Jump to content
Dogomania

Saba, Kreska, Mejk i inni -STRACH PRZED I ULGA PO STERYLCE


Recommended Posts

Posted

Kasia zapomniała dodać, że poszliśmy spać o 1 w nocy, bo "szyliśmy" kubraczki. No i wytrzymały do ... rana :lol: Niezbyt to wyszło. Śmiejemy się, że jak tak przez 10 dni będziemy co dzień "szyć" kubraki to wkońcu w ostatnim dniu się uda, bo dojdziemy do wprawy :D Dziś kolejne podejście, może się uda :wink: .

Camara, Ty to masz fach w rękach, tylko pozazdrościć.

Kingula, czekamy na raport :wink:

  • Replies 1.5k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Axel']Kasia zapomniała dodać, że poszliśmy spać o 1 w nocy, bo "szyliśmy" kubraczki. No i wytrzymały do ... rana
Radzę szyć kubraczki w dzień ;) Pierwszy dla Kreski też "szyłam" w nocy i ledwo co wytrzymał do rana. Rano, z pomoca Dogomanii, zrobiłam nowy i wytrzymał do zdjęcia szwów, a nawet wciąż leży w szafie, oby nigdy nie był potrzebny 8)

kingula, jak tam?

Posted

kaja dzis postanowiła ze znów pogoni królika :lol: wiec juz znia dobrze :evilbat: dzis do weta na ogledziny :fadein: i mam nadzieje ze sycko ok
ludzie-kaja sie w fartuszku niewysika i na spacerek ma zdejmowany
bo by sie niewylała :wink:

Posted

Kochani strasznie się cieszę, że jest OK z Waszymi pociechami :P miałam zaległości 3 strony i czytałam z zapartym tchem i wszystko u Was w normie :lol: wyrzuty sumienia i te inne :wink: znaczy się jesteście normalni :wink:

trzymam kciuki za tych co jeszcze mają zabiegi i za rekonwalescencję psiaków po operacji :kciuki: :fadein:

Posted

U mnie, w Gliwicach (najlepszy wet na Śląsku ), nie zostawiałam Kreski wcale Przyprowadziłam, podali jej głupiego jasia, czekaliśmy razem aż zadziała, potem wspólnie z wetami przenieśliśmy sunię do sali przedoperacyjnej na stół, tam w moim towarzystwie założono jej wenflon, dostała kolejną porcję środka usypiającego i dopiero wówczas opusciłam salę

Ja tez tak chcem :lol: :wink:


maniol_ka, szukasz weta, a skąd jesteś, dokąd jesteś w stanie jechać na zabieg na Śląsku? Na pewno kogoś pomożemy Ci wybrać



Jetem z Katowic :roll:
Moge pojechac praktycznie wszędzie byleby vet był naprawde dobry!!!Diora ma problemy z serduszkie(pisałam o tym kilka stronek wcześniej),więc obecność kardiologa na sali to konieczność...no i narkoza wziewna.

Trzymamy kciuki za wszystkie psiaczki :kciuki:

Posted

Jesteśmy juz po kontroli. W poczekalni było mnóstwo piesków, więc Aurika obszczekiwała każdego nowego przybysza. Axa tylko mruczała. Czekalismy prawie 15 minut i troche nam sie dłuzyło. Axa była pierwsza " kontrolowana", pozwoliła sobie posrebrzyc brzuszek i zrobic 2 zastrzyki, ale gdy doszło do wyciagania wenflonu wpadła w panike i darła sie jakby obdzierali ja ze skóry, choć pani wet była bardzo delikatna i miła.A z Aurą było tak, po unieruchomieniu jej przeze mnie i Michała w miarę spokojnie zniosła "odpruwanie" tamponika ( a tego bałam sie najbardziej), troche szamotała się, gdy wetka wyjmowała jej wenflon, ale "najgorsze" było dopiero przed nami. Gdy zobaczyła strzykawki wściekła się ( trzymałam ja w przykuckach, tak mnie szarpnęła, że wylądowałam na czterech literach). Ale pozbierałam się, podziekowalismy sympatycznej i niezwykle delikatnej pani wet i pojechalismy do domku.

W domu zjadły po małej porcji ryzu z kurczakiem i po kilka ciasteczek, obie wychłeptały spora ilośc wody, a teraz odpoczywają na swoich posłankach. Za 8 dni zdejmujemy szwy

Posted

Kochani Dogomaniacy, bardzo dziekujemy Wam za kciuki,operacja bez komplikacji a Daszenka juz w domku. Mala obrazila sie na mnie smiertelnie za to ze ja zostawilam w lecznicy sama :roll:
Kiedy po nia przyjechalam, nawet na mnie nie spojrzala, o machnieciu ogonkiem nie wspomne :( Za to na widok TZ przed drzwiami lecznicy wywijala kita jak opetana 8)

No coz, podpadlam jej na calej linii :(

Zmykam juz bo padam na twarz, przespie sie tronke i obejmuje nocna warte 8) :D

Posted

To cudownie, ze Dasza dobrze zniosła zabieg.Dobry pomysł z wczesniejsza drzemką i nocna wartą, bo u nas pierwsza noc była bardzo niespokojna. Trzymam kciuki za w miarę spokojną nockę.

Posted

[quote name='kingula']Kochani Dogomaniacy, bardzo dziekujemy Wam za kciuki,operacja bez komplikacji a Daszenka juz w domku.
:D Superowo! :D
Życzę spokojnej nocy!

podpadlam jej na calej linii

Przeprosi się jak zgłodnieje ;)

Posted

K@tk@ teraz to juz bedziecie mieli z górki :D

a kubraczkami się nie przejmujcie, moje "fabryczne" tez starczaly na gora 2 dni :wink:
Za bardzo te nasze psiaki sie kręcą :wink:

Kingula widzisz i juz po strachu :D

podpadlam jej na calej linii

:lol: a tam, zaraz podpadlas, Pooperacyjno-znieczuleniowe humory ma ot co :wink:

Posted

Kingula to świetnie, że Dasza szczęśliwie przeszła zabieg. Najgorsze masz za sobą. Nie przejmuj się tym, że Dasza na Ciebie nie reagowała. Jak oddawałem swoją Axę w sobotę na zabieg to zabrała ją wetka bez pożegnania ze mną. Axa szła ze spuszczoną głową, a po zabiegu cały dzień nie zwracała na mnie uwagi, ale to normalne i już przeszło :) . Dziś Axa już usadowiła swoją pupkę pod drzwiami balkonowymi i dała mi do zrozumienia, że chce sobie popatrzeć na wiosenne podwórko :wink: . Leżała na poduszkach i była przykryta kocem, wyglądała jakby była pensjonariuszką jakiegoś sanatorium :wink: .

Maniol_ka skoro jesteś z Katowic to spróbuj w klinice na Brynowie (FABISZ- STEFANEK). My sterylizowaliśmy nasze sunie w ich filii w Chorzowie Batorym. Mają narkozę wziewną, a skoro Diora ma problemy z sercem to idź po prostu spytaj jak to będzie wyglądać.

Posted

wszystkim rekonwalescentkom - szybkiego powrotu do zdrowia!!! ... widzę zresztą , że dziewczynki są baaardzo dzielnie :P

A za te, które oczekują na zabieg - trzymam :kciuki:

Nie bardzo rozumiem praktykę zostawiania suń przed zabiegiem w weta :niewiem: To chyba ogromny stres dla suczki i dla właściciela! Ja ze swoją byłam do momentu wjazdu na salę operacyjną i zaraz po, już w trakcie wybudzania!

Posted

Camara napisał(a):
Nie bardzo rozumiem praktykę zostawiania suń przed zabiegiem w weta :niewiem: To chyba ogromny stres dla suczki i dla właściciela! Ja ze swoją byłam do momentu wjazdu na salę operacyjną i zaraz po, już w trakcie wybudzania!
Camra, szczególnie w dniu, w którym było operowane większość psiaków, o których ostatnio tu pisano, lecznice biorące udział w akcji sterylizacji pękały w szwach - chodziło o to, żeby jak najwięcej psów zoperować w ramach tej akcji charytatywnej. Operacje robione tego dnia były robione niejako "taśmowo" i wygód dla właścicieli było odpowiednio mniej. Taką serię sterylizacji można przeprowadzić dużo sprawniej, gdy nie ma pętających się po lecznicy właścicieli.

Ja mam problem odwrotny -- nie rozumiem zwyczaju wpuszczania właścicieli na samą salę operacyjną, o którym ktoś zdaje mi się pisał. Przecież tam mają być sterylne warunki! :o

Posted

Mi tez bylo okropnie przykro, kiedy po tym jak dostalismy z Dasza numerek na zabieg, musialam ja zostawic w lecznicy :( Pani ja tak umiejetnie zagadala, ze Dasza poszla z nia nawet sie za siebie nie ogladajac, a ja stalam z otwarta geba :o Nie chce myslec, co bylo potem, jak Dasza zorientowala sie ze mnie nie ma :(

Noc minela nam tragicznie :( Dasza lamentowala przy kazdym najmniejszym ruchu :( (Ugryzla TZ z bolu jak wnosil ja po schodach, a pozniej sie malo nie posikala ze wstydu :oops: ) Najchetniej by stala badz siedziala, nie wiedziala jak ma sie polozyc- nie dosc ze brzuch boli, to jeszcze ten nieszczesny kubrak :-? Tak, tak- kubraka nienawidzi i chowa sie jak go widzi 8)

Cala podloge w pokoju wyslalismy jej kocami i koldra, zrobilismy tez dwu- schodkowy podest na lozko, gdyz bylismy niemal pewni ze Dasza bedzie chciala na nim spac. Co godzine nastawialam sobie budzik aby miec Dasze na oku. Chyba o 2 w nocy Dasza znalazla sie u nas na lozku i dospala tu do rana.

Do dzisiaj rano nie chciala wypic ani kropelki, wciskalam jej lyzeczka do mordki troszke, ale sie krzywila i plula :roll: Byla tak nieszczesliwa, bidulka widac ze ja strasznie bolalo :( Ona nigdy nie miala nawet lapki rozcietej :-? I oczka takie smutne, chyba najsmutniejsze jakie w zyciu widzialam... :cry:

Dzis jest juz jednak lepiej :lol: Panna zjadla sniadanie i wypila troche wody :P Zdjelismy tez znienawidzony kubrak na troche, niech sobie brzusio pooddycha :)

Posted

Flaire napisał(a):
Camra, szczególnie w dniu, w którym było operowane większość psiaków, o których ostatnio tu pisano, lecznice biorące udział w akcji sterylizacji pękały w szwach - chodziło o to, żeby jak najwięcej psów zoperować w ramach tej akcji charytatywnej. Operacje robione tego dnia były robione niejako "taśmowo" i wygód dla właścicieli było odpowiednio mniej. Taką serię sterylizacji można przeprowadzić dużo sprawniej, gdy nie ma pętających się po lecznicy właścicieli.


no tak... gapa ze mnie i tyle... trzeba wczesniej pomyśleć i wszystko by sie rozumiało :oops:

Posted

[quote name='kingula']
Dzis jest juz jednak lepiej :lol:
Najgorsze macie za sobą, trzeba przyznać, że pierwsza noc do łatwych nie należy 8)
Teraz już pójdzie z górki :)
[quote name='kingula'] Zdjelismy tez znienawidzony kubrak na troche, niech sobie brzusio pooddycha :)
Hehe, jak sterylizowałam Kreskę akurat przyjechała moja przyjaciółka do mnie na weekend. Jak założyłam Kresce kubrak to się obraziła na mnie, i poszła się przytulić do mojej przyjaciółki, patrzyła na nią błagalnie pt. "Może Ty mi to zdejmiesz." :lol: Za każdym razem jak po spacerku zakładałam kubraczek to Kreśka cała sztywniała... :wink:

A jak reszta towarzystwa się miewa? Kara? Axel? K@tk@? Olekg18?

Posted

Hejka. Dziewczyny zjadły dziś śniadanie bez marudzenia. Oczywiście zaraz po jedzeniu obowiązkowo spacer. Jedna, drugą zaczepia już do zabawy i chcą uprawiać te psie zapasy :) , ale im nie pozwalamy z wiadomych względów :wink: Axa znów postawiła na swoim i musiałem ją wypuścić na balkon, ale po 2 h kazałem jej wchodzić do mieszkania, bo mimo, że w słońcu i pod kocem to jednak trochę na dworze jest jeszcze zimno. Dalej większość czasu spędzają śpiąc, ale tak było i przed sterylką, więc się nie martwimy.
Wczoraj znów szyliśmy do nocy kubraki :lol: , ale te już chyba będą OK,się okaże :wink:. Axa stała grzecznie do przymiarek jak dama. Nawet jak już mogła iść to dalej stała jak wmurowana, bo chyba ją z 7 razy rozbudzałem do przymiarki :wink: .

Kingula A czy podajesz Daszy jakieś leki przeciwbólowe? (może głupie pytanie, bo z pewnością tak) My podawaliśmy pyralginę i nasze sunie tak źle tego nie znosiły, ale to pewnie wynik tego, że to 1 noc. Chyba na poprzedniej stronie, albo jeszcze wcześniej podałem link do strony na której wypisane są pozytywne skutki stosowania leków przeciwbólowych.

Posted

a moje koffanie dzis rozładowuje nadmiar energi cwiczeniami szczęki czyli ujada jak wsciekła i wyje :evil:

mojej nic nie bolało i od operacji zadnych leków nie dostała :wink:

Posted

Axel :o nic jej nie podaje :o Owszem, pytalam weta o srodki przeciwbolowe, powiedzial ze gdyby sunia piszczala, nie miala apetytu itp mozna isc do lecznicy i o cos poprosic. Daszy apetyt nad wyraz dopisuje, nie podalam jej wiec nic przeciwbolowego. Jesuuuu teraz mam wyrzuty sumienia, ze jakas wyrodna matka ze mnie :eek3:

Mam Traumeel S, podawalam kiedys Kingowi, to lek homeopatyczny, czy sadzicie ze moge jej dac? Tylko ile? Tabletke, pol?
Flaire jestes dla mnie wielkim autorytetem, moze poradzisz cos? :oops:

Posted

kingula napisał(a):
Jesuuuu teraz mam wyrzuty sumienia, ze jakas wyrodna matka ze mnie

Przestań głupoty gadać ;)
Najlepiej by było gdybyś spytała weta czy suni należy coś podać. Ty ją znasz najlepiej, wiesz czy jest odporna na ból, czy jest panikarą, na ile jej zachowanie wskazuje na to, że źle się czuje. Skoro apetycik dopisuje, to myślę, że tragedia jej się nie dzieje 8)
Moja pani wet powiedziała, że gdyby Kreśka źle się czuła to jej podamy coś przeciwbólowego, ale Kreśka to jest straszny twardziel i diabeł wcielony. Mimo braku środków przeciwbólowych szalała aż zanadto, więc nic nie dostała extra, z obawy, że jej kompletnie odbije i sobie jakąś krzywdę zrobi. Tak przynajmniej od czasu do czasu się zdrzemnęła i odpoczywała trochę więcej... 8)
Z tego co pamiętam, to PIKA pisała, że z Sabą było to samo...

Wcale nie czuję się wyrodną panią ;)

Posted

Troszke mnie uspokoilas. Dasza dzis caly dzien spi, tzn troche lezy, troche mnie podglada. Na spacerach jednak nie chce prawie wogole chodzic, krok i siada :( Na codzien Daszka to zywe srebro, wszedzie jej pelno, duzo szczeka, bawi sie non stop pileczkami, a teraz... na pileczke nawet nie chce spojrzec, widac ze szczekanie sprawia jej bol bo probowala szczeknac i az sie skrzywila :(
Nie wiem czy to wszystko jest calkowicie normalne, czy moze jednak ten brzusio bardzo ja boli :cry:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...