kassia Posted April 14, 2005 Posted April 14, 2005 Pragne poinformowac o zmianach w psychice :D I to na lepsze :lol: Przygarniam czasem na dzien lub dwa suczke mojego brata (zastanawiam sie nawet czy nie lepiej by ja bratu zabrac na stałe,ale to inny temat).I zawsze jak mała jest u mnie w moja Bajeczke wstepuje ZŁE :evil: Jedyne co mowi do Buni to wrrrrr...Goni mala,tępi niemilosiernie,bawic sie niczym nie pozwala...horror.Mala nieglupia,postawe podporzadkowana przyjmuje.A Bajka w najepszym przypadku pieni sie w kacie i robi to swoje wrrr...W najgorszym to nie wiem gdzie sie jeden pies konczy a drugi zaczyna :evil: A dzisiaj wzielam Bunie (po raz pierwszy od sterylki Bajeczki) i normalnie sielanka :D Grzecznie sie bawily,nie poturbowaly na spacerze,malo tego :) kolacje zjadły w atmosferze pokoju i braterstwa.No,pelny Wersal normalnie.A teraz sie okazalo ze mozna kimać na jednym dywanie.... Nie wiem czy to wpływ sterylki,czy mi ktos psa podmienił :D A moze moje suczydło wykombinowalo,ze w obliczu wrednej dwunoznej,ktora robi "kuku"na brzuszku psia brać powinna sie jednak trzymac razem :) ? Quote
malawaszka Posted April 14, 2005 Posted April 14, 2005 :o kasia zazroszczę - niech i mnie ktoś tak szucza podmieni :lol: :wink: Quote
kassia Posted April 14, 2005 Posted April 14, 2005 Sama sobie zazdroszcze :lol: Tylko taki juz ze mnie typ,ze wszedzie szukam podstepu. I teraz też łypie podejzliwie co tez pannice wykombinuja Quote
Camara Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 malawaszka napisał(a)::o kasia zazroszczę - niech i mnie ktoś tak szucza podmieni :lol: :wink: malawaszko, chyba się musimy umówić z psicami na małe odczulanie czyli psia-psią terapię :lol: Belcia ma już na koncie uleczoną jedną małą złosinicę :wink: Po prostu podskakiwała w radosnych pląsach wokół zołzy nie zrażona warczeniem, szczekaniem ani resztą wrogiego asorytmentu piekielnicy aż do momentu kiedy Sonka zrozumiała, że tego wielkiego białego potwora nie da się przestraszyć i musi... po prostu musi się z nia pobawić żeby wreszcie mieć spokój :roll: :lol: Ta sytuacja wprawiła właścicielkę Sonki w taki szok :o :o :o Teraz jak się spotykamy to mała z początku próbuje swoich sztuczek ale tylko chwilkę a potem obie gonią, że tylko łepki podskakują :P Quote
Flaire Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 A ja już od jakiegoś czasu mam następującą obserwację. Według stereotypu, suki po sterylce powinny stać się leniwe i ociężałe. Natomiast wiele osób (np. PIKA) tutaj pisało, że po sterylce, ich suki odmłodniały, drugie szczeniactwo w nie wstąpiło. Tak też sie stało z suką moich przyjaciól. Collie, 10 lat, dostała ropomacicza, została wysterylizowana. Przed sterylką była starym psem, a teraz goni po ogródku za ptaszydłami i podskakuje jak szczeniak! :Dog_run: Quote
coztego Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 No to teraz moje spostrzeżenia :) Aczkolwiek Kreska jest na tyle młoda, że zmiany w jej zachowaniu mogą być spowodowane po prostu dorastaniem, a nie sterylką. Ale: przestała demolować mieszkanie podczas naszej nieobecności! :D Wyraźnie spoważniała, zaobserwowałam to ostatnio, kiedy była u mnie bratanica na weekend. Kiedyś można było zwariować, bo Kreśka z Kingą szalały cały dzień, wystarczyło, że Kinga wykonała jakikolwiek ruch, Kreska już była przy niej, gotowa do zabawy... :evilbat: A teraz, cisza i spokój. Owszem, Kreska głupieje na powitanie, chętnie się z dzieckiem pobawi, ale po dłuższej chwili zabawy- idzie sobie na miejsce, albo do drugiego pokoju i odpoczywa. Dziecko nawet się zanipokoiło, że Kreska jej już tak nie kocha :fadein: Bez dziecka w domu też jest nieco spokojniejsza, ale wciąż chętnie się bawi, biega na dworze i chodzi na długie spacery, a zabawy z kolegami są jej życiową pasją ;) I apetyt ma większy, jest ciągle nienażarta 8) Quote
malawaszka Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 Camara napisał(a):malawaszka napisał(a)::o kasia zazroszczę - niech i mnie ktoś tak szucza podmieni :lol: :wink: malawaszko, chyba się musimy umówić z psicami na małe odczulanie czyli psia-psią terapię :lol: Belcia ma już na koncie uleczoną jedną małą złosinicę :wink: Po prostu podskakiwała w radosnych pląsach wokół zołzy nie zrażona warczeniem, szczekaniem ani resztą wrogiego asorytmentu piekielnicy aż do momentu kiedy Sonka zrozumiała, że tego wielkiego białego potwora nie da się przestraszyć i musi... po prostu musi się z nia pobawić żeby wreszcie mieć spokój :roll: :lol: Ta sytuacja wprawiła właścicielkę Sonki w taki szok :o :o :o Teraz jak się spotykamy to mała z początku próbuje swoich sztuczek ale tylko chwilkę a potem obie gonią, że tylko łepki podskakują :P haha chętnie - Lunka już miała dogoterapię z niufką Pysi - tylko Zmorka nie zachęcała do zabawy, a po prostu olewała Luny podskoki i warkoty :lol: a najbardziej zauważalną zmianą u Luny po sterylce jest ostrzejsze traktowanie obcych w domu :roll: no i frania tak sobie zapamietała zaloty psich panów podczas cieczki - jak musisła ich odganiać i się złoćicć, że do tej pory się wścieka jak jakiś psi pan do niej smali cholewki :lol: i go odgania Quote
Camara Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 malawaszka napisał(a): haha chętnie - Lunka już miała dogoterapię z niufką Pysi - tylko Zmorka nie zachęcała do zabawy, a po prostu olewała Luny podskoki i warkoty :lol: widać Zmorka to kwintesencja spokoju :P moja to pędziwiatr i żywioł nieokiełznany :-? :D a Lunka to nie typ piekielnicy beznadziejnej :wink: :P Quote
malawaszka Posted April 15, 2005 Posted April 15, 2005 no ja mam nadzieję że nie jest beznadziejna bo nie zamierzam całego życia z jednym psem spędzić :evilbat: Quote
Kasienka_ Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 no to dzis o 13:30 jestesmy z Fisia umowione na sterylke... wczesniej sie nie balam, ale juz troszke zaczynam, jajc. :-? mam nadzieje ze wszystko bedzie w porzadku, sprawozdanie pozniej jakies, bo nie mam glowy teraz, 3majcie kciuki! :wink: pozdr. :wink: Quote
coztego Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Trzymamy kciuki :thumbs: Nic się nei martw Kasienka! Wszystko będzie cacy! :) Jesteśmy z Tobą! ;) Quote
malawaszka Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Kasieńko :kciuki: za Fiśkę :D będzie dobrze Quote
tufi Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Ja dzis ide z Bunia na szczepienie i nie wiem, czy jednak malej nie trzeba bedzie wysterylizowac - w styczniu miala cieczke i od tego czasu ma powiekszony srom i chodzi mala dziffka i podnieca Bigosa... Cieczki nie ma, urojonej o dziwo tez nie miala. Ale cipka powiekszona :-? Ale u niej tylko wziewna z powodu tego wylewu w mlodosci... Mala ma 5,5 roku. Kasienka - kciuki mocno trzymamy :) Quote
K@tk@ Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Ja równiez trzymam kciuki z całych sił za udany zabieg i szybki powrót do formy. Quote
Therion Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Trzymam kciuki, zeby wszystko było w porządku. Quote
kingula Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Ja takze trzymam mocno kciuki :P Dasza juz dawno po zdjeciu szwow, a ja wczoraj wypatrzylam (mimo iz wczesniej tez sie wslepialam :-? ) pod skora jakby kawalek nici :o Nie wiem co robic, niby nic sie nie babrze, wszystko juz pieknie zagojone i co teraz? :o Leciec do weta z tym brzuchem, czy zostawic sucz w spokoju? :roll: Quote
eve66 Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 Skoro szwy zdjete to ten co wystaje to pewnie jest koncowka szwa srodskornego (szyty materialem wchlanialnym,wiec za jakis miesiac nie powinno byc po nim sladu :wink: ). Quote
Kasienka_ Posted April 16, 2005 Posted April 16, 2005 no wiec trzmajcie kciuki jeszcze do wtorku :P ... bo sterylka zostala przelozona, z powodu "pilnego wyjazu" weta :roll: Quote
PIKA Posted April 17, 2005 Author Posted April 17, 2005 [quote name='eve66']Skoro szwy zdjete to ten co wystaje to pewnie jest koncowka szwa srodskornego)(szyty materialem wchlanialnym,wiec za jakis miesiac nie powinno byc po nim sladu :wink: ). eve66 cos pokręcilas :wink: szew tzw śródskorny to inaczej tzw szew kosmetyczny i jest to rodzaj zszycia powlok brzusznych, a nie nić, ktora moze byc rozpuszczalna lub nie Do szycia powlok brzusznych czyli tego co my juz widzimy nie uzywa się nici tzw rozpuszczalnych, ktore uzywane sa tylko i wylacznie do szycia wszystkiego co nalezy zszyć "w środku" osobnika To co wystaje u suczki kinguli to może byc zwykla nic, ktora nie zostala usunieta a nalezałoby ja usunąc, bo nic jej się tam nie rozpuści, mozna to zrobic delikatnie samemu A ja się pochwale, wczoraj komisyjnie u mojej suczy szukano miejsca po szwie i..... nic nie znaleziono :o Nawet sladu :o Nawet ja mialam problemy z okresleniem, gdzie to cięcie dokladne było :o :lol: Quote
Flaire Posted April 17, 2005 Posted April 17, 2005 PIKA napisał(a):Do szycia powlok brzusznych czyli tego co my juz widzimy nie uzywa się nici tzw rozpuszczalnych, ktore uzywane sa tylko i wylacznie do szycia wszystkiego co nalezy zszyć "w środku" osobnika To akurat chyba nieprawda. Rozpuszczalne nici jak najbardziej można używać do szycia powłok brzusznych. Dlaczego w Polsce mało kto to robi - nie wiem, ale podejrzewam, że to kwestia kosztów. Quote
PIKA Posted April 17, 2005 Author Posted April 17, 2005 Flaire napisał(a): To akurat chyba nieprawda. Rozpuszczalne nici jak najbardziej można używać do szycia powłok brzusznych. Dlaczego w Polsce mało kto to robi - nie wiem, ale podejrzewam, że to kwestia kosztów. Możliwe, ale jak mówisz w Polsce na tyle rzadko spotykane, że nie podejrzewam u psa kinguli wystających szwów rozpuszczalnych :wink: Ciekawi mnie co innego, czy rozpuszczalny szew skórny nie powinien miec innej struktury niz szew stosowany do szycia "wnętrzności" Quote
kingula Posted April 17, 2005 Posted April 17, 2005 Ale sie dyskusja na temat Daszenkowej niteczki wywiazala :lol: Nic nie wystawala bezposrednio spod skory, byla tak jak np. drzazga tuz pod skora i nie na szwie tylko ok 1cm obok :roll: Przyjrzalam sie dzis tej nici dokladnie i zrobilam malusienka dziureczke igielka i nic wywloklam :oops: Wiem jak sucz panikuje u weta, przy sciaganiu szwow musielismy ja we trojke trzymac, wiec nie chcialam jej stresowac. Oczywiscie wszystko zdezynfekowalam. Nic miala ok 1 cm dlugosci :-? aha i wypatrzylam kolejny kawalek/supelek tym razem bezposrednio na szwie (i napewno sie do tego sama nie dotkne) Nic ktora wyjelam dzisiaj byla dokladnie taka sama jak te, ktore wyciagal jej wet, czy sadzicie ze powinnam sie udac z owym supelkiem/kawalkiem do weta? Quote
PIKA Posted April 17, 2005 Author Posted April 17, 2005 [quote name='kingula'] Ale sie dyskusja na temat Daszenkowej niteczki wywiazala :lol: Pelne konsylium :lol: [quote name='kingula'] zrobilam malusienka dziureczke igielka i nic wywloklam :oops: Nic miala ok 1 cm dlugosci :-? :o to sporo :o ale bylas dzielna i nie ma się czego wstydzic :D [quote name='kingula'] Nic ktora wyjelam dzisiaj byla dokladnie taka sama jak te, ktore wyciagal jej wet, czy sadzicie ze powinnam sie udac z owym supelkiem/kawalkiem do weta? No nie wyobrażam sobie żeby nic która usunęłas byla inna :wink: A jak się boisz tego co zostalo usunąc sama, to idź do weta, bo nie ulega watpliwości, że usunąc to trzeba :wink: Domyslam sie, ze suczydlo mialo szew tradycyjny, a nie kosmetyczny (śródskórny) :-? Quote
kingula Posted April 17, 2005 Posted April 17, 2005 Troche sie wstydzilam przyznac do tej dzisiejszej operacji, ktora sama przeprowadzilam na wlasnym suczydle, to fakt :oops: no ale sucz dzielna byla, brzuchem sie do mnie nadstawila i nie poruszyla sie nawet ciut ciut. Chyba stresowala sie podobnie jak ja :P Pika, z tym wyciagnietym kawalkiem mialam na mysli to iz jest on takiej samej struktury co nici wyciagniete przez weta ( rozmawialyscie o tych wchlanialnych niciach, wiec wyobrazilam sobie ze pewnie jakies inne w strukturze sa :hmmmm: ) czy nici ktore sie wchlaniaja po jakims czasie roznia sie jakos organoleptycznie od tych zwyklych? A tego supelka to napewno sama juz nie rusze, znajduje sie centralnie na szwie i boje sie tam grzebac, no nic pojdziemy do weta :-? Quote
PIKA Posted April 17, 2005 Author Posted April 17, 2005 kingula napisał(a): czy nici ktore sie wchlaniaja po jakims czasie roznia sie jakos organoleptycznie od tych zwyklych? Róznią sie :wink: ale te rozpuszczalne róznia sie równiez miedzy sobą, a to z tej przyczyny, ze służą do szycia czego innego. Nić do podwiązania naczynia krwionośnego na pewno jest inna od nici do zszycia np jelita :wink: Ale zacznijmy od tego, ze jakby to byla nić rpzpuszczalna to dawno by jej tam nie było :wink: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.