Jump to content
Dogomania
sada

suczka nie je, nie wstaje od 3 dni, ma silną anemię

Recommended Posts

Witam, błagam o pomoc.

Mam niespełna 10-cio letnią suczkę w typie Husky. Do tej pory okaz zdrowia, nigdy nie było z nią problemów, nigdy nie chorowała, jeszcze niecały miesiąc temu troszkę (pare minut) z nią pobiegałam, bo nadal chciała biegać, wręcz była jak na swój wiek żywiołowa, chociaż w domu raczej spokojna. Regularnie odrobaczana, psikana na kleszcze i pchły, szczepiona na choroby psie, wściekliznę. Ma niespełna 10 lat, ale do tej pory była niezwykle radosnym i żywym psem. Po pełnej sterylizacji w wieku dwóch lat (macica i jajniki). Miała kilka lat temu badanie na choroby odkleszczowe- wtedy wynik negatywny. Jadła do tej pory karmę Taste of the wild i gotowane kurczaki z warzywami i ryżem.

 Niestety w ostatni piątek jej stan gwałtownie się pogorszył. Zaczęło się od tego, że stała się nieco osowiała, potem zaczęła mieć problemy z chodzeniem, tzn. chwiejny chód. 24 ostatni raz na spacerze. Tego dnia rodzice odwiedzili weterynarza (niestety nie mieszkam z nimi, dojechałam w niedzielę), który podał sterydy i antybiotyki. Zrobił USG, wszystko ok. Temperatura podwyższona. 

W sobotę stan się pogorszył, sunia stała się jeszcze bardziej osowiała, problemy z chodem coraz większe. Dostała od weterynarza znowu antybiotyki. Ledwo doszła do domu, to położyła się i już prawie nie wstawała.

Ostatni raz wstała w nocy z soboty na niedzielę, przeszła pare kroków koło łóżka mamy i w tym samym miejscu leży do dzisiaj. Ja zobaczyłam ją pierwszy raz w niedzielę 26 o 15. Zwykle witała mnie radośnie, teraz machnęła ogonkiem dwa razy, widać, że poznała, ale nie miała siły na entuzjazm. Była w pozycji "na sfinksa" ale z tylnymi łapkami ułożonymi na bok. Nadal leży w tym samym miejscu. Wczoraj była w bardzo złym stanie. Tylko leżała na boku (głową na dywanie), ciężko i szybko oddychała, brzuszek poruszał jej się, drgał przy oddychaniu. Praktycznie nie reagowała, chyba nie miała siły. Miała w tym dniu temperaturę 39,3. dostała tego dnia pyralginę przeciwgorączkowo. Dostała też glukozę po której zaczęła być bardziej żywa.

Cały czas przez te dni chętnie pije wodę. Nie chce nic jeść, próbowaliśmy podać ugotowany kurczak z warzywami zmiksowany z wodą, ale odwraca pyszczek. W nocy leżała plackiem i szybko oddychała jakby sycząc (z wyczerpania?), około 4 wstała na przednie łapki i jakby się ożywiła, potem trochę spała, ale nie widziałam tego, bo padłam ze zmęczenia. Obudziłam się o 10 jak przyjechał weterynarz pobrać krew do badania. Dzisiaj dostała rano glukozę 250 ml, potem glukozę + sól fizjologiczną 250 ml, witaminę b12, antybiotyki, elektrolity 1 l, . Teraz wieczorem o 21 też glukozę 250 ml, potem glukozę + sól fizjologiczną 250 ml. Właśnie skończyła jej się kroplówka. Leży wyczerpana, osowiała, czasami podnosi głowę na przednich łapkach, przeważnie leży na boku. Teraz jest bardzo osłabiona, położyła się na boku.

Sikała w sobotę na dywan (nie sika ani nie oddaje kału w domu - nigdy), w niedzielę pod siebie, bo nie była w stanie wstać, dzisiaj też pod siebie, ale widziałam, że próbuje kilkanaście razy wstać do sikania, ale jej nie wychodzi. Nie miała w ogóle biegunki ani wymiotów.

 Dodam, że nie miała robionego badania krwi od dłuższego czasu, pluję sobie za to w brodę. Mieliśmy zrobić we wrześniu, ale ciągle było to odkładane. Nigdy sobie tego nie wybaczę.

W badaniach wyszło że ma bardzo poważną anemię erytrocyty 1,52 (norma 5,5-8-5)

Błagam pomóżcie, nie wiem jak więcej mogę jej pomóc. Jakieś sugestie? Lekarz ma pewne sugestie, ale nie umie nic powiedzieć bez dodatkowych badań. Każda kolejna godzina, noc czekania to coraz większe osłabienie mojego pieska.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Jakies sugestie?"

Sprawa z sunią wygląda zbyt powaznie,żeby poważyc sie na jakiekolwiek spekulacje...Czy weterynarz wykluczył babeszjozę?Zaden preparat nie chroni psa w 100%.

Pies ma ogromna niedokrwistość (anemię) I złe wyniki wątrobowe,powinna trafic jak najszybciej do kompetentnego weta,tu może nie byc czasu na...czekanie....

Nie możesz pojechać z nią do jakiegos większego ośrodka,gdzie nie czeka się kilka dni na wyniki badań krwi?Sunia jest bardzo powaznie chora...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niestety mieszkam w niewielkiej miejscowości, wszędzie jest daleko... spędziłam pare godzin na dzwonieniu do klinik, jednak wszędzie tylko mniejsze lecznice weterynaryjne, tego typu w jakiej leczę sunię. Większe oddalone o 90-150. Mam problem z transportem. Pytałam o ewentualny transport z ich strony... ale nikt nie przyjedzie mi po psa taki kawał i z powrotem.... 

Wet na początku zasugerował choroby odkleszczowe ale zbagatelizowalismy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wiecie jakie są rokowania przy takich wynikach? Wiadomo, że nie znana jest przyczyna, nie ma też dokładniejszych badań. Ale czy przy takich wynikach liczy się każda sekunda?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sada szkoda, że macie większą klinikę oddaloną o taki kawał drogi. Czy Wasza sunia nie ma powiększonych węzłów chłonnych? Na pewno przydał by się rozmaz krwi żeby wykluczyć pasożyty krwi i dokładniejsze badanie psa - omacanie jego węzłów chłonnych żuchwowych i podkolanowych. Tak,przy takich wynikach krwi liczy się każda sekunda, pies ma taką niedokrwistość, że na ten moment nadaje się do przetoczenia krwi od innego psa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak.przy takich wynikach liczy sie każda sekunda.Pies ma olbrzymia anemię.kwalifikuje sie transfuzji I podawania  leków krwiotwórczych.

Wet nie ma 'sugerować' babeszjozy (choroby odkleszczowej),nie wy macie to bagatelizować,zadaniem lekarza jest potwierdzić,lub wykluczyć podejrzenie.

Wystarczy kropelke kwri obejrzeć pod mikroskopem....

Ty chyba mówisz o gabinetach weterynaryjnych,nie o lecznicach,ale I w dobrym gabinecie jest mozliwośc wykonania badań krwi na miejscu.O to pytaj dzwoniąc.

Sada...nie trać czasu.działaj.

W jakim rejonie Polski mieszkasz?Moze podpowiewmy Ci gdzie znależź dobrego weta.

 

5 godzin temu, sada napisał:

Ale czy przy takich wynikach liczy się każda sekunda?

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok w takim razie chyba jednak wiozę ją do tej kliniki, mimo, że to prawie 100 km. Opinie mają dobre. Mój wet będzie miał wyniki dzisiaj bądź jutro, ewentualne przetoczenie krwi to też czekanie cały dzień na dowiezienie krwi. Chociaż sunia wygląda lepiej, dzisiaj nawet wstała przypadkowo jak mama odwinęła dywan i ją szturchnęła przypadkiem, ale kieruję się wynikami krwi. Nie mogę czekać. Pół nocy szukałam klinik

Share this post


Link to post
Share on other sites

Znalazłam klinikę SKVet we Wrocławiu, mają dobre opinie, koleżanka też leczy tam kota, zaraz będę z nią rozmawiać. Ktoś ma opinie na temat tej kliniki? Mieszkam w woj. łódzkim 100 km od Wrocławia, na za**piu totalnym, stąd wszędzie daleko...

Właśnie boję się tej babeszjozy... Czy pies przeżyłby atak kleszcza z tym cholerstwem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Atak kleszcza da się przeżyć jeśli się wcześnie podejmie walkę, najbardziej martwiący jest tak wysoki poziom leukocytów u Twojego psa, dlatego przydał by się rozmaz i omacanie węzłów chłonnych czy to nie jest coś gorszego niż babeszjoza. Nie masz bliżej do Łodzi?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie, do Łodzi mam 150 jakoś, do Wro mam mniej niż 100 (89?) drogę szybkiego ruchu, będę we Wro w godzinę, może mniej, najgorzej przez cholerny Wrocław przejechać...

Lekarz powiedział, że wysoka ilość leukocytów to z gorączki  czy z walki organizmu z infekcją o ile dobrze pamiętam taka była jego odpowiedź, w każdym razie powiedział, że te leukocyty to mogą mieć jakąś przyczynę "niechorobową" w sensie, skutek uboczny jej stanu. Coś w tym rodzaju. Nie pamiętam już wszystkiego co mówił. Zasugerował też białaczkę... ale to było na ostatnim miejscu... na pierwszym miejscu sugerował ostre zapalenie trzustki, odmiedniczkowe zapalenie nerek, ewentualnie zatrucie toksynami (jakieś trutki nietrutki)

Właśnie załatwiam transport do Wrocławia. Powiedzcie jak przygotować się, a raczej pieska do takiej drogi? Jak ją nawadniać w czasie drogi? Boję się że będzie zestresowana... Czy ona mi nie zejdzie z samego stresu? Już samo zniesienie jej z 4 piętra (tak, mieszkamy w bloku), ona waży 37 kg...

Mam mętlik w głowie, totalny chaos

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cześć,

Możemy tutaj jedynie gdybać, nie widząc psa. Anemia jest bowiem objawem klinicznym wielu różnych chorób i dolegliwości.
Nic Cię nie uratuje poza spokojem. Pies z całą pewnością będzie zestresowany nową sytuacją, ale nie na tyle by coś mu groziło. Usiądź z nią z tyłu, otul kocem, dotykaj, mów. 

Wszystko będzie dobrze, Trzymamy kciuki!

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Leć jak najszybciej do dobrej, dużej kliniki gdzie mają cały sprzęt na miejscu i nie będą nic odsyłać do innych laboratoriów i czekać, i może zasugeruj test coombsa. Nie chcę cię straszyć, ale mój pierwszy pies, też suka, miała podobne objawy- okazało się, że to niedokrwistość autohemolityczna (AIHA). Obmacaj psicę dobrze czy czasem nie schudła, nie straciła mięśni, zwłaszcza w okolicy karku- husky ma grube futro, można na oko nie zauważyć. 

Moja suka leżała szpitalnie w całodobowej klinice Lancet w Łodzi, ale nie wiem, czy mogę ci z czystym sumieniem polecić, bo, chociaż była leczona, przeżyła tylko miesiąc... no ale w jej przypadku przebieg choroby był bardzo ciężki. Ten wrocławski Skvet też brzmi okej. Jak psica jest spokojna, to albo silny mężczyzna ją może znieść na rękach, albo możecie zrobić zaimprowizowane "nosze" z koca i we dwójkę znosić. Ciężko z czwartego piętra się znosi, ciężko... Podczas drogi niech będzie otulona w koc, a w aucie grzanie puszczone, wiem że zazwyczaj haszczaki lubią mrozy, ale przy takiej anemii będzie ją trząść zimno.

Jedną dobrą wiadomość ci powiem, że zazwyczaj AIHA się pojawia do ośmiu lat życia, więc skoro twoja psica dobiła tej dychy, to może nie to, i jeszcze będzie ok, to że nie ma biegunki ani wymiotów to też dobry znak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej... Nasza psina jest w tej klinice. Miala wczoraj transfuzje. Poza tym ma zapalenie trzustki, ale o tym juz mowil jej staly weterynarz.

Poza tym ma kroplowki teraz...

Łisper nie strasz... :( jestesmy pelni nadziei ze psinka wyjdzie z tego... Tylko nie wiadomo jeszcze skad ta silna anemia... :(

Przeraża mnie tez zapalenie trzustki... Podobno bardzo ciezka choroba. Jestem przerażona. Wszystko bylo ok i nagle z dnia na dzień tragedia.

Jakie sa rokowania w przypadku zapalenia trzustki?

Chyba sie zalamie... Mialam nadzieję ze wyjdzie stamtad o wlasnych lapach i juz bedzie lepiej

Wlasnie jedziemy ją zobaczyć...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sada, zapalenie trzustki jest bardzo ciężką chorobą, w zasadzie kwalifikuje do uśpienia psa, ALE dobre leczenie może dać efekty. Nie na jakoś bardzo długo, ale może przedłużyć psu życie i zapewnić jeszcze komfort.

W sierpniu musiałam uśpić psa z zapaleniem trzustki, zdiagnozowanego w lutym. Generalnie jest tak:

-> pies wymiotuje śmierdząco na brązowo po prawie wszystkim

-> nie ma apetytu

-> wyniki wątrobowe i trzustkowe złe

-> może być zapalenie rozalne, a co za tym idzie, anemia, wtedy niestety po sprawie

Jeśli psa uda się wyprostować, trzeba go karmić chudym jedzeniem, są karmy bytowe, u nas sprawdzały się też ludzkie nutridrinki dla trzustkowców (jabłkowy i truskawkowy), chudy serek wiejski, kurczak itd. Problemem może być znalezienie tego, co pies zechce jeść. Z mojego doświadczenia nie ma sensu leczyć bardzo uporczywie, bo trzustka, szczególnie u starszego psa, może zafundować cierpienie, na które nikt, szczególnie nikt kochany, nie zasługuje.

Na zapalenie trzustki jest badanie krwi, test specjalistyczny, jeśli nie było, poproś o zrobienie go. Do tego USG jamy brzusznej.

 

Muszę przyznać, że u nas ostatnie dni były straszne, okazało się, ze był krwotok wewnętrzny w otrzewnej i pies bardzo cierpiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 minuty temu, Kejciu napisał:

To ja może dodam trochę nadziei - rok temu 1 listopada zdiagnozowano u mojego kota zapalenie trzustki bardzo ostre. Leczyliśmy i udało się więc nie trać nadziei!

Cieszę się, ze u Was poszło dobrze, oby na jak najdłużej. My podejrzewamy, że jedna pani wet pół roku wczesniej źle zinterpretowała pierwsze objawy i po prostu u nas choroba była badzo zaawansowana, kiedy wreszcie kompetentny wet psa zbadał. Jesienią pies też wymiotował, a pani uznała, że to zapalenie gardła - we wrześniu, potem w listopadzie. Pies z 12 kg zszedł na 7, a że był baaardzo puchaty, nie było tego widać, aż było za późno. Poza tym u nas najgorszy czas psa zbiegł się z diagnozą ojca - terminalnym stadium gruczolakoraka, więc prawdę mówiąc w tamtym okresie wiele nam umykało.

Swoją droga Felek był bardzo silnym psem, ze miesiącami żył z bólem i nie okazywał go, czasem zwymiotował, a tak to się bawił, mniej może, bo miał takie 12-13 lat, ale jednak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Życzę dobrej diagnozy i wyleczenia. U mnie niestety dwie suki - jedna 3,5 roku i wiele lat później 11-letnia zeszły na trzustkę w ciągu kilku godzin choć do ostatniej chwili nie było jakichkolwiek objawów choroby. Po południu suki czuły się świetnie a rano już nie żyły, prawdopodobnie pękał guż raka a rak trzustki nie daje żadnych wcześniejszych objawów. Zapalenie można leczyć więc mam nadzieję, że się uda.

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, sada napisał:

Łisper nie strasz... :( jestesmy pelni nadziei ze psinka wyjdzie z tego...

sorry, nie chciałem straszyć, zresztą na pocieszenie powiem, że z moją suczą chyba było trochę gorzej pod względem objawów (do niemożności wstawania i robienia pod siebie doszła ponoć jeszcze biegunka i wymioty) przy czym mnie nie było, bo sam wtedy leżałem w szpitalu (nawet już na stole chirurgom śmieszkowałem że nas pewnie będą do jednego grobu chować. ja się cudem wylizałem, a ona... z nią mi się nawet nie było dane pożegnać...) więc nie musisz się jakoś moim doświadczeniem bardzo sugerować, ale myślę, że warto by weterynarzowi zasugerować, czy to aby nie AIHA/IMHA (czasami występuje jako "dodatek" do różnych stanów zapalnych organów), to może wręcz od razu wykluczy i cię uspokoi.

Ja ze swojej strony trzymam wielkie kciuki za twoją północną pannę, niech odpoczywa, niech walczy, niech zdrowieje. Póki życia, póty nadziei...

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, sada napisał:

Poza tym ma zapalenie trzustki

Nie ma co straszyć,ani pocieszać...w takim przypadku wiele zależy od sił psa I powodzenia leczenia,Bardzo serdecznie życzę powodzenia!Odzywaj się.M.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej...

Minęło już 4 dni od przetoczenia krwi mojej psince. Teraz już normalnie chodzi, chętnie wychodzi na spacery, jest prawie "normalna". Nadal jest w klinice. Najgorsze są wieczorne rozstania... Dzisiaj podobno wyła z tęsknoty za nami całą noc... Rano przywitała nas wyciem, prawie rozniosła klatkę z radości. Jest zainteresowana otoczeniem, chodzi, obwąchuje wszystko. Martwi nas, że nadal nie chce jeść, niby chodzi i "szuka" jedzenia, tzn. Wącha kazdy brudek leżący na ziemi, ale tego co każą nam podawać lekarze nie chce ruszyć... Najpierw dali puszkę Royal Cannin low fat, nawet nie liznęła. Próbujemy jej też dawać RC Covalescence, jak wylejemy na podłogę to trochę zliże, ale do miski ma awersję.

Dostawala 4 dni Unidox na Anaplasme, ale dzisiaj przyszly dokladniejsze wyniki i okazalo sie, ze miala przeciwciala, ale choroba nie jest aktywna, czyli kiedys to miala i organizm zwalczyl to.

Poza tym... Jest bardzo agresywna do weterynarzy... Dzisiaj nawet chciala mnie zaatakowac jak zakladalam jej kaganiec zeby lekarka zrobila zastrzyk... W glowie mi się to nie miesci, bo byla zawsze lagodnym psem. Na spacerach sama wyjmowalam jej kości z pyska i nic takiego się nie zdarzalo... To prawda, zawsze byla baaardzo uparta, ale teraz widac w niej jakis stres i poirytowanie. Ja to przypisuje po czesci tęsknocie za nami. Skoro wyła całą noc... Serce mi pęka, ale nie jest mozliwe wytlumaczyc psu ze to dla jego dobra

 

Generalnie wyglada o niebo lepiej, ale nie je. No i w poniedzialek powtorka badań krwi jak krew sie wymieni.

Powiedzcie co jeszcze mozna zrobic, jakies badania? Co jej dawac jesc zeby chciala to jesc?

Czy mozliwe ze pies nie chce jesc ze stresu przed rozłaką z nami? Jestem tu z mamą, jak tylko ktoras z nas wychodzi z pomieszczenia, ona mruczy, skomle, nawet "płakała" z otwartym pyskiem... Pęka mi serce... Tak bardzo chcialabym jej pomoc.

Dostaje jeszcze bupronorfinę. Bo podobno trzustka bardzo boli i moze bardzo cierpiec a nie pokazywac tego. Po tym leki jest apatyczna i jakby "naćpana".

 

Czekamy na badania w poniedzialek... Moja psinka jest bardzo silna... Wierzę ze wyjdzie z tego, choc zdaje sobie sprawę ze nawet wtedy nie bedzie latwo...

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...