kordonia Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 [quote name='Charly']Pachyder dostaje Vetoryl raz dziennie. w odstępach będzie badana krew.[/QUOTE] A na zniszczoną wątrobę coś dostaje? Quote
Cantadorra Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 A czy ktos moze napisac pokrotce na czym polega choroba i jakie uszkodzenia organizmu powoduje i ktore sa odwracalne? Quote
Charly Posted November 4, 2009 Posted November 4, 2009 [quote name='kordonia']A na zniszczoną wątrobę coś dostaje?[/QUOTE] jutro przyjdzie karma z Hillsa na wątrobę i jeszcze coś weci zamowili. nie wiem co. edit: już wiem co:) hepatiale jeszcze będzie dostawał (lek wspomagający wątrobę). Quote
Ajula Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 całuję piękną główkę Pachcia i trzymam kciuki, żeby było lepiej Quote
Cantadorra Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 No to milowy krok do przodu. Teraz dopiero zacznie sie leczenie Pachyderka. Czyli powinno byc lepiej z malym! Quote
Asiaczek Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 Mocno wierzę, że Pachcio jeszcze nam pokaże piękne, zdrowe futerko i będzie jeszcze brykał!:lol: Pzdr. Quote
Rybc!a Posted November 7, 2009 Author Posted November 7, 2009 Pachyder był dziś na spacerze. Idzie hardo, choć widać, że jest naprawdę smutny. Quote
basia0607 Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Nie chce zapeszać ale dziewczyny widzą maleńką poprawę w zachowaniu Pachcia. Pozatym jak ma być w nim życie jak on siedzi sam w izolatce za kratą , odcięty od świata. Czlowiek by dawno sfiksował. Jestem pewna, że u kogoś w domu jego stan by byl lepszy. Quote
Rybc!a Posted November 8, 2009 Author Posted November 8, 2009 Tylko kto podejmie się opieki nad Pachyderem? To taki cudowny pies . :( Quote
Vitka Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 Wczoraj weszłam do niego późnym popołudniem. Przywitał mnie. Przyszłam tam, żeby namówić go do jedzenia, ale nie musiałam go namawiać :) Pokazałam palcem na miskę i sam zaczął jeść, potem popił i znów jadł :) Wystarczyło, że przy nim siedziałam. Ubraliśmy ubranko i poszliśmy na krótki spacerek. Pachcio nawet z własnej woli galopował!!! :loveu: Quote
Ajula Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 byłam dzis na wystawie psów i widziałam przepiękne wilczarze :loveu: no więc Pachcio ma w sobie coś z wilczarza - też taki wysoki i smukły i dostojny :lol: Quote
Ajula Posted November 23, 2009 Posted November 23, 2009 Pachciu jak się masz? dawno nie miales gości na wątku Quote
Asiaczek Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Rozumiem, że żadnego odzewu na razie nie ma w sprawie Pachcia? Pzdr. Quote
maja602 Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Jak stan zdrowia Pachyderka? Czy jest poprawa? Quote
Charly Posted November 27, 2009 Posted November 27, 2009 Badania wykazaly, że wątroba jest już prawie ok. To dobra wiadomość. Natomiast zewnętrznie nie zmieniło się wiele. W niektórych miejscach Pachyder troszkę zarósł- ale minimalnie. Nie przytył wcale, wręcz przeciwnie. Quote
Cantadorra Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Trudna sprawa z Pachciem. Nie ma woli wyzdrowienia, czy jak? Quote
Charly Posted November 28, 2009 Posted November 28, 2009 Wolę życia to ona ma. Tylko pewnie choruje już od 'stu lat"..ech. jutro przyjedzie pani z Bydgoszczy. Pachyder otrzyma kąpiele ozonowe (jesli nic nie przekręcilam). Zobaczymy czy będzie jakis efekt na jego zniszczoną skórę. Quote
AgaiTheta Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 kordonia napisał(a):Jedno się pewnej osobie należy, i muszę to tutaj napisac: Pani doktor Magdalena Podlasz, która pracowała w schronisku do maja, i która wykonała Pachyderowi pierwsze badania, analize krwi podstawową, zeskrobiny, wymazy, zasugerowała chorobę Cushinga już w kwietniu. Zamierzała pobrać krew temu psu w kierunku tej choroby już wtedy, miała powiedziane, ze po 10 maja, bo wtedy miało być rozliczenie pieniedzy wpłaconych przez dogomaniaków. Nie pobrała, ponieważ 9 maja musiała odejść z pracy w schronisku. Zastąpił ją inny wet. Mimo, że nie pracowała już z psami i kotami schroniskowymi, żywo interesowała sie ich dalszym losem, również Pachyderem, często o niego pytała. Zbieg okoliczności chciał, że i teraz Pachyder trafił w jej ręce i to ona go zdiagnozowała prawidłowo. Oprócz choroby Cuchinga Pachyder ma zniszczoną watrobę. W kwietniu jeszcze nie miał, mozna obejrzec w tym watku jego wyniki. Uważam, że należy się tej osobie wielki szacun Widzisz Kordoniu.... Ja jestem w schronisku od lipca, ani razu nie zadzwoniła Pani Magda Podlasz do mnie, z sugestią, że może to jest choroba Cushinga, więc to jej żywe interesowanie się losem psa jest jakieś ulotne. Owszem, po kilku próbach namówienia innych weterynarzy na przeprowadzenie badań pod tym kątem, ponieważ powiedziałaś, że Pani Magda sugeruje to badanie, Pachyder pojechał właśnie do niej, by zrobiła to badanie. Okazało się, że miała rację, Pachyder ma Cushinga... Między innymi chorobami. Tylko tu znowu prysło moje zaufanie we wrażliwe serca... Koszt tego badania u Pani Magdy wyniósł 1011,15 zł Badanie pod tym kątem przeprowadzaliśmy w Fudacji BwP wielokrotnie, w Katowicach, w Warszawie. Biorąc pod uwagę wszystkie badania jakie zleciła Pani doktor max koszt to 600 zł, w duuużym zaokrągleniu wzwyż, na zapas. Co zresztą Pani Magda dzisiaj potwierdziła w rozmowie telefonicznej, reszta to tak jak ona sama dzisiaj potwierdziła "koszty jej usługi, bo ma kredyty i musi je z czegoś spłacać". Trzykrotne pobranie krwi, dwukrotne podanie leku (za które inne gabinety wet biorą 10 zł), odwirowanie krwi i wysłanie wszystkiego do Laboklinu... Nie skomentuję tego bardziej, ani dosadniej. Każdy swój biznes prowadzi jak mu się wydaje za stosowne... W związku z tym, że Pani Magda nie chciała określić kosztu przed pobraniem krwi, bo nie znała dokładnych cen w Laboklinie, dałyśmy się nabić w butelkę.... Teraz jak to dzisiaj powiedziała, mamy zapłacić i nie dyskutować.... Faktury z Laboklinu nam nie pokaże, a cennik swoich usług ma w głowie i tak jej wyszło... Pachyder w sumie już nie ma swoich pieniędzy, ponieważ leki, karma i w tej chwili ta KOSZTOWNA, jakże zacna usługa weterynaryjna, zjadła cały jego budżet. Za naiwność trzeba płacić... 600 zł to koszty badań, które Pachyderowi były potrzebne, ale z racji, że powinnam stać na straży jego pieniędzy i nie dać się tak nabrać, oddam te 400 zł ze swoich środków na konto Pachydera, bo wstyd mi przed nim biednym... Ot wielkie serce i empatia.... Ludzie z Bydgoszczy jadą, robią mu zabiegi warte kilka wielkich stów i od nas chcą tylko kciuków, by Pachyder wreszcie się dobrze poczuł, a tu takie "żywe zainteresowanie"... Dziękuję Pani Dominiko za wczorajsze zabiegi dla Pachydera, wykonane całkowicie za darmo. Szacun to należy się tylko Pachciowi, że znosi to wszystko! Quote
Charly Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 nie ma szczęścia do ludzi ten pies...albo brak leczenia, albo leczenie drogie jak w 5gwiazdkowym hotelu....:( Quote
zachary Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 AgaiTheta, to co piszesz o kosztach diagnozowania Pachyderka nie mieści się w głowie!!! Ja, absolutnie żądałabym szczegółowej faktury za wykonane badania, kwoty nie mogą "wynikać" z głowy weta lub być ukrywane przez niego! Koszty badań w tym laboratorium można ustalić.Gdyby chodziło o 100 parę złotych to może szkoda byłoby fatygi, ale przy kwocie ponad 1000 zł!!!! uważam,że należy się postawić!.Jak tak można? Brak mi słów na takie postawienie sprawy.Pani wet wiedziała,że dobrzy ludzie wpłacali na leczenie piesia...ale to nie znaczy,że należy zapłacić jej w ciemno żądane kwoty. Quote
Charly Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 cenu usług laboklinu nie są tajemnicą, a dla weterynarzy istnieje chyba tylko dolna granica cen...w górę wszystko możliwe z tego co ja sie dowiedziałam. Quote
gameta Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 Charly napisał(a):cenu usług laboklinu nie są tajemnicą, a dla weterynarzy istnieje chyba tylko dolna granica cen...w górę wszystko możliwe z tego co ja sie dowiedziałam. Dokładnie - "weteryniarz" zawód wolny - znaczy się, że ceny z powietrza może trzepać. Teraz już po ptokach, została tylko nauczka na przyszłość, że bez pisemnej umowy o potencjalnych kosztach zabiegu (przed zabiegiem) nie należy powierzać badań niepewnemu wetowi. Ot co. Ale niesmak pozostał :shake: Wstrętne, że ktoś trzepie kasę na dobrych sercach... Quote
Ajula Posted November 30, 2009 Posted November 30, 2009 AgaiTheta napisał(a): Koszt tego badania u Pani Magdy wyniósł 1011,15 zł :crazyeye: o ludzie! trzeby by może jakies allegro cegiełkowe? żeby jeszcze pieniędzy dozbierać, bo zbankrutujecie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.