Jump to content
Dogomania

Łisper

Members
  • Content Count

    60
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Łisper

  1. Super, że sobie radzicie i się "docieracie". Jak mnie parę razy mój szczypnął w rękę ze smakołykiem, to ja osobiście na niego warczałem i pomogło, ale ponoć to nie jest polecana metoda szkoleniowa ;) Jak się pieseł za bardzo ekscytuje smaczkiem, to każ mu warować i nie dawaj smakołyku póki się nie uspokoi. Jak cię podgryzanie wyjątkowo drażni, to możesz też podawać smakołyki na płaskiej dłoni, jak dla konia.
  2. Zgadzam się jak najbardziej, że wszystko może pójść okej, ale warto też założyć, że może nie pójść okej, a wtedy lepiej mieć "zepsutego" cavaliera niż cane corso, zwłaszcza jak masz małe dzieci w domu. Duży pies może dziecku zrobić krzywdę nawet przez przypadek, i tutaj żadne szkolenie nie pomoże, bo się po prostu "zdarza". Pół biedy jeśli, jak mój Dante, "tylko" przypadkiem przewróci i nabije parę siniaków. Tak jak powiedziałeś/aś, masz psa rasy wymagającej, poświęcasz mnóstwo czasu- są ludzie, którzy ze względu na rasę którą wybrali naprawdę układają całe swoje życie pod kątem swoich ps
  3. Ok napisałem wtedy delikatnie, żeby nie urazić i nie zaczynać niepotrzebnej dyskusji, ale jak na kogoś kto rzuca oskarżenia o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem, sam niezbyt potrafisz czytać między wierszami, więc powiem wprost: porównywanie różnic temperamentu między ludzkimi dziećmi do olbrzymich różnic między psimi rasami "wymagającymi" to kretynizm w czystej postaci. Równie dobrze możesz zacząć mówić że w sumie nie ma znaczenia czy w terrarium masz zbożówkę czy żmiję zygzakowatą, na rękawicy kanarka czy sokoła,.... poczytasz książek i na pewno sobie poradzisz. A jak sobie jedn
  4. jak przewróciłem oczami to mało mi do wnętrza czaszki nie wpadły. Skąd na tym forum tyle kont, które mają jeden, dwa posty- każdy zachwalający jakąś maksymalnie trzygwiazdkową karmę jako tą najlepszą, ekskluzywną, z wysokiej półki? Czy moderatorów i administratorów już w ogóle nie ma, ani jednego, żeby te konta reklamowe zbanować?
  5. Słuszna uwaga. Szczerze mówiąc, ja też nie wiem; zawsze mi się kojarzyło, że na trzustkę unika się słodkiego, a nie tłustego, ale nie znam się zbytnio na medycynie, dlatego napisałem, że jeśli weterynarze pozwolą ;) w stanie choroby nie warto na własną rękę eksperymentować, bo się można przejechać....... no ale RC karmić?
  6. Super, że sucz czuje się już lepiej, oby teraz już tylko zdrowiała <3 Możesz spróbować z ręki ją skarmić, mój to z ręki nawet sałatę zeżre albo niedobre gorzkie leki. Inna rzecz, że jak panna jadła do tej pory ToTW i gotowane, to RC może jej po prostu nie smakować (zgadzam się z dwbem, że to szajska karma), a jak jeszcze jest chora i zestresowana rozłąką, to w ogóle to słabo na apetyt działa. Jak weterynarze pozwolą, to spróbuj ją skarmić tym, co w domu jadła. Jeśli chodzi o surowe, to ja bym nie eksperymentował, skoro nigdy wcześniej nie jadła. We wrocławiu są większe zoologiczne- kak
  7. Hahaha to jest pies-architekt, ze Zmysłem Estetycznym, widać krzesła mają stać według jego wskazań bo inaczej sam sobie przestawi tak jak ma być ;DD cud chłopak, naprawdę.
  8. Z pewnymi rasami psów jest trochę jak z rekinami, które do tej pory pokutują za "Szczęki" Spielberga, który obudził w swoim czasie prawdziwą masową histerię. Czy rekiny to krwiożercze bestie, które tylko czyhają na człowieka? Nie. W zasadzie to nawet nie lubią ludzkiego mięsa, często tylko "skubną" na spróbkę i wyplują, chyba że są naprawdę zdesperowane i głodne. Ale to nie znaczy, że powinieneś im od razu rękę w pysk wkładać, a takie "skubnięcie" może się skończyć śmiercią "skubniętego". Czasami ludzie, zarówno ci którzy chcą zmazać piętno z rekinów jak i z "psów morderców", idą troszecz
  9. A to śliczny łobuz ;) A oczy takie maślane jak nie wiem co. Pozdrowienia i szczęścia życzę waszej dwójce, mam nadzieję, że promyczkowe "remonty" szybko się zakończą ;)
  10. Krytykę ignoruj, bo ludzie się wypowiadają a znają się jak ksiądz na ministrantach ;) zaraz ci jeszcze powiedzą, że w ogóle to suka powinna mieć chociaż raz młode, a karmienie psów surowym mięsem powoduje, że są agresywne, chyba że mają czarne podniebienie, to oczywiście będą agresywne choćby nie wiem co. Sam zresztą też kiedyś myślałem że klatka to praktycznie katowanie psa, jak tak można.... ale podobnie jak ze wszystkimi innymi narzędziami treningu, poprawnie użyta to po prostu... pomoc naukowa ;) a co do zabaw węchowych- ja ze swoim zaczynałem takie treningi biorąc po prostu bardzo mi
  11. Jeśli tyle ludzi ci mówi: weź mniejszego, to może jednak coś jest na rzeczy? ;) Zrobisz jak zechcesz, jesteś dorosłym facetem, ale jak sobie wyobrażam kogoś, kto nigdy nie miał zwierzaka, z dorastającym (!!) molosem, z jednym małym dzieckiem i drugim które dopiero raczkuje, i jeszcze kotkiem............. to mi się trochę chłodno w okolicach karku robi. Musisz też trochę pomyśleć o swojej rodzinie i tym psie i tym nieszczęsnym kotku, nie co "ja chcę". Z doświadczenia ci powiem, że psa tej niewymarzonej rasy też pokochasz; mi się diabelnie marzył CAO na pierwszego psa, z wyglądu tak mi podc
  12. Tak się zastanawiam, czemu akurat te rasy. Z wyglądu? Z samego rozmiaru? (też lubię duże psiska, nie ma się czego wstydzić ;) ) Z charakeru/cech rasowych? Ja tam się trochę martwię o ciebie bo zdecydowana większość ludzi jednak przy pierwszym psie popełnia jakieś błędy, mniejsze, większe, ale wszystko wychodzi w praniu, ja też popełniłem pierwsze błędy, a nawet i drugie, tyle że moja suka owczarska o wadze 30 kilo była bardziej wybaczająca dla moich błędów niż 50+ cane corso. No ale nie będę ci mówić, żebyś zrezygnował i wziął jamniczka ;) bo wiem że sam jakbym się uparł, to pewnie bym nie zre
  13. Teraz się już czasu nie cofnie, ale trzeba było kupić/wypożyczyć klatkę, przełożyć do niej psu legowisko, w noc by spał, już by do tej pory był na tyle przyzwyczajony że pewnie by nie było większych problemów z zamykaniem go na dzień. Klatkę koniecznie załatw, przełóż mu tam legowisko, możesz mu tam nawet jeść dawać, a jak masz przysmak jakiś to też tam wrzucić i nie pozwolić mu wynieść- zje w klatce albo wcale, do tego komenda głosowa (np. "kojec" albo "do budy" albo co tylko tam chcesz), ćwicz stopniowo, najpierw kilka minut, potem np. pół godziny jak jesteś w domu wieczorem, potem na piętna
  14. I co, nic nie powiedzieli, nic nie pomogli, nic? 3 tygodnie minęły przecież...... O tyle masz szczęście że OPRDL nie dostałeś od właścicielki mieszkania. A jak kobieta chce ci pomóc, to korzystaj. Może coś więcej ci pomoże niż tylko dobre rady.... no, ale nie wiem czemu miałoby mieszkanie być dzisiaj w dobrym stanie skoro nie zacząłeś jeszcze pracować nad psem? Myślisz, że wyczuł że go chcesz oddać i stwierdził, że dzisiaj wyjątkowo będzie grzeczny? ;) Figa. Musisz trochę być cierpliwy.
  15. Kong na wyjście dobry sposób (ja bym jeszcze spróbował psa nie karmić przed wyjściem, a zostawić mu zapakowany kong albo pochowane w różnych miejscach mieszkania smakołyki, jest szansa, że się zajmie szukaniem, zamiast obgryzaniem dywanu), ale przede wszystkim jednak proponuję zacisnąć zęby i parę razy wstać o czwartej rano (no wiem, no wiem) i psa tak na dworze wylatać, żeby powłóczył z powrotem do mieszkania nogami a jęzor wisiał do samej ziemi. To powinno przynajmniej zmniejszyć ilość zniszczeń, nawet jeśli ich całkowicie nie wyeliminuje, a w tym czasie będzie czas na powolne wprowadzanie k
  16. Szczerze powiem ci, że w 98% przypadków po tych, co chcą swojego psa oddać, jadę jak po łysej kobyle i w ogóle jestem zdania że psa własnego, to choćby skały srały.... no ale jeśli dostałeś psa o skłonnościach niszczycielskich do wynajmowanego mieszkania (pół biedy, jakby to było twoje), to lekko mówiąc, nie jest to dobra sytuacja. Sytuacja jest w tym momencie nieprzyjemna nie tylko dla ciebie, ale też szkodliwa ogółem dla wszystkich psiarzy- mieszkanie do wynajęcia z psem jest coraz ciężej znaleźć, między innymi właśnie dlatego że właściciele lokali, którzy kiedyś byli zupełnie nieuprzed
  17. Raczej wątpię żeby ci ktoś pojechał z hejtem, bo niszczący pies to naprawdę katorga, a samo to, że szukasz pomocy zamiast wystawiać psa za drzwi niech idzie w cholerę (a są też tacy) to już coś. Niewiele mam od siebie do dodania, więc tylko zgodzę się z przedmówczynią, że wszystko co powiedziała, jest szczerą prawdą; kennel tutaj świetnie działa, klatka to naprawdę nie jest jakieś narzędzie tortur, umiejętnie wprowadzona to dla psa wręcz ulubione miejsce i azyl. No i spacer rano powinien być dużo dłuższy, taki półgodzinny to właśnie "rozkręci" psa, ale nie zmęczy go na tyle, żeby w domu p
  18. sorry, nie chciałem straszyć, zresztą na pocieszenie powiem, że z moją suczą chyba było trochę gorzej pod względem objawów (do niemożności wstawania i robienia pod siebie doszła ponoć jeszcze biegunka i wymioty) przy czym mnie nie było, bo sam wtedy leżałem w szpitalu (nawet już na stole chirurgom śmieszkowałem że nas pewnie będą do jednego grobu chować. ja się cudem wylizałem, a ona... z nią mi się nawet nie było dane pożegnać...) więc nie musisz się jakoś moim doświadczeniem bardzo sugerować, ale myślę, że warto by weterynarzowi zasugerować, czy to aby nie AIHA/IMHA (czasami występuje jako "
  19. Leć jak najszybciej do dobrej, dużej kliniki gdzie mają cały sprzęt na miejscu i nie będą nic odsyłać do innych laboratoriów i czekać, i może zasugeruj test coombsa. Nie chcę cię straszyć, ale mój pierwszy pies, też suka, miała podobne objawy- okazało się, że to niedokrwistość autohemolityczna (AIHA). Obmacaj psicę dobrze czy czasem nie schudła, nie straciła mięśni, zwłaszcza w okolicy karku- husky ma grube futro, można na oko nie zauważyć. Moja suka leżała szpitalnie w całodobowej klinice Lancet w Łodzi, ale nie wiem, czy mogę ci z czystym sumieniem polecić, bo, chociaż była leczona, pr
  20. cóż, lepsze cztery dni, niż dwa, a w ogóle jeszcze lepszy cały tydzień albo nawet i miesiąc, ale wiadomo, mało kto może sobie na tyle czasu pozwolić. myślę, że jeśli stopniowo będziesz go przyzwyczajać do nieobecności swojej- pierwszego dnia a to na chwilę do sklepu wyskoczysz, a to drugiego dnia do kina na trochę dłużej, i pies się powinien stopniowo przyzwyczaić. Tak jak Sowa powiedziała, każdy pies trochę inaczej reaguje na takie rzeczy. Jak już psa masz upatrzonego, to jak dopytasz się o jego charakter i czemu trafił do schroniska, to trochę łatwiej ci może być przewidzieć jego reakcj
  21. niestety, ze względu na to, że przepisy są w tej kwestii mocno dziurawe, to można. sam nawet możesz sobie założyć związek hodowli dżdżownic i ogłaszać, że masz rasowe. ale tak naprawdę jedynym liczącym się związkiem hodowców jest FCI, międzynarodowy związek, który z kolei uznaje na zasadzie wzajemności związki z poszczególnych krajów- w polsce jest to ZkwP, i tylko psy z ZkwP są naprawdę "rasowe". niestety, dużo ludzi się na takie zabiegi marketingowe pseudohodowców nabiera.... sam się kiedyś nabrałem, nie polecam.
  22. Powiem ci, że nie bardzo wiem ile powinien mieć pies przy odsadzaniu od matki, bo mój pies wzięty był ze schronu jako dorosły chłop ;) Dla bezpieczności nie brałbym pieska młodszego niż 3 miesiące. Ale jednak bardzo gorąco polecam przemyśleć czy naprawdę potrzebujesz szczeniaka. Szczeniak jest słodki przez może trzy-cztery miesiące. Czy warto dla tych kilku miesięcy słodyczy narażać psa na samotność i możliwość problemów behawioralnych w przyszłości, skoro można wziąć dorosłego pieska? Jeśli uważasz że warto to cóż, może ci się poszczęści i wszystko się ułoży, i tego ci będę szczerze życz
  23. Mam bardzo podobną mieszankę- wyżła szorstkowłosego z czymś "bullowatym", może z molosem a może z amstaffem. Jeśli chodzi o tę "epilepsję" to brzmi bardzo niepokojąco, najważniejsze pytanie- czy pies kiedykolwiek podczas tych ataków zachowuje się agresywnie? U psów bullowatych zdarza się, bardzo rzadko, ale zdarza się, że mają coś porąbane w mózgu (birth defect), i wpadają w coś w rodzaju szału/amoku. Nie poznają wtedy właściciela, nie wiedzą gdzie są, czasami gryzą bez opamiętania, bez żadnej prowokacji, nie można ich uspokoić póki się nie "obudzą". Na szczęście występuje to rzadko i jeśli wa
  24. Chwali ci się odpowiedzialne, wrażliwe podejście do tematu. Ja bym polecił adoptować dorosłego pieska z fundacji, jest w nich dużo psiaków które są albo CHI, albo tak podobne do CHI że nie będzie wielkiej różnicy, przy tym nie będziesz skazywał szczeniaka na samotność, a jeszcze uratujesz jakiegoś porzuconego okruszka. Same plusy. Ewentualnie możesz pomyśleć o wzięciu dwóch piesków, żeby jeden nie siedział cały czas samotnie, aczkolwiek ja nie mam doświadczenia z trzymaniem kilku psów na raz- czy ktoś, kto ma mógłby się tu wypowiedzieć? I oczywiście możesz wziąć pieska nawet jeśli pr
  25. Jeśli weźmiesz dorosłego pieska (a najlepiej trochę większego, te najmniejsze pieski jak np. yorki mają bardzo małe pęcherze, więc przy dłuższej nieobecności pana/i w ciągu dnia mogą się zdarzać "wypadki") już nauczonego czystości (w schronisku albo fundacji na pewno wolontariusze wskażą ci takie psy), to raczej nie będzie problemu. Pamiętaj tylko rzeczywiście jak Sowa powiedziała, że nie każdy pies dobrze będzie żył z kotem- więc najlepiej wziąć pieska z fundacji, gdzie sprawdzają, jak pies reaguje np. na koty albo dzieci. Mój pies od razu praktycznie załapał o co chodzi z tym mieszkanie
×
×
  • Create New...