tak bardzo prosi o zabranie, zaczepia łapkami (zupełnie jak przed laty moja Tolka...)
Ktos podobno był zainteresowany sunią, ale nie zgłosił się.
Moze i lepiej, bo suczka nie jest wysterylizowana.
Dzwoniłam dzisiaj do doddy, ale na razie nie moze suni pomóc.











Jak napisała Żunia, suczka jest zarezerwowana dla nas i nie zostanie wydana nikomu bez naszej wiedzy. Gdy wet schroniskowy wróci z urlopu, idzie do sterylki. Nie musiałaś fatygować się telefonem do doddy, bo już z nią rozmawiałam, ale dzięki za troskę.

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
Fiona trochę w typie podobna do Łajtucha


Łajtek przy niej to maluszek; ale podobienstwo jest faktycznie.
Mam nadzieję, ze znajdzie tui na dogomanii szansę na odmianę losu.
bianka0 napisał(a):


Jeżeli domek Melvina wypali, zabiorę ją do funi.


:lol:
Super; maleńka Talia - jest nadzieja:lol:

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
ja nic niestety nie wiem. Jestem uziemiona w domu, ale gdy raz w tygodniu gdzieś wyruszę, to NIGDY go nie widuję. Widuje go Haliza, ona pracuje obok miejsca, gdzie Briard przebywa zwykle. Dziewczyny miały dzwonić do SM, ale chyba brak reakcji znowu od nich :(

Briard jest spory, ja bym powiedziała, że jak duży ON.


Na zdjęciu sprawia wrażenie mniejszego (ciut większego od PON-a). Tak dużego psa niełatwo będzie złowić samodzielnie, jak się zacznie szarpać to dziewczyny mogą sobie nie poradzić z utrzymaniem go. A Straż dla Zwierząt też się nim nie interesuje?

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
To nie potrafię sobie wyobrazić jak musi być duża :-o. Ja Łajteczka zapamiętałam jako dużego psa..

Kochana, Fiona jest wielkości bernardyna prawie ;)

Posted

edyseja napisał(a):
Na zdjęciu sprawia wrażenie mniejszego (ciut większego od PON-a). Tak dużego psa niełatwo będzie złowić samodzielnie, jak się zacznie szarpać to dziewczyny mogą sobie nie poradzić z utrzymaniem go. A Straż dla Zwierząt też się nim nie interesuje?


Jakie dziewczyny? Myśmy już próbowały go złapać na Sedalin, nic z tego nie wyszło. Teraz już nikt go nie próbuje łapać. Co z tego nawet że by się go złapało na łapak, skoro za chwilę trzeba go z tego łapaka zdjąć, nakarmić, pogłaskać, a kto się tego podejmie przy tak dużym psie? Na pewno nie ja, kobieta w ciąży, ani Haliza, też drobna kobieta nie mająca doświadczenia z tak dużymi psami, ani mój mąż, bo ja się na to nie godzę aby ryzykował. Poza nami nie ma tu nikogo.

Straż dla Zwierząt? A dlaczego miałaby się nim interesować, skoro Straż Miejska, której zakichanym obowiązkiem to jest, nie raczy kiwnąć palcem mimo licznych telefonów?

Przykro mi, ale ta sprawa nie będzie pewnie miała dobrego zakończenia. Szkoda i mnie i Halizie tej psiny, ale nikt nie będzie ryzykował, a do SM też nie będę po raz setny dzwonić i prosić o dokładnie tą samą rzecz. Jedyny ratunek dla tego biedaka to wpaść gdzieś pod samochód i być nieco poturbowanym, bo tylko wtedy SM reaguje w naszym mieście i wiezie psa do weterynarza. Jak pies jest "na chodzie" to znaczy, że wszystko jest cacy. :shake::angryy:

Posted

Niestety od chmielaków nie widać go , znowu gdzieś się ukrył - dzisiaj rozmawiałam z panią co mieszka na tym osiedlu i miała się dowiedzieć o tym niby jego domu, nic więcej na razie nie mogę zrobić :shake::-(

Posted

Rodzice Maciusia :) napisał(a):
Jakie dziewczyny? Myśmy już próbowały go złapać na Sedalin, nic z tego nie wyszło. Teraz już nikt go nie próbuje łapać. Co z tego nawet że by się go złapało na łapak, skoro za chwilę trzeba go z tego łapaka zdjąć, nakarmić, pogłaskać, a kto się tego podejmie przy tak dużym psie? Na pewno nie ja, kobieta w ciąży, ani Haliza, też drobna kobieta nie mająca doświadczenia z tak dużymi psami, ani mój mąż, bo ja się na to nie godzę aby ryzykował. Poza nami nie ma tu nikogo.

Straż dla Zwierząt? A dlaczego miałaby się nim interesować, skoro Straż Miejska, której zakichanym obowiązkiem to jest, nie raczy kiwnąć palcem mimo licznych telefonów?

Przykro mi, ale ta sprawa nie będzie pewnie miała dobrego zakończenia. Szkoda i mnie i Halizie tej psiny, ale nikt nie będzie ryzykował, a do SM też nie będę po raz setny dzwonić i prosić o dokładnie tą samą rzecz. Jedyny ratunek dla tego biedaka to wpaść gdzieś pod samochód i być nieco poturbowanym, bo tylko wtedy SM reaguje w naszym mieście i wiezie psa do weterynarza. Jak pies jest "na chodzie" to znaczy, że wszystko jest cacy. :shake::angryy:


Nie wiem czemu odniosłam wrażenie, że jest Was więcej. Takie uroki internetu, że po przeczytaniu kilku zdań trudno jest mieć wyobrażenie o rozmówcy. Wiedząc, że jesteś w ciąży nawet bym nie zasugerowała abyś narażała się - w tym stanie trzeba się oszczędzać, bo wszelki wysiłek może być szkodliwy. U nas (a zgłaszałam też psy, które nie mieszkały w samej Warszawie, a w miejscowościach podwarszawskich) Straż dla Zwierząt działała dość sprawnie - na wszelkie zgłoszenia zawsze się pojawiają chętni pomóc. Oczywiście warto podkoloryzować sytuację czyli jeśli np. biega bezpański pies to w pobliżu autostrady co grozi śmiercią itd. U nas SM najczęściej pojawia się by pouczyć właścicieli małych piesków (są to głównie panie w średnim wieku) kiedy te się bawią (przesiadującym w oknach sąsiadom-emerytom to przeszkadza i dzwonią), kiedy naprawdę się coś dzieje i np. okoliczni żulkowie czy podchmielona młodzież zaczynają rozrabiać - podkulają ogon pod siebie tłumacząc się, że interwencja to obowiązek policji.

Posted

W styczniu pokazywałam tę piękną sunię, podobną do PSA FARAONA, która tak spodobała się mojemu TZ.


Sunia ma juz dom i jest moją sasiadką:)
Dostała imię Zuzia - jest jeszcze bardzo przestraszona; boi sie psów, nieśmiało podchodzi do ludzi, ale na to wszystko trzeba czasu.
Sunia wzbudza podziw na spacerach - jest przepiękna, taka dystyngowana.
Bardzo się cieszę, ze ma juz dom.
Dzisiaj próbowała zapoznac się z moimi sukami.

Posted

malagos napisał(a):
To i Twój TŻ zadowolony, bo ją widuje :)

O tak!
I to bardzo:)
Mamy piękną trasę spacerową wzdłuz rzeki, jest tu mnóstwo psiarzy z ololic ze swoimi pupilami.
Zapowiada się, ze bedziemy często się spotykac.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...