Gisic87 Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Dołożysz ile możesz. Kasę zabraliśmy z Katowickiego konta psiaków schroniskowych więc każda wpłata mile widziana. Maciaszek która prowadzi konto wyśle Ci dane do przelewu. Co do Mini nie ma ona książeczki zdrowia. Mam jej zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę, zaświadczeniu o wizycie wet i zdjęcie RTG. szczepiona na wirusówki może być dopiero za tydzień bo dostała antybiotyk który działa 2 tygodnie i nie może przez ten czas być szczepiona albo po 2 tyg od czasu przestania działania leku nie wiem zadzwonię jutro rano do kliniki i się dowiem Quote
Lionees Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Gisic87 napisał(a):Renatko posty skaczą jak oszalałe:roll:. Wysłałam pati-c smsa już wie że Mini odwozi do Ciebie, podwiezie Ci ją pod sam dom. co do umowy adopcyjnej podpiszesz ją i odeślesz na adres fundacji ok? Jasne.Książeczkę zdrowia Mini bedzie miała ze sobą?O której Pati moze byc u mnie?Dziewczynki mogę Wam dołożyc do transportu,ale dopiero prześlę 25marca,bo wtedy wchodzi mi na konto renta.Ile dołozyc? Quote
Gisic87 Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 Pati późnym popołudniem będzie w Katowicach więc w Wawie z powrotem pewnie będzie wieczorem Quote
Lionees Posted March 18, 2009 Posted March 18, 2009 No to czekam na konto i na termin kiedy mogę zaszczepić maleńką na wirusówki.No i czy wiecie,o której Pati może byc u mnie? Quote
Gisic87 Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 dostałam smsa od Pati-c że w Katowicach będzie koło 17, nie wiem ile zajmie jej powrót. Maciaszku podaj proszę nr konta Renacie Quote
Gisic87 Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 Pati-c dopiero pół godziny temu wyjechała z Katowic. Wszystko przesunęło się ze względu suczki husky którą pati-c znalazła koło Wadowic idącą wzdłuż drogi, sunia piękna ale w fatalnym stanie:shake:. Renatko umowę dałam pati-c jak ją podpiszesz prześlij na adres fundacji. I proszę podaj mi swój adres bo w tym całym zamieszaniu zapodziałam zaświadczenie o wściekliźnie i znalazłam je dopiero jak wsiadłam do auta i dokładnie poszukałam:oops: przepraszam Quote
__Lara Posted March 19, 2009 Author Posted March 19, 2009 Widzę, że sprawy potoczyły się szybko i trochę mi przykro, bo organizowałam właśnie wizyty przedadopcyjne, a nagle ktoś podjął decyzję o domu...bez uzgodnienia żadnego, szkoda. Szkoda mojego wysiłku w przyszłości w takim razie. Tylko proszę, dajcie mi znać następnym razem żebym nie podawała swoich namiarów w aukcji skoro nie mam żadnego wpływu na wybór domu. Teraz muszę wytłumaczyć się tym wszystkim ludziom, którym dałam szansę, organizowałam właśnie wizyty. Włożyłam w to naprawdę dużo wysiłku. Quote
Gisic87 Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 Laro twoja pomoc jest naprawdę potrzebna, ale jak już wyżej napisałam wszystko potoczyło się naprawdę szybko praktycznie z godziny na godzinę. Wysłałam zdjęcia wieczorem na drugi dzień będąc u Anetki w pracy służbowo nie miałam jeszcze żadnego info jak wróciłam do siebie do pracy dostałam telefon że Państwo się zdecydowali ja w tym czasie znów wychodziłam w teren i w domu byłam o 16 w między czasie zadzwoniłam do ludzi no i tak wyszło że o 17 byłam już u nich.Decyzji nie podjęłam sama rozmawiałam o tym z Anetką i razem uznałyśmy że psiak pojedzie do nich i na miejscu zostaje. Przykro mi bo wiem że włożyłaś w to wiele wysiłku ale naprawdę nie żałuje decyzji. Co do ludzi którzy byli chętnie, nie rezygnuj z wizyt adopcyjnych u nich jest tyle psiaków do adopcji że na pewno jakiś wpadnie im w oko, jeśli nie w tej chwili to za jakiś czas a domek będzie już sprawdzony i nie trzeba będzie się głowić kogo na wizytę wysłać. Kilka domów było chętnych psiak jeden więc na pewno innym szukałoby się innego psiaka, to dlaczego nie szukać dla wszystkich, psów jest nadmiar i ciągle przybywają, jeden odchodzi do domu a na jego miejsce jest 10 innych. Wszystkim spodobał się Otis a inny już się nie spodoba bo chcieli tego? Mam nadzieje że chętni zaadoptują innego psiaka nie koniecznie w typie ratlerka bo przede wszystkim powinni patrzeć na charakter. Quote
__Lara Posted March 19, 2009 Author Posted March 19, 2009 Gisic, chodzi mi o to, że nie ma tutaj porozumienia, decyzje podejmuje 1-2 osoby, nikt nie spytał się mnie, a to ja miałam kontakt z chętnymi osobami. Teraz wyszłam na osobę nierzetelną. Ci ludzie byli zainteresowani TYM psiakiem, innymi niekoniecznie. Sami mi to mówili. Dlaczego decyzje podejmowała m.in. amikat? czy inni są już mniej ważni? (tym bardziej, że to nie był pies fundacyjny). Czy to, że założyłam tym psiakom wątek, odpisywałam dziennie na ileś tam maili, odbierałam telefony nie daje mi prawa do wglądu do decyzji o nowym domu? Rozumiem, że ja mam się starać, ale zawsze będzie tak, że na końcu ktoś mi podetnie skrzydła, wejdzie sobie na wątek, przeczyta, znajdzie dom i sam sobie zdecyduje, bez względu na to kto w co i ile włożył pracy, co organizował? Tak się nie robi. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Poczułam się trochę jak "śmieć", który nic nie znaczy, bo decyzje i tak należą do "góry". To tyle. Życzę wiele szczęścia obu psiakom w nowych domach. Quote
Gisic87 Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 __Lara napisał(a):Gisic, chodzi mi o to, że nie ma tutaj porozumienia, decyzje podejmuje 1-2 osoby, nikt nie spytał się mnie, a to ja miałam kontakt z chętnymi osobami. Teraz wyszłam na osobę nierzetelną. Ci ludzie byli zainteresowani TYM psiakiem, innymi niekoniecznie. Sami mi to mówili. Dlaczego decyzje podejmowała m.in. amikat? czy inni są już mniej ważni? (tym bardziej, że to nie był pies fundacyjny). Czy to, że założyłam tym psiakom wątek, odpisywałam dziennie na ileś tam maili, odbierałam telefony nie daje mi prawa do wglądu do decyzji o nowym domu? Rozumiem, że ja mam się starać, ale zawsze będzie tak, że na końcu ktoś mi podetnie skrzydła, wejdzie sobie na wątek, przeczyta, znajdzie dom i sam sobie zdecyduje, bez względu na to kto w co i ile włożył pracy, co organizował? Tak się nie robi. Przepraszam, jeśli kogoś uraziłam. Poczułam się trochę jak "śmieć", który nic nie znaczy, bo decyzje i tak należą do "góry". To tyle. Życzę wiele szczęścia obu psiakom w nowych domach. Tak jak pisałam i powtórzę wszystko działo się w ciągu kilku godzin w tym czasie nie miałam jak Cię poinformować, nie mam do Ciebie nr telefonu. Decyzję że psiak tam zostaje podjęłam tylko ja będąc tam na miejscu. Z Anetką rozmawiałam i mówiła mi że ludzie bardzo fajni więc stwierdziłyśmy że psiak może tam jechać ale to ja zostawiłam tam psa i to ja podjęłam ostateczną decyzję nie chcę w to mieszać Anety. Co do Fundacji ona przejęła psiaki w dniu kiedy przyszły do mnie i mimo że jeszcze kilka dni były na kwarantannie Fundacja miała nad nimi piecze. Oczywiście masz prawo do wyrażenia własnego zdania i udziału w podjęciu decyzji ale wszystko wydarzyło się szybko. I nie pisz proszę że decyzje i tak należą do góry bo tak nie jest, nie raz zdarzyło mi się że psiak był u mnie na tymczasie robiłam mu ogłoszenia odpowiadałam na telefony i maila organizowałam wizytę przedadopcyjną a i tak psiak trafił zupełnie do innego domku i nie czułam się przez to jak "śmieć" bo wiem że robiłam wszystko co w mojej mocy a ze domek znalazł się szybciej i bliżej no cóż chyba tylko się cieszyć należy Quote
Gisic87 Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 Renatko dojechała Mini cała i zdrowa? Jak będziesz miała chwilę napisz co i jak bo ja zaraz uciekam ale jutro na pewno zajrzę by zobaczyć dobre wiadomości:loveu: Quote
blondpink Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 Ci co szczerze kochają psy zrozumieją .Wiem że ciężko ,ale trudno.Ja szukam nadal małego psa ponieważ średniego mam,a w bloku dla wiekszego to męczarnia jestem w kontakcie z BoUnTy wiem że znajdzie jakieś potrzebujące maleństwo.Pozdrawiam Quote
JOMA Posted March 19, 2009 Posted March 19, 2009 Laro zrobiłaś kawał dobrej roboty dla piesków i to jest najważniejsze. Rzeczywiście wszystko potoczyło się bardzo szybko. Ja sama bardzo intensywnie szukałam im domków wsród znajomych. Tak sobie myślę, może na przyszłość jeżeli piesek idzie do domu tymczasowego wszystkie namiary w sprawie adopcji podawać na ten własnie dom. Wtedy DT będzie prowadził rozmowy. Bo w sumie DT najlepiej zna pieska. Myślę, że wykorzystasz jeszcze te kontakty. Mnie cieszy, że piesek jest blisko i sprawa kastracji już jest uzgodniona. Nie jestem za wydawaniem piesków bez kastracji/sterylizacji. Ktoś, kto mieszka sporo km od Katowic nie daje nam gwarancji. Ludzie sobie myślą że jakoś to będzie, tym bardziej o pieskach bo nawet jak zniknie na jakiś czas to przecież nie będzie z tego szczeniaków :shake: - niestety tylko w domu pieska :angryy: Laro - bardzo szanujemy twoje zaangażowanie - naprawdę. Quote
dorcia44 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 nie mogę się doczekać relacji ,Renatko odezwij się. przepraszam że tak wyszło ,cały czas myślałam żeby jednak zabrać Mini do siebie ,ale szczeniaki pewnie by żyć jej nie dały ,liczyłam się też z tym że będzie ich więcej,wczoraj jednak pseudohodowla została zlikwidowana ,szokujące co było w środku chałupki ,niedostępne dla naszych oczu...to że smród ,bród ,to nic ale ta szkrzynia na ziemniaki z umierającymi ,połamanymi ,ślepymi i zagłodzonymi psami była straszna ,szokująca,one miały umrzeć z głodu:-(nieprzydatne :-( to było ostatnia chwila. Quote
Gisic87 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Dorciu nic się nie stało rozumiem to ważne że maluchy są u Ciebie i są bezpieczne a Mini i tak znalazła domek. tylko martwi mnie ta cisza a nie mam jak się skontaktować z Renatką. Dorciu wy się znacie możesz do niej zadzwonić i zapytać co z Mini? Quote
dorcia44 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 wszystko w porządku ,malutka je ,śpi ... szturmem zdobyła łóżko :p problem w tym że strasznie kaszle ,wczoraj okropnie ,jak spi jest ok. moim zdaniem trzeba koniecznie zrobić jej EKG ,może to być chore serduszko. Jak leży to nie kaszle ,ale jakikolwiek wysiłek i się zaczyna...:-( Renatka idzie z nią do weta. nie może nic napisać bo chyba zdechł jej komp. jak będę miała jakieś info. zaraz postaram się napisać. Mini bądz szczęśliwa w nowym domku . Renatko buziaki. Quote
Gisic87 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 Ona tak kaszlała odkąd do mnie trafiła do tego miała ten wyciek z noska jednak już nie ma. Osłuchowo było wszystko w porządku ale nie robiliśmy EKG. Co do tego kaszlenia jeszcze ona nawet jak śpi to tak pocharkuje tak jakby coś jej w gardełku staneło i nie może tego wypluć, jak jej masowałam szyjkę to na chwilę przechodziło. dziewczyny dajcie znać jakby co Quote
Gisic87 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 dobrze czekamy na wieści oby było wszystko dobrze:roll: Quote
dorcia44 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 naście lat temu miałam psiaka (tz, rodzice mieli) który tak kaszlał,serduszko ...mam cichutką nadzieje że to nie to. Quote
dorcia44 Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 dostałam fotki na tel. od Renaty ,kruszynka za pazuchą ,na rękach ,szczęśliwa i ona i Renatka. Quote
malagos Posted March 20, 2009 Posted March 20, 2009 a może ktoś jest zainteresowany ratlerkiem, chłopaczkim, 2-letnim? Z powodu wyjazdu :placz: Quote
__Lara Posted March 20, 2009 Author Posted March 20, 2009 Gisic87 napisał(a):Ona tak kaszlała odkąd do mnie trafiła do tego miała ten wyciek z noska jednak już nie ma. Osłuchowo było wszystko w porządku ale nie robiliśmy EKG. Co do tego kaszlenia jeszcze ona nawet jak śpi to tak pocharkuje tak jakby coś jej w gardełku staneło i nie może tego wypluć, jak jej masowałam szyjkę to na chwilę przechodziło. dziewczyny dajcie znać jakby co To może być rzeczywiście coś z sercem :( może ma wodę w płucach? Quote
maciaszek Posted March 21, 2009 Posted March 21, 2009 [quote name='malagos']a może ktoś jest zainteresowany ratlerkiem, chłopaczkim, 2-letnim? Z powodu wyjazdu :placz:_Laro, a może któryś ze "sprawdzanych" przez Ciebie domków by go wziął? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.