shin Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 kobix napisał(a):dlaczego czytam tu chóralne głosy domagające sie uśpienia psa? winny pies czy właściciel?:p jest masa agresywnych psów ,mogących zagryźć inne psy,gdyby im na to pozwolono...ale też masa odpowiedzialnych właścicieli... żądza krwii wśród miłośników psów:mad:Wez przeczytaj wszystkie wypowiedzi, a nie tylko te, ktore ci pasuja, co? Juz tu klamkowalismy x razy, ze winny jest wlasciciel, ale jedynym sposobem na 100% pewnosci, ze ten pies nikogo juz nie zagryzie jest uspienie go. Wlasciciel jest nieodpowiedzialny, wiec nie bedzie psa teraz nagle pilnowac. Zabrac psa - co z nim zrobic? Do schronu, gdzie wezmie go nastepna osoba i pies zagryzie kolejnego malucha? Albo nikt go nie wezmie i pies bedzie na dozywociu, no bardzo to humanitarne w szczecinskim, przepelnionym schronie. A moze rehabilitacja w jakims odpsionym DT? I tak to bedzie bomba zegarowa. Zreszta czemu do cholery ratowac psa problemowego, skoro w schronach jest cala masa lagodnych, mniej lub bardziej ulozonych psow, ktore nie maja szans, bo wlasnie nie sa umierajace, ciezko chore, czy ze skrzywiona psychika? Usypiac psy agresywne [bezpanskie i z nieodpowiedzialnymi wlascicielami]! Nie ma w Polsce na nie miejsca teraz. Bedziemy sie bawic w ich rehabilitacje kiedy schrony beda swiecic pustkami, a chetni beda mieli doswiadczenie i przygotowanie do pracy z takim zwierzeciem. Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Pies który zagryzł Konwalię wcale nie jest skrzywiony tylko źle prowadzony. Duża część psów zachowałby się w podobny sposób, gdyby nie była pod kontrolą właścicieli. Zresztą dyskusja o uśpieniu psa jest jałowa, bo właścicielom przymusowo nikt psa nie uśpi. Quote
Greven Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 shin napisał(a):Albo nikt go nie wezmie i pies bedzie na dozywociu, no bardzo to humanitarne w szczecinskim, przepelnionym schronie. W szczecińskim schronisku nie ma dożywocia. Gdyby trafił do schroniska, mogłaby go odebrać sama właścicielka. Nawet jeśli nie, to jest duża szansa, że szybko znalazłby nowego właściciela - bo ładny, bo rasowy (może nawet z rodowodem, tego nie wiemy). Schronisko raczej nie interesuje się przeszłością psów i sporadycznie o niej informuje, więc wziąłby go ktoś nieświadomy problemu i na pierwszym spacerze mogłoby dojść do kolejnego zagryzienia. Albo pies trafiłby w ręce rozmnażacza, dla którego przecież agresja nie jest żadnym problemem. Scenariuszy można pisać wiele, ale jakoś mała szansa, żeby znalazło się w nich miejsce dla odpowiedzialnego opiekuna, świadomego problemu i podporządkowującemu całe swoje życie pracy z psem i kontrolowaniu go, mającego dostęp do ogrodzonego terenu itd. itp. Quote
stokrotka.af Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Cóż tak naprawdę to psy idą do uśpienia tylko gdy zagryzą lub pogryzą ludzi. Nikt się nie przejmuje jeśli ta sytuacja dotyczy drugiego psa. Znam to z autopsji, mieszkam na osiedlu i mamy tam ogromnego boksera-może i mixa, którego państwo nie potrafią utrzymać na smyczy, chodzi bez kagańca bo podobno nie da sobie go założyć, zastanawiam sie nawet czy on nie terroryzuje swojej ludzkiej rodzinki...dziwny przypadek, ale bardzo niebezpieczny, ja omijam go szerokim lukiem bo kiedys rzucił sie na mojego (skad inąd też nie takiego małego psa, ale w kagańcu i bez szans na obronę) oczywiście skoczyłam na ratunek i efekt byl taki, że mój pies wyszedl calo a ja miałam ramię z odciskiem szczęki i siniak na 2 tyg. Poszłam do właścicieli, ale nawet nie chcieli mi drzwi otworzyć i słowa przepraszam tez nie usłyszałam. Wtedy odpusciłam, ale dziś bym juz nie darowała.... Quote
shin Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Greven napisał(a):Scenariuszy można pisać wiele, ale jakoś mała szansa, żeby znalazło się w nich miejsce dla odpowiedzialnego opiekuna, świadomego problemu i podporządkowującemu całe swoje życie pracy z psem i kontrolowaniu go, mającego dostęp do ogrodzonego terenu itd. itp.I to jest najwiekszy problem, ktorego niektorzy po prostu nie chca zrozumiec. Btw, nie wiem, moze jestem niedouczony, ale zawsze mi sie zdawalo, ze na neutralnym terenie dla kazdego doroslego psa szczenie jest mniej lub bardziej nietykalne - mozna przywolac do porzadku, mozna ustawic, odpedzic jesli jest upierdliwe, ale nie zagryzc. Spaczonym czy skrzywionym nazwe kazdego psa, ktory bez prowokacji zagryzie innego - zwlaszcza, jesli sytuacja sie powtarza. Prowokacja dla mnie tez nie jest to, ze drugi pies smial po prostu BYC. Quote
Greven Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Wszystkich, którzy oskarżają o bezduszność przychylających się do uśpienia psa, zapytam tu i teraz: w przypadku odebrania psa właścicielce, lub zrzeczenia się go przez nią (obie sytuacje oczywiście hipotetyczne), weźmiesz go pod swoją opiekę? Masz na to warunki? Masz na to czas? Masz dość doświadczenia? Znasz szkoleniowca, który Ci pomoże? Stać Cię finansowo? Nie masz innych zwierząt? Jeśli masz, to znajdziesz dla nich nowe domy? A może chociaż znasz kogoś, kto się podejmie opieki nad tym psem? Nie? Tak myślałam... Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Przy tak dużej dysproporcji wielkości każde, nawet otrzegawcze ugryzienie czy nawet pacnięcie łapą może być śmiertelne. Duża część psów z którymi miałam do czynienia zachowałaby się podobnie do briarda, gdyby im na to pozwolić. Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 [quote name='Greven']Wszystkich, którzy oskarżają o bezduszność przychylających się do uśpienia psa, zapytam tu i teraz: w przypadku odebrania psa właścicielce, lub zrzeczenia się go przez nią (obie sytuacje oczywiście hipotetyczne), weźmiesz go pod swoją opiekę? Masz na to warunki? Masz na to czas? Masz dość doświadczenia? Znasz szkoleniowca, który Ci pomoże? Stać Cię finansowo? Nie masz innych zwierząt? Jeśli masz, to znajdziesz dla nich nowe domy? A może chociaż znasz kogoś takiego?????? Nie? Tak myślałam... Jeśli ten pies będzie do adopcji to chętnie go wezmę. Quote
Greven Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 [quote name='Frotka']Jeśli ten pies będzie do adopcji to chętnie go wezmę. W takim razie mam szczerą nadzieję, że sprawa sądowa na tyle dopiecze właścicielce briarda, że zdecyduje się go oddać, a Ty nadal będziesz zdecydowana go wziąć. W innym wypadku, gdyby pies miał pozostać u nieodpowiedzialnej właścicielki, trafić do nowego "niepewnego" właściciela, bądź wylądować w schronisku (co skończyło by się prawdopodobnie tą drugą opcją), to jestem za eutanazją w celu wyeliminowania zagrożenia. Natomiast jeśli pies na szanse na normalnego opiekuna świadomego problemu, to - mimo, że w schroniskach i bez domów jest wiele miłych i łagodnych piesków - jestem za daniem mu szansy. Pewnie dlatego, że moje suki w rękach takiej właścicielki briarda miałyby na koncie znacznie więcej ofiar śmiertelnych... Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 [quote name='Greven']W takim razie mam szczerą nadzieję, że sprawa sądowa na tyle dopiecze właścicielce briarda, że zdecyduje się go oddać, a Ty nadal będziesz zdecydowana go wziąć. Jeśli właściciele brirada (chociaż ze zdjecia na prawdzowego briarda mi ten pies nie wygląda) zrzekną się jego własności to moja oferta będzie aktualna, nawet jeśli zrzeczenie nastąpi po kilku miesiącach od dzisiejszego dnia. [quote name='Greven']Pewnie dlatego, że moje suki w rękach takiej właścicielki briarda miałyby na koncie znacznie więcej ofiar śmiertelnych... Właśnie o to chodziło mi we wcześniejszych postach. Quote
Dada Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Przykro mi z powodu pieska [*] Mnie jak zwykle nadal szokują komentarze ludzi na onecie.. Niby wiadomo, że chamstwo i bezduszność są powszechne w dzisiejszym świecie, jednak....?:shake: Quote
shin Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Frotka napisał(a):Przy tak dużej dysproporcji wielkości każde, nawet otrzegawcze ugryzienie czy nawet pacnięcie łapą może być śmiertelne. Duża część psów z którymi miałam do czynienia zachowałaby się podobnie do briarda, gdyby im na to pozwolić.Ale nie mowimy tu o ostrzegawczym ugryzieniu czy o pacnieciu lapa. Drugiemu jamnikowi wywlokl jelita - czy to jest ostrzegawcze? Jesli moj pies by yorkowi przetracil kregoslup w zabawie uznalbym to za nieszczesliwy wypadek, ale jesli by sie na niego rzucil, zlapal w zeby i potraktowal jak szmaciana lalke bez powodu, to by do konca zycia chodzil osmyczony i okagancowany, a jesli incydent by sie jakos powtorzyl, pies poszedlby pod igle, a ja bym sobie zamiast psa to przygarnal stokrotke. Quote
an1a Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Frotka napisał(a):Przy tak dużej dysproporcji wielkości każde, nawet otrzegawcze ugryzienie czy nawet pacnięcie łapą może być śmiertelne. Duża część psów z którymi miałam do czynienia zachowałaby się podobnie do briarda, gdyby im na to pozwolić. Przepraszam, ale przed czym ten pies ostrzegał? :roll: Psy, z którymi miałaś do czynienia też gryzłyby dalej, nie zwracając uwagi na wycie drugiego psa, który niczym nie sprowokował go do ataku? Quote
Rybka_39 Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 KONWALIA Murkamka ['][']['] W Poniedziałek Wielkanocny na Jasnych Błoniach została zagryziona KONWALIA['],była na smyczy z 16-letnim Panem. Briard ,który był sprawcą,był bez kagańca,wyrwał sie ze smyczy, tego samego dnia pogryzł dotkliwie inna jamniczkę... Podobno ma na koncie dużo innych malutkich piesków..... Dlaczego kobieta włascicielka briarda,mieszkanka Gumieniec jeżdzi z tak psychicznie chorym psem na Jasne Błonia?? D L A C Z E G O ???? czy sprawia jej satysfakcję pies który zagryza inne??? KONWALIA była pierwsza merlaczka w mojej hodowli!! Była moją WIELKĄ NADZIEJĄ.... Była wspaniałą ,radosna jamniczką ,która kochała i była kochana prze swoja RODZINĘ.. Płacze za nią dwoje dzieci , dla których była wymarzonym jamnikiem, płacze jej PAŃCIA... Bardzo współczuję chłopcu , który był na spacerze , który ratował swoją ukochana KONWALIĘ, KTÓREMU NIE POMOGŁA WŁASCICIELKA BRIARDA, Chłopcu,który musiał sam zmagac sie z obcym wielkim psem,który natychmiast znalazł sia na pogotowiu,i tam po 15 min, KONWALIA patrząc mu w oczy odeszła za TM..... Dziekuję wszystkim którzy pomogli chłopcu, którzy usiłowali zatrzymac włascicielke briarda, którzy porobili zdjęcia , dali swoje telefony, d z i ę k u ję nie piszcie że była winna:placz::placz: bo mała i z rasy malutkich, ona była szczeniaczkiem, bardzo grzecznym i nie szczekała, nie warczała, jak wachał ja jakis pies była uległa, pokazywała brzuszek szła na smyczy, a chłopiec widzac naprzeciw dużego psa , skręcił w boczna alejkę jak pisze to , to cały czas płaczę, nie moge pogodzic sie z tak bezsensowną smiercią, i cały czas pytanie dlaczego ten pies nie miał kagańca!!! ile psów zagryzł do tej pory?? dlaczego włascicielka przyjezdza 8 km z nim , majac koło domu tereny na spacery/tam nie ma tyle psów/ DLACZEGO ZGINĘŁA KONWALIA[']['] Bardzo mi przykro..bosz:-( Baba powinna dostać karę i dożywotni zakaz posiadania psa, pies do uśpienia, jak wdać no nie pierwszy jego taki wybryk...w Polsce jest za dużo bezdomnych psów, żeby cackać się z jednym. No chyba, że Frotka rzeczywiście weźmie go do siebie, tylko nie rozumiem, czemu nie da szansy psom, które siedza w schronisku po 5 lat..ale to nie moja sprawa. Bardzo smutne to wszystko.:-( Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Nie napisałam, że ten pies przed czymś ostrzegał ale że nawet ostrzegawcze, pozornie nie groźne kłapnięcie może być dla tak małego psa zabójcze. Psy z którymi miałam do czynienia zagryzłyby Konwalię, gdyby nie były wcześnej uczone tego, że ne wolno im gonić suk i szczeniaków mniejszych ras. Zresztą nie tylko moje psy ale 3/4 wszelkich spotkanych przeze mnie psów zaatakowałoby jamnika króliczego, z którym usuwa się właściciel. Kiedy wychodzę na spcaer z jamniczką wielkości Konwalii i w wieku Konwalii to niestety większe psy nie traktują jej jak psa, tylko jak coś w stylu kota czy gryzonia, na co się poluje i co się rozwala. Zreszta dlatego jest oślepiona na jedno oko przez psa który "tylko chciał się pobawić". Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Możecie cytować na wątku książkowe frazesy typu "dorosłe psy nie gryzą psów ani szczeniąt" ale prawda jest taka że dopóki sami nie będzie mieć bardzo małego psa nie wiecie o czym piszecie. Nie ma spaceru, żeby moje jamniki albo chihuhahua nie były atakowane przez inne psy, przy czym zawsze wychodza na spcaer na smyczy i nie są typem psów histerycznych (bo poza jednym przypadkiem, jak dotąd potrafiłam je skutecznie obronić). Quote
blonditipsy Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Biedna Konwalia. Przepiękny pies. :-(:-(:-( [i] Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Miałam też oczywiście duże i bardzo duże psy i zasada była taka, że wszystkie bez wyjątku konczyły przynajmniej PT I, a na spacery w miejsca uczęszczane przez inne psy i ludzi wychodziły przy nodze, na smyczy, a jeśli było to konieczne - w kagańcu. Tego samego oczekuję od włascicieli innych dużych i bardzo dużych psów. Ponieważ jednak nie mogę się doczekać minimum kultury tym w zakresie stosuję metodę adekwatną do ich chamstwa, za to skuteczną. Quote
Rybka_39 Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Frotka na poważnie chcesz podjąć się takiego zadania? Quote
Brezyl Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Frotka napisał(a):Możecie cytować na wątku książkowe frazesy typu "dorosłe psy nie gryzą psów ani szczeniąt" ale prawda jest taka że dopóki sami nie będzie mieć bardzo małego psa nie wiecie o czym piszecie. Nie ma spaceru, żeby moje jamniki albo chihuhahua nie były atakowane przez inne psy, przy czym zawsze wychodza na spcaer na smyczy i nie są typem psów histerycznych (bo poza jednym przypadkiem, jak dotąd potrafiłam je skutecznie obronić). To nie są książkowe frazesy. Jeżeli moje psy mają kontakt z małymi psami (wzrostem) to jedynie muszę uważać aby je niechcąco nie załatwiły łapami lub ciężarem ciała - podczas zabawy. Zapewniam Cię , że normalnie wychowany pies (bez niewiadomo jakiej nauki czy socjalizacji) ma opory przed rzuceniem sie na sukę lub szczeniaka. A także duża część samczej populacji na małego (wzrostem) psa. Jak sobie przypomnę mojego doga niemieckiego sprzed ponad 20-tu lat, który dosłownie bał się aby coś takiego szczekającego mu pod nogasmi niechcąco nie nadepnąć i komentarze włascicieli dumnych, ze swojego psa, ze pogonił :-o takiego olbrzyma. Piszesz o problemach z włascicielami duzych psów, zapewniam Cię że my własciciele dużych mamy taki sam kłopot z małymi. Ile razy musiałam prosić, aby właściciel odwołał szczekające, a raczej ujadające "maleństwo" próbujace wbic się kłami moim psom w łapę. "Bo ono nic nie zrobi, ono się tylko chce bawić." Ale że mój pies moze je zabić łapą, bo takiego ujadającego świństwa w zęby nie weźmie, a mały dosłownie rzuca się pod mojego psa to już nie są w stanie zrozumieć. No ale odchodzimy od głównego tematu. Przez chwilę myslałam, że jesteś lekko "nawiedzona". Ale po przejrzeniu Twoich postów widzę, że tak wiele robisz dla psów. Boję się jednak, że przeceniasz swoje możliwości. Zdajesz sobie sprawę, że z tym psem nigdy nie wyjdziesz w teren bez smyczy i kagańca. Nigdy nie będziesz pewna jego reakcji, bo zaatakuje bez ostrzeżenia. Nie masz pewności czy agesja tego psa dotyczy tylko psów, czy także ludzi ? Ja mimo dużego doświadczenia z psami nie zaryzykowałabym opieki nad tym zwierzęciem w sytuacji, gdy wiele innych znacznie bardziej poszkodowanych przez los nie ma domów. Quote
Greven Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Przejeżdżałam dzisiaj po południu w okolicach ul. Tynieckiej. Właścicielka briarda z drugą kobietą i pies... oczywiście bez kagańca. Właścicielka nadal prowadza swojego psa z premedytacją bez kagańca, narażając życie kolejnego psa, prowokując kolejną tragedię! Szczególnie, że niedzielne popołudnie to czas, gdy niemal wszyscy okoliczni psiarze wylegają na spacer, a miejsce, w którym widziałam właścicielkę briarda - wylot drogi na Ostoję - to uczęszczana trasa. Całe rodziny z psami, dzieci na rowerkach, piknikowa niedzielna atmosfera... Ludzie kompletnie nieświadomi zagrożenia!!!! Quote
SuperGosia Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Frotka napisał(a):Możecie cytować na wątku książkowe frazesy typu "dorosłe psy nie gryzą psów ani szczeniąt" ale prawda jest taka że dopóki sami nie będzie mieć bardzo małego psa nie wiecie o czym piszecie. Mam jamniki miniatury i Shih Tzu. Wcześniej mialam mix AST, jeszcze wcześniej kundla wilkości za kolano. I powtórzę - żaden normalny pies-samiec nie zaatakuje suki ani szczenięcia. Natomiast żadna normalna suka nie zaatakuje szczenięcia. Nie mówimy o karceniu, mówimy o ataku mającym na celu świadome pogryzienie. Książkowy frazes to "zaniedbany pies (samiec) - dlatego suki gryzie". Jestem sklonna przyznać, że można byloby z normalnemu psu zwichnąć psychikę tlukąc go dzień po dniu i szczując na wszystko "co się rusza" za takie zachowanie nagradzając. Ale z "zaniedbania" - czyli w najlagodniejszym wypadku ograniczenia się do posiadania psa, dawania mu papu i trzech 15-min spacerków dziennie, a dalej zwierzę ma spać i nie przeszkadzać, zero socjalizacji czy pracy - żaden zdrowy samiec nie zacznie wojować z plcią przeciwną. Prędzej ugryzie czlowieka. Frotka, może masz pecha, że w Twojej okolicy mieszkają takie psy. Moje maluchy są najczęściej zaczepiane przez "ratlerka", "jamniki", "jorki", 1 "owczarka niemieckiego" i 2 kundelki (raczej niewielkie). Jest też agresywna rottka, 2 takież retrievery, ale zawsze pod kontrolą. Inne duże psy zaczepiają albo do zabawy albo nie zaczepiają wcale. Zdarzaly mi się rózne sytuacje, ale nigdy suka nie zostala zaatakowana przez samca, ani żaden szczeniak (a 4 ostatnie psy - w tym 3 obecne - mam od szczeniaka) nie zostaly pogryzione przez dorosle osobniki. Podkreślę, nie mówię o warunkach schroniskowych, czy innych ekstremalnych - typu pseudo hodowla na 30 m2 żyje 12 psów, tylko o psich relacjach na spacerach czyli ich spotkaniach na tzw. terenach neutralnych. Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Chodzę z moimi psami po bardzo różnych terenach i wszędzie gdzie jest większe zagęszczenie ludzi i psów jest tak samo, od 11 lat, od kiedy kupiłam pierwszego jamnika. Być może chodzisz z psami ciągle w tej samej okolicy, Twoje psy są znane innym psom i dlatego nie są atakowane. Quote
Frotka Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Brezyl napisał(a): Piszesz o problemach z włascicielami duzych psów, zapewniam Cię że my własciciele dużych mamy taki sam kłopot z małymi. To jest kłopot zupełnie inny gatunkowo. Mały pies dużemu życia nie odbierze. Quote
epe Posted May 3, 2009 Posted May 3, 2009 Owszem,mały pies dużemu życia nie odbierze,ale czy to,że mały jest powodem,aby nie był ułożony? Od małego nie musi się wymagać nic,bo mały? Może sobie dowolnie biegać i zaczepiać duże- bo przecież nie zagryzie? To właściciele małych,luźno biegających i wszczynających bójki są chyba bez wyobraźni! Dlaczego duży musi być na smyczy i w kagańcu? Ja osobiście nie znoszę kagańców u psów,bo to dla nich oznacza bezbronność w sytuacji zagrożenia- dużych,biegających,agresywnych- też jest niestety trochę:angryy: I to ja mam myśleć za właściciela małego zadziora,bo jak coś,to winien ten duży? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.