Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted
49 minut temu, Havanka napisał:

To już za godzinę. Widać pani zależy. A czy ta pani z Niemiec dzwoniła?

Dzwoniła przed chwilą ale nie zdążyłam odebrać.  Oddzwonię po pani Joli 

Posted

Nie wiem co napisać. Byli a Czekoladka chyba nie chce zmieniać adresu :( na początku troszkę pobiegała, dała się pogłaskać a potem nura do legowiska i nie chciała wyjść - łypała tylko na mnie czy wszystko dobrze. na spacer po kilkunastu namowach dała się namówić ale mimo że nie ja ją prowadziłam szła przy mnie i zerkała na mnie. Potem znów nur do legowiska i koniec. Może stres, może dużo osób, dzieci, może wszystko na raz, może jakaś trauma? Ktoś kiedyś skądś ją zabrał i wyrzucił. No nie wiem. Państwa to oczywiście nie zraziło i są ok, ale 10 letnia córka coś miała nietęgą minę. Nie wiem o co chodziło. Powiedziałam Państwu że jeśli ze strony córki jest choć najmniejsza wątpliwość to ja odradzam adopcję. Pani powiedziała że oddzwoni.

Miałam drugi telefon. Pani z Dąbrowy Górniczej. Właśnie jadą do mnie ze swoim schroniskowym psiakiem w celu zapoznania. Czekamy

Posted

Pies najlepiej wyczuwa ludzi. Czekoladce średnio spodobała się rodzina. (Ja też mam mieszane uczucia) Może ona woli spokój i dlatego nie przepada za dziećmi?

Zobaczymy jak sunia podejmie następną rodzinę.

Posted
Godzinę temu, Havanka napisał:

Pies najlepiej wyczuwa ludzi. Czekoladce średnio spodobała się rodzina. (Ja też mam mieszane uczucia) Może ona woli spokój i dlatego nie przepada za dziećmi?

Zobaczymy jak sunia podejmie następną rodzinę.

Było zdecydowanie lepiej :) nawet super :D  Trochę powarkiwała na suńkę państwa ale do dopracowania. Resztę napiszę z pracy po 20.00

  • Upvote 1
Posted
21 minut temu, anecik napisał:

Było zdecydowanie lepiej :) nawet super :D  Trochę powarkiwała na suńkę państwa ale do dopracowania. Resztę napiszę z pracy po 20.00

Czekam Anetko na relację. Czy udało Ci się zrobić nowe zdjecia suni?

Posted
3 godziny temu, Havanka napisał:

Pies najlepiej wyczuwa ludzi. Czekoladce średnio spodobała się rodzina. (Ja też mam mieszane uczucia) Może ona woli spokój i dlatego nie przepada za dziećmi?

Zobaczymy jak sunia podejmie następną rodzinę.

I dlatego trzeba brać   zdanie Czekoladki pod uwagę przy wyborze domu.

Trzymam kciuki za najlepszą decyzję.

 A czy to nie Czekoladka miała być  jedynaczką w przyszłym domciu?

Posted
7 minut temu, Tola napisał:

I dlatego trzeba brać   zdanie Czekoladki pod uwagę przy wyborze domu.

Trzymam kciuki za najlepszą decyzję.

 A czy to nie Czekoladka miała być  jedynaczką w przyszłym domciu?

Też tak sądzę.

Napisała do mnie znowu ta pani z Niemiec:

"Dzwonilam ale Pani Aneta nie odebrala. Nic sie nie zmienilo chcemy adoptowac sunie. Jesli zalezy Pani na czasie to moja mama chetnie zabierze ja wczesniej. O ile Czekoladka nie bedzie miala nic przeciwko dzieleniu lozka z kotkiem Alutka i shit shu Leosiem :)"

Odpisałam:

"Dzień dobry. Z tego co wiem, p. Aneta miała dziś u siebie kilka osób zainteresowanych adopcją Czekoladki. Szkoda, ze nie udało się Pani z Nią skontaktować. Na czasie nam nie zależy. Nie chodzi o to, by jak najszybciej pozbyć się suni, ale znaleźć jej najlepszy dom. Suczka też się stresuje zmianą miejsca. Dlatego uważam, ze jeżeli dojdzie do adopcji, to powinna najpierw przywyknąć do nowego domu i nowych opiekunów a potem dopiero poznawać rodzinę. "

Posted
10 godzin temu, Havanka napisał:

Czekam Anetko na relację. Czy udało Ci się zrobić nowe zdjecia suni?

Relacja zaraz będzie :) Zdjęć nie robiłam bo kiepska pogoda znowu była.

 

 

8 godzin temu, Tola napisał:

I dlatego trzeba brać   zdanie Czekoladki pod uwagę przy wyborze domu.

Trzymam kciuki za najlepszą decyzję.

 A czy to nie Czekoladka miała być  jedynaczką w przyszłym domciu?

Czekoladki zdanie jest bardzo wazne bo to przecież ona będzie mieszkać w swoim domu kilkanaście lat :D

Jedynaczką miała być Hopcia. Czekoladka bawi się z Ronim - az ten bidok juz nie ma sił Muszę ją nawet troszkę odganiać żeby mi chłopak się za bardzo nie zmęczył :)

 

 

8 godzin temu, Havanka napisał:

Też tak sądzę.

Napisała do mnie znowu ta pani z Niemiec:

"Dzwonilam ale Pani Aneta nie odebrala. Nic sie nie zmienilo chcemy adoptowac sunie. Jesli zalezy Pani na czasie to moja mama chetnie zabierze ja wczesniej. O ile Czekoladka nie bedzie miala nic przeciwko dzieleniu lozka z kotkiem Alutka i shit shu Leosiem :)"

Odpisałam:

"Dzień dobry. Z tego co wiem, p. Aneta miała dziś u siebie kilka osób zainteresowanych adopcją Czekoladki. Szkoda, ze nie udało się Pani z Nią skontaktować. Na czasie nam nie zależy. Nie chodzi o to, by jak najszybciej pozbyć się suni, ale znaleźć jej najlepszy dom. Suczka też się stresuje zmianą miejsca. Dlatego uważam, ze jeżeli dojdzie do adopcji, to powinna najpierw przywyknąć do nowego domu i nowych opiekunów a potem dopiero poznawać rodzinę. "

Ja Wam powiem szczerze, że mnie troszkę takie coś wnerwia - nawet jeśli nie rozumie się naszych realiów adopcyjnych. Dzisiaj też mnie ludzie wypytywali o co chodzi z wizytami, z adopcjami. I to jest normalne że trzeba wyjaśnić. Ale Państwo zadzwonili, chcieli obejrzeć psiaka, Ci z Dąbrowy Górniczej chcieli sprawdzić swoją sunię - czy się dziewczyny polubią. A tu..... no coś mi się to nie widzi. Najpierw trzeba dwa razy mówić żeby zadzwoniła Pani do osoby u której jest psiak, jak ktoś nie odbiera telefonu a mam do niego jakiś interes to dzwonię drugi raz. Dla mnie jest to logiczne. Zresztą Pani zbyt długo nie dzwoniła.

 

 

Teraz Państwo z DG. Wpadła niewiele mniejsza sunia rasy Śliczny Kundelek na którą całą moja trójka zareagowała niezbyt chętnie. Mimrony pewnie pomyślały :"zaś se kogoś sprowadziła :D" Nie wiem co pomyślała Czekoladka ale pewnie nic miłego. Karnie Mimronki musiały zostać na dworze :( Czekoladka do Evi (Evita) tak sobie. Troszkę powarkiwała przechodząc obok nowej koleżanki z ogonem podkulonym pod siebie ale nie było to jakieś grożne warczenie. Zresztą pierwszy raz słyszałam jak warczy. Nie spodobało się jej tez jak Evi podchodziła do mnie celem pogłaskania :( Ale siedział sobie z Państwem na kanapie i nie miała żadnych problemów - z głaskaniem, ze zwróceniem uwagi że nie wolno ( w sensie warczeć na psa).

Za to Roniś to by się sam wyadoptował wszędzie. Zdrajca jeden - no wszystkim ten brzucho wywalał do głaskania i oczami przewracał. Później świetnie się bawił z Evi i wnioskuje  że dziewczyny jak się dogadają też świetnie się będą bawić. Na kanapę nowej nie pozwolił wejść - co  to to nie. Ale Czekoladka też krzywo patrzyła jak Evi się wciskała.

Państwo mnie zauroczyli. Młodzi, kochają zwierzęta. Mieszkają w centrum miasta ale mają rodziców na obrzeżach miast sąsiednich w domach jednorodzinnych. Czekoladka nie musi mieć domu z ogrodem - jej spokojnie wystarczy blok i spacery. Evi jest u nich od listopada - zaadoptowana przez kogoś ze schroniska zaraz po sterylce i na drugi dzień wyrzucona. Ma rok i 1 miesiąc Chcą adoptować drugą sunię żeby dziewczyny oprócz ludzi miały siebie. Państwo pracują i dziewczyny rządziłyby w tym czasie same.  Oczywiście dopytam - jak zawsze - co gdyby się Państwo rozstali lub gdy przyjdą dzieci. I jak najbardziej rozumiem ich obawy o wzajemne relacje suniek - miałam to samo z Mimi i Ronisiem. Ale dla mnie byliby wymarzoną Rodziną dla Czekoladki. A wiecie że tak łatwo jej nie oddam. Musi być SUPER dom.

Jestem umówiona dziś wieczorem z Państwem u nich w domu. Chcemy sprawdzić jak Czekoladka będzie się zachowywać w stosunku do Evi na obcym sobie terenie i mało tego - wymyśliłam że ja do mieszkania wejdę troszkę później. Wszyscy zgodnie zauważyli że Czekoladka jest BARDZO związana ze mną i chcę sprawdzić również jej zachowanie jak mnie nie będzie w pobliżu. Pójdzie z mężem.

 

 

Ufff       to się napisałam

 

Posted

 

30 minut temu, anecik napisał:

Ja Wam powiem szczerze, że mnie troszkę takie coś wnerwia - nawet jeśli nie rozumie się naszych realiów adopcyjnych. Dzisiaj też mnie ludzie wypytywali o co chodzi z wizytami, z adopcjami. I to jest normalne że trzeba wyjaśnić. Ale Państwo zadzwonili, chcieli obejrzeć psiaka, Ci z Dąbrowy Górniczej chcieli sprawdzić swoją sunię - czy się dziewczyny polubią. A tu..... no coś mi się to nie widzi. Najpierw trzeba dwa razy mówić żeby zadzwoniła Pani do osoby u której jest psiak, jak ktoś nie odbiera telefonu a mam do niego jakiś interes to dzwonię drugi raz. Dla mnie jest to logiczne. Zresztą Pani zbyt długo nie dzwoniła.

 

 

 

   Anetko, mnie też wkurzyła postawa pani z Niemiec. Może po prostu odpuśćmy sobie tą panią, tym bardziej, ze Czkoladka jest na dobrej drodze do nowego domu. Łatwiej i szybciej można podjechać, sprawdzić, zobaczyć, jak się miewa, tu Zapewne kontakt telefoniczny też będzie bezproblemowy.

W przeciwieństwie do pierwszego domu, ten wydaje mi się być bardzo obiecujący. Tym bardziej, ze jak piszesz, Państwo kochają zwierzęta i mają już Evi po przejściach. Dzisiejsza wizyta pewnie będzie decydująca. Trzymam więc mocno kciuki !

 

Posted
3 godziny temu, Havanka napisał:

 

   Anetko, mnie też wkurzyła postawa pani z Niemiec. Może po prostu odpuśćmy sobie tą panią, tym bardziej, ze Czkoladka jest na dobrej drodze do nowego domu. Łatwiej i szybciej można podjechać, sprawdzić, zobaczyć, jak się miewa, tu Zapewne kontakt telefoniczny też będzie bezproblemowy.

W przeciwieństwie do pierwszego domu, ten wydaje mi się być bardzo obiecujący. Tym bardziej, ze jak piszesz, Państwo kochają zwierzęta i mają już Evi po przejściach. Dzisiejsza wizyta pewnie będzie decydująca. Trzymam więc mocno kciuki !

 

Elusiu kochana ja sobie Panią z Niemiec odpuściłam jak nie zadzwoniła od razu po Twojej pierwszej informacji żeby się ze mną skontaktowala. Tak mam i już. Tylko nie myślcie przypadkiem że specjalnie nie odebrałam od niej telefonu. Aż taka to ja nie jestem.

Państwu z dziećmi też bym nie wydala Czekoladki - na szczęście Pani dziś zadzwoniła i przeprosiła że jednak córce COŚ nie pasuje. Jak w DG suczki się nie dogadają to będziemy czekać dalej. Poczekamy :D

Posted
6 minut temu, anecik napisał:

Elusiu kochana ja sobie Panią z Niemiec odpuściłam jak nie zadzwoniła od razu po Twojej pierwszej informacji żeby się ze mną skontaktowala. Tak mam i już. Tylko nie myślcie przypadkiem że specjalnie nie odebrałam od niej telefonu. Aż taka to ja nie jestem.

Państwu z dziećmi też bym nie wydala Czekoladki - na szczęście Pani dziś zadzwoniła i przeprosiła że jednak córce COŚ nie pasuje. Jak w DG suczki się nie dogadają to będziemy czekać dalej. Poczekamy :D

Pani z Niemiec znowu napisała:" No to jesli sie nie spieszy to my chetnie przyjedziemy np w sobote. Faktycznie pare stresow by ja czekalo bo i nowy dom i dzieciaki i potem podroz do Niemiec. Ale potem przed nia juz tylko wesole zycie do psiej starosci :) "

Normalnie nie chce mi się już do niej pisać.

Cieszę się, ze odpadł ten pierwszy dom. Zobaczymy jak sunie zareagują na siebie dziś. A może zostawić na próbę Czekoladke na 2-3 dni i zobaczyć jaki będzie efekt? Potrzeba trochę czasu, żeby maluchy się dotarły.

Posted
2 minuty temu, Havanka napisał:

Pani z Niemiec znowu napisała:" No to jesli sie nie spieszy to my chetnie przyjedziemy np w sobote. Faktycznie pare stresow by ja czekalo bo i nowy dom i dzieciaki i potem podroz do Niemiec. Ale potem przed nia juz tylko wesole zycie do psiej starosci :) "

Normalnie nie chce mi się już do niej pisać.

Cieszę się, ze odpadł ten pierwszy dom. Zobaczymy jak sunie zareagują na siebie dziś. A może zostawić na próbę Czekoladke na 2-3 dni i zobaczyć jaki będzie efekt? Potrzeba trochę czasu, żeby maluchy się dotarły.

Mam taki misterny plan że jak dziś wszystko "zagra" między dziewczynami to na sobotę i niedzielę pojechałaby do Państwa. Oni mają wolne, ja będę pod ręką - niech się dzieje :D

Posted
4 godziny temu, anecik napisał:

Mam taki misterny plan że jak dziś wszystko "zagra" między dziewczynami to na sobotę i niedzielę pojechałaby do Państwa. Oni mają wolne, ja będę pod ręką - niech się dzieje :D

Plan dobry. Popieram w całej rozciągłości !

Posted

Dzieję się , dzieje.

Może dziewczynka  myślała,że sunia od razu podstawi się do miziania i stąd rozczarowanie. Takie dziecko potrzebuje psa jak Mimi lub Karmelek , którzy uwielbiali dzieci.

Mam nadzieję,że drugi domek ten z DG będzie najlepszy. Podoba mi się pomysł ,żeby anecik dała się odpępnić Czekoladce. Normalne ,że jak sunia widzi swoją ukochaną pańcię, to pozostali ludzie już nie są w sferze jej głębokich uczuć.

Posted

Kciuki niepotrzebne bo młodzi wypadli bardzo dobrze. Niedługo ślub więc prawie Państwo młodzi. Czekoladka byłaby na umowie pana Michała - Evitka jest pani Sandry więc żeby było sprawiedliwie. Jakieś wypady gdyby były bez psiaków to wówczas przedszkole u Rodziców państwa - jednych lub drugich. Mieszkanko na 2 piętrze, mały blok w centrum Dąbrowy Górniczej, przeprowadzili się przed świętami więc wszystko jeszcze pachnie nowością. Evi zachęcała Czekoladkę do zabawy ale nasza pannica najpierw usiadła na wycieraczce i ani kroku, potem zrobiła parę kroków do pokoju i wcisnęła się między ścianę a wersalkę - oczywiście przy mnie. Jak Evi przynosiła jej zabawki Czekoladka pomrukiwała ale ogon pod sobą. Później wskoczyła na wersalkę - oczywiście do mnie i postanowiłam że wyjdziemy na chwilę przed blok. Żeby została sama z nimi bo chyba jak ja jestem z nią to wszystko jest bez sensu. Okazało się że jak wyszliśmy Czekoladka pochodziła po mieszkaniu, zajrzała do legowiska, popiła wody, dała się przekupić smaczkiem - mimo że wcześniej nawet nie powąchała. Pani Sandra jak chciała już z nią iść to musiała ją wziąć na ręce bo ponoć nie chciała. No w to to już nie uwierzę :D (taki żarcik) Naprawdę uważam że dziewczyny się dogadają. Myślę że jednakowo chcą się bawić, szaleć, są podobnego wzrostu i wagi. nasza troszkę wyższa. Dla mnie super dom - tak jak mówiłam wczoraj. Tereny zielone są w okolicy więc ze spacerami też nie będzie problemu. Państwo bardzo chętnie przystali na moją propozycję wizyty sobotnio - niedzielnej. Nawet sami chcieli to zaproponować. Przy czym pani ma piątek i poniedziałek wolny więc weekend byłby przedłużony. A że ja mam w piątek dniówkę od 8.00 do 20.00 więc szkoda im tego dnia i przyjadą po nią w czwartek - zaraz po wizycie na sali weselnej :D. Ok 21 lub troszkę później.

No cóż trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Zbytnio się do siebie przywiązałyśmy i tu tkwi problem. jakoś musimy sobie z tym poradzić. Czekoladka chyba szybciej niż ja. I w ogóle to mąż mówi do niej Bajka a sąsiadka wymyśliła Brownie czyli Brauni. To ostatni bardzo się Państwu spodobało. I oczywiście na czwartek chcą zakupić całą wyprawkę. 

Pytanie moje brzmi czy lepiej psiaka zawieść do domu stałego i zostawić czy lepiej żeby była zabrana przez nowych właścicieli do swojego domu?

 

Mimi jak wróciliśmy z Bajeczką do domu dostała chyba palpitacji. Pomyślała sobie pewnie "co to za pies że przyjeżdżają, oglądają i jej nigdzie nie chcą i znowu przylazła z powrotem :D"

Posted

A co będzie z suniami w czasie wesela? Bo pewnie cała rodzina i przyjaciele będą w nim uczestniczyć. A co w razie pojawienia się dzieci? Ile godzin dziennie sunie będą same w domu ?

Moje doświadczenie mówi ,że lepiej jak DS przyjeżdża po psa do DT. I chyba tak było z Mimi ,że idziemy na wspólny spacer, potem my znikamy za drzewem ,a DS idzie szybkim krokiem w stronę auta.Pakują się i jazda.

I tak podziwiam Czekoladkę ,że nie piszczała i nie drapała drzwi jak została u państwa.

Posted
23 minut temu, Poker napisał:

A co będzie z suniami w czasie wesela? Bo pewnie cała rodzina i przyjaciele będą w nim uczestniczyć. A co w razie pojawienia się dzieci? Ile godzin dziennie sunie będą same w domu ?

Moje doświadczenie mówi ,że lepiej jak DS przyjeżdża po psa do DT. I chyba tak było z Mimi ,że idziemy na wspólny spacer, potem my znikamy za drzewem ,a DS idzie szybkim krokiem w stronę auta.Pakują się i jazda.

I tak podziwiam Czekoladkę ,że nie piszczała i nie drapała drzwi jak została u państwa.

Fakt nie spytałam się  o wesele.  Ale .....to może im powiem żeby jednak nie brali ślubu? Taki żarcik. No już nie szukajmy dziury w całym. Chyba tu na dogo są też ludzie którzy organizowali swoje wesela na których byli bliscy i znajomi i co wtedy robili ze swoimi psami? Zaproponuję Państwu że mogę na czas ich wesela - gdyby np. nie mieli kolegów nie uczestniczących w weselu -  zabrać suńki do siebie. A może po prostu ktoś podjedzie i wyprowadzi psy na siku?

Dzieci w niczym nie będą przeszkadzały. Jak będą mieć takich rodziców to będą uwielbiać zwierzęta.

Sunie będą w domu same tyle czasu ile u innych osób pracujących :)

Z Mimisią tak było że poszliśmy z Wami na spacer a później myk do auta. też mi się wydało takie rozwiązanie właściwsze i tak powiedziałam Państwu. Dzięki Poker.

Czekoladka nie piszczala, nie drapała, z zainteresowaniem oglądała wszystkie kąty.

Posted

I ja trzymam kciuki, żeby jednak przyszłość okazała się dobra dla suni. Ja niestety mam przykre doświadczenie z młodym małżeństwem, które zaklinało się na wszystko, iż dzieci nie będą żadnym problemem.... a potem psinka trafiła do schronu.

Posted

Gwoli wyjaśnienia. Wesele jest w czerwcu. Państwo "zamówili" sobie znajomą, która będzie spała w domu rodziców pani Sandry z Evitką i psiakiem rodziców. Do tego oczywiście doszłaby Czekoladka. Państwo świadomie wzięli Evi i chcą mieć Czekoladkę żeby przygotować je na przyjście na świat dziecka (za ok. 2, 3 lata) Obeznać z nosidełkiem, nauczyć takich zachowań żeby wszystko ułożyło się wspaniale. oboje kochają zwierzęta i nie widzą problemu małe dziecko + pies, a w naszym wypadku 2 psy. Nie biorą w żadnym wypadku opcji wyrzucenia, oddania czy pozbycia się psów w chwili pojawienia się dziecka.

Pan pracuje od 7 do 15, pani na zmiany jeden tydzień od 6.30 do 14.30 drugi tydzień od 13.30 do 21.30, soboty, niedziele wolne. Państwo jeżdżą na rowerach, Evi ma już oprzyrządowanie na wycieczki rowerowe dla Czekoladki zostanie zakupione.

Ludzie są świadomi adopcji psiaków po przejściach, widzę jak szczęśliwa jest u nich Evi. Oby tylko dziewczyny się dogadały - myślę że jak nie będzie mnie w pobliżu dogadają się znakomicie. Szkoda byłoby mi też gdyby się jednak nie dogadały bo takich adoptujących chciałabym mieć więcej. Zobaczymy co przyniesie czwartek i piątek.

  • Upvote 1
Posted
14 godzin temu, anecik napisał:

Fakt nie spytałam się  o wesele.  Ale .....to może im powiem żeby jednak nie brali ślubu? Taki żarcik. No już nie szukajmy dziury w całym. Chyba tu na dogo są też ludzie którzy organizowali swoje wesela na których byli bliscy i znajomi i co wtedy robili ze swoimi psami? Zaproponuję Państwu że mogę na czas ich wesela - gdyby np. nie mieli kolegów nie uczestniczących w weselu -  zabrać suńki do siebie. A może po prostu ktoś podjedzie i wyprowadzi psy na siku?

Dzieci w niczym nie będą przeszkadzały. Jak będą mieć takich rodziców to będą uwielbiać zwierzęta.

Sunie będą w domu same tyle czasu ile u innych osób pracujących :)

Z Mimisią tak było że poszliśmy z Wami na spacer a później myk do auta. też mi się wydało takie rozwiązanie właściwsze i tak powiedziałam Państwu. Dzięki Poker.

Czekoladka nie piszczala, nie drapała, z zainteresowaniem oglądała wszystkie kąty.

Jak ja brałam ślub, to moje dwa Potwory były po prostu w hoteliku :)  2 dni, przeżyły bo miały super warunki,a my się nie martwiliśmy, że uciekną komuś na spacerze albo co.

Ten domek brzmi naprawdę perfekcyjnie! :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...