Cantadorra Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 [quote name='brazowa1']na pewno zdobęde fotki,obiecuje,to bedzie metamorfoza stulecia:)[/QUOTE] No to czekamy, czekamy z niecierpliwoscia :razz: Quote
brazowa1 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 no,to zapraszam na oględziny Izy.Akurat fotka robiona po wizycie u weta,więc Iza zbyt szczęśliwa nie jest,a i fotograf się nie wczuwał ;) (mam nadzieję,ze tego nie przeczyta;),no,ale sami zobaczcie.Iza po latach głodzenia ma pod dostatkiem jedzenia!!!!!!!! zwróćcie uwage jaka ma piękna adresatkę;) Quote
zachary Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 No, czoło Izuni zmarszczone po wizycie u weta:razz:, ale postura....:crazyeye:metamorfoza w 300%!!!!!:multi::lol: Quote
brazowa1 Posted November 11, 2009 Posted November 11, 2009 Az za dobra przemiana,jedna ciotka na Metamorfozach,nie uwierzyła mi,ze to Iza :placz::placz::placz: :lol: Quote
Cantadorra Posted November 13, 2009 Posted November 13, 2009 No, no, no, Izunia sie odpasla. Zadbana, wypielegnowana. Trafilo sie laluni. Super zdjecia, oko cieszy i serce, ze sunia w koncu ma dobre zycie. A taka biedniutka byla! Fajnie, ze ma taki domek!:multi: Quote
Redpit Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Kochanej Izuni bardzo się pogorszyło :shake: - nie zacząłem tego wątku, ale powinienem poinformować... pewnie niedługo ... :Dog_run: :-( Quote
zachary Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 O matko,nieeee, redpit nie zasmucaj tak okrutnie, może nie....No cóż, okrutne traktowanie Izy przez byłych "właścicieli" zostawiło ślad na jej obecnej kondycji zdrowotnej.... Quote
Dana i Muszkieterowie Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Aż żal serce ściska, może jednak będzie lepiej... Quote
Cantadorra Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 A mozesz napisac cos wiecej? Co sie dzieje z sunia? Cokolwiek teraz jest to najlepsze co moze byc, ze ma czlowieka, opieke i kawalek dobrego zycia. Izunia, myslimy o tobie cieplo sunieczko. Quote
zachary Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Redpit, co się stało? dlaczego przepraszasz Izunię???? Quote
Redpit Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 :candle: ... opiszę to później .... los jest czasem okrutny :( a jak z głupotą.... :shake: Quote
zachary Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Nie mogę pisać pw po rewolucji na dogomanii, ale redpit, w taki sposób nie masz prawa myśleć, ani mi się waż!!! Quote
Cantadorra Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Nie rozumiem, Izunia odeszla? Co sie dzieje? Nie mozna Redpit pisac w ten sposob i nie dopowiadac. Rzuciles bombe, napisz choc troche o co chodzi. Quote
zachary Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Boli i będzie boleć, bo tu na dogo spotykają się w większości ludzie o niewyobrażalnie wielkiej wrażliwości na los psów.... Quote
Redpit Posted February 19, 2010 Posted February 19, 2010 Cantadorra - przepraszam - tak Iza odeszła - :( p. Ewa ten wątek zaczęła i przykro mi to tu pisać... nie myślałem, że tak to się odbedzie :( Quote
Redpit Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 :candle::candle::candle: :-( Izunia odeszła 19.02.2010 po 21.20 :-( Pod koniec grudnia zaczęła słabnąć i trafiła do domu. Była leczona na skórę (alergia pokarmowa) i dostawała zastrzyki na łapę - zaczęła kuleć na przednią lewą łapę. Zmiana karmy, kuracja i zaczęła skóra wracać do ładnego wyglądu, ale z łapą się nie poprawiało. Na początku tygodnia zaczęła jej puchnąć a sama mimo jedzenia tak samo - chudła :( Skierowano więc Izę na RTG - ale już przed zrobieniem zdjęcia, po obejrzeniu łapy wet stwierdził, że to najprawdopodonie nowotwór i fotka to potwierdziła (także lekarz leczący ją na skórę). Jadła już nie tak łapczywie i wstawała tylko jak chciała na dwór - jedzenie i picie dostawała pod "nos" by jej nie męczyć. Wczoraj miała odejść, ale była u mnie na DT i to nie moja decyzja, poza tym domownicy chcieli ją pożegnać. Wieczorem zadzwoniła p. Ewa (założycielka wątku Izy) i dała Izie jeszcze szansę (może operacja), a mi nadzieję - niestety los bywa okrutny... przez moją nieuwagę w zlewie (jest głęboki) została kość prostokąt z 5x10. Iza sama nie miałaby siły podejść i wyciągnąć - ledwie wstawała, ciężko jej było chodzić po panelach i kafelkach a tym bardziej się wspiąć na tylnych łapach. Nie było mnie w domu, córka po powrocie zadzwoniła, że ma jakąś kość i nie chce jej oddać - nawet warknęła. Skoro mało jej zostało czasu i nie chciała oddać (prawie już była kość pożarta) - dokończyła jeść. Jedynie kot musiał wyciągnąć tę kość ze zlewu, zrzucić a Iza wyczuła i tyle podeszła... po 20.30 zaczęła wymiotować, wyszliśmy na dwór, pomagaliśmy jej chodzić i zauważyłem że ma nabrzmiały brzuch, telefon do p. Ewy i po chwili jechaliśmy do weta - niestety po obejrzeniu Izuni i dodatkowo jej chorobie nowotworowej, a także jej wieku - podjęto decyzję :-( - diagnoza: skręt żołądka. Miała Jestem PRZECIWNIKIEM eutanazji - była to pierwsza na moich oczach i mam nadzieję, że ostatnia... - ale Iza umierała na naszych oczach. Ciężko było podjąć tą decyzję mi i p. Ewie. Głupia kość zabrała szansę paru, parunastu dni, może tygodni życia i to, że zostawiłem ją w tym zlewie :mad: - uważam, że to moja wina nawet 99.99% - ale ten 0.01% zostawiam byłym właścicielom Izy - pewnie dzięki temu głodowaniu jak się dorwała do kości - to ją szybko zjadła. Dziękuję za czas spędzony z Izą i nigdy tej kochanej psiny nie zapomnimy - naprawdę była kochana, pomimo tego co przeszła... Bądź tam już zdrowa, szczęśliwa Izuniu i czekaj na nas... :-( :painting: sobie jeszcze ... Przepraszam za tę kość... :placz: Quote
brazowa1 Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 Nie zadreczaj się. Iza odchodziła.I to nie przez kość...tylko "opieka" poprzednich właścicieli skróciła Izie zycie. Spędziła u Ciebie przepiękny czas,pewnie najpiekniejszy w całym jej zyciu, bo w końcu ktos ja lubił i komus na niej zależało. Rzadko kiedy psy dają nam ten przywilej,że umieraja we snie, z reguły jesteśmy świadkami odejscia. I nam przypada decyzja o tym,aby nasz przyjaciel nie trwał w bólu i cierpieniu.Eutanazja psa jest potwornym przeżyciem. Zawsze pozostaja pytania;a co by było gdyby...gdybym inaczej leczył,gdybym szybciej,później,gdyby... a to nie tak. Zwykle po prostu nadchodzi kres psiej drogi. Trzymaj sie. Dokładnie ta strona Nieba jest zwana Tęczowym Mostem. Kiedy zwierzę umiera, udaje się w to specjalne miejsce, które dla nas pozostających tutaj jest niedostępne. Są tam łąki i wzgórza dla wszystkich naszych Wyjątkowych Przyjaciół, więc mogą razem bawić się i biegać. Jest mnóstwo jedzenia, wody i słońca- nasi Przyjaciele żyją w cieple i dostatku. Wszystkim zwierzętom, które były chore i stare zostaje przywrócone zdrowie i wigor; ranne i okaleczone zostają uzdrowione i są znowu silne, dokładnie takie, jakie pozostały w naszych wspomnieniach i w snach z dni minionych. Są tam szczęśliwe i zadowolone, z wyjątkiem jednej, małej rzeczy: każde z nich tęskni za kimś wyjątkowym, za kimś kto pozostał. Razem bawią się i biegają, ale przychodzi taki dzień, kiedy jedno z nich nagle zatrzymuje się i spogląda w dal. Jego błyszczące oczy patrzą uważnie; jego ciało zaczyna drżeć. Raptem oddziela się od innych, leci przez zieloną trawę, szybciej i szybciej... Poznał Cię! I kiedy Ty i Twój Przyjaciel wreszcie się spotkaliście, przytulacie się do siebie w radości ponownego połączenia- nigdy nie będziecie rozdzieleni. Deszcz szczęśliwych pocałunków na Twojej twarzy, ręce tulą ukochaną głowę, znów patrzysz w te ufne oczy, które tak dawno odeszły z Twojego życia, ale na zawsze pozostały w sercu... Razem przechodzicie przez Tęczowy Most... Quote
Charly Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 nie Twoja wina. To, że Iza odeszła to wina jej pseudowłaścicieli. Ty dałeś jej coś, czego nigdy nie miała. Quote
Cantadorra Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 Redpit, zawsze po odejsciu przyjaciela pojawia sie pytanie, czy moglem cos zrobic, a moze zrobilem za malo. A w zyciu jest inaczej. Odchodzi psiak, bo jego organizm juz odmawia posluszenstwa. Zycie Izy odbilo sie na jej zdrowiu. Redpit dziekuje, ze ja pokochales. Izunia, pamietamy! Quote
gameta Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 Do dupy :( Redpit, dałeś jej wszystko to, czego nie miała wcześniej. Nie masz za co przepraszać - to nie kość ją zabiła tylko lata zaniedbań. Nie możesz mówić, że kość odebrała jej szansę - bo szansę na co? Być może tylko na kilka tygodni niepotrzebnych cierpień. Ktoś tam u góry wiedział więcej niż Ty... Siada Pan Bóg wieczorem Siada Pan Bóg wieczorem przy kominku, zmęczony W wysiedzianym fotelu, wreszcie w starych kapciach Wzdycha ciężko i smutno, potrząsając głową Ciężko być Panem Bogiem w takich trudnych czasach Panie... z pyskiem na Bożej nodze mruczy Boży Pies Ten Azor, ten z wioski pod lasem, ma za krótki łańcuch Widzę, że jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest... I, Panie Boże, ta Bella, co oszczeniła się w lesie Umarła wczoraj. Z głodu. Anioł duszę już niesie. Ale wzięliśmy mamę, a dzieci zostały same... I w lesie psa ktoś przywiązał, bo miał już jego dość Daj żeby jeszcze dzisiaj szedł lasem inny ktoś Pomyśl o psach, które tęsknią, i wszystkich tych, co są głodne I o tych, które są bite, i wielu tych, co samotne I przejechanych na drogach – żeby trafiły do Boga... Panie... jesteś zmęczony, ale wiesz, jak to jest One mnie proszą o ciebie, mruczy do Boga pies - dobrze już, dobrze, piesku, zrobimy wszystko w lot - z boku, na cichych łapach, skrada się Boży Kot... /Barbara Borzymowska/ Izuniu, na zawsze zostaniesz w mojej pamięci... Quote
Redpit Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 :-( :-( :-( :shake: IZA :shake: :candle::candle::candle: Quote
Dorothy Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 Redpit lacze sie z Toba w bolu :-( w piatek o 17.30 odeszla na moich rekach moja sunia bobtailica 14letnia, ktora szesc lat temu uwolnilam z pewnej piwnicy gdzie spedzila poltora roku a wczesniej robila za maszynke do rodzenia szczeniat. Do ostatniej chwili kochana, tulona, w objeciach czlowieka - tak jak Iza. Nielatwo jest przejsc przez nieuchronnosc smierci, ale gdyby nie my-one przechodzilyby to samotnie, w bolu i strachu duzo wiekszym. Moja przyjaciolka powiedziala godzine pozniej- kobieto, mnostwo ludzi nie ma szansy w takich warunkach zyc i -odchodzic, jak twoje psy... co i Ciebie Redpit, i wielu tutaj, dotyczy. Izuniu ['] Quote
Redpit Posted February 20, 2010 Posted February 20, 2010 Dziękuję i przykro mi z powodu odejścia Twojej suczki - :( los bywa okrutny, ale jest tak jak piszesz... tyle, że zwierzętom należy się to co im dajemy - są dużo lepsze niż wielu "ludzi" Bobtailica <*> :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.