Agnes Posted April 21, 2005 Posted April 21, 2005 LAZY to nasza druga cieczka, ktora sie pojawila po prawie pol roku Quote
LAZY Posted April 21, 2005 Posted April 21, 2005 No to chyba jak odczekasz 2 miesiace to będzie tak jakos w sam raz. Ale najlepiej skonsultuj to z wetem....tylko wybierz termin blizszy drugiej cieczce niz 3 coby znowu jaj nie bylo... Quote
coztego Posted April 22, 2005 Posted April 22, 2005 [quote name='Agnes'] Po skonczeniu tej cieczki musze ile odczekac? Miesiac zeby ciachac? Minimum 6 tygodni od końca cieczki, o ile nie dostanie ciąży urojonej :roll: Najlepiej jużzacznij się umawiać z wetem, zeby Ci ptem nie umknęło ;) Zwróciłyście uwagę jak Fisia ma fartuszek dobrany do wzorku podusi? Elegancka dama... :lol: Quote
Flaire Posted April 22, 2005 Posted April 22, 2005 Ja też polecam skonsultować z wetem termin już teraz i wybrać najwcześniejszy przez niego polecany. Dlaczego najwcześniejszy? A no żeby dać sobie jak najwięcej czasu na wypadek, gdyby nieprzewidziane przypadki zmusiły Cię do odłożenia terminu. Nie ma na co czekać! Quote
Mokka Posted April 22, 2005 Posted April 22, 2005 PIKA napisał(a):Łomatko, ale Fisia slodziachno wygląda na tej podusi :iloveyou: Też mi się podoba, tylko wycałować :buzi: Quote
Agnes Posted April 22, 2005 Posted April 22, 2005 ech...dziekuje za odpowiedzi...w takim razie zrobie jak radzicie - po tej ciecze Aza musi byc wycieta i juz...bardzo chcialam to juz zrobic i miec za soba:( myslalam ze lada chwila dolaczymy do tego topicu i gucio...no nic czekamy na koniec - oby nie bylo ciazy urojonej - i ciach ciach :evilbat: Quote
Kasienka_ Posted April 22, 2005 Posted April 22, 2005 Fisia ma sie calkiem dobrze, jest tylko oslabiona po tym wszystkim, noi dostaje codziennie antybiotyk silny :roll: , ale za to apetycik ma (chociaz wybredna jest strasznie... tylko samo miesko.. wedlinke... paniusia :wink: ). Jutro idziemy na ostatnie male "kuj" i pozniej juz na zdjecie szwow jakos. Caly czas proboje sobie tam wylizywac ta rane... kubraczek caly mokry! :wink: Macie pozdrowienia od Fisi, mowi ze ta podusia moglaby byc bardziej miekka :lol: pozdr. :fadein: Quote
kassia Posted April 24, 2005 Posted April 24, 2005 A my juz ładnych pare tygodni PO,wiec mozna sie pokusic o pare refleksji posterylkowych. Na suni zagoiło sie jak na psie :lol: Widac tylko cieniutka kreseczke,ktora juz bujnym kłakiem zarasta :) Weterynarz stanowczo kazał mi odczepic sie od niego i od biednej suki,bo z suka jest wszystko OK :D Co do psychiki to nieco nam sie zwichnęła.Juz chcialam zwalac wine na sterylke,ale w pore sobie uprzytomnilam,ze to nasza,ludzka wina.Bo niby kto traktował psice jak ksiezna?Kto pozwalal na wszystko bo"słodkie biedactwo tyyyle przeszło"?A biedactwo glupie nie jest,wykorzystywało sytuacje na maxa.Doszło do tego,ze nasz syn przyszedl rano do nas do łózka na "dosypianko"i został z niego z głuchym warkotem przegoniony :o O nie,moja panno :evil: Obudził sie we mnie starszy sierzant sztabowy :evil: I odkrecamy psie zachowania i tłumaczymy ze najpierw dziecko,potem ona i mamy nadzieje ze załapie.Jak mowiłam,glupia nie jest :) Poza tym ze sie Bajeczce z nasza pomoca w łebku poprzestawiało :oops: widac wyraznie ze sie z niej wieksza "przylepa"robi.Zawsze był z niej pies serdeczny,a teraz to sie od psicy opędzic nie mozna:) Mam tylko nadzieje ze stsunki na linii dziecko-pies jakos sie ułoża. No i ostattnia kwestia.Żarcie.Dziesiec kilo psa byłoby w stanie pochlonac dziesiec kilo zarełka,gdyby jej na to pozwolic :o Stopniowo chce ja przestawic na nutre light,ale pies zachwycony nie jest.Zjeść zje,a potem pyta"a gdzie NORMALNE jedzonko"?Trche sie martwie ze jest głodna,martwie sie ze jak zaczne ja znow karmic gotowanym zarciem to bedzie za chwile pulpet na chudych nózkach :o A ona przed rodzina i znajomymi udaje psa-głodna ofiare przemocy domowej :wink: Pocieszam sie mysla ze teraz wiosna,spacery (takie ze heeej;),wycieczki rowerowe...Moze uda sie suni zachować zwiewna młodziencza figurke;) Podsumowujac.Widze zdecydwanie wiecej plusów niz minusów sterylizacji.A te minusy to raczej wynik mojego zaniedbania :oops: Pozdrawiamy. Kasia i (o rany,jaka jestem głooodna!!!)Bajeczka Quote
asher Posted April 24, 2005 Posted April 24, 2005 kassia, to jest... przepraszam... Starszy Sierżancie Sztabowy melduję, że ofafluniłam monitor :lol: ze śmiechu oczywiście... :lol: Quote
Mecka Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 Hm, czytałam i nie doszukałam sie odpowiedzi. Grejs jest drugi dzień po sterylce i cały czas leży, rusza tylko głową, nie chce wstawac- choć kilka razy wstała i merdała ogonkiem, dwa razy raptem na 24 godz. była na siku, nie chce sikać mimo namawiania, nie chce nic pić- wodę to jej wlałam łyżką do pyska i nie chce nic jeść. Wczoraj myślałam, że to pierwszy dzień, wiec może tak być, ale dzisiaj to ona się niedługo wykończy i to niesikanie. Wczoraj próbowała zrobić kupkę, napierała, ale się nie udało. Co powinnam zrobić? Quote
PIKA Posted June 12, 2005 Author Posted June 12, 2005 Mecka może ją po prostu boli, psy tak jak i ludzie róznie reagują na ból Pić cos musi, bo sie odwodni, z drugiej strony jak nie pije to i nie za bardzo ma czym sikac. Jak nie chce jeśc to tragedi nie ma, nie musi Chodzić też powinna, więc należałoby ja troszke "na siłę" wyprowadzać na spacerki, krótkie ale częste A przede wszystkim skontaktować się z wetem Quote
coztego Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 PIKA słusznie pisze, skontaktuj się z wetem. Może trzeba suni podać coś przeciwbólowego (może wrażliwa na ból jest, ale skonsultuj podawane srodki przeciwbólowe z wetem), i skoro jeszcze nie zaczęła pić, to moze trzeba by ją trochę nawodnić kroplówką.... No i wet Cię uspokoi co do sikania i kupkania... Quote
Mecka Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 Niestety jest niedziela co jest dość skomplikowane, bo lecznice nieczynne, a wczoraj już nękałam weta i powiedział że jest wszystko w porządku, że ma prawo tak się zachowywać i jest zabezpieczona dobrze, czyli dostała odpowiednią dawkę leków przeciwbólowych. Nie pisałam więcej od rana, bo mam cały czas przy niej zajęcie i właściwie karmie ją, a raczej poje troche jak niemowle, ale skutkuje. O kroplówce moge zapomnieć, więc radze sobie jak mogę- actimelem, soczkiem dla niemowlaków i tak po łyżeczce (plus woda oczywiście). Przynioslo to skutek, bo w południe udało się ją wyciągnąć na siłę na siku i teraz na wieczór podałam jej ibuprofen- nie wiedziałam czy mogę ale musiałam widząc jak się męczy i na nic nie chce reagować, a przecież znowu trzeba ją wysiusiać. I chyba podziałało, bo teraz nawet podeszła do miseczki i zjadła (oczywiście za wcześniejszą namową i kuszeniem mięskiem). Ale już jestem radosna, bo suczydło żywsze oczka ma. A jutro antybiotyk. Napiszcie mi proszę po ilu dniach u waszych suczek zostały ściągnięte szwy? Quote
coztego Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 Mecka, kosultowałaś ten ibuprofen z wetem?! Z tego co wiem to nie jest on dla psów wskazany, podobnie jak leki oparte na paracetamolu... Mi wet zalecał przeciwbólowo pyralginę. podeszła do miseczki i zjadła Skoro podeszła do miseczki i zjadła, to znaczy, że idzie ku lepszemu :) Moja sucz miała szwy zdjęte siódmego dnia po zabiegu. Quote
PIKA Posted June 12, 2005 Author Posted June 12, 2005 coztego napisał(a):Mecka, kosultowałaś ten ibuprofen z wetem?! Z tego co wiem to nie jest on dla psów wskazany, podobnie jak leki oparte na paracetamolu.... No i tu Cie rozczaruje :lol: Saba ma wręcz zalecany ibuprofen (max dawka dla niej na dobe 400 mg) bo dziala i p/bólowo i p/ zapalnie. Dostaje od zeszłej soboty i... zyje i nic jej nie jest Także Mecka suczydła tym ibuprofenem nie zabijesz :wink: Okazało się, że paracetamol równiez mozna podawać, tylko dawke nalezy z lekarzem skonsultowac Szwy się ściga w granicach 10 - 14 dnia Quote
coztego Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 [quote name='PIKA']No i tu Cie rozczaruje Jakoś straszliwie rozczarowana nie jestem :wink: Okazało się, że paracetamol równiez mozna podawać A gdzie, jak i kiedy się "okazało"? Quote
Flaire Posted June 12, 2005 Posted June 12, 2005 [quote name='PIKA']Saba ma wręcz zalecany ibuprofen (max dawka dla niej na dobe 400 mg) bo dziala i p/bólowo i p/ zapalnie. PIKA, a dlaczego ibuprofen a nie jeden z tych NSAID, które są skuteczniejsze dla psów (np. Metacam lub Rimadyl)? O szkodliwości ibuprofenu dla psów jest w necie sporo; głownie chodzi o to, że w ilościach niewiele większych od tych wymaganych, jest podobno bardzo toksyczny dla nerek, więc odpowiednie dawkowanie jest bardzo trudne. Tak więc czytamy na przykład: Ibuprofen (Nurofen®). NEVER GIVE THIS TO A DOG. Although it is safe for use in humans, it is toxic to the kidney in the dog, at doses close to those used therapeutically. There is no reason to use ibuprofen in dogs. It is unlicensed, and there are safer and more effective drugs available. Quote
PIKA Posted June 12, 2005 Author Posted June 12, 2005 Flaire każdy lek jest szkodliwy jak nie dla nerek to dla czegos innego, bo kazdy ma działanie uboczne :wink: Pyralgina podana doustnie (albo dopyszcznie) jak to woli podraznia sluzówke żoładka Ja zadzwonilam w nocy w I-szej dobie po szyciu ucha ,do przychodni wktórej Saba miala zszywane ucho "na dyzurze" i mi poradzono przez telefon Ibuprom. Lekarz dokladnie wypytał co mam w domu i zalecił własnie to (pyralginy nie mialam) W naszym przypadku lekarz wyliczył nam dawke ponad 400 mg na dobę, ale sucz tyle nie dostawał :wink: max zjadała 1 tabl - 200 mg dziennie i to z reguły na noc dostawała , coby dala pospac :wink: O Metacamie i Rimadylu tez za duzo dobrego nie słyszałam Nie wiem, ale mnie się wydaje, ze sa rózne szkoły. My teraz chodzilismy do naszej 24-godzinnej przychodni na kontrolę z tym nieszczęsnym uchem i trafialismy na róznych lekarzy i każdemu mówilismy, że dajemy Ibuprom i żaden nie zaprotestował :niewiem: Quote
Flaire Posted June 13, 2005 Posted June 13, 2005 [quote name='PIKA']O Metacamie i Rimadylu tez za duzo dobrego nie słyszałam Nie wiem, ale mnie się wydaje, ze sa rózne szkoły.Niewątpliwie tak, ale jest podstawowa różncia: Metacam i Rimadyl to leki produkowane dla zwierząt, więc między innymi więcej testowane na zwierzętach pod względem skuteczności i bezpieczeństwa niż ibuprom (dla ludzi Metacam i Rimadyl nie działają). eve66 kiedyś przysłała mi wytłumaczenie, dlaczego dla psów używa się inne leki NSAID niż dla ludzi. Muszę przyznać, że chociaż mam to już dawno (i sama ją o to prosiłam), to ciągle jeszcze nie przeczytałam - po prostu z braku czasu :oops: . Ale może ją poproszę o zgłoszenie się do tej dyskusji. Również może jeszcze spytam się mojego weta. A ze skutkami ubocznymi, to masz rację, że wszystkie leki je mają, ale nie wszystkie mają takie same - jedne mają groźniejsze, a inne mniej groźne. Jeśli jest wybór, to ja bym raczej starała się wybierać te z mniej groźnymi skutkami ubocznymi. Ale ogólnie, jak w wielu, wielu miejscach, na stronach autorstwa weterynarzy piszą, żeby ibuprofenu dla psów nie używać, to dla mnie to wystarczy... Pomimo że też mam w domu, sama używam i dla mnie działa rewelacyjnie. Quote
PIKA Posted June 13, 2005 Author Posted June 13, 2005 Flaire, ja mysle, żeby oczywiście nie szpikowac psa ŻADNYMI lekami p/bólowymi i wszystkie takie leki podawać z rozsądkiem, czy to typowo psie, czy typowo ludzkie, ale w przypadkach kryzysowych, jak jest konieczność, jaką miala np. Mecka, a nie mamy nic innego w domu (raczej nie sądzę, ze ludzie trzymają w domu Metacam czy Rimadyl) to jedna tabletka (mówie o duzym psie, a nie typu york ) Ibupromu psa nie zabije a moze ulzyc mu w cierpieniu :wink: Quote
Flaire Posted June 13, 2005 Posted June 13, 2005 PIKA napisał(a):jedna tabletka (mówie o duzym psie, a nie typu york ) Ibupromu psa nie zabije a moze ulzyc mu w cierpieniu :wink:Hmm, dużym, to znaczy ważącym ile? A jedna tabletka to ile mg, bo są różne? PIKA napisał(a):raczej nie sądzę, ze ludzie trzymają w domu Metacam czy Rimadyl Każdy robi jak uważa... ale... większość z nas trzyma w domu jakieś leki przeciwbólowe dla siebie na takie przypadki, więc dlaczego nie dla psa, w dawce i rodzaju skonsultowanym uprzednio z wetem? Może tojest dobra chwila, żeby się zastanowić i uzupełnić braki domowej apteczki myśląc o psie... :wink: Quote
Flaire Posted June 13, 2005 Posted June 13, 2005 Flaire napisał(a):Każdy robi jak uważa... ale... większość z nas trzyma w domu jakieś leki przeciwbólowe dla siebie na takie przypadki, więc dlaczego nie dla psa, w dawce i rodzaju skonsultowanym uprzednio z wetem? Napisawszy to, spieszę dodać, że ja leczenie każdego bólu nieznanego pochodzenia u psa zostawiłabym jednak specjalistom. Pies nie potrafi nam powidzieć, co mu dolega i ból to dla weta ważny symptom diagnostyczny, którego nie powinniśmy mu odbierać. Na własną rękę jest sens aplikowac środki przeciwbólowe tylko w przypadkach, gdzie źródło bólu jest na pewno zdiagnozowane - a w takich przypadkach najczęściej nie jest to już "na własną rękę". :wink: Quote
gadzik Posted June 13, 2005 Posted June 13, 2005 Mecka moja sucz wyglądała po sterylce podobnie, na począktu zero reakcji, nie chciała pić ani jeść o sparcerach nie wspominająć. Na drugi dzień starała się pić ale kończyło sie to strasznymi wymiotami i skolmeniem. Przez dwa dni podawaliśmy jej tylko kroplówki (był w nią wpuszczony przy okazji środek przeciwbólowy) i po pół tabletki ranigastu (zalecone przez weta). Tylko, że ja na szczęście miałam weta pod telefonem (czy mu się to podbało czy nie), bo mają 24 - godzinne dużury raczej nie sądzę, ze ludzie trzymają w domu Metacam czy Rimadyl Niektórzy odkręceni trzymają :oops: ale jak psu coś dolega to i tak pędzą do weta :wink: Quote
PIKA Posted June 13, 2005 Author Posted June 13, 2005 Flaire napisał(a):PIKA napisał(a):jedna tabletka (mówie o duzym psie, a nie typu york ) Ibupromu psa nie zabije a moze ulzyc mu w cierpieniu :wink:Hmm, dużym, to znaczy ważącym ile? A jedna tabletka to ile mg, bo są różne? : Jak pewnie zauwazylas powyżej dla mojej suczy lekarz wyliczył dawkę dzienną ponad 400 mg. - na 58 kg My podawalismy 200 mg. I moją generalną zasadą jest przy podawaniu lekow p/bólowych ludziom jak i psom to zaczynamy zawsze od tabletek z najmniejsza możliwą dawką. Tym bardziej, że pies, w przeciwieństwie do ludzi, rzadziej takowe leki zażywa a więc mniejsza dawka w zupełności wystarczy bo organizm psa nie jest do tych leków przyzwyczajony. Psy z reguły migren nie miewają :lol: My ludzie niestety jesteśmy wręcz uzależnieni :( PIKA napisał(a): Każdy robi jak uważa... ale... większość z nas trzyma w domu jakieś leki przeciwbólowe dla siebie na takie przypadki, więc dlaczego nie dla psa, w dawce i rodzaju skonsultowanym uprzednio z wetem? Może to jest dobra chwila, żeby się zastanowić i uzupełnić braki domowej apteczki myśląc o psie... :wink: :hmmmm: a ile razy w życiu psa podajesz leki p/bólowe? Szczególnie, przy psie o wysokim progu bólu. Mnie się to zdarzyło 1-szy raz w życiu (i mam nadzieję, że ostatni) Po sterylce Saba w domu nie dostawała nic, widocznie poszarpane i pofastrygowane ucho daje mocniejsze odczucia bólowe Flaire napisał(a): Napisawszy to, spieszę dodać, że ja leczenie każdego bólu nieznanego pochodzenia u psa zostawiłabym jednak specjalistom. Nie wyobrażam sobie, że rozmawiamy o czyms innym jak o bólu znanego pochodzenia ( tu po zabiegu operacyjnym) Jeżeli pies wykazuje objawy bólowe, bez znanej nam przyczyny zewnętrznej (operacja, uraz skonsultowany z wetem) i jeżeli w ogóle umiemy rozpoznać, ze psa coś boli to koniecznie trzeba się skontaktować z wetem, chociażby po to żeby ustalił źródło bólu i jego przyczynę i rozpoczął leczenie „bolącego” narządu a nie tylko ból uśmierzył Quote
Flaire Posted June 13, 2005 Posted June 13, 2005 PIKA napisał(a):Nie wyobrażam sobie, że rozmawiamy o czyms innym jak o bólu znanego pochodzenia ( tu po zabiegu operacyjnym) No a w takim przypadku można przewidzieć, że będzie prawdopodobieństwo bólu, bo każdy osobnik reaguje inaczej. Ja osobiście nie wyobrażam sobie wyjścia z gabinetu bez wskazówek, co wtedy robić, łącznie z lekiem, który należy podać, jeśli nie miałabym pod nosem całodobowej lecznicy. Sama miałam w życiu kilka operacji. Za każdym razem zostałam wysyłana do domu z receptą na środki przeciwbólowe (bądź zapasem takowych) na wypadek, gdyby były potrzebne. Dla swojego psa żądałabym identycznego traktowania. Wiem, że istnieją substancje, które dla ludzi sa ok, a dla psów - wysoce toksyczne; najlepszym przykładem jest czekolada. Więc na własną rękę nic psu nie będę podawać - w przypadkach przewidywalnych będę przygotowana, a w innych - skonsultuję się z wetem. Nie będę zgadywać czy obliczać dawek ibuprofenu dla mojego psa na podstawie dawek przepisanych cudzemu, szczególnie gdy wiem, że dawka toksyczna jest bardzo bliska dawce terapeutycznej - sorry. I z tego samego powodu nie będę radzić innym, by taką obliczoną na własną rękę dawkę podawali swoijemu psu. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.